Bioetyk o słowach Gowina: Niedopuszczalne. Sięga po dowolne argumenty, byle tylko zohydzić

- Bardzo źle brzmi, kiedy słyszymy, że niemieccy naukowcy eksperymentują na polskich zarodkach. Każdemu to kojarzy się z eksperymentami z czasów II wojny światowej. To niedopuszczalne, by tak lekko rzucać, tak ciężkie oskarżenia - komentował, słowa min. Gowina, bioetyk Paweł Łuków. Jego zdaniem wypowiedź ministra pokazuje, że Gowin zaczął sięgać po ?dowolne argumenty, byle tylko zohydzić? in vitro.

Według prof. Pawła Łukowa, kontrowersyjna wypowiedź Jarosława Gowina, o niemieckich naukowcach dokonujących eksperymentów na polskich zarodkach, pokazuje, że prywatne poglądy ministra wygrały z powinnościami urzędnika państwowego. Tym bardziej że "skoro nie zgłosił sprawy do prokuratury, to nie dysponuje dowodami", że do takiego procederu w ogóle doszło. Przypomnijmy, że podstawą do snucia kontrowersyjnych spekulacji przez min. Gowina wystarczył pusty pojemnik do mrożenia i przechowywania zarodków.

- To tak jakby powiedzieć, zobaczywszy pusty talerz, że ktoś nie zapłacił rachunku. Snucie tak ciężkich skojarzeń, na podstawie marginalnego wydarzenia jak pozostawienie elementów sprzętu medycznego, nie świadczy o dobrej logice. A już na pewno nie wygląda na to, żeby to świadczyło o najczystszych intencjach ministra - uważa prof. Łuków.

Zobacz wideo

Takie słowa mogą budzić tylko jedno skojarzenie

Bioetyk z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego jest poruszony argumentacją szefa resortu sprawiedliwości. Bo jak podkreślał w programie "Połączenie", mówienie o Niemcach dokonujących eksperymentów medycznych, budzi jednoznaczne skojarzenia i "jakoś bardzo źle brzmi". - Każdemu z nas się to kojarzy z eksperymentami z czasów II wojny światowej przeprowadzanymi np. przez Josefa Mengele. Niezależnie jakie były intencje pana ministra, to każdemu kto ukończył szkołę podstawową, to się będzie waśnie tak kojarzyć - przekonywał prof. Paweł Łuków.

Zdaniem eksperta, "to jest niedopuszczalne, by tak lekko rzucać, tak ciężkie oskarżenia".

Wszystko po to "by zohydzić"

Konserwatywne poglądy Jarosława Gowina na kwestię zapłodnień pozaustrojowych nie jest żadną tajemnicą. Dlatego obecny minister sprawiedliwości firmował swoim nazwiskiem projekt, który nie dopuszczał do zamrażania zarodków.

Według Łukowa, kontrowersyjne słowa ministra o eksperymentach na polskich zarodkach, to reakcja na to, że większość ma bardziej liberalne poglądy na kwestie in vitro. - Ta wypowiedź pasuje do takiego trendu, kiedy widzimy, że nasz pogląd w jakiejś sprawie nie zdobywa sobie większość w społeczeństwie, to wówczas sięga się po dowolne argumenty. Byle tylko zohydzić. Wydaje mi się, że to taki ruch - stwierdził bioetyk w TOK FM.

Jarosław Gowin broni swojej wypowiedzi, mimo krytyki jaką ona wywołała. - Podtrzymuję, że istnieje podejrzenie zniszczenia w Poznaniu 10 tys. zarodków - powiedział dziś dziennikarzom.

Więcej o: