Posłowie chcą zmian w ochronie zwierząt. Ratujący maltretowane zwierzaki będą mieli związane ręce

Posłowie pracują nad nowelizacją ustawy o ochronie praw zwierząt. Zgodnie z jej zapisami każda próba odebrania maltretowanego zwierzęcia będzie musiała uzyskać wcześniejszą zgodę lokalnego urzędu weterytaryjnego. Te pracują zwykle tylko w tygodniu i do godziny 15.

Projekt nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt wnieśli posłowie PiS, Konfederacji oraz PSL-Kukiz15 - informuje wrocławska "Gazeta Wyborcza". Zgodnie z zaproponowanymi zmianami uprawnienia organizacji zajmujących się ratowaniem zwierząt mają zostać znacznie ograniczone. Przed próbą odebrania maltretowanego zwierzęcia będą one musiały każdorazowo uzyskać zgodę właściwego urzędu weterynaryjnego. A te działają jedynie w tygodniu do godzin popołudniowych. Jeśli taka zgoda nie zostanie wydana, w przypadkach niecierpiących zwłoki będzie mogła interweniować jedynie policja lub straż miejska. Co więcej, odebrany pies czy kot będzie musiał od razu trafić do schroniska, które, jak wiadomo od dawna, są przepełnione.

 - Zatem los męczonych zwierząt po godzinach pracy nikogo by już nie interesował. Urzędnicy pracują do godz. 15, zatem kto później oraz w święta czy weekendy wyda opinię? - pyta Konrad Kuźmiński z Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt, cytowany przez "Gazetę Wyborczą". 

>>> Handel dzikimi zwierzętami na czarnym rynku to dziesiątki milionów dolarów. To więcej niż handel bronią

Zobacz wideo

Sejm pracuje nad zmianą ustawy o ochronie zwierząt. Za nowym prawem optuje m.in. Renata Beger

Kolejna poselska propozycja zakłada wypłatę przed gminę odszkodowania w wysokości co najmniej 2 tys. zł dla właściciela, któremu zostanie odebrane zwierzę, a później nie będzie już możliwości jego zwrotu - np. w przypadku śmierci. To rozwiązanie może sprawić, że samorządy nie będą chciały odbierać zwierząt z obawy przed karami finansowymi.

Nad projektem nowelizacji ustawy dyskutowano podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Ochrony Zwierząt - to właśnie jego członkowie przygotowali założenia nowego prawa. Przy wiejskiej pojawili się nie tylko przedstawiciele organizacji zajmujących się ochroną zwierząt, ale również około 200 rolników i hodowców oraz osoby prawomocnie skazane za znęcanie się nad zwierzętami. Za dalszym procedowaniem projektu optowała m.in. Renata Beger, była posłanka Samoobrony, a obecnie szefowa Polskiego Związku Zawodowego Rolnictwa „Wyzwolenie”. 

- Mam apel do wszystkich pseudoekologów i pseudoobrońców zwierząt, bo ekologiem i obrońcą zwierząt to jestem ja. Jeśli tak kochacie zwierzęta, to idźcie pomóc tej osobie, u której temu zwierzęciu dzieje się krzywda. Pomóżcie temu człowiekowi. Być może choroba nie pozwala mu się opiekować, może życie skrzywdziło go tak, że sobie nie może pomóc, a co dopiero zwierzęciu. Sama mam kilkanaście kotów. Jeśli ktoś z was pojawi się na moim terenie, to nie ręczę za siebie - mówiła Beger, która wysunęła też koncepcję "likwidacji schronisk".

Organizacje pozarządowe zamierzają kontynuować protest wobec kontrowersyjnych propozycji posłów.

Więcej o: