Kosiniak-Kamysz uratował PSL od politycznej zagłady, Biedroń zatopił Wiosnę w niecały rok [WYGRANI I PRZEGRANI 2019 ROKU]

Władysław Kosiniak-Kamysz ocalił PSL od politycznego niebytu, natomiast Grzegorz Schetyna jest coraz bliżej pożegnania się z fotelem szefa Platformy Obywatelskiej. Zobaczcie, którzy polscy politycy minione dwanaście miesięcy zaliczą do udanych, a którzy będą chcieli o nich jak najszybciej zapomnieć.
Małgorzata Kidawa-Błońska Małgorzata Kidawa-Błońska Fot. Roman Bosiacki / Agencja Gazeta

W górę. Miejsce 5.: Małgorzata Kidawa-Błońska (Platforma Obywatelska)

Druga część roku to zdecydowanie czas wicemarszałkini Sejmu. Chociaż zupełnie niespodziewanie została kandydatką na premiera z ramienia Koalicji Obywatelskiej, to dobrze wykorzystała swoje pięć minut. Platforma Obywatelska wpompowała w jej promocję spore środki, wskutek czego Kidawa-Błońska nagle stała się pierwszoligową polityczką (wcześniej, mimo pełnienia eksponowanych stanowisk, pozostawała raczej w cieniu).

Chociaż opozycja przegrała wybory parlamentarne, sama Kidawa-Błońska nie ma prawa narzekać. W stolicy zdobyła niemal 416 tys. głosów, co było najlepszym wynikiem w kraju. Dzięki temu od razu wskoczyła na opozycyjną giełdę nazwisk, rozważanych do walki o prezydenturę. Planów nie pokrzyżowały jej nawet prawybory prezydenckie w Platformie, w których zdeklasowała prezydenta Poznania Jacka Jaśkowiaka stosunkiem głosów 3:1. Dzisiaj Kidawa-Błońska jest nie tylko kandydatką PO na prezydenta i jedną z pozytywnych twarzy Platformy, ale przede wszystkim symbolem nadchodzących w partii zmian (wicemarszałkini cieszy się zdecydowanym poparciem stronnictwa zmierzającego do odsunięcia Grzegorza Schetyny od władzy w PO).

Włodzimierz Czarzasty Włodzimierz Czarzasty Fot. Michał Ryniak / Agencja Gazeta

W górę. Miejsce 4.: Włodzimierz Czarzasty (SLD)

W bardzo dobrym humorze 2019 roku kończy przewodniczący SLD. Nie tylko jego Sojusz, ale i cała lewica końcówkę roku mają godną pozazdroszczenia. Po czterech latach wrócili do Sejmu. W październikowych wyborach uzyskali niezły wynik, a najnowsze sondaże dają im niemal takie samo poparcie co liderującej opozycji Platformie Obywatelskiej. Do tego posłowie i posłanki Lewicy zbierają dużo pochwał z różnych stron za energiczność, merytoryczne argumenty, świeże pomysły i dobre wystąpienia publiczne.

Największym wygranym lewicowej koalicji jest jednak bez dwóch zdań SLD. Już w majowych eurowyborach wynik wynik Sojuszu przekroczył oczekiwania. Partii Czarzastego udało się wysłać do Brukseli aż pięciu polityków, co wzbudziło niechęć do SLD w szeregach Platformy, która poczuła się ograna przez mniejszego koalicjanta. Poskutkowało to tym, że przed wyborami parlamentarnymi SLD musiało postawić na zjednoczenie lewicy, a nie reaktywację Koalicji Europejskiej. Efekt okazał się co najmniej zadowalający, bo zjednoczona po latach Lewica bije się dzisiaj z Platformą o palmę pierwszeństwa na opozycji, przy czym większość dziennikarzy i publicystów uważa, że prędzej czy później tę walkę wygra.

Do tego 11,5 mln zł rocznie subwencji, na której rękę trzyma nie kto inny jak właśnie Czarzasty. Wreszcie nieuchronnie zbliżające się zjednoczenie SLD z Wiosną - przyszła partia ma się nazywać Nowa Lewica - które dla obu partii jest sytuacją win-win. SLD zyskuje młode i popularne nazwiska oraz ciekawe zaplecze eksperckie, a Wiosna ucieka od problemów finansowych i braku struktur. Kolejny punkt na konto Czarzastego, który zdaje się dopiero rozgrzewać.

Premier Mateusz Morawiecki Premier Mateusz Morawiecki Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Gazeta

W górę. Miejsce 3.: Mateusz Morawiecki (Prawo i Sprawiedliwość)

Co prawda wybory parlamentarne nie poszły do końca po myśli Zjednoczonej Prawicy, która straciła kontrolę nad Senatem, a w Sejmie ma bardzo nieznaczną przewagę nad opozycją, ale premier Morawiecki nie ma wielu powodów do narzekań. Był twarzą i lokomotywą dwóch wielkich kampanii wyborczych - europejskiej oraz parlamentarnej - które dla Prawa i Sprawiedliwości zakończyły się zwycięstwami. W dodatku otrzymał spory kredyt zaufania, dzięki czemu to on wciąż kieruje polskim rządem. Jego akcje tak w obozie Zjednoczonej Prawicy, jak i w samym PiS-ie stoją wysoko i nic nie wskazuje, żeby w niedalekiej przyszłości miały zacząć spadać.

Jarosław Gowin i Zbigniew Ziobro - 'przystawki PiS' w ramach 'Zjednoczonej Prawicy'. Posiedzenia rządu PiS, Warszawa, 15 listopada 2019 Jarosław Gowin i Zbigniew Ziobro - 'przystawki PiS' w ramach 'Zjednoczonej Prawicy'. Posiedzenia rządu PiS, Warszawa, 15 listopada 2019 Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta

W górę. Miejsce 2.: Jarosław Gowin (Porozumienie) i Zbigniew Ziobro (Solidarna Polska)

Największymi zwycięzcami 2019 roku w Zjednoczonej Prawicy są zdecydowanie liderzy dwóch ugrupowań koalicyjnych - Porozumienia i Solidarnej Polski. Obie partie znacząco zwiększyły swój stan posiadania i w samym tylko Sejmie mają po osiemnaście szabel. To sprawia, że bez ich pomocy Zjednoczona Prawica nie ma większości w izbie niższej parlamentu i nie może rządzić. Dzięki temu formacje Jarosława Gowina i Zbigniewa Ziobry zyskały decydujący głos i możliwość stawiania na swoim w kwestiach, na których im zależy (np. projekt ustawy o zniesieniu 30-krotności składki ZUS, którego nie poparło Porozumienie).

Wzmocnienie pozycji politycznej przyniosło wymierny efekt w postaci bardzo korzystnej nowej umowy koalicyjnej. Na jej mocy sojusznicy PiS-u otrzymali m.in. 2 mln zł rocznie z subwencji budżetowej, po dwóch ministrów i czterech wiceministrów w rządzie, a także wpływ na obsadę stanowisk wojewodów i wicewojewodów. Na Nowogrodzkiej liczą, że dzięki temu okres burzy i naporu w obozie władzy dobiegł końca, ale nikt nie może być tego pewnym. Partie Gowina i Ziobry nie są już bezwolnymi marionetkami w rękach Jarosława Kaczyńskiego. Posmakowały wolności i niezależności, a od tego trudno się później uwolnić.

Władysław Kosiniak-Kamysz Władysław Kosiniak-Kamysz Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta

W górę. Miejsce 1.: Władysław Kosiniak-Kamysz (Polskie Stronnictwo Ludowe)

2019 rok był prawdziwym egzaminem politycznej dojrzałości dla prezesa ludowców. Po przegranych przez opozycję eurowyborach PSL było na ostrym zakręcie. Wielu dziennikarzy i komentatorów składało już ludowców do grobu. PSL było skonfliktowane z sojusznikami z Koalicji Europejskiej i podzielone wewnętrznie w kwestii tego, co dalej z partią. To wtedy Kosiniak-Kamysz podjął trudną, odważną i bardzo ryzykowną decyzję, żeby w wyborach parlamentarnych ludowcy startowali samodzielnie. Spadła za to na niego olbrzymia fala krytyki ze strony Platformy Obywatelskiej.

Ludowcy to przetrzymali, robili swoją robotę - chociaż po drodze musieli zawrzeć niełatwy sojusz z Pawłem Kukizem i jego ludźmi - i ostatecznie dobrze na tym wyszli. Do Sejmu dostali się z dużym marginesem bezpieczeństwa - zdobyli 8,55 proc. głosów. Kosiniak-Kamysz umocnił swoje przywództwo w PSL i potwierdził, że jako jedyny jest gwarantem skutecznej transformacji partii z formacji rolniczo-wiejskiej na nowoczesną, europejską chadecję. Teraz zaczyna kampanię prezydencką, w której za cel stawia sobie co najmniej wejście do drugiej tury i walkę z Andrzejem Dudą. Chociaż w sondażach traci sporo do wystawionej przez PO Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, to ostatnie dwanaście miesięcy pokazało, że przedwczesne skreślanie go byłoby wielkim błędem.

Szef MSWiA Mariusz Kamiński Szef MSWiA Mariusz Kamiński Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Gazeta

W dół. Miejsce 5.: Mariusz Kamiński (Prawo i Sprawiedliwość)

Wydawało się, że wiceprezes PiS-u będzie jednym z wygranych 2019 roku. W końcu skupił swoim ręku niewyobrażalną władzę - podlega mu zarówno MSWiA, jak również służby specjalne. Sielanka skończyła się, gdy "Superwizjer" TVN opublikował reportaż o tajemniczych biznesach szefa Najwyższej Izby Kontroli Mariana Banasia. Sprawa szybko eskalowała stając się dla "dobrej zmiany" poważnym kryzysem politycznym i wizerunkowym. Tym poważniejszym, że nie udało się go tak naprawdę zażegnać. Banaś trwa na stanowisku i zaczyna dobierać się dawnym kolegom do skóry, zlecając kolejne kontrole i wysyłając zawiadomienia do prokuratury.

Ewidentnym jest, że specsłużby w sprawie Banasia nie stanęły na wysokości zadania. Byli oficerowie CBA mówią wprost: albo służby okazały się skandalicznie niekompetentne, albo wyniki ich śledztw blokował czy też tuszował czynnik polityczny. - Jest też trzeci scenariusz, który zakłada połączenie dwóch powyższych. Bo to byłoby, moim zdaniem, najbliższe prawdy - mówił z kolei niedawno w rozmowie z Gazeta.pl Marek Biernacki, były szef MSWiA oraz były koordynator ds. służb specjalnych. Wszyscy zadają sobie dzisiaj pytanie: ile o tajemnicach Banasia wiedział Kamiński i czy ingerował jakoś w działania podległych mu służb. Bo to właśnie jeden z najbliższych ludzi Jarosława Kaczyńskiego może najwięcej stracić na tzw. aferze Banasia.

Wyniki wyborów. Marek Kuchciński mistrzem Podkarpacia. 'Afera samolotowa' mu nie zaszkodziła Wyniki wyborów. Marek Kuchciński mistrzem Podkarpacia. 'Afera samolotowa' mu nie zaszkodziła Fot. Patryk Ogorzałek / Agencja Gazeta

W dół. Miejsce 4.: Marek Kuchciński (Prawo i Sprawiedliwość)

To było gorące lato dla Kuchcińskiego. Dosłownie i w przenośni. Afera związana z jego prywatnymi lotami rządowymi samolotami (niemal wszystkie miały status HEAD przysługujący najważniejszym osobom w państwie) przez kilka tygodni rozgrzewała do czerwoności media i opinię publiczną. Trudno się dziwić, bo między marcem 2016 a lipcem 2019 roku Kuchciński odbył aż 135 takich podróży - przeszło połowa z nich w rodzinne strony marszałka - przy czym w wielu towarzyszyła mu najbliższa rodzina. PiS długo próbowało bagatelizować problem - tłumaczyli, że Donald Tusk czy Bogdan Borusewicz też latali należącymi do państwa maszynami - ale na ostatniej prostej afery praktycznie każdego dnia na światło dzienne wychodziły nowe grzeszki marszałka Sejmu.

Ostatecznie PiS zażegnało jeden ze swoich najpoważniejszych kryzysów w tym roku poświęcając Kuchcińskiego. - Pan marszałek nie złamał prawa. Nie złamał też istniejących w tej dziedzinie obyczajów - bronił swojego starego druha prezes Kaczyński. Nawet on musiał jednak ustąpić. - Ale skoro państwo najwyraźniej mają inne zdanie i także część opinii publicznej, to w związku z tym mogę powiedzieć, iż decyzja marszałka jest dowodem postawy, która jest związana z naszym hasłem: "słuchać Polaków, służyć Polsce" - dodał. Kuchcińskiemu wielka krzywda się nie stała, bowiem kilka miesięcy później z dobrym wynikiem - ponad 61 tys. głosów.

Rafał Trzaskowski nie wystartuje w wyborach na prezydenta Polski Rafał Trzaskowski nie wystartuje w wyborach na prezydenta Polski Fot . Krzysztof Ćwik / Agencja Gazeta

W dół. Miejsce 3.: Rafał Trzaskowski (Platforma Obywatelska)

22 listopada minął rok Trzaskowskiego w stołecznym ratuszu. Co tu dużo pisać - bardzo trudny rok. Jeden z najpopularniejszych polityków Platformy obejmował stanowisko prezydenta Warszawy w glorii chwały (swojego kontrkandydata Patryka Jakiego zdystansował już w pierwszej turze wyborów) i jako jedna z największych nadziei opozycji. Szybko okazało się, że zarządzanie dwumilionowym miastem z gigantycznym budżetem i armią urzędników nijak ma się do kierowania maleńkim ministerstwem cyfryzacji, a już zwłaszcza do bycia posłem czy europarlamentarzystą.

- Teraz on się tego wszystkiego uczy. To jest bardzo zdolny i ambitny gość, wie o swoich słabościach i robi wszystko, żeby je pokonać - mówił nam niedawno jeden z warszawskich polityków Platformy, który dobrze zna prezydenta stolicy. Nasi rozmówcy zaznaczali jednak, że poza decyzjami budzącymi emocje (podpisanie karty LGBT+) i wywołującymi krytykę (wydanie niemal miliona złotych na "Strefę Relaksu" na Placu Bankowym; podwyżka cen wywozu śmieci, plan budowy dwóch dodatkowych stacji metra - Muranów i Plac Konstytucji), Trzaskowski w pierwszym roku urzędowania miał też sporo zwykłego pecha. Nikt nie mógł przewidzieć awarii oczyszczalni "Czajka" czy magistrali ciepłowniczej na warszawskim Mokotowie. Tymczasem konsekwencje i krytyka za to spadły na Trzaskowskiego i jego ludzi.

Na obronę Trzaskowskiego można dodać, że nie poszedł na łatwiznę i nie uciekł z ratusza przy pierwszej nadarzającej się okazji. A było to okazja wyśmienita - wybory prezydenckie. Postanowił zostać i walczyć. Mimo niepowodzeń, dla swojej partii wciąż jest cenną i mocną kartą. - W Platformie wciąż na niego liczymy. Wizerunkowo jest nadal mocny, tak naprawdę nigdy nie poniósł politycznej porażki. Jest ważną rezerwą na kolejne lata - tłumaczył nam jeden z polityków PO.

Robert Biedroń Robert Biedroń Fot. Dominik Gajda / Agencja Gazeta

W dół. Miejsce 2.: Robert Biedroń (Wiosna Biedronia)

Na początku lutego tego roku Biedroń był przekonany, że gdy 2019 rok będzie dobiegać końca, on będzie już co najmniej wicepremierem z wielkim wpływem na krajową politykę. Nie jest. I szybko nie będzie. Z perspektywy czasu można śmiało powiedzieć, że jego projekt polityczny "Wiosna" okazał się niewypałem. Z wielkich zapowiedzi zostało skromne 6,06 proc. głosów w eurowyborach, co dało Wiośnie trójkę eurodeputowanych (dzisiaj już tylko dwójkę, bo Sylwia Spurek opuściła partię). Tajemnicą poliszynela są problemy finansowe formacji i słabe struktury, Biedronia opuszczało też coraz więcej bliskich współpracowników, którzy skarżyli się, że partia podąża w zupełnie innym kierunku, niż to było planowane.

Przed wyborami parlamentarnymi Wiosna stała się jednym z trzech elementów lewicowej koalicji, która ostatecznie wprowadziła na Wiejską 51 parlamentarzystów (udział Wiosny: 19 posłów i posłanek, jedna senatorka). Wydawałoby, że 20 ludzi w parlamencie dla partii, która nie ma jeszcze roku, to bardzo dobry rezultat. Nie do końca. Wiosna nie ma pieniędzy, struktur i poparcia. Ma za to wiele politycznie nowych twarzy i ludzie o solidnym przygotowaniu merytorycznym. Z kolei SLD trzyma rękę na 11,5 mln zł rocznej subwencji budżetowej dla Lewicy, ma doświadczenie i największe na lewicy struktury. Minusy: brak młodych i popularnych nazwisk, które mogłyby tchnąć w partię nowego ducha.

Uwzględniając sytuację obu formacji, nie dziwi, że z chęcią przystąpiły do operacji "Zjednoczenie". Ich ugrupowanie ma się nazywać Nowa Lewica i powstanie zapewne już na początku 2020 roku. Dla Wiosny i SLD to sytuacja win-win. Obie partie niwelują swoje słabości i zyskują atuty partnera. Tylko sam Biedroń wychodzi z tego przedsięwzięcia mocno poobijany. Jego partia nie dożyła nawet roku, on sam miał kandydować na prezydenta z ramienia Lewicy, ale jest niemal pewne, że zastąpi go wskazana przez koalicję kobieta, wreszcie jego polityczna wiarygodność jest w strzępach, odkąd oszukał swoich wyborców i nie zrzekł się mandatu europosła. Wychodzi więc na to, że na lewicy to znów Włodzimierz Czarzasty śmieje się ostatni.

Grzegorz Schetyna Grzegorz Schetyna Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

W dół. Miejsce 1.: Grzegorz Schetyna (Platforma Obywatelska)

- Nikt mi jednak nie pozwoli przegrać tych wyborów, następnych i prezydenckich. Nikt mi nie da następnej szansy - zapewniał na łamach "Kultury Liberalnej" Schetyna. Była pierwsza połowa marca, a zmontowana przez szefa Platformy Koalicja Europejska marzyła o wygranej w eurowyborach. Zwycięstwo miało dać opozycji wiatr w żagle przed wyborami parlamentarnymi i prezydenckimi. Nie dało, bo mimo zjednoczenia opozycja przegrała eurowybory bardzo wyraźnie - różnicą prawie 7 pkt proc.

Mimo dotkliwej porażki, Schetyna utrzymał się na stanowisku przewodniczącego Platformy i nieformalnego lidera opozycji. Chociaż sceptycyzm w partii narastał. Coraz więcej osób w zakulisowych (a niekiedy nawet publicznych) wypowiedziach kwestionowało zdolność Schetyny do pokonania PiS-u. Po przegranych wyborach parlamentarnych miarka się przebrała i w Platformie nastał czas rozliczeń. Głosy domagające się zastąpienia Schetyny u sterów partii nie są już niczym niezwykłym.

O potrzebie zmiany mówi wielu polityków PO. - Musimy dokonać wewnętrznego rozliczenia, przed tym nie ma ucieczki. Musimy szczerze porozmawiać o błędach, które popełniliśmy - przyznał niedawno w rozmowie z Gazeta.pl Borys Budka, wiceprzewodniczący Platformy i najpoważniejszy kandydat do odebrania Schetynie przywództwa w partii. - Każdy, kto racjonalnie ocenia kwestie marketingu politycznego i prowadzenia kampanii, wie, że bez zmiany naszego sposobu prowadzenia kampanii i zarządzania partią nie zdołamy wygrać wyborów prezydenckich. Ani żadnych kolejnych - mówił nasz rozmówca.

Po tym, jak Małgorzata Kidawa-Błońska znokautowała w prawyborach prezydenckich popieranego przez Schetynę Jacka Jaśkowiaka, w Platformie nikt nie ma wątpliwości, że moment zmiany zbliża się nieubłaganie. - Jestem przekonany, że wynik Kidawy-Błońskiej oznacza bardzo poważne osłabienie obozu Grzegorza Schetyny - powiedział nam po Konwencji Krajowej PO senator Bogdan Zdrojewski, który już zadeklarował chęć startu w wyborach na szefa partii. - Wynik pani marszałek oznacza duże zmiany w Platformie w najbliższym czasie - dodał.

Wszystko wskazuje więc na to, że 2019 rok przypieczętował upadek najpotężniejszego polityka w obozie sejmowej opozycji. Chociaż znając Schetynę, na pewno nie podda się bez walki i łatwo swoich wpływów się nie zrzeknie.

Więcej o:
Komentarze (185)
Podsumowanie 2019 roku w polskiej polityce. Kto w górę, a kto w dół.
Zaloguj się
  • komentator_2000

    Oceniono 27 razy 19

    Co do Biedronia się nie zgodzę - Wiosna spełniła swoją funkcję, Biedroń dostał stołek w Europarlamencie.

  • ciastkozaur

    Oceniono 24 razy 16

    Pan Biedroń za dużo nakłamał. Fałszywy image milutkiego geja-altruisty ludzie przestali kupować.

  • wolverine_14

    Oceniono 27 razy 15

    Jak pisałem poprzedniej zimy i wiosny, że Wiosny jesienią już praktycznie nie będzie, to banda idiotów mnie minusowała i krzyczała, że g* wiem, a Biedroń będzie zbawcą i przyszłym premierem/prezydentem :)

  • druga_wieza

    Oceniono 20 razy 10

    Biedroń osiągnął to co chciał osiągnąć: koryto dla siebie i swojego partnera. Cała reszta nigdy go nie obchodziła.

  • koment22

    Oceniono 18 razy 10

    Wiosna ma to do siebie, że przemija. W dodatku ta okazała się być od początku wyjątkowo zimna i deszczowa.

  • dryfulec

    Oceniono 19 razy 9

    Wiosna powinna być na pierwszym miejscu tego rankingu. Z wielkiego ruchu pełnego entuzjazmu na Torwarze, z wielkiej nadziei polskiej lewicy i środowisk postępowych w niebyt. Pozbyto się niemal wszystkich wartościowych ludzi, zostali cwaniacy i tzw. gracze polityczni, którzy przegrali grę, bo rozegrali ich lepsi gracze z SLD. Trudno temu się dziwić, bo ci wiosnowi gracze pochodzili z tylnych szeregów SLD i poszli do Wiosny, gdyż nie mogli się przebić w swojej partii-matce. Tak cała nadzieja ogromnych mas ludzi na nową politykę, na europejskie standardy i takie tam utopijki wzięła w łeb. O Biedroniu aż wstyd pisać, z niemal bohatera stał się kłamcą. Te jego zapowiedzi, że będzie tu, czy tam okazały się ściemą i jak tylko Robercik posmakował życia europosła wypiął się na cały elektorat.

  • gorzki_pl

    Oceniono 10 razy 8

    dla mnie największymi przegrywami są ci pajace (m.innymi poncyliusz, czy kukiz) co nie stawili się w sejmie w czasie ważnego głosowania, mam nadzieję, że wyborcy to zapamiętają, a jak nie to ja będę im przypominał.
    za to pajace biorą pieniądze, żeby pracować w sejmie!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX