Boni: Manipulacje Macierewicza i "haniebna" gra polityczna wokół katastrofy smoleńskiej

Wg ministra Michała Boniego, poseł Macierewicz ogłaszając, że trzy osoby przeżyły katastrofę smoleńską, przekroczył "granicę moralności". - Przychodzi ktoś i swoimi manipulacjami spala poczucie wspólnej żałoby i godnego uczczenia pamięci osób, które zginęły w Smoleńsku - mówił w TOK FM. Dla szefa resortu administracji i cyfryzacji, gry polityczne wokół wydarzeń z 10 kwietnia 2010 roku są "haniebne".

Minister Michał Boni ze strony rządu koordynował przygotowania pogrzebów ofiar katastrofy smoleńskiej. Wspominał dziś w "Poranku Radia TOK FM", że ma w pamięci "obraz dramatu" oraz skupienia, jakie towarzyszyły dziesiątkom osób, które pomagały wtedy bliskim tych, którzy zginęli.

- Po katastrofie panował smutek i poczucie jedności. Ale nagle pojawiła się chęć politycznego dyskontowania tragedii. Uważam to za haniebne. Nagle poseł Antoni Macierewicz mówi, że trzy osoby przeżyły. Swoimi manipulacjami spala to poczucie wspólnej żałoby i godnego uczczenia pamięci osób, które zginęły w Smoleńsku. Jest pewna granica moralności i uważam, że ona została przekroczona - mówił Boni w TOK FM.

"Niebywałe okrucieństwo, cynizm z elementami paranoi" Jerzy Baczyński o rewelacjach posła Macierewicza>>

O katastrofie pamiętają nie tylko ci, którzy manifestują

Rewelacje posła Macierewicza i jego partyjnych kolegów padają na podatny grunt. Jak pokazały sondaże, jedna trzecia Polaków dopuszcza, że w Smoleńsku doszło do zamachu. - Stara zasada propagandowa mówi, że jeśli się ileś razy coś powtarza, to się utrwali. Szczególnie jeśli napotyka na podatny grunt. A to może być np. niechęć wobec tych, którzy teraz sprawują władzę. To nie jest związane ze sprawą smoleńską. Ktoś stracił pracę, jest niezadowolony - komentował minister Michał Boni.

Podział polityczny wokół katastrofy prezydenckiego tupolewa jest wyraźny. Ale jak przekonywał gość TOK FM, nie wpływa to na pamięć o tym, co wydarzyło się przed trzema laty. - To nie jest tak, że o katastrofie pamiętają tylko ci, którzy biorą udział w manifestacjach. Pamiętają wszyscy. Ale może część z nas uważa, że tę pamięć nosi się w sercu - uważa szef resortu administracji i cyfryzacji.

Więcej o: