Onet: Policja oddelegowana do pilnowania domów i biur polityków PiS. Komendant Główny miał grozić dymisją

Jak dowiedział się Onet, policja w całym kraju została oddelegowana do pilnowania budynków PiS rozkazem Komendy Głównej. Jej rzecznik jednak temu zaprzecza. Politycy mają wywierać nacisk na Komendanta Głównego Policji, by reagować bardziej zdecydowanie na protestujących. Z tego powodu rozważa on nawet dymisję.

W całym kraju trwają protesty po wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 22 października. TK orzekł, że przepisy umożliwiające aborcję z powodu poważnych wad płodu są niekonstytucyjne. W praktyce może oznaczać to niemal całkowity zakaz aborcji w naszym kraju. Główny protest zaplanowano na 30 października w Warszawie, do której mają zjechać się demonstranci z całego kraju. Tymczasem w policji, która zabezpiecza protesty pojawiają się spore problemy. 

Ogólnopolski Strajk KobietStrajk Kobiet zapowiada marsz na Warszawę, start z trzech miejsc

Policja oddelegowana do pilnowania domów i biur polityków PiS

Jak udało się ustalić redakcji Onetu, policja w całym kraju została oddelegowana do pilnowania biur i domów polityków PiS. Informator portalu twierdzi, że takie zalecenia wydała Komenda Główna Policji. Ta jednak zaprzecza.

Nie było takich poleceń. Nie wypowiadamy się na temat taktyki działań, co zawsze jest chronione ze względów bezpieczeństwa samych policjantów i metod działań, ale stałe zadanie to zapewniać porządek i bezpieczeństwo wszystkim obywatelom. W gestii poszczególnych szefów jednostek jest, jakimi siłami dysponują i których policjantów do konkretnie określonych przez siebie zadań kierują. KGP w to nie ingeruje

- tłumaczy rzecznik prasowy policji insp. Mariusz Ciarka w rozmowie z Onetem.

Z ustaleń portalu wynika, że oprócz domów polityków pilnowane mają być m.in. pomniki Lecha Kaczyńskiego oraz Jana Pawła II w Szczecinie, a nawet prywatny dom Arcybiskupa Dzięgi, metropolity szczecińsko-kamieńskiego. Patrole są wykonywane przez policjantów operacyjnych po cywilnemu. 

Policja ma braki kadrowe, funkcjonariusze nie chcą brać udziału w akcjach

W całej Polsce policjanci mają mieć stałe posterunki przy kościołach i domach znanych polityków PiS. Jeden z policjantów proszących o anonimowość twierdzi, że to norma, gdy odbywają się demonstracje. Niekiedy była to inicjatywa policji, w innych przypadkach prośbę wystosowywał starosta. Obecnie jednak policja ma problemy kadrowe, bo musi zabezpieczać protesty, kontrolować 490 tys. osób na kwarantannie. Do tego w policji jest 6 tys. wakatów, a 5,5 tys. policjantów trafiło na kwarantannę. 

Wanda Traczyk-Stawska i Hanna Stadnik na proteście przeciwko orzeczeniu TKUczestniczki Powstania na proteście. "Walczyć do ostatniej kobiety"

Komendant Główny Policji przyznał dzisiaj w wywiadzie, że policjantów jest czterokrotnie mniej, niż demonstrantów. Dodał, że fizycznie nie jest możliwe, żeby 100 tys. funkcjonariuszy dokonywało czynności na 430 tys. protestujących.

Ponadto policjanci mają być wściekli, że w trakcie pandemii muszą zabezpieczać protesty, budynki publiczne, siedziby partii, domy polityków, a teraz dodatkowo kościoły. Wielu z nich bierze zwolnienia lekarskie, by w tym nie uczestniczyć oraz by chronić swoje rodziny przed koronawirusem. Niektórzy decydują się na L4, aby nie brać udziału w zabezpieczaniu Marszu Niepodległości, który według wszelkich przesłanek, nie zostanie odwołany. Te braki kadrowe mają być powodem rozważań rządu nad użyciem wojska do zabezpieczenia protestów przeciwko orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji oraz zbliżającego się marszu narodowców.

Zobacz wideo „To, co się dzieje na ulicach, nie jest tylko wynikiem postanowienia wydanego przez TK”

Komendant Główny Policji rozważa dymisję

Onet dowiedział się także, że na Komendanta Głównego Policji generała Jarosława Szymczaka są wywierane mocne naciski polityczne, by policja bardziej zdecydowanie reagowała na protesty. 

Sytuacja jest nerwowa. Politycy cały czas dolewają oliwy do ognia. Jedni zarzucają nam, że zachowujemy się jak ZOMO, a drudzy, że nie działamy wystarczająco zdecydowanie. Może właśnie paradoksalnie świadczy to o tym, że działamy we właściwy sposób

- podsumowuje Szymczak. Generał miał także grozić dymisją ze stanowiska, jeśli naciski będą się powtarzać.