Powtórka z komuny. Chińskie niemowlaki wypijają mleko niemieckim maluchom

Regały z preparatami Milupy świecą w Niemczech pustkami. Handel zaczął racjonować sprzedaż, Milupa zwiększa produkcję. Przyczyną wąskiego gardła jest prywatna hurtowa sprzedaż do Chin.

Kupienie preferowanych przez wielu rodziców preparatów Milupy dla niemowląt stało się w Niemczech problemem. Trudne do zdobycia jest zwłaszcza mleko w proszku. Od końca ubiegłego roku w ciągu kilku miesięcy sprzedaż mleka dla niemowląt skoczyła o jedną trzecią. Tabloid "Bild" cytuje zaniepokojoną mamę stojącą przed pustym regałem: - Nie mogę tak po prostu zmienić marki, bo dziecko dostanie kolek.

Produktów Milupy brakuje wszędzie, od Berlina po Nadrenię Północną-Westfalię. Handlowcy, np. sieć drogerii DM, wprowadzili racjonowanie sprzedaży - nie więcej niż trzy paczki mleka w proszku na klienta. Producent uruchomił już nową linię produkcyjną. - Mamy nadzieję, że w ciągu kilku najbliższych tygodni sytuacja się rozładuje - powiedział w czwartek Stefan Stohl, rzecznik Milupy. Firma z siedzibą we Friedrichsdorfie pod Frankfurtem nad Menem codziennie musi uspokajać zaniepokojonych rodziców, którzy nie wiedzą, czym karmić swoje maluchy.

- Żadne dziecko nie musi głodować - podkreśla Stephan-Thomas Klose, rzecznik sieci drogerii Rossmann, i wskazuje na alternatywne produkty. Jest ich w Niemczech niemało: Hipp, Humana, Bebivita i inne. Klose ostrzega przed wywoływaniem paniki. Wielu rodziców nie chce jednak zmieniać marki.

Kwitnie szmugiel do Chin

Powodem tych wąskich gardeł jest nieoficjalny eksport mleka i odżywek niemowlęcych do Chin. W 2008 roku tym krajem wstrząsnął skandal z mlekiem skażonym przemysłową melaminą. Co najmniej sześcioro niemowląt zmarło, około 300 tys. ciężko zachorowało. Kolejny skandal wybuchł w ubiegłym roku, kiedy w mleku dla niemowląt jednego z chińskich producentów wykryto ślady rtęci. Także w ubiegłym roku okazało się, że chiński partner szwajcarskiego producenta Hero Group manipulował datami ważności produktów i zmieniał na opakowaniach etykiety - mleko dla starszych dzieci było sprzedawane jako mleko dla niemowląt. Władze chińskie wycofały ze sprzedaży tysiące produktów z importu.

W 2012 roku żyło w Chinach około 108 mln dzieci w wieku do trzech lat. Artykuły rodzimych producentów cieszą się zerowym zaufaniem. Rodzice, których na to stać, robią więc wszystko, żeby kupić zagraniczne marki. Najlepiej z bezpośredniego importu. Kto może, szmugluje.

Wąskie gardła odczuwają nie tylko Niemcy. Podobna sytuacja jest w Holandii czy w Wlk. Brytanii. Sprzedaż mleka w proszku reglamentują od ubiegłego roku supermarkety w USA, Australii i Nowej Zelandii.

Milupa nie eksportuje swoich produktów do Chin. Rzecznik firmy Stefan Stohl jest mimo to zaniepokojony. - Musimy bronić naszej reputacji. Jeżeli matki nie znajdą na półce preferowanego przez siebie produktu, stracimy klientów - mówi.

Tekst pochodzi z serwisu Deutsche Welle .

embed
embed
Więcej o: