Lis: PiS, by wygrać wybory, musi zagrać na dwóch fortepianach jednocześnie. Duet Jarek i Antek da radę...

Aby wygrać wybory za dwa lata, Prawo i Sprawiedliwość musi połączyć ostrą retorykę związaną ze Smoleńskiem z łagodnym wizerunkiem prezesa PiS - uważa Tomasz Lis. W najnowszym ?Newsweeku? dziennikarz komentuje politykę partii opierającą się na instrumentalnym używaniu katastrofy smoleńskiej.

Zdaniem Lisa ostatnie wystąpienia polityków Prawa i Sprawiedliwości dotyczące katastrofy smoleńskiej są zwykłym zabiegiem politycznym. "Media podały właśnie, że przed ostatnimi obchodami trzeciej rocznicy w PiS debatowano, czy przykręcić śrubę zamachową czy nie. Ostatecznie zdecydowano, że przykręcać ją będzie Macierewicz, by najtwardszy elektorat nie był zawiedziony, Kaczyński zaś wystąpi - który to już raz? - w wersji soft" - pisze publicysta.

I dodaje, że to swojego rodzaju "chłodna" i "wyrachowana" kalkulacja. "Teoria zamachowa jest bowiem po prostu politycznym narzędziem. Jest jak przyprawa w PiS-owskiej politycznej kuchni. Według potrzeby można zawsze dosolić albo dopieprzyć" - pisze Lis.

"Jeśli PiS przegra wybory..."

Według naczelnego "Newsweeka" przez tego rodzaju instrumentalne traktowanie katastrofy, a co za tym idzie: "zamachowy ekstremizm, z którego nie można się wycofać", oraz "zmanipulowana i stale ogłupiana część społeczeństwa" doprowadzi do tego, że podziały w społeczeństwie wynikające ze sporu o tragedię przetrwają lata.

Czyli ile? "To zależy od tego, jak długo teoria zamachowa będzie użyteczna" - twierdzi Lis i argumentuje, że PiS, by wygrać wybory, "musi zagrać na dwóch fortepianach jednocześnie, czego dotąd nie robiło, wybierając zwykle melodię łagodniejszą". "Duet Jarek i Antek da radę. Melodię ciężko zgrać. Łatwo doprowadzić do kakofonii, publika może się w tym wszystkim pogubić i się nie zorientować, co trzeba nucić i co skandować. Ale za nami dopiero pierwsza próba. W kolejnych latach będą następne" - konkluduje dziennikarz.

Więcej o: