Organizatorzy Nocy Lampionów zaśmiecili miasto. "Nie przewidzieliśmy skutków"

Miało być efektownie. W nocy z piątku na sobotę na warszawskim Podzamczu poleciało w niebo kilka tysięcy płonących lampionów. Efekt to zaśmiecona prawobrzeżna część miasta, w tym zoo. Wiadomo już, że resztki lampionów, w tym ostre druciki, zjadły niektóre z mieszkających w ogrodzie zoologicznym zwierząt.- Szczyt głupoty - piszą komentatorzy na Facebooku.

Noc Lampionów w Warszawie to inicjatywa promująca się na Facebooku już od sierpnia zeszłego roku. Jednak po raz pierwszy w akcji wzięło udział tyle osób. W piątek z Podzamcza mogło polecieć nawet 10 tysięcy lampionów. Większość poleciała nad Wisłą i spadła na prawobrzeżną Warszawę. Ratusz chce teraz obciążyć organizatorów kosztami sprzątania miasta.

Najbardziej zaśmiecony został park Praski, gdzie lampiony zalegały na trawnikach i zawisały na drzewach. Część lampionów spadła na warszawskie zoo. Na szczęście nie doszło do pożaru, ale na zdjęciach widać, że zwierzęta zjadały resztki lampionów.

 

Władze ogrodu zoologicznego są zbulwersowane całą akcją. W lampionach znajdują się cienkie i bardzo ostre druciki, którymi zwierzęta mogą się pokaleczyć. Wiadomo, że zjadły je niedźwiedzie i bawoły - nie wszędzie pracownicy ogrodu zdążyli wejść na wybiegi, żeby usunąć niebezpieczne przedmioty. Poza tym kolorowe bibułki zwisające z drzew działają odstraszająco na ptaki, które właśnie mają okres lęgowy. - Mogą porzucać gniazda, zostawiając w nich swoje młode - ostrzegają pracownicy zoo.

"Lepiej zróbcie nocne sprzątanie psich kup"

- Szczerze się przyznajemy, że nie przewidzieliśmy takich skutków akcji, zresztą po pierwszych doniesieniach o efektach pojechaliśmy do Parku Praskiego i poświęciliśmy kawał weekendu na sprzątanie (stąd też nasze milczenie), zresztą nie tylko my, i za to dziękujemy - napisali na Facebooku organizatorzy akcji, ogłaszając jednocześnie koniec Nocy Lampionów. Zadeklarowali też wpłacenie pieniędzy na fundację Panda wspierającą zwierzęta.

Jednak internauci szybko przypomnieli, że o możliwych konsekwencjach sporo osób pisało jeszcze przed zaplanowaną akcją. Twierdzą, że krytyczne glosy były kasowane, a osoby negatywnie komentujące akcję na Facebooku blokowane przez organizatorów.

Komentatorzy nie wierzą też w zapewnienia, ze Noc Lampionów to "spontaniczna akcja", robiona, żeby "w mieście było pięknie". - Dla naszego ukochanego miasta to najlepiej zróbcie Noc Sprzątania Psich Kup... Większy pożytek i na pewno będzie piękniej - napisała jedna z komentatorek. Facebookowicze wytknęli też organizatorom, że sprzedając lampiony, przede wszystkim świetnie na całym przedsięwzięciu zarobili.

Chińskie lampiony mogą doprowadzić do katastrofy

Płonące lampiony mogą być poważnym zagrożeniem dla samolotów. - Jeżeli jakikolwiek element takiego lampionu dostanie się do silnika, skutki mogą być tragiczne - ostrzega rzecznik Lotniska Chopina. Lotnisko apeluje, by w ogóle nie wypuszczać takich lampionów, nawet z miejsc odległych od portu. Do Okęcia dolatywały już takie zabawki wypuszczane np. z Gocławia.

Polska Agencja Żeglugi Powietrznej, która pilnuje bezpieczeństwa ruchu lotniczego, przypomina, że istnieje obowiązek zgłaszania zamiaru wypuszczania takich przedmiotów. Dotyczy to nie tylko lampionów, lecz także balonów, zwłaszcza ich większej liczby, czy pokazów fajerwerków. Według PAŻP latające świeczki to nie tylko zagrożenie dla samolotów, lecz także niebezpieczeństwo rozniecania pożarów. Agencja na swojej stronie internetowej przypomina o konieczności wysyłania zgłoszeń, w których trzeba podać miejsce imprezy i kontakt telefoniczny do organizatora.

Więcej o: