Przyszli na pokaz "najbardziej prowokujących kreacji". Pokazano im ubrania ofiar gwałtów

"Nasz projekt ma pokazać, że ani ubrania, ani noszące je kobiety nie są winne temu, że zostały zgwałcone" - piszą twórcy akcji.
Pokaz 'najbardziej prowokujących ubrań' Pokaz 'najbardziej prowokujących ubrań' Fot. The Survivors Trust

Przyszli na pokaz "najbardziej prowokujących kreacji". Pokazano im ubrania ofiar gwałtów

Dżinsy i sweter, prosta sukienka w kratę, luźne spodnie i biała koszula - gdy uczestnicy pokazu mody Londynie zobaczyli modelki w takich strojach, nie kryli zdziwienia. W końcu przyszli zobaczyć - zgodnie z zapowiedzią - "najbardziej prowokujące, wyzywające i uwodzące ubrania" w ramach Fashion Week.

Tymczasem na wybiegu pojawiły się kobiety w - zdawałoby się - zwyczajnych ubraniach. Szybko okazało się jednak, co kryje się za tymi strojami. Przygasło światło, a na ekranie za wybiegiem pojawiły się napisy: "Czyż nie było to prowokujące? Erotyczne?".

Po tym wyświetlono nagrania kobiet - ofiar gwałtów - których ubrania, odtworzone na potrzeby pokazu, zobaczyli uczestnicy Fashion Week. - Długo zajęło mi zdobycie się na rozmowę z kimś. Bałam się, że powiedzą: "Na pewno zrobiłaś coś takiego, że sama jesteś sobie winna" - wyznaje jedna z nich. "Kto jest winny. Ubrania? Kobieta? Czy gwałciciel?" - pytają na koniec autorzy akcji.

Pokaz 'najbardziej prowokujących ubrań' Pokaz 'najbardziej prowokujących ubrań' Fot. Youtube.com/The Survivors Trust

Przyszli na pokaz "najbardziej prowokujących kreacji". Pokazano im ubrania ofiar gwałtów

Więcej informacji o akcji można znaleźć na stronie guiltyclothes.com. "Guilty Clothes" to też nazwa prowokacyjnego pokazu mody. W języku angielskim oznacza "winne ubrania". Tylko 15 proc. ofiar napaści seksualnej decyduje się powiadomić o tym policję. Niemal wszystkie wykazują symptomy Zespołu Stresu Pourazowego - czytamy na stronie.

Co czwarty Brytyjczyk uważa, że kobieta - ze względu na wygląd i zachowanie - jest przynajmniej częściowo winna tego, że została zgwałcona - piszą autory akcji.

Przyszli na pokaz "najbardziej prowokujących kreacji". Pokazano im ubrania ofiar gwałtów

Nie jest to pierwsza kampania społeczna zwracająca uwagę na problem obwiniania ofiar gwałtów.

W zeszłym roku zajęła się nim amerykańska fotograf Katherine Cambareri. Poprosiła ofiary napaści na tle seksualnym o pokazanie, co miały na sobie w momencie ataku. Zdjęcia jasno dają do zrozumienia: opinia, że poszkodowane same sprowokowały sprawcę wyzywającym strojem, to mit.

A ma się dobrze także w Polsce. W zeszłym roku nawet Komenda Powiatowa Policji w Lubinie ostrzegała kobiety, że ich "odważny wygląd wielu mężczyzn potraktuje jako zaproszenie do krótkiej i owocnej znajomości". Trzeba pamiętać, jak twierdziła policja, że "chłopcy w wieku szkolnym są bardzo pobudliwi" i dziewczynki nie powinny "prowokować ich dodatkowo".

Na zdjęciu trampki jednej z ofiar, fot. Katherine Cambareri, www.katcphoto.com

Przyszli na pokaz "najbardziej prowokujących kreacji". Pokazano im ubrania ofiar gwałtów

"Well, What Were You Wearing?" ("No, a w co byłaś ubrana?") to dyplomowy projekt amerykańskiej studentki fotografii Katherine Cambareri.

Cambareri szukała ofiar molestowania seksualnego przez Facebooka. Zgłosiły się same kobiety. Cambareri sfotografowała, w co ubrane były, gdy doszło do napaści. Zwolennicy teorii, że kobiety "prowokują" gwałcicieli swoim strojem, nie będą mogli podeprzeć zdjęciami swojej tezy - ubrania kobiet ciężko nazwać wyzywającymi czy nawet seksownymi.

Na zdjęciu koszulka jednej z ofiar. Fot. Katherine Cambareri, www.katcphoto.com

Przyszli na pokaz "najbardziej prowokujących kreacji". Pokazano im ubrania ofiar gwałtów

"Jako młoda kobieta mieszkająca na kampusie college'u słyszę o napaściach na tle seksualnym przez cały czas, w wiadomościach, w mediach społecznościowych czy nawet z pierwszej ręki" - pisze Cambareri.

"Z definicji, napaść seksualna to każdy rodzaj przymusowego kontaktu seksualnego lub zachowania, które odbywa się bez zgody drugiej strony. Ofiary zwykle pyta się o to, co miały na sobie w czasie ataku. To naprawdę mnie denerwuje, bo przemoc seksualna jest aktem kontroli i władzy, a nie ma nic wspólnego z odzieżą osoby" - dodaje.

Na fotografii dżinsy jednej z ofiar. Fot. Katherine Cambareri, www.katcphoto.com

Przyszli na pokaz "najbardziej prowokujących kreacji". Pokazano im ubrania ofiar gwałtów

"Ofiary są często obwiniane za ataki. Wynika to z błędnego przekonania, że 'prowokują' napastników poprzez noszenie odsłaniających dużo strojów" - pisze fotografka.

"Postanowiłam udokumentować, w co były ubrane w czasie napaści, aby pokazać, że nie ma rodzaju odzieży, która powoduje ataki. Nie ma rozmiaru. Nie ma typu ciała" - wyjaśnia.

Zdjęcie bluzki jednej z ofiar. Fot. Katherine Cambareri, www.katcphoto.com

Przyszli na pokaz "najbardziej prowokujących kreacji". Pokazano im ubrania ofiar gwałtów

Jak wygląda sytuacja w Polsce? - Wyniki naszych badań są przygnębiające - przyznała w TOK FM Agnieszka Grzybek z Fundacji na rzecz Równości i Emancypacji. - 87 proc. kobiet w Polsce odkąd skończyło 15 lat padło ofiarą molestowania seksualnego, w tym ok. 20 proc. próby gwałtu czy samego gwałtu - dodała.

Na zdjęciu spodnie dresowe jednej z ofiar, fot. Katherine Cambareri, www.katcphoto.com

Przyszli na pokaz "najbardziej prowokujących kreacji". Pokazano im ubrania ofiar gwałtów

W Polsce pokutuje również kolejny szkodliwy stereotyp. Według niego do gwałtu dochodzi w ciemnej, niebezpiecznej uliczce. A, jak powiedziała Renata Durda z Niebieskiej Linii, w większości przypadków sprawcami gwałtów są aktualni lub byli partnerzy kobiet. Przestępstwo zwykle popełnia zatem mężczyzna, którego ofiara dobrze zna.

Fotografia pokazuje sweter jednej z ofiar. Fot. Katherine Cambareri, www.katcphoto.com

Przyszli na pokaz "najbardziej prowokujących kreacji". Pokazano im ubrania ofiar gwałtów

Kolejną bulwersującą sprawą jest liczba wyroków w zawieszeniu zapadających w sprawach gwałtów. Według danych Ministerstwa Sprawiedliwości, w 2014 r. prawie 42 proc. spraw kończyło się takim orzeczeniem sądu.

Na zdjęciu sukienka jednej z ofiar. Fot. Katherine Cambareri, www.katcphoto.com

Przyszli na pokaz "najbardziej prowokujących kreacji". Pokazano im ubrania ofiar gwałtów

Tymczasem wspominany już poradnik lubińskiej policji ostrzegał przed nadmiernym spożywaniem alkoholu przez kobiety. I robił to w ciekawy sposób... "Jeśli spożywasz alkohol na spotkaniach towarzyskich, zakończ jego spożycie na etapie, kiedy wszystko wokół widzisz i postrzegasz wyraźnie. Istnieje takie chamskie przysłowie 'baba pijana to cnota sprzedana'".

Na fotografii koszula jednej z ofiar. Fot. Katherine Cambareri, www.katcphoto.com

Przyszli na pokaz "najbardziej prowokujących kreacji". Pokazano im ubrania ofiar gwałtów

Co może poprawić sytuację pokrzywdzonych? To, zdaniem karnistki Moniki Płatek, "kultura prowadzenia rozprawy, wrażliwość prokuratora, adwokata i sędziego". - Wiedza, jakich pytań nie można zadawać. Świadomość, że na fakt zgwałcenia nie ma wpływu ani to, jak ofiara była ubrana, czy była pod wpływem alkoholu,  oraz czy wcześniej lub później odbywała kontakty seksualne - mówiła.

- Bezstronny sędzia nie musi godzić się na pytania typu: jak wygląda pani życie seksualne? Jaki ma pani rozmiar biustu? Jaki miała pani wtedy dekolt? Sędzia nie może pozwalać na pytania, które nie mają związku ze sprawą, a są jedynie przejawem stereotypów - zaznaczała prawniczka.

Na zdjęciu top jednej z ofiar. Fot. Katherine Cambareri, www.katcphoto.com

Przyszli na pokaz "najbardziej prowokujących kreacji". Pokazano im ubrania ofiar gwałtów

"Napaść seksualna nigdy nie występuje z powodu tego, co dana osoba ma na sobie; jedynym jej powodem jest to, że ktoś atakuje kogoś innego" - podkreśla autorka projektu. Jak zaznacza, jej zamiarem jest zniszczenie stereotypów i walka ze stygmatyzacją ofiar.

Na zdjęciu bluza jednej z ofiar. Fot. Katherine Cambareri, www.katcphoto.com