"Tysiące zabitych", "miliony chorych", "skażona strefa śmierci" - obalamy mity o Czarnobylu

Tysiące zmarłych. Skażona strefa śmierci. Nowotwory i zniekształceni ludzie. Z tymi mitami stykamy się od lat. A jaka jest prawda o skutkach katastrofy w Czarnobylu, do której doszło 31 lat temu?
Ostrzeżenie o radioaktywności w Prypeci koło Czarnobyla Ostrzeżenie o radioaktywności w Prypeci koło Czarnobyla Fot. Diana Markosian/Wikimedia

MIT: W wyniku katastrofy w Czarnobylu umarły tysiące ludzi

Tysiące zmarłych. Skażona strefa śmierci. Nowotwory i zniekształceni ludzie. Z tymi mitami stykamy się od lat. A jaka jest prawda o skutkach katastrofy w Czarnobylu, do której doszło 31 lat temu?

Bezpośrednio w wyniku awarii elektrowni w Czarnobylu zmarło 31 osób. Jedna zginęła na miejscu, w wyniku wybuchu. Druga, ciężko poparzona, zmarła następnego dnia w kijowskim szpitalu. Trzecia zmarła na miejscu w wyniku ataku serca. 28 osoby umarły w ciągu kolejnych czterech miesięcy na skutek choroby popromiennej - byli to żołnierze, strażacy, lekarz, filmowiec, pracownicy elektrowni. Stąd mówi się o liczbie 31 'wczesnych zgonów'.

Do bezpośrednich ofiar katastrofy można doliczyć jeszcze cztery osoby, które zginęły w wypadku helikoptera pracującego nad elektrownią - wbrew obiegowej opinii nie stało się to zaraz po awarii, a dopiero pięć miesięcy później. Nie miało to jednak nic wspólnego z promieniowaniem.

Poza wymienionymi, silnemu napromieniowaniu podczas awarii i jej likwidowania uległo 106 osób, z których aż do 2007 roku zmarło 19. Trzy z tych przypadków można powiązać z napromieniowaniem.

Najwięcej emocji i dyskusji budzi liczba mieszkańców Białorusi, Ukrainy i innych krajów, którzy ucierpieli w wyniku awarii. Pomińmy na razie efekty psychologiczne i skupmy się na działaniu pierwiastków promieniotwórczych.

Średnie dawki, jakie w pierwszym roku po awarii otrzymali mieszkańcy okolicznych krajów - Polski, Bułgarii, Austrii, Rumunii, Finlandii, Szwecji, Czech czy Słowacji nie przekroczyły 0,76 milisiwerta (mSv). Dla Polski wartość ta wyniosła 0,27 mSv. Tymczasem średnia roczna dawka promieniowania otrzymywanego z naturalnych źródeł (promieniowanie kosmiczne, promieniowanie gleby itp.) wynosi w Polsce 2,5 mSv, a w Finlandii 7 mSv. Widać więc, że emisja z Czarnobyla nie mogła mieć wpływu na zdrowie mieszkańców okolicznych krajów - potwierdzają to wszelkie dostępne badania pokazujące, że nie odnotowano wzrostu liczby nowotworów ani innych zachorowań, które można powiązać z czarnobylską katastrofą.

Prypeć - miasto opuszczone po awarii w Czarnobylu Prypeć - miasto opuszczone po awarii w Czarnobylu Fot. Adam Stępień/ Agencja Wyborcza.pl

MIT: Miliony ludzi chorują na nowotwory wywołane skażeniem po Czarnobylu

Wbrew wielu informacjom nic nie potwierdza masowych zachorowań. Ale przyjrzyjmy się sprawie bliżej i weźmy pod uwagę ludzi, którzy są najbardziej narażeni na działanie promieniotwórczych pierwiastków z katastrofy - osoby, które unikając ewakuacji pozostały w swoich domach w pobliżu elektrowni i stale tam mieszkają. W ciągu 70 lat życia otrzymają one dawkę promieniowania wynoszącą około 580 mSv. Tymczasem mieszkańcy Helsinek dostają w ciągu analogicznego okresu 510 mSv a mieszkańcy irańskiego miasta Ramsar... 17000 mSv. Warto dodać, że nie chorują oni na nowotwory częściej, niż reszta świata.

Jak wyglądają faktyczne liczby chorych? Najbardziej wiarygodnym naukowym źródłem jest raport Forum Czarnobyla, w skład którego wchodziły m.in Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej, Światowa Organizacja Zdrowia czy Program Narodów Zjednoczonych ds. Rozwoju. Wynika z niego, że nie odnotowano wzrostu zachorowań na białaczkę ani nowotwory złośliwe w rejonach skażonych po awarii. Prowadzono bardzo szczegółowe badania przesiewowe, które wykazały u 6700 osób drobne guzki tarczycy. Przez wiele lat uważano je za raka, jednak badania ogłoszone kilka tygodni temu w USA pokazały, że diagnoza była błędna i takie zmiany nie są groźne dla zdrowia i życia. Wykryto je tam tylko dlatego, że po Czarnobylu zorganizowano wielkie badania.

Skąd więc informacje o setkach zabitych oraz setkach tysięcy chorych? Przyczyn jest wiele, wśród nich plotka. W 1986 roku mało kto wierzył radzieckiej propagandzie. Jeśli mówiono, że wypadek nie spowodował zbyt wielu ofiar, to oznaczało, że musiało zginąć mnóstwo ludzi. Zachodnia prasa pisała o tysiącach zwłok i rowach pełnych trupów. Źródła? Plotki.

Kolejnym powodem był fakt, że ofiary katastrofy mogły w chylącym się ku upadkowi Związku Radzieckim liczyć na wiele przywilejów - m.in. lepszą opiekę lekarską. Dlatego ludzie masowo rejestrowali się zachęcani dodatkowo przez władze. Związek Radziecki, a potem Białoruś i Ukraina czerpały potężne korzyści z ogromnej liczny 'ofiar'. Chodziło przede wszystkim o bardzo wysoką pomoc finansową płynącą z zagranicy.

Życie wokół Czarnobyla miewa się świetnie. Życie wokół Czarnobyla miewa się świetnie. Fot. ADAM STĘPIEŃ

MIT: Wokół Czanobyla znajduje się zamknięta, wymarła strefa, a promieniowanie jest tam wciąż niebezpieczne

'Zamknięta strefa śmierci' to kolejny mit, który podtrzymywany jest z całkiem praktycznych względów. Po pierwsze elektrownia w Czarnobylu działała jeszcze długie lata po słynnej katastrofie - ostatni blok wyłączono w 2000 roku. Nadal pracuje tam jednak mnóstwo ludzi - w 2007 roku były to blisko 3000 osób. Poza osobami odpowiedzialnymi za nadzór wygaszonych reaktorów w stołówce czarnobylskiej elektrowni pracują kucharze, obok znajduje się niewielka wystawa objaśniająca przebieg katastrofy, teren sprzątają dziesiątki ludzi.

Co więcej okolice Czarnobyla, a przede wszystkim miasto Prypeć, są celem mnóstwa wycieczek. Rocznie strefę odwiedza przynajmniej kilka tysięcy turystów. Nie mają oni swobody poruszania się, muszą uzyskać zgodę na wjazd. Nie jest to jednak duży problem, w samej Polsce jest wiele firm organizujących takie wyjazdy.

Jeśli chodzi o poziom promieniowania w strefie wokół elektrowni, to jest on mocno zróżnicowany. Najbardziej skażonym obszarem jest teren reaktora numer 4, który wybuchł w 1986 roku. Jednak już kilkadziesiąt metrów od 4. bloku poziom promieniowania jest niższy, niż w centrum Warszawy.

Wciąż stosunkowo wysoki poziom promieniowania jest też w tzw. 'czerwonym lesie' - terenie w pobliżu elektrowni, gdzie opadła chmura wydostająca się ze zniszczonego reaktora. Nazwa lasu pochodzi stąd od czerwonej barwy liści, które pod wpływem promieniowania obumarł w lecie 1986 roku.

Badania pokazują, że radioaktywne pierwiastki uległy kumulacji w organizmach niektórych zwierząt i roślin - zauważalnie podwyższony poziom radiacji wykazują na przykład niektóre gatunki mchu.

Co więcej dzięki minimalnej obecności ludzi strefa wokół Czarnobyla stała się niezwykłym rezerwatem zwierząt, które doskonale się tam czują. Przyroda w tym rejonie rozkwitła i miewa się znacznie lepiej, niż przed 1986 rokiem.

Zniszczony blok 4. elektrowni w Czarnobylu Zniszczony blok 4. elektrowni w Czarnobylu Fot. ADAM STĘPIEŃ

MIT: W Czarnobylu miał miejsce wybuch jądrowy

To całkowita nieprawda. Co więcej - nawet, gdyby ktoś bardzo się postarał, nie zdołałby reaktora jądrowego zamienić w bombę. W elektrowni jądrowej w Czarnobylu paliwem był uran, w którym zawartość izotopu U-235 wynosiła 1,8 procenta. W bombie 'Little Boy', którą zrzucono na Hiroszimę, zawartość tego izotopu przekraczała 80 procent.

Tak mała zawartość U-235 w paliwie jądrowym uniemożliwiała osiągnięcie masy krytycznej potrzebnej do zainicjowania reakcji łańcuchowej i doprowadzenia do wybuchu jądrowego.

Wybuchy, jakie miał miejsce w Czarnobylu 26 kwietnia 1986 roku miały inne pochodzenie. Pierwszy z nich był wynikiem gwałtownego wzrostu mocy cieplnej reaktora - przekroczył on dziesięciokrotnie normę. W efekcie popękały rury z wodą chłodzącą system, a woda zamieniła się w parę gwałtownie zwiększając objętość i wywołując wybuch. Wysadził on kopułę reaktora, która ważyła 1200 ton. Chwilę później woda zetknęła się z grafitem rozżarzonym do 3000 stopni Celsjusza i zamieniła w mieszaninę tlenu i wodoru, która natychmiast eksplorowała. Drugi wybuch zapalił grafitowe bloki izolujące i wyrzucił w powietrze materiał radioaktywny.

Daleko jemu jednak do wybuchu jądrowego - gdyby miał on miejsce, po elektrowni praktycznie nic by nie zostało.

Elektrownia Three Miles Island Elektrownia Three Miles Island Fot. CDC

MIT: Czarnobyl to pierwszy poważny wypadek w elektrowni jądrowej

Choć to o Czarnobylu słyszeliśmy najwięcej, to pierwszym poważnym wypadkiem było zdarzenie z 10 października 1957 roku. Prymitywny reaktor jądrowy w Windscale w Wielkie Brytanii służył do wytwarzania plutonu dla brytyjskiego programu budowy bomby atomowej. Błędna konstrukcja stosu, mała wiedza o procesach jądrowych i błędy obsługi sprawiły, że reaktor uległ samozapłonowi. W jej wyniku przez kominy służące do chłodzenia stosu wydostały się materiały radioaktywne, które skaziły okolicę. Na szczęście skażenie było zbyt słabe, by wywołać zauważalne przez kolejne 40 lat ryzyko dla zdrowia.

Drugim znanym wypadkiem była awaria z 28 marca 1979 roku. W elektrowni Three Mile Island stanie Pensylwania doszło do pozornie drobnej awarii - niezamknięcia się zaworu bezpieczeństwa doprowadziło do obniżenia ciśnienia w układzie chłodzącym. Przez to powstała para wodna, która weszła w reakcję z okładzinami prętów paliwowych. Efektem był gigantyczny skok temperatury - rdzeń reaktora osiągnął 2760 stopni i zaczął się topić. Podobnie jak w Czarnobylu doszło tam do wybuchu wodoru, jednak inna konstrukcja reaktora i odmienna przyczyna awarii sprawiły, że konsekwencje nie były tak poważne.

Wypadek w Three Mile Island nie oprowadził do poważnych konsekwencji - z reaktora wydostały się stosunkowo niewielkie ilości radioaktywnych pierwiastków, napromieniowanie ludzi było niezauważalne.

Opuszczone wesołe miasteczko w Prypeci Opuszczone wesołe miasteczko w Prypeci fot. Stefan Krasowski/CC

MIT: Akcja podawania płynu Lugola była bzdurą

Wielu wciąż pamięta ohydny smak płynu Lugola - wodnego roztworu jodu, który podawano na początku maja 1986 roku w szkołach i ośrodkach zdrowia w Polsce. Celem tej akcji było 'zatkanie' tarczycy - organu, który pobiera jod ze środowiska. Obawiano się, że jeżeli nad Polską pojawi się duża ilość radioaktywnego izotopu jodu z Czarnobyla, to zostanie on wchłonięty do organizmów (głównie dzieci) i doprowadzi do powstawania nowotworów. Podanie dużej dawki jodu sprawiało, że tarczyca przez jakiś czas nie wchłaniała pierwiastku ze środowiska.

Wbrew pozorom ta akcja miała - wedle wówczas dostępnych informacji - ogromny sens. Została zorganizowana przez naukowców z Centralnego Laboratorium Ochrony Radiologicznej w Warszawie, a kierował nią Zbigniew Jaworowski. Do dziś jest uznawana za jeden z wzorowych przykładów zapobiegania skutkom katastrof przemysłowych.

Dziś, po latach, wiemy już, że opadu radioaktywnego jodu nie było i tarczyc nie trzeba było blokować. Jednak na przełomie kwietnia i maja 1986 roku takich informacji nie posiadano i decyzja o masowej akcji podawania płynu Lugola była jak najbardziej uzasadniona.

Tak wygląda obecnie 'Strefa Wykluczeni'a wokół Czarnobylskiej elektrowni jądrowej, w tym miasto Prypeć Tak wygląda obecnie 'Strefa Wykluczeni'a wokół Czarnobylskiej elektrowni jądrowej, w tym miasto Prypeć Fot. Adam Stępień / Agencja Wyborcza.pl

Jak dziś wyglądają okolica Czarnobyla?

Tak wygląda 'Strefa Wykluczenia' wokół Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej.

Tak wygląda obecnie 'Strefa Wykluczeni'a wokół Czarnobylskiej elektrowni jądrowej, w tym miasto Prypeć Tak wygląda obecnie 'Strefa Wykluczeni'a wokół Czarnobylskiej elektrowni jądrowej, w tym miasto Prypeć Fot. Adam Stępień / Agencja Wyborcza.pl

Jak dziś wyglądają okolica Czarnobyla?

Tak wygląda 'Strefa Wykluczenia' wokół Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej.

Tak wygląda obecnie 'Strefa Wykluczeni'a wokół Czarnobylskiej elektrowni jądrowej, w tym miasto Prypeć Tak wygląda obecnie 'Strefa Wykluczeni'a wokół Czarnobylskiej elektrowni jądrowej, w tym miasto Prypeć Fot. Adam Stępień / Agencja Wyborcza.pl

Jak dziś wyglądają okolica Czarnobyla?

Tak wygląda 'Strefa Wykluczenia' wokół Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej.

Tak wygląda obecnie 'Strefa Wykluczeni'a wokół Czarnobylskiej elektrowni jądrowej, w tym miasto Prypeć Tak wygląda obecnie 'Strefa Wykluczeni'a wokół Czarnobylskiej elektrowni jądrowej, w tym miasto Prypeć Fot. Adam Stępień / Agencja Wyborcza.pl

Jak dziś wyglądają okolica Czarnobyla?

Tak wygląda 'Strefa Wykluczenia' wokół Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej.

Tak wygląda obecnie 'Strefa Wykluczeni'a wokół Czarnobylskiej elektrowni jądrowej, w tym miasto Prypeć Tak wygląda obecnie 'Strefa Wykluczeni'a wokół Czarnobylskiej elektrowni jądrowej, w tym miasto Prypeć Fot. Adam Stępień / Agencja Wyborcza.pl

Jak dziś wyglądają okolica Czarnobyla?

Tak wygląda 'Strefa Wykluczenia' wokół Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej.

Strefa Wykluczenia wokół Czarnobylskiej elektrowni jądrowej Strefa Wykluczenia wokół Czarnobylskiej elektrowni jądrowej Fot. Adam Stępień / Agencja Wyborcza.pl

Jak dziś wyglądają okolica Czarnobyla?

Tak wygląda 'Strefa Wykluczenia' wokół Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej.

Strefa Wykluczenia wokół Czarnobylskiej elektrowni jądrowej Strefa Wykluczenia wokół Czarnobylskiej elektrowni jądrowej Fot. Adam Stępień / Agencja Wyborcza.pl

Jak dziś wyglądają okolica Czarnobyla?

Tak wygląda 'Strefa Wykluczenia' wokół Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej.

Strefa Wykluczenia wokół Czarnobylskiej elektrowni jądrowej Strefa Wykluczenia wokół Czarnobylskiej elektrowni jądrowej Fot. Adam Stępień / Agencja Wyborcza.pl

Jak dziś wyglądają okolica Czarnobyla?

Tak wygląda 'Strefa Wykluczenia' wokół Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej.