Gronkiewicz-Waltz: Nic takiego się w Warszawie nie stało, żeby teraz robić referendum ws. mojego odwołania

- Robienie referendum na rok przed wyborami jest awanturą polityczną. Nic takiego nie wydarzyło się w Warszawie, żeby działać w sposób destrukcyjny, zamiast za rok stanąć w szranki wyborcze i zmierzyć się z tymi kandydatami, którzy będą - stwierdziła w programie "Sygnały dnia" w radiowej "Jedynce" prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz.

Warszawska Wspólnota Samorządowa z burmistrzem Ursynowa Piotrem Guziałem domaga się odwołania urzędującej prezydent. W kwietniu działacze poczuli się sprowokowani obowiązującą od stycznia podwyżką cen biletów komunikacji (decyzja Rady Warszawy zapadła w 2011 r.), wygórowanymi stawkami za wywóz śmieci i planem cięć etatów wśród woźnych i kucharek zatrudnionych w przedszkolach. Do stowarzyszenia oficjalnie przyłączyły się Ruch Palikota i Solidarna Polska. Obecnie trwa zbieranie podpisów za odwołaniem Hanny Gronkiewicz-Waltz.

Prezydent Warszawy, pytana w radiowej "Jedynce", czy boi się referendum ws. swojego odwołania, zaznaczyła: - Referendum jest oczywiście pewnym instrumentem demokracji. Ale uważam, że robienie go na rok przed wyborami jest awanturą polityczną. Nic takiego nie wydarzyło się w Warszawie, żeby działać w sposób destrukcyjny, zamiast za rok stanąć w szranki wyborcze i zmierzyć się z tymi kandydatami, którzy będą - stwierdziła.

"Ja dbam o warszawiaków, bo oni płacą tutaj podatki"

- Pani prezydent, ile kosztuje bilet 20-minutowy w Warszawie? - pytał Gronkiewicz-Waltz prowadzący audycję Przemysław Szubartowicz. - Bilet 20-minutowy jest stosunkowo niedrogi w porównaniu z biletami, które są we Wrocławiu czy w Krakowie. W Warszawie są relatywnie najtańsze bilety - odpowiedziała wymijająco prezydent. -Ale zna pani tę kwotę dokładnie? - dopytywał prowadzący. - Nie, dlatego, że jeżeli ja kupuję, to kupuję bilet jednorazowy. Na ogół jeżdżę samochodem z mężem - przyznała Gronkiewicz-Waltz.

Prezydent tłumaczyła, że najtańsze bilety są dla warszawiaków, którzy chodzą codziennie do pracy. - Miesięczny bilet kosztuje 100 złotych. Jest to najtańszy bilet, zarówno w porównaniu z Budapesztem, Bratysławą czy Pragą, ale również w porównaniu z resztą miast w Polsce. Ja dbam o warszawiaków, tych, którzy codziennie dojeżdżają do pracy. Jak wiadomo, Warszawa jest miastem turystów i nie ma takiego powodu, by tym, którzy przyjeżdżają, dawać jakieś ulgi z naszych podatków. Bo podatki płacą warszawiacy, a nie ci, którzy przyjeżdżają - zaznaczała.

Zachowanie Gowina bardzo dwuznaczne

Gronkiewicz-Waltz komentowała także sprawę listu Jarosława Gowina, w którym zachęcał on do dyskusji w PO i krytykował to, co dzieje się w partii. - Jestem zaskoczona, że Jarosław Gowin zaczyna krytykować, kiedy przestał być ministrem sprawiedliwości. Rozumiałabym tę krytykę, gdyby sam się podał do dymisji. Nie podał się do dymisji, został odwołany i nagle okazuje się, że ten rząd, którego on był pełnoprawnym uczestnikiem, był niedobry. Muszę powiedzieć, że jest to bardzo, bardzo dwuznaczne - oceniła.

Więcej o: