Plany techniczne rakiet i myśliwców, maile dziennikarzy, sekrety wywiadu. Co chińscy hakerzy wykradli Zachodowi?

Chińscy hakerzy wykradli poufne dane dotyczące antyrakiet Patriot i myśliwców sił powietrznych USA. Zdobyli też szczegółowe informacje o amerykańskiej armii. W ich rękach najprawdopodobniej są również precyzyjne plany przyszłej siedziby australijskiego wywiadu. To tylko kilka przykładów działalności cyberżołnierzy Państwa Środka. Atakują coraz częściej, coraz celniej i coraz skuteczniej.

Chińscy hakerzy wykradli strategiczne informacje o amerykańskiej armii . W ręce Pekinu mogły trafić tajne plany konstrukcyjne (bądź ich elementy) najbardziej zaawansowanych technologicznie amerykańskich systemów antyrakietowych Patriot PAC-3, THAAD czy Aegis - głosi przygotowany dla Pentagonu raport ekspertów, na który powołuje się "Washington Post" . Wykradzione zostały również dane dotyczące m.in. myśliwców F-35 i F/A-18, wielozadaniowego samolotu pionowego startu i lądowania V-22 Osprey czy śmigłowca Black Hawk - pisze waszyngtoński dziennik.

Hakerzy, najprawdopodobniej powiązani z chińskim rządem, wojskiem lub współpracującymi z nim firmami, atakują przede wszystkim Stany Zjednoczone, choć są oskarżeni także o łamanie zabezpieczeń w Niemczech, Australii i Indiach. Wykradają dane przede wszystkim z komputerów należących do rządu i służb specjalnych. Na celowniku hakerów znajdują się tez firmy prywatne, przede wszystkim globalne korporacje, takie jak Coca-Cola. Celem cyberataku stają się też media. Oficjalnie Pekin zaprzecza jakimkolwiek związkom z cyberwłamywaczami. Coraz częściej pojawiają się jednak opinie , że Chiny i państwa Zachodu pozostają w stanie "zimnej cyberwojny".

Chińczycy szpiegują użytkowników Google

W 2010 r. Google oskarżył Chiny o przeprowadzenie cyberataku. Przedstawiciele amerykańskiej firmy twierdzili, że z terytorium Państwa Środka przeprowadzono włamanie do infrastruktury informatycznej. W efekcie miało dojść do kradzieży poufnych informacji, takich jak kody źródłowe i hasła do skrzynek pocztowych gmail. Wykradziono wówczas hasła m.in. do kont chińskich działaczy opozycyjnych.

Kilka miesięcy później konta mailowe użytkowników Google'a rzeczywiście zostały zaatakowane . Włamano się m.in. do poczty dziennikarzy, chińskich dysydentów oraz urzędników i polityków z Korei Południowej oraz innych krajów azjatyckich. Był to już kolejny cyberatak, którego ofiarą padł Google.

W odpowiedzi na serię włamań amerykańska firma zrezygnowała na pewien czas z cenzurowania wyników wyszukiwania w chińskim internecie, do czego wcześniej zobowiązał koncern chiński rząd.

Infiltracja dziennikarzy "New York Timesa"

Styczniowy cyberatak na redakcję "New York Timesa" był reakcją na publikację artykułu o zaskakująco dużym majątku premiera Chin. Początkowo doszło do blokady strony "NYT" w Chinach. Hakerzy, najprawdopodobniej powiązani z wojskiem, uzyskali dostęp do skrzynki mailowej autora tego artykułu, korespondenta "NYT" w Szanghaju Davida Barbozy. Włamali się też do całej sieci redakcyjnej.

Najprawdopodobniej posłużyły do tego wiadomości z zainfekowanymi załącznikami. Wystarczyło jedno kliknięcie, by hakerzy mogli swobodnie korzystać z redakcyjnych zasobów. Cyberwłamywacze interesowali się przede wszystkim pocztą mailową dziennikarzy, szczególnie tych, którzy mogli mieć kontakty z Barbozą lub jego informatorami.

Niemieckie koncerny na celowniku

Z terytorium Chin dokonywane są też ataki na serwery należące do prywatnych firm. Na początku tego roku o włamaniach poinformowały Niemcy. Atak miał dotyczyć m.in. Volkswagena. Niemiecki koncern krótko po rozszerzeniu umowy joint venture z chińskim partnerem FAW oskarżył go o systematyczne kradzieże patentów i projektów. Plany Volkswagena zostały wykorzystane m.in. do skopiowania silnika EA 111 i rozpoczęcia jego produkcji na terenie Chin.

O cyberataki oskarżała też Chiny EADS - europejska korporacja produkująca m.in. wojskowe śmigłowce, a także zajmująca się budową satelitów i systemów obronnych.

Zachód w defensywie?

Chińczycy nie poprzestają na atakowaniu samych Stanów Zjednoczonych. Celem stają się też państwa sojusznicze. Świadczy o tym przejęcie szczegółowych planów przyszłej siedziby australijskiego wywiadu. Jak wyjaśnił ekspert ds. bezpieczeństwa cybernetycznego Des Ball w rozmowie z ABC , zdobycie planów przyszłej siedziby wywiadu, włącznie z takimi szczegółami, jak informacje dotyczące sieci komputerowych, czyni budynek wyjątkowo podatnym na cybernetyczne włamania lub szpiegowski nadzór.

Wiedza, którą hakerzy zdobyli w USA i Australii, jest na tyle obszerna, że - jak twierdzą eksperci - może dać Państwu Środka kolosalne korzyści strategiczne i zarazem osłabić przewagę militarną Stanów Zjednoczonych na wypadek zbrojnego konfliktu.

Więcej o: