Rekordowy półmaraton w Warszawie. 13 tysięcy zawodników!

Z naszym bieganiem nie jest chyba tak źle, skoro w mroźnym 8. Półmaratonie Warszawskim wystartowało rekordowe 13 tys. biegaczy. Zdaniem większości z nich najważniejszy był sam start, pokonywanie własnych słabości i pozytywne emocje na trasie i wokół niej. - Nie chodzi o to, czy się pobiegnie kilka sekund szybciej czy wolniej. Liczy się wspólny wysiłek i wspaniała atmosfera - powiedział nam jeden z biegaczy.

Bieg wystartował o godz. 10 z mostu Poniatowskiego wzorem słynnego maratonu nowojorskiego, który rozpoczyna się na moście Verrazano. Tłum na starcie wyglądał imponująco. Większość biegaczy była ubrana ciepło od stóp do głów, wielu zasłaniało usta. Niektórzy zaś biegli w przebraniach, np. różowej świnki, inni mimo mrozu w krótkich spodenkach. Wzdłuż trasy też zebrało się więcej kibiców niż zwykle. Oczywiście najwięcej było rodzin, przyjaciół i znajomych biegaczy. Przy trasie nie brakowało muzyków zagrzewających sportowców do walki, byli nawet perkusiści.

- Doping i muzycy przy trasie bardzo pomagali. A gdy na 18. kilometrze usłyszałem: "Dawaj Adam" i przybiłem piątkę z jakimś nieznajomym, to dostałem nieprawdopodobnego zastrzyku energii na finisz - opowiada jeden z biegaczy Adam Ozga z radia TOK FM. - Na mecie podobno wyglądałem zaskakująco dobrze, ale myślę, że mówiono mi tak tylko przez uprzejmość - śmieje się zmęczony Adam.

- Biegłam na "życiówkę". Bardzo, bardzo, bardzo chciałam złamać 2 godziny i się udało - cieszyła się za metą Ela. - Co prawda za szybko pobiegłam pierwsze 10 km i potem walczyłam z kolką i żeby nie zwymiotować, ale dałam radę. To najważniejsze.

Zobacz wideo

Trudny moment na Belwederskiej

Trasa półmaratonu prowadziła przez rondo de Gaulle'a, w stronę Starego Miasta i ul. Konwiktorskiej, przez Wisłostradę do ul. Podchorążych, dalej Belwederską, przez plac Trzech Krzyży aż na błonia Stadionu Narodowego. - Nie jestem pewna, czy dobrym pomysłem było umieszczanie podbiegu na 15. km (wbiegało się Belwederską w Aleje Ujazdowskie koło hotelu Hyatt i ambasady Rosji). Przy tak rekordowej liczbie osób część pewnie pierwszy raz biegła taki dystans, więc to mógł być bardzo trudny moment - ocenia Ela.

Kliknij w zdjęcie, żeby przejść do galerii >>

Na dużą frekwencję uwagę zwraca też Adam: - Mnóstwo ludzi, tak dużo, że czasem w węższych miejscach nie wszyscy się mieścili. Lecz zaraz zadowolony biegacz dodaje: - Ale co z tego, że ciasno? Przecież nie chodzi o to, czy się pobiegnie kilka sekund szybciej czy wolniej. Liczy się wspólny wysiłek i wspaniała atmosfera. Każdy zasługuje na uznanie i gratulacje. Także ci, którzy marzli przy trasie, bo nam, biegnącym, było dzięki temu cieplej - zachwala Adam.

Tylko ciepła herbata

Po biegu na biegaczy czekały napoje, w tym ciepła herbata, jabłko i makaron. - Chyba ta rekordowa liczba startujących trochę zaskoczyła organizatorów - uważa Ela i wyjaśnia: - Makaron był zimny, a jak się biegnie dwie godziny przy takiej pogodzie, to na mecie ma się ochotę zjeść coś ciepłego. A tu ciepła była tylko herbata. Za to wolontariusze byli świetni, tak jak zawsze zresztą - chwali na koniec Ela.

8. Półmaraton Warszawski wygrał Martin Mukele, który przebiegł 21-kilometrową trasę w czasie 1:02:49. Drugi metę minął Etiopczyk Abrha Asefa. Najlepszy z Polaków Marcin Chabowski znalazł się tuż poza podium. Wśród kobiet najszybsza była Polka Olga Kalendarova-Ochal 1:14:04.

Więcej o: