Oscary 2012: Momenty, których nie można przegapić

Francuska noc w Hollywood - tak zapamiętamy tegoroczną, 84. galę rozdania Oscarów. Ale pośród akcentów znad Sekwany i wśród deszczu nagród dla "Artysty" jak zwykle pojawiły się żałosne wpadki i świetne gagi, podziękowania zbyt łzawe albo nietrafione , momenty wzruszenia i zażenowania. Wybraliśmy te godne zapamiętania.

Śmieszny prowadzący - Billy Crystal

Uwielbiany od lat komik był bardzo bezpiecznym kandydatem do roli gospodarza tegorocznej gali. Ale czy nie zbyt bezpiecznym?

Świetny montaż parodii filmowych był dokładnie tym, czego się można było po nim spodziewać. - Jest w tym po prostu dobry - ocenia zagraniczna prasa. Ale już żarty na scenie wydawały się mdłe i nijakie.  - Były w porządku, ale brakowało im iskry - napisał "USA Today". Crystal był poprawny, uroczy, nawet zabawny, ale na pewno nie powalający.

Choć zdarzały mu się perełki. Najczęściej cytowany przez prasę jest gag o kryzysie: - Bawcie się dobrze. W okresie światowego kryzysu gospodarczego nie ma nic lepszego niż obserwowanie milionerów wręczających sobie złote statuetki.

chris Rock - jeden z poprzednich gospodarzy Oscarów chris Rock - jeden z poprzednich gospodarzy Oscarów Fot. GARY HERSHORN REUTERS

Jeszcze śmieszniejszy prowadzący? Chris Rock

W opozycji do mało "wyrazistych" gagów Billy'ego Crystala, jeden z poprzednich gospodarzy - Chris Rock, okazał się zaskakująco kąśliwy i dowcipny. Jego rolą była "tylko" zapowiedź nominowanych w kategorii najlepszych filmów animowanych, a zmienił ją w pełną poczucia humoru pochwałę "grania" w kreskówce.

- Bardzo nie lubię, kiedy aktorzy w telewizji mówią jak to ciężko jest grać w filmie animowanym. Och Jay, to taka trudna praca - narzekają. Nie, nie i jeszcze raz nie. Trudna praca to rąbanie drzewa. Grając w filmie animowanym przychodzisz do studia, mówisz kilka wersów i dostajesz milion dolarów.

Najbardziej wzruszające przemowy: Christopher Plummer i Meryl Streep

Dobrze wiedzieć, że w Hollywood wciąż jest elegancja i klasa - rzuciła jedna z prezenterek w odpowiedzi na podziękowania aktorów starszego pokolenia. W kategorii najlepszego aktora od początku było wiadomo, że rywalizacja potoczy się między trzema weteranami: 71-letnim Nickiem Nolte oraz 82-letnimi Maksem von Sydowem i Christopherem Plummerem.

Wygrał ten ostatni za rolę w "Debiutantach". Sala nagrodziła go owacją na stojąco, a Plummer z właściwym sobie poczuciem humoru zagadał do złotej statuetki: - Kochany, jesteś ode mnie tylko dwa lata starszy. Gdzie byłeś przez całe moje życie? Podziękował też żonie, która "powinna dostać Nagrodę Nobla, za ratowanie mnie każdego dnia".

Kolejną owacją na stojąco nagrodzono Meryl Streep. - Słyszałam, jak pół Ameryki mówi: No nie! Znowu ona! - skomentowała aktorka, gdy odbierała na scenie swojego trzeciego w karierze Oscara za rolę w "Żelaznej Damie" (w sumie ma już na koncie 17 nominacji!). I na wszelki wypadek, gdyby organizatorzy próbowali zagłuszyć jej długą przemowę, w pierwszej kolejności postanowiła "zrobić najważniejsze" - podziękować swojemu mężowi.

Najbardziej roztrzęsiona - Octavia Spencer

Pomimo tego, że wygrała wszystkie przedoscarowe nagrody (m.in. SAG i Złote Globy) Octavia Spencer nie zdążyła chyba przygotować się na Oscara. Były łzy, trzęsące się ręce i łamiący głos. Po przemowie reżyser "Służących" musiał ją sprowadzić ze schodów, a łzy ciekły jej jeszcze za kulisami.

Odbierając nagrodę Spencer krzyknęła nawet: Wariuję! Ale trudno się dziwić, publiczność zgotowała jej długą owację na stojąco.

Zwycięska ekipa Zwycięska ekipa "Artysty". AP/Joel Ryan

Vive la France!

To naprawdę była "francuska noc" w Hollywood. Nie tylko "Artysta" zgarnął pięć statuetek, w tym w najważniejszych kategoriach, a język francuski słyszeliśmy w przemowach niemal równie często jak angielski.

 

Akcentów znad Sekwany było znacznie więcej: "O północy w Paryżu" Woody'ego Allena otrzymało nagrodę za najlepszy scenariusz, a rozgrywający się Paryżu "Hugo" zebrał aż pięć statuetek. Nie mówiąc o zachwytach jakie wzbudzał francuski piesek Uggie.

Sacha Baron Cohen i Sacha Baron Cohen i "prochy" Kim Dzong Ila AP/Chris Pizzello

Odrobina skandalu...

Nie wiadomo na ile rzekoma niechęć do zaproszenia Sashy Barona Cohena na ceremonię rozdania Oscarów była prawdziwa, a na ile była zręcznym zabiegiem marketingowym (skłaniamy się ku drugiej opcji...). Ale przyznać trzeba, że udało mu się zwrócić na siebie uwagę i to na czerwonym dywanie pełnym gwiazd pokroju Brada Pitta i Angeliny Jolie.

Cohen nie tylko wystąpił w stroju "Dyktatora" i w eskorcie dwóch żołnierskich asystentek, ale i przyniósł urnę z prochami Kim Dzong Ila i wysypał je na prowadzącego relację... Śmieszne?

Zach Galifianakis i Will Ferrell swoim show przy wręczaniu nagrody przyćmili samego gospodarza - Billy'ego Crystala Zach Galifianakis i Will Ferrell swoim show przy wręczaniu nagrody przyćmili samego gospodarza - Billy'ego Crystala Fot. Mark J. Terrill AP

... trochę anarchii

Choć cała ceremonia była raczej uładzona i przewidywalna, raz na jakiś czas przerywały ją mniej lub bardziej spontaniczne sytuacje. Odrobinę anarchii udało się wprowadzić na salę dawnego Kodak Theatre duetowi Will Ferell i Zach Galifianakis. W momencie, gdy miał zostać ogłoszony autor najlepszej piosenki (Bret McKenzie za "Man On Muppet" z "Muppetów") oni wyszli na scenę przebrani za orkiestrowych muzyków, waląc z całych sił w wielkie blaszane talerze.


...i bardzo dużo kobiecego ciała

Te zdjęcia mówią same za siebie. Cała sala zamarła gdy na scenę weszły dwa "anioły" w postaci Cameron Diaz i Jennifer Lopez (właścicielki jednej z najpiękniejszych kreacji wieczoru). Potem zamarła po raz drugi, gdy na scenie pojawiła się "diablica" Angelina Jolie raz po raz pokazując prawą nogę.

Wyzywająco prezentowała się również kreacja nominowanej w kategorii najlepsza aktorka pierwszoplanowa -  Violi Davis ze "Służących".

Więcej o: