Materna o wpadce Millera: Sufler? SLD jest technologicznie zacofane

- Najsmutniejsze jest to, że premier zapomniał własnych myśli - stwierdził w Radiu TOK FM Krzysztof Materna. Satyryk komentował wczorajszą wpadkę Leszka Millera, który podczas przemówienia korzystał z suflera. - To może być świadectwo technologicznego zacofania SLD - zastanawiał się Materna, przypominając o istnieniu prompterów.

Podczas wczorajszego przemówienia z okazji święta 1 Maja Leszek Miller w pewnym momencie zapomniał tekstu swojego wystąpienia i odwrócił się do stojącego za nim działacza z dramatycznym pytaniem: "Co dalej?". Młody asystent na szczęście był na to przygotowany i dyktował szefowi dalszą treść przemowy.

Miller tłumaczy się z wpadki. "Nie byłem pewny, czy dokładnie wszystko powiem"

- Spodobało mi się to, co udało mi się napisać, ale nie byłem pewny, czy będę w stanie dokładnie to wszystko powiedzieć. Wręczyłem tekst koledze, prosząc, że jeśli zapomnę lub coś przeinaczę, to żeby mnie poprawił - tłumaczył później Miller.

"Kompromitujące usprawiedliwienia"

- Najsmutniejsze jest to, że premier zapomniał własnych myśli - ocenił w Radiu TOK FM Krzysztof Materna. Zdaniem satyryka naturalną rzeczą jest pustka w głowie przy odtwarzaniu cudzej myśli, co zdarza się przecież aktorom. Jednak zapominanie własnego przemówienia jest "zastanawiające". - To wynika z tego, że politycy są zakłamani i udają kogoś innego.

Materna dodał, że usprawiedliwienia Millera są "kompromitujące". - Jak się nie ma czasu, z szacunku się nie występuje - zaznaczył satyryk. Według niego Miller mógł z powodzeniem sam skorzystać z kartki. - To nie jest świadectwem braku szacunku do słuchaczy - podkreślił.

"Świadectwo technologicznego zacofania SLD"

Satyryk przypomniał też, że choćby prezydent Barack Obama czyta swoje przemówienia z promptera. - Sufler jest znacznym opóźnieniem w stosunku do promptera. To może być świadectwo technologicznego zacofania SLD - zastanawiał się Materna.

Więcej o: