Zamach czy katastrofa? Polacy mówią: nie wiem. Paradowska: "Zwyczajny koniunkturalizm"

- Mam olbrzymi żal do polskich przywódców, że w całej tej sprawie kapitulują - mówił o prostowaniu rewelacji dotyczących katastrofy smoleńskiej Paweł Wroński. Objaśnianiem ustaleń rządowej komisji ma zająć się nowy zespół ekspertów kierowany przez Macieja Laska. - To wciąż będzie dyskusja opozycji smoleńskiej z antysmoleńskim rządem - przyznał w "Poranku Radia TOK FM" prof. Janusz Czapiński.

Maciej Lasek, szef Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych, zapowiedział niedawno, że stanie na czele specjalnego zespołu ekspertów, który za cel postawi sobie przystępne objaśnienie rządowego raportu Jerzego Millera po katastrofie smoleńskiej i prostowanie informacji publikowanych przez zespół Antoniego Macierewicza.

W "Poranku Radia TOK FM" publicyści zastanawiali się, co może zdziałać nowa komisja przy kancelarii premiera. - Ze względu na to umocowanie chyba niewiele - przyznał prof. Janusz Czapiński. - To wciąż będzie dyskusja opozycji smoleńskiej z antysmoleńskim rządem. Gdyby to było ciało społeczne, fachowców, którzy naprawdę się na tym znają, a nie są fizykami... - zastanawiał się socjolog z UW.

"Ta katastrofa to plama na honorze polskiej nauki"

Janina Paradowska podkreśliła, że powołanie dwóch komisji w Polsce jest bardzo trudne. W kraju brakuje bowiem fachowców, którzy znają się na katastrofach lotniczych.

- Ta katastrofa to plama na honorze polskiej nauki - grzmiała publicystka. - Oni łykali to, co mówił Macierewicz, i nie ośmielili się zaprotestować. Koniunkturalizm w najczystszej postaci - mówiła. Zdaniem Czapińskiego jednak "stymulowanie polskiej nauki" przez kancelarię premiera skończy się niepowodzeniem. W najlepszym wypadku członkowie komisji będą mówić jak zwykli urzędnicy i skończy się komunikacyjną i PR-ową wpadką. - To walka na emocje, a oczy Macierewicza aż błyszczą - wskazywał Czapiński. - Tu nie chodzi o argumenty, chodzi o siłę perswazji - dodał socjolog.

- Ten zespół ma na bieżąco reagować na kolejne dziwne teorie Macierewicza - mówił Paweł Wroński z "Gazety Wyborczej". - Do tej pory czegoś takiego nie było - przyznał. Zdaniem publicysty jak dotąd prokuratura była "schowana", rząd uchylał się od jakichkolwiek odpowiedzi i w rezultacie "nie było nikogo, kto na podstawie istniejących materiałów zdementowałby informacje Macierewicza". - Mam olbrzymi żal do szeroko rozumianego przywództwa w Polsce, że w całej tej sprawie kapituluje - stwierdził Wroński.

"Przesadzamy, mówiąc o perswazyjności Macierewicza"

Andrzej Godlewski, wiceprezes TVP, przyznał, że Jerzy Miller, były szef MSW, mógł być bardziej aktywny po publikacji swojego raportu. - Jest paradoksem, że sondaże wskazują na większą wiarę Polaków w raport Millera niż Macierewicza. Może więc przesadzamy, mówiąc o perswazyjności Macierewicza - dodał. Godlewski przypomniał, że poparcie dla raportu Macierewicza jest mniejsze niż dla PiS. W partii są więc negacjoniści, którzy nie wierzą w zamach. Pisze o tym najnowsza "Polityka".

- To zwyczajny koniunkturalizm - skomentowała Paradowska. - Czytam wywiad z profesorem w gazecie, który na pytanie zamach czy katastrofa? odpowiada: nie wiem. Lepiej powiedzieć nie wiem. To postawa właściwa dla naukowca - stwierdziła kwaśno.

Więcej o: