Zaczynają się przesłuchania lekarzy ws. śmierci trzyletniego Jasia

Przed warszawskim sądem zaczynają się przesłuchania sześciorga lekarzy oskarżonych o narażenie Jasia na niebezpieczeństwo utraty życia - informuje dzisiejsza ?Gazeta Wyborcza?. Od śmierci Jasia minęło prawie cztery i pół roku. Jak wykazała sekcja, był to zdrowy, dobrze odżywiony chłopiec.

Podstawą aktu oskarżenia o narażenie Jasia na niebezpieczeństwo utraty życia jest opinia zespołu biegłych z Zakładu Medycyny Sądowej Akademii Medycznej we Wrocławiu. Zespół nie stwierdza jednak, że między śmiercią dziecka a błędami lekarzy jest prosty związek przyczynowo-skutkowy. Przed warszawskim sądem rozpoczynają się właśnie przesłuchania sześciorga lekarzy, którzy przekazywali sobie Jasia z rąk do rąk.

W śledztwie żaden z lekarzy nie przyznał się do winy. Od żadnego z nich matka Jasie nie usłyszała przeprosin. - Niepotrzebne jest rozdmuchiwanie tego typu spraw - mówili nieoficjalnie. Ponad cztery lata po śmierci Jasia nadal nie zakończyła się sprawa dyscyplinarna dla lekarzy.

- Jak czekaliśmy na wyniki sekcji, to jeszcze miałam nadzieję, że Jasio zmarł na coś poważnego, że miał jakiś ukryty nowotwór. Ale był całkowicie zdrowy. Uratowałby go augmentin, najprostszy antybiotyk, który ja miałam w domu... - mówiła mama Jasia w wywiadzie dla Gazeta.pl.

Cały tekst czytaj w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej" >>

Więcej o: