Próbował ratować psa, wpadł do potoku. 35-latka wyłowili strażacy

35-latek wpadł do potoku z Zakopanem, gdy próbował ratować psa. Nieprzytomnego i poobijanego mężczyznę do szpitala zabrała karetka pogotowia ratunkowego.

- Około godziny 14 w dzielnicy Bystre do rwącego nurtu potoku wpadł około 35-letni mieszkaniec Zakopanego, który próbował ratować psa. Podczas tej próby pośliznął się na śliskich kamieniach i wpadł do nurtu. Rwącym potokiem przepłynął prawie dwa kilometry, gdzie w okolicach tamtejszego liceum został wyłowiony przez strażaków - mówi rzecznik prasowy zakopiańskiej straży pożarnej Andrzej Król Łęgowski.

Nieprzytomnego i poobijanego mężczyznę do szpitala zabrała karetka pogotowia ratunkowego. To już po raz drugi w ostatnich dniach strażacy wyławiają z potoku osoby, które przez swoją nieostrożność wpadły w rwący nurt. Mimo tabliczek z ostrzeżeniem o niebezpieczeństwie wielu turystów na brzegu koryta urządza sobie piknik.

W ciepłe słoneczne dni nad brzegiem potoku powstaje prawdziwa plaża. Turyści opalają się, a dzieci bawią, nie zdając sobie sprawy z czyhającego niebezpieczeństwa. - Mimo ostrzeżeń nikt na tabliczki nie zwraca uwagi - mówi Pan Marcin mieszkający w pobliżu potoku, "bo jak mówią - to taki mały strumień który nikomu krzywdy nie zrobi, a nie zdają sobie sprawy, że siła płynącej wody jest potężna. Podczas dużych opadów czy roztopów w górach woda korytem pcha nawet kilkusetkilogramowe głazy".

Więcej o: