Samolot Lufthansy był w rękach terrorystów blisko tydzień. Na ratunek pasażerom ruszył "Magiczny ogień"

Mija 40 lat od jednej z najbardziej spektakularnych akcji niemieckich służb specjalnych. Ale zacznijmy od początku - 13 października 1977 roku samolot linii Lufthansa 'Landshut' przejęło w trakcie lotu nad Marsylią czworo terrorystów z Ludowego Frontu Wyzwolenia Palestyny. Horror pasażerów i załogi trwał przez kolejne kilka dni i zakończył się dopiero na lotnisku w Mogadiszu.
Boeing 737 porwany 40 lat temu Boeing 737 porwany 40 lat temu Harry Koundakjian (AP Photo/Harry Koundakjian,file)

Samolot Lufthansy był w rękach terrorystów blisko tydzień. Na ratunek pasażerom ruszył "Magiczny ogień"

Mija 40 lat od jednej z najbardziej spektakularnych akcji niemieckich służb specjalnych. Ale zacznijmy od początku - 13 października 1977 roku samolot linii Lufthansa 'Landshut' przejęło w trakcie lotu nad Marsylią czworo terrorystów z Ludowego Frontu Wyzwolenia Palestyny.

Porywacze w wieku 22-23 lat, w tym jedna kobieta, domagali się m.in. uwolnienia innych Palestyńczyków uwięzionych na terenie RFN oraz 15 milionów dolarów okupu. Na pokładzie - razem z załogą - było wówczas blisko 100 osób.

Boeing 737 docelowo miał lądować we Frankfurcie nad Menem, terroryści skierowali jednak pilotów do rzymskiego lotniska Fiumicino. Stamtąd, po uzupełnieniu zapasów paliwa, maszyna odleciała na Cypr.

Horror na pokładzie dopiero się zaczynał i trwał jeszcze przez kilka kolejnych dni.

Boeing 737 porwany 40 lat temu Boeing 737 porwany 40 lat temu Karl-Josef Hildenbrand / AP / AP

Samolot Lufthansy był w rękach terrorystów blisko tydzień. Na ratunek pasażerom ruszył "Magiczny ogień"

W następnych dniach porwany samolot lądował kolejno w Bahrajnie, Dubaju, Adenie (miasto w Jemenie), by ostatecznie zatrzymać się w Mogadiszu - stolicy Somalii.

W międzyczasie terroryści zamordowali kapitana, 37-letniego Juergena Schumanna. W trakcie międzylądowania w Adenie Schumann wspólnie z drugim pilotem - za zgodą terrorystów - opuścili pokład, by zbadać ewentualne uszkodzenia maszyny. Z nieznanych powodów w czasie oględzin kapitan nie reagował na wezwania porywaczy do powrotu.

Kiedy ostatecznie Schumann wrócił do środka, został zastrzelony w kabinie pasażerskiej z rąk Zohaira Youssifa Akache. Jego ciało wyrzucono na płytę lotniska w Mogadiszu.

W tym czasie w Bonn trwało nerwowe opracowywanie planu odbicia uprowadzonych pasażerów.

Na zdjęciu: porwana maszyna sprowadzona po latach do Niemiec

Boeing 737 porwany 40 lat temu Boeing 737 porwany 40 lat temu Karl-Josef Hildenbrand / AP / AP

Samolot Lufthansy był w rękach terrorystów blisko tydzień. Na ratunek pasażerom ruszył "Magiczny ogień"

Sprawa była o tyle skomplikowana, że zaledwie pięć lat wcześniej niemieckie służby specjalne skompromitowały się podczas igrzysk w Monachium. Z rąk Palestyńczyków zginęło wówczas w sumie 11 izraelskich sportowców. Próba ich uwolnienia zakończyła się fiaskiem.

Cztery dni po porwaniu samolotu Lufthansy zapadła decyzja. Całą operację nadzorował ówczesny kanclerz RFN Helmut Schmidt - w razie jej niepowodzenia był gotowy podać się do dymisji.

17 października 1977 roku rano z  lotniska w Niemczech wystartował Boeing 707 z 30 komandosami antyterrorystycznej jednostki GSG 9 na pokładzie. Początkowo maszyna kierowała się w stronę Dżibuti, nie było bowiem zgody na lądowanie w Mogadiszu, gdzie był już uprowadzony samolot Lufthansy.

Późnym wieczorem niemieckie służby uzyskały zgodę. Akcja pod kryptonimem "Feuerzauber" ("Magiczny ogień") wchodziła w decydującą fazę.

Na zdjęciu: uprowadzony boeing 737 po latach sprowadzono do Niemiec. Wcześniej maszyna stała na cmentarzysku samolotów w Fortalezie w Brazylii.

Boeing 737 porwany 40 lat temu Boeing 737 porwany 40 lat temu Karl-Josef Hildenbrand / AP / AP

Samolot Lufthansy był w rękach terrorystów blisko tydzień. Na ratunek pasażerom ruszył "Magiczny ogień"

18 października o godz. 2 nad ranem jako pierwsi do akcji ruszyli somalijscy żołnierze. W odległości ok. 60 metrów od samolotu Lufthansy rozpalili ogień, który odciągnął uwagę terrorystów. Porywacze - zgodnie z planem - przenieśli się z kabiny pasażerskiej do kokpitu.

O godz. 2:07 antyterroryści wdarli się na pokład samolotu przez główne wejście i luki awaryjne - na skrzydłach i pod kadłubem. Wywiązała się strzelanina, w czasie której dwóch terrorystów zginęło na miejscu, a trzeci - w wyniku odniesionych ran - zmarł w szpitalu. Czwarta z porywaczy Suhaila Sayehe została ranna i ujęta.

Lekkie obrażenia odniosło również trzech pasażerów, jeden członek załogi oraz jeden z komandosów. O godz. 2.12 przekazano sygnał o zakończeniu operacji - wszystkich 86 zakładników ewakuowano na płytę lotniska.

Na zdjęciu: porwana maszyna sprowadzona po latach do Niemiec

Boeing 737 porwany 40 lat temu Boeing 737 porwany 40 lat temu Karl-Josef Hildenbrand / AP / AP

Samolot Lufthansy był w rękach terrorystów blisko tydzień. Na ratunek pasażerom ruszył "Magiczny ogień"

Jeszcze tego samego dnia po południu wszyscy wylądowali w porcie lotniczym Kolonia/Bonn. Cała załoga, w tym zamordowany kapitan Schumann, zostali odznaczeni Krzyżem Zasługi RFN I klasy.

40 lat po tamtych wydarzeniach uprowadzoną maszynę Lufthansy sprowadzono z powrotem do Niemiec. W sobotę "Landshut" znalazł się na płycie lotniska Friedrichshafen w południowej części kraju.

Na zdjęciu: porwana maszyna sprowadzona po latach do Niemiec

Boeing 737 porwany 40 lat temu Boeing 737 porwany 40 lat temu Karl-Josef Hildenbrand / AP / AP

Samolot Lufthansy był w rękach terrorystów blisko tydzień. Na ratunek pasażerom ruszył "Magiczny ogień"

Na zdjęciu od lewej drugi pilot uprowadzonego samolotu Juergen Vietor, ówczesna pasażerka maszyny Diana Muell oraz była stewardessa Gabriele von Lutzau. Cała trójka wspólnie pozuje przed kadłubem sprowadzonego do Niemiec samolotu "Landshut".

Maszyna zostanie wkrótce odtworzona i odrestaurowana, a następnie trafi do miejscowego Muzeum Dorniera, poświęconego dziejom awiacji.