Matka zabrała dziecko do pracy. Utonęło w zbiorniku ściekowym

W Żukowie w województwie pomorskim siedmioletni Szymon utonął we wtorek w zbiorniku ściekowym. Kartuska prokuratura wszczęła właśnie śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci.

Do wypadku doszło we wtorek po południu na ogrodzonym terenie firmy Berendsen przy ul. Duńskiej w Żukowie. Zbiornik, w którym utonął siedmiolatek ma trzy na pięć metrów powierzchni i około trzech metrów głębokości. Spływa do niego brudna woda z maszyn piorących.

Wypadek?

Z dotychczasowych ustaleń śledczych wynika, że najprawdopodobniej doszło do nieszczęśliwego wypadku. - Chłopiec mógł sam poślizgnąć się i wpaść do wody bez niczyjego udziału. Lekarz, który oglądał zwłoki, nie stwierdził widocznych obrażeń na ciele. Jednak ostatecznie przyczynę śmierci poznamy dopiero za kilka dni, gdy będą już gotowe wyniki sekcji zwłok - zastrzega prokurator Adrian Kwidziński z Prokuratury Rejonowej w Kartuzach. W środę wszczął on postępowanie w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci.

Na razie trudno powiedzieć jednak, czy ktoś usłyszy w tej sprawie zarzuty. - Na początek trzeba ustalić, kto odpowiada, za to, że dziecko bawiło się bez opieki, oraz to, czy zbiornik był właściwie zabezpieczony. Trzeba wziąć przy tym pod uwagę, że nie znajduje się on w miejscu ogólnie dostępnym, tylko na terenie prywatnej firmy, więc teoretycznie osoby postronne, a tym bardziej małe dzieci, nie powinny mieć do niego dostępu - mówi prokurator.

Przesłuchiwani są świadkowie, ale najprawdopodobniej nie obejdzie się także bez powołania biegłych.

Szkoła zamknięta, bo był test

Z wyjaśnień 43-letniej matki Szymona (złożonych w komisariacie i w prokuraturze) wynika, że we wtorek zabrała synka do pracy, bo nie miała go z kim zostawić. Tego dnia nie było lekcji w szkole z powodu testu szóstoklasistów. Chłopiec miał przebywać z nią na terenie firmy od godz. 8 do 16. Była ładna pogoda, więc bawił się na zewnątrz. Kobieta zapewnia jednak, że miała nad nim kontrolę, bo obserwowała go przez okno.

- Gdy około godziny 14 straciła Szymona z oczu, wybiegała na zewnątrz. Przez dwie godziny zrozpaczona szukała syna po całej okolicy. Pomagali jej w tym pracownicy zakładu. Nic to jednak nie dało, więc po godz. 16 matka pobiegała na komisariat w Żukowie - mówi Jarosława Krefta, rzecznik Komendy Powiatowej Policji w Kartuzach.

Policjanci przyjechali na miejsce ze strażakami (wyposażonymi w specjalistyczny sprzęt), którzy o godz. 16.45 wyłowili zwłoki dziecka ze zbiornika.

Polecamy - Nie przyjęła białej róży więc ją zabił. Wyrok - 25 lat

Więcej o: