Buty, buty, buty.... sałdatskije sapogi. W Kostrzynie wznowiono ekshumacje [WIDEO, ZDJĘCIA]

Ordery, zegarki, łyżki... I buty. Dziesiątki butów. Także ludzkie kości znajdują już poszukiwacze z międzynarodowej grupy, którzy wznowili ekshumacje żołnierzy radzieckich w lesie koło Kostrzyna nad Odrą .

Kostrzyn był "bramą na Berlin" i krwawe walki o twierdzę toczyły się tu od stycznia do marca 1945 r. Poległy tysiące żołnierzy. Cmentarz na dawnym niemieckim stadionie został oficjalnie zlikwidowany już w 1953 r, ale przed rokiem znaleziono tam szczątki ponad stu poległych.

Sprawa wyszła na jaw w październiku podczas poszukiwań i ekshumacji na terenie byłego cmentarza wojennego, w lesie przy drodze do Szczecina.

Muzeum Twierdzy Kostrzyn postanowiło przebadać teren dawnego cmentarza. Spodziewano się pozostałości nagrobków, tablic, elementów umundurowania. Okazało się jednak, że ziemia kryje nadal szczątki żołnierzy.

Było to zaskakujące, bo oficjalnie ciała ekshumowano już w 1953 r., przeniesiono na cmentarze wojenne w Gorzowie i Cybince i cmentarz zamknięto. Grupa Poszukiwawcza Witeź, należąca do międzynarodowej organizacji Patriot, przeprowadziła w zeszłym roku kilkudniowe prace i wykopała kości 110 żołnierzy, jednak tylko osiem czaszek. Z taką sytuacją nawet doświadczeni poszukiwacze dotąd się nie spotkali.

Zobacz wideo

Najpewniej pierwsza ekshumacja w 1953 r. nie została przeprowadzona dokładnie.

Profanacja? Nie ma mowy o pretensjach

- Z dokumentów wynika, ze ekshumowano wtedy 1096 ciał. To dla nas orientacyjna liczba, szczątków ilu osób możemy się spodziewać. Co naprawdę kryje ziemia, dopiero się okaże - mówi Paweł Klimczak, dyrektor wydziału spraw obywatelskich, który w Lubuskim Urzędzie Wojewódzkim odpowiada również za cmentarze wojenne.

Po zeszłorocznych ekshumacjach odezwali się świadkowie, którzy opowiadali jak wyglądały takie ekshumacje. Świeże jeszcze groby, zaledwie kilka lat po wojnie, rozkładające się ciała, fetor. Pracowano szybko, poszukiwano głównie czaszek.

- Niedawno skończyła się wojna, inne były standardy takich ekshumacji, niż to sobie dziś wyobrażamy. Sama wrażliwość na te kwestie na pewno była inna tuż po wojnie niż dzisiaj. Wszystko wskazuje, że same fragmenty tych ciał były przenoszone na cmentarze, a większość szczątków pozostała w dawnych mogiłach - tłumaczy Paweł Klimczak.

Odkrycie w Kostrzynie sprowokowało domysły, że przed laty doszło do profanacji szczątków żołnierzy radzieckich. Program o kostrzyńskim cmentarzu wyemitował kanał pierwszy rosyjskiej telewizji. Wcześniej, w tym samym czasie, gdy w internecie opublikowano bulwersujące zdjęcia ofiar katastrofy smoleńskiej, o kostrzyńskiej ekshumacji sprzed lat napisała "Komsomolskaja Prawda".

Dziś obie strony podchodzą do tego bez emocji. - Nie ma mowy o żadnych pretensjach. Dla nas to jest tylko kwestia, aby odnaleźć te szczątki i je pochować - mówi Wiaczesław Połowinkin, przedstawicie Ministerstwa Obrony Federacji Rosyjskiej w Polsce, który zajmuje się m.in. organizacją i zarządzaniem miejscami pamięci. Przypomina, że w Polsce poległo ponad 600 tys. żołnierzy radzieckich. Spoczywają na 648 cmentarzach, z których 108 nie jest jeszcze zinwentaryzowanych. - Ludzie, którzy spoczywali w mogiłach indywidualnych, byli po wojnie przenoszeni na cmentarze wojenne jako nieznani.

Znane jest zaledwie 120 takich miejsc pochówku docelowego, a przed nami ogromna praca. W lasach jest wiele mogił partyzantów, żołnierzy dywersji, którzy działali na tyłach wroga, o których wiedzą już tylko ludzie starszego pokolenia. Trzeba je identyfikować, aby bliscy mogli ich odwiedzać - mówi Połowinkin. Dodaje, że Polski Czerwony Krzyż wystawia specjalne dokumenty dla krewnych, dzięki którym mogą dwa razy w roku odwiedzać groby swoich bliskich. W zeszłym roku wydano 400 takich dokumentów. Dla rodzin ważne jest, żeby odwiedzały faktyczne miejsca pochówku krewnych. Stąd również ekshumacje po ponad pół wieku w Kostrzynie.

Order jak DNA

Prowadzi je ponad 70 wolontariuszy, nie tylko z Polski . - Sa koledzy z grup poszukiwawczych z Rosji, Łotwy, Ukrainy, Litwy, Niemiec. Chcielibyśmy nic nie znaleźć, ale niestety tak nie będzie - mówi Julian Wierzbowski, kierownik Pilskiej Grupy Poszukiwawczej Witeź. W zeszłym roku oprócz szczątków żołnierzy znajdowano również m.in. dwa medale. - Dzięki temu, że są numerowane, pozwoliły zidentyfikować poległych. Teraz dopiero zaczęliśmy pracę. Orderów na razie nie ma, ale znajdujemy kości, buty, zegarki, nawet całą puszkę konserw - relacjonuje Wierzbowski.

Na żołnierskie identyfikatory nie liczą. - Armia Radziecka miała identyfikatory w 1941 r., ale już w rok później ich nie wydawano. Zresztą Słowianie i tak ich nie nosili. Wierzyli, że przynoszą pecha. Taki wojskowy folklor. Natomiast często znajduje się właśnie numerowane ordery, podpisane widelce i łyżki.

Ekshumacje w Kostrzynie zaplanowane są do 21 kwietnia. Wykopane szczątki zostaną pochowane na cmentarzu wojennym w Cybince. - Jeśli będzie to konieczne, prace będą kontynuowane. Chcemy ostatecznie zamkną tę historię cmentarza w Kostrzynie - deklaruje dyr. Paweł Klimczak.

Znajdź nas na Facebooku!