Prezydent Szczecina wstrzymuje in vitro. "Prywatnie jestem przeciwnikiem tej metody"

Prezydent Szczecina Piotr Krzystek przy wsparciu PiS próbuje zablokować przegłosowanie przez radnych ustawy o dofinansowaniu zabiegów in vitro. Szczecin to drugie po Częstochowie miasto, które zdecydowało się na takie wsparcie niepłodnych par. Prezydent przyznał jednak, że metoda sztucznego zapłodnienia budzi jego osobiste wątpliwości - pisze dzisiejsza "Gazeta Wyborcza".

Uchwała o dofinansowaniu zabiegów była inicjatywą opozycyjnego klubu szczecińskich radnych PO. Przeszła dzięki wsparciu i wyłamaniu się z koalicji radnych SLD, którzy współrządzą miastem razem z PiS i klubem prezydenta. To jednak nie spodobało się Piotrowi Krzystkowi, który uważa, że dofinansowanie in vitro to nie zadanie samorządu, ale NFZ czy resortu zdrowia - czytamy w dzisiejszej "GW".

Ponadto ta metoda budzi, jak przyznał prezydent, jego osobiste wątpliwości - zwłaszcza mrożenie zarodków, z którymi nie wiadomo, co się potem będzie działo. - Prywatnie jako Piotr Krzystek jestem przeciwnikiem tej metody. Ale jako prezydent podchodzę do sprawy merytorycznie - zapewniał w Radiu Szczecin, tłumacząc, że powodem, dla którego nie wysyła uchwały do Agencji Oceny Technologii Medycznych - od opinii której zależy, czy Krzystek będzie musiał dofinansowywać zabiegi in vitro - jest to, że nie ma jej autora.

Prezydenta w radzie miasta wspiera PiS. Przeciwni są oczywiście radni PO, którzy zagrozili, że jeżeli Krzystek nie określi się do poniedziałku, to oni u wojewody poskarżą się na jego bezczynność.

Czytaj więcej w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej".

Więcej o: