Grecy zaciskali pasa, a ich premier pławił się w luksusie

Miliony euro na podróże premiera i państwowych urzędników - grecki rząd trwonił fortunę, a obywateli nakłaniał do oszczędzania. Premier Papandreu potrafił wydać ponad 20 tys. euro na podróż służbowym helikopterem, by nawodnić swoje winnice. Sprawa wyszła na jaw dzięki audytowi w ówczesnej partii rządzącej, PASOK-u - informuje ?Gazeta Wyborcza?

Gdy PASOK-iem rządził Papandreu, partia wydawała o jedną trzecią pieniędzy więcej, niż miała do dyspozycji. Znacznie zwiększyło to dług socjalistów. Pieniądze były przeznaczane m.in. na luksusy. I to w momencie, gdy Grecja starała się o pomoc finansową od UE, Europejskiego Banku Centralnego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego.

Gigantyczne pieniądze były przez członków partii rządzącej wydawane m.in. na podróże. Aż sześć milionów euro zostało przeznaczonych na wynajem helikopterów i samolotów o najwyższym standardzie. Co więcej, podróże opisane jako służbowe nie zawsze takie były. Papandreu potrafił polecieć wynajętym helikopterem do swojej letniej posiadłości na wyspie Keos. Latał tam, by nawodnić swoje winnice.

Były premier zaprzecza tym zarzutom i twierdzi, że sugestie, iż żył w luksusie i marnotrawił pieniądze, są nieprawdziwe. Mimo to niektórzy członkowie PASOK-u opowiadają się za wyrzuceniem Papandreu z partii.

Cały tekst w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej" .

Więcej o: