"New York Times" o "Smoleńsku" Krauzego: Będzie polityczna maskarada?

"Smoleńskie podziały dotarły do świata kultury" - pisze o sytuacji w Polsce "New York Times". I przyznaje, że "zawrotna ilość teorii spiskowych" staje się pożywką dla twórców. Powstają satyryczne komiksy, instalacje, filmy dokumentalne, a Antoni Krauze kręci fabularny "Smoleńsk".

"New York Times" pisze o sytuacji w Polsce trzy lata po katastrofie smoleńskiej. "Smoleńskie podziały dotarły do świata kultury. Reżyserzy, pisarze i artyści zażarcie debatują jak, a nawet czy - przedstawić tę tragedię" - pisze amerykański dziennik. I przyznaje: "ilość spiskowych teorii jest zawrotna". Przytacza tylko kilka z nich: sztuczną mgłę, materiały wybuchowe, a nawet fikcyjne sekcje zwłok ofiar katastrofy.

Krauze: "Zamierzam pokazać prawdę"

Głównym bohaterem tekstu jest Antoni Krauze, który przygotowuje film fabularny poświęcony katastrofie. Trzonem fabuły ma być dziennikarskie śledztwo ujawniające wielką mistyfikację dotyczącą wypadku. - Zamierzam pokazać prawdę - mówi reżyser "NYT" i przypomina "Wroga Numer Jeden" Kathryn Bigelow, który przedstawia operację ujęcia Osamy bin Ladena. Autor artykułu podkreśla jednak, że amerykańska produkcja spotkała się z oskarżeniami o akceptowanie nieludzkich metod walki z terroryzmem. Tymczasem "Smoleńsk" Krauzego może stać się zwykłą "polityczną maskaradą". A cytowany przez dziennik Borys Lankosz, reżyser "Rewersu", stwierdził nawet, że film Krauzego jest niebezpieczny, ponieważ "bazuje na kłamstwie".

"Panujący w polskiej sztuce dyskurs nie pozwala być szczerym"

"NY Times" pisze też o kontrowersyjnym, satyrycznym komiksie "Likwidator", który ukazał się dwa lata temu. Tytułowy bohater urządza rzeź na miejscu smoleńskiego zamachu, zabijając zarówno pasażerów samolotu, jak i rosyjskich żołnierzy. Natomiast Jacek Adamas, przedstawiany jako "czołowy przedstawiciel street artu", żali się, że żadne muzeum ani galeria nie przyjęły jego instalacji - chodzi o stalowe ludzkie postacie z celownikami na piersiach, które mają sugerować, że katastrofa była zwykłym morderstwem. - Bycie artystą zakłada szczerość. Panujący w polskiej sztuce dyskurs nie pozwala mi być szczerym - mówi "NYT" Adamas.

"Nadęty prezydent każe lądować w mgle na kartoflisku"

Dziennik sporo miejsca poświęca też "Anatomii upadku" Anity Gargas, zauważając, że "wartka akcja" i "emocjonalne zdjęcia" przyciągnęły przed telewizory trzy miliony widzów, a z kolei wyważony dokument National Geographic spotkał się z oskarżeniami o sianie rosyjskiej propagandy.

"New York Times" w konkluzji artykułu przytacza słowa Juliusza Machulskiego, który niedawno stwierdził, że jedyny film, który może sprawiedliwie pokazać katastrofę smoleńską, to... parodia. Reżyser zasugerował stworzenie produkcji na wzór Borata lub grupy Monty Python. Filmu o "nadętym prezydencie umiarkowanie ważnego państwa z Europy Centralnej, który każe lądować w mgle na kartoflisku".

Więcej o: