Ukraina. Eksplozja samochodu w Donbasie. Nikt nie został ranny

W Donbasie doszło do eksplozji samochodu terenowego. Według wstępnych ustaleń nikt nie ucierpiał wskutek wybuchu. Zachodnie media podają, że mogła to być kolejna prowokacja prorosyjskich separatystów.

Według doniesień samochód należał do szefa policji DNR Denisa Sinenkov - podaje "The Guardian". Do wybuchu doszło w Donbasie kontrolowanym przez prorosyjskich separatystów. UA News przekazało, że wybuch miał miejsca 100 metrów od budynku administracji samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej, prorosyjskich separatystów.

Z terenówki zostało niewiele, jednak wskutek wybuchu nikt nie ucierpiał, wynika z informacji rosyjskich mediów, które cytują przywódców separatystów. Mieszkańcy Donbasu mieli nie słyszeć żadnego wybuchu, utrzymuje "Ukraińska Prawda", na którą powołuje się PAP cytowany przez Polsat. 

Zobacz wideo Co jest celem Rosji? Gen. Pacek: Zdobyć Ukrainę

Kolejna rosyjska prowokacja?

Jak zauważa Luke Harding, dziennikarka "The Guardian", do eksplozji doszło po wielokrotnych ostrzeżeniach USA i NATO o możliwym wykorzystaniu prowokacyjnych incydentów przez Rosję jako pretekstu usprawiedliwiającego wojskowy atak na Ukrainę.

W czwartek odbyło się spotkanie ministrów obrony państw NATO. Po rozmowach na konferencji wystąpił Jens Stoltenberg, który po raz kolejny podkreślił, że nie ma dowodów na wycofanie rosyjskich wojsk. - Wzywamy Rosję, aby zrobiła to, co mówi i wycofała swoje siły z granic Ukrainy. Będzie to ważny pierwszy krok w kierunku pokojowego rozwiązania - powiedział, dodając, że widzi możliwość "znalezienia rozwiązań, które poprawią bezpieczeństwo wszystkich". 

Więcej informacji ze świata na stronie głównej Gazeta.pl

Jak podkreślił Stoltenberg, NATO obawia się, że Kreml "próbuje stworzyć pretekst do zbrojnego ataku na Ukrainę". - Nadal nie ma pewności co do intencji Rosji - zaznaczył, dodając, że kraj ten "zgromadził największą siłę, jaką widzieliśmy od dziesięcioleci". Sekretarz generalny NATO powiedział także, że rozważa utworzenie grup bojowych w Rumunii i na południowym wschodzie Sojuszu. - NATO musi zareagować, gdy widzi agresywne działania Rosji - stwierdził.

Trudna sytuacja w Donbasie

W czwartek wspierani przez Rosję bojówkarze ostrzeliwali pozycje położone na terytoriach kontrolowanych przez siły rządowe. W większości ostrzałów używali artylerii.

Wspierane i kierowane przez Rosję oddziały tzw. separatystów otwierały ogień 50 razy, z czego 39 razy z użyciem uzbrojenia zakazanego w myśl mińskich uzgodnień. Bojówkarze używali broni strzeleckiej, wielkokalibrowych karabinów maszynowych, granatników, moździerzy, czołgów oraz artylerii kalibru 122 mm i 150 mm. Ostrzały były prowadzone wzdłuż całej linii rozdziału sił w obwodach Donieckim i Ługańskim.

Pociski artyleryjskie wielokrotnie trafiały w cele cywilne: domy, stację kolejową, szkołę i przedszkole. W wyniku ostrzałów rannych zostało pięciu cywili i jeden wojskowy. Ukraińskie władze mówią o możliwych prowokacjach ze strony sił prorosyjskich i przygotowaniach do eskalacji. Według informacji ukraińskiej armii bojówkarze ewakuują ludność z niektórych zajętych przez siebie miejscowości. Siły rządowe zapewniają jednak, że nie planują żadnych ofensywnych działań.

Wcześniej doszło też do ostrzału artyleryjskiego, który trafił w przedszkole. Trzy cywilne osoby dorosłe zostały ranne. Prorosyjskie oddziały ostrzelały też z artylerii m.in. miejscowość Wrubiwka. Tam pocisk spadł na podwórze szkoły. Ranny też został mężczyzna w Marjince w obwodzie donieckim.

Jak informuje ukraińska armia - w piątek od początku doby wspierani przez Rosję bojówkarze dokonali 29 ostrzałów, z czego 27 z użyciem artylerii.

- Ostrzelanie przedszkola w Stanicy Ługańskiej to potężna prowokacja - napisał ukraiński prezydent na swoim Twitterze. Jak dodał, obecnie ważne jest, aby dyplomaci i obserwatorzy OBWE pozostali na Ukrainie. Jak zaznaczył - ich działalność monitorująca sytuację będzie dodatkowym czynnikiem powstrzymującym ataki. Jak dodał - niezbędny jest skuteczny mechanizm dokumentowania naruszeń zawieszenia broni.

Więcej o: