Sekielski zaniepokojony zegarkami min. Nowaka: Chciałbym wiedzieć, skąd je ma

Tomasz Sekielski ma nadzieję, że sprawa zegarków min. Sławomira Nowaka zostanie wyjaśniona. Bo zdaniem gospodarza ?Poranka Radia TOK FM? jest zbyt dużo wątpliwości w tej sprawie. - Niech ma i 100 zegarków. Tylko chciałbym wiedzieć, czy kupił je sam, czy to dowód miłości żony. Nie po to wymyślono oświadczenia majątkowe, żeby minister nie wpisywał takich spraw.

CBA prześwietla min. Sławomira Nowaka, po publikacjach tygodnika "Wprost". Wśród tych, którzy czekają na efekty postępowania jest m.in. Tomasz Sekielski. Dziennikarz TVP i gospodarz "Poranka Radia TOK FM", jest przekonany, że w opisanej przez tygodnik sprawie jest sporo pytań, na które trzeba odpowiedzieć.

- Niech minister ma i 100 zegarków. Tylko chciałbym wiedzieć, czy kupił je sam, dostał w prezencie, czy ktoś w ten sposób mu się odwdzięczył, czy to dowód miłości żony, którą stać na kupno tylu zegarków - mówił w TOK FM. I podkreślał, że każdy "polityk musi być transparentny". - Nie po to wymyślono oświadczenia majątkowe, rejestr korzyść, żeby minister nie wpisywał takich spraw jak zegarki.

Przypomnijmy, Sławomir Nowak tłumaczył, że jeden z drogich zegarków to prezent od bliskich. A reszta to efekt wymiany z kolegami. Te tłumaczenia przekonały premiera Tuska. I wielu innych polityków PO. W pożyczaniu zegarków nic dziwnego nie widzi m.in. Stefan Niesiołowski. Jak stwierdził, sam pożyczał rower i nie wpisał tego do rejestru korzyści.

Śmierdzący dym?

Publikacje "Wprost" budzą wątpliwości Jarosława Gugały z telewizji Polsat. - Wokół Nowaka ktoś wytwarza bardzo złą atmosferę. Nie wiem, o co z tymi zegarkami chodzi. Jeżeli da się udowodnić, że facet przyjmuje drogie prezenty od ludzi, którzy starają się o przetargi w jego ministerstwie, to powinien natychmiast wylecieć w niebyt polityczny. A sprawa powinna trafić do prokuratury. Ale jak nie ma dowodu, a jego zwyczajem jest wymienianie się zegarkami, to nie zajmujmy się tym. Nie róbmy śmierdzącego dymu wokół tej sprawy - apelował w TOK FM.

Ale zdaniem Sekielskiego, nie można dyskredytować publikacji dziennikarzy "Wprost" tylko dlatego, że w tekstach brak "twardych dowodów, na podstawie których mogą postawić ministra przed sądem". - Skoro minister pytany o zegarki mówi "pożyczyłem od kolegi", a potem widać na zdjęciach, jak nosi ten go przez kilka miesięcy, to moment kiedy trzeba publicznie o to zapytać. Bo jak inaczej to sprawdzić?

Sławomir Nowak zapowiedział, że skieruje do sądu sprawę przeciwko "Wprost". Za naruszenie dobrego imienia.

"Od pomostu dla Tuska do pożyczonych zegarków" Wszystkie przypadki ministra Nowaka>>

Więcej o: