Spektakularne wzloty i bolesne upadki. Kto w polskiej polityce 2018 rok zaliczy do udanych, a kto będzie chciał o nim jak najszybciej zapomnieć? [RANKING]

W 2018 roku w polskiej polityce działo się naprawdę dużo: rekonstrukcja rządu, kampania, wybory, skandale, afery. Kto w tych trudnych okolicznościach poradził sobie najlepiej, a kto minione dwanaście miesięcy spisze na straty? Oto subiektywny ranking politycznych wzlotów i upadków 2018 roku przygotowany przez Gazeta.pl.
Szef Kancelarii Premiera, minister Michał Dworczyk Szef Kancelarii Premiera, minister Michał Dworczyk Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

W górę. Miejsce 5.: Michał Dworczyk

Skuteczny, sprawny politycznie, godny zaufania swoich przełożonych. Człowiek cienia, który nie raz i nie dwa ratował w tym roku obóz 'dobrej zmiany'. Wystarczy przypomnieć niezwykle ważne i delikatne negocjacje dyplomatyczne z Izraelem wokół nowelizacji ustawy o IPN (organizował je i prowadził wespół z Mariuszem Kamińskim, koordynatorem ds. służb specjalnych), zakończone wyciągnięciem rządu Mateusza Morawieckiego z potężnych kłopotów, w które sam (rękami ministerstwa sprawiedliwości) się wpakował.

Po wyborach samorządowych Nowogrodzka właśnie Dworczykowi powierzyła negocjacje w sejmikach wojewódzkich. Chociaż wszyscy przekonywali, że Prawo i Sprawiedliwość nie ma żadnej zdolności koalicyjnej, zdołało wyrwać opozycji dwa województwa - Śląsk i Dolny Śląsk. Dzięki temu PiS przez najbliższe pięć lat będzie rządzić w aż ośmiu sejmikach. W dużej mierze dzięki szefowi KPRM, który jest dzisiaj jednym z najlepiej zapowiadających się polityków młodego pokolenia w Polsce.

W górę. Miejsce 4.: Patryk Jaki

Ktoś mógłby zapytać: jak to możliwe, że przegrany wyścigu po prezydenturę Warszawy znalazł się w tym rankingu. Inny dodałby: jakim cudem trafia tu polityk, który był 'twarzą' nowelizacji ustawy o IPN (jej opłakane skutki znamy wszyscy). Obie te wątpliwości są jak najbardziej zasadne, ale koniec końców rok 2018 wiceminister sprawiedliwości kończy jako wygrany. Bardzo dobra kampania prezydencka i równie dobry wynik wyborczy (254 324 głosów, które tylko z powodu wysokiej frekwencji dały zaledwie 28,53 proc.) wywindowały Jakiego o kilka pięter w politycznej hierarchii obozu władzy.

Oczywiście w PiS-ie nie brakuje polityków, którzy obwiniają Jakiego za klęskę w metropoliach i wielką mobilizację wyborców opozycji. Z drugiej strony, na Nowogrodzkiej zdają sobie sprawę, że Jaki to dziś jeden z ich największych atutów na przyszłość i jedna z najpopularniejszych twarzy 'dobrej zmiany'. Jeśli sam niczego nie popsuje, kolejne lata na prawicy będą należeć do niego. Niezależnie od tego, czy wiosną 2019 roku trafi do europarlamentu, czy zostanie w polskiej polityce.

Święto niepodległości w Łodzi. 2018 rok Święto niepodległości w Łodzi. 2018 rok MARCIN STĘPIEŃ

W górę. Miejsce 3.: Hanna Zdanowska

Gdy pod koniec września została skazana prawomocnym wyrokiem na karę grzywny (20 tys. zł) za poświadczenie nieprawdy, wydawało się, że to początek jej politycznego końca. Choć zapowiadała złożenie kasacji od wyroku, a nawet walkę o swoje dobre imię w Europejskim Trybunale Praw Człowieka w Strasburgu, mało kto wierzył, że w jesiennych wyborach samorządowych zdoła obronić swoje stanowisko w łódzkim ratuszu. Oliwy do ognia dolały liczne deklaracje polityków PiS-u, którzy przekonywali, że Zdanowska nie może sprawować swoje mandatu i nawet jeśli uzyska reelekcję, zostanie pozbawiona urzędu. Efekt? Prezydent Łodzi wybory wygrała już w pierwszej turze  z najlepszym wynikiem (70,22 proc.) we wszystkich polskich metropoliach.

Wybory prezydenckie 2020. Rafał Trzaskowski Wybory prezydenckie 2020. Rafał Trzaskowski ADAM STĘPIEŃ

W górę. Miejsce 2.: Rafał Trzaskowski

Wyścigiem do fotela prezydenta Warszawy żyła cała Polska. Podobnie jak pojedynkiem Trzaskowskiego z Patrykiem Jakim. Ten pierwszy miał wygrać i wygrał. Za to stylu, w jakim to zrobił, nie spodziewał się nikt - 56,67 proc. głosów i prezydentura już po pierwszej turze. Dzięki temu Trzaskowski nie tylko obronił najważniejsze dla Platformy Obywatelskiej i całej opozycji miasto, lecz także utarł nosa licznym krytykom swojej kampanii. Ważne jest przede wszystkim to, że wszedł do pierwszej ligi polskich polityków i szeroko otworzył sobie drzwi do najpoważniejszych urzędów w państwie.

21.10.2018, Warszawa, Mateusz Morawiecki i Jarosław Kaczyński podczas wieczory wyborczego PiS po pierwszej turze wyborów samorządowych. 21.10.2018, Warszawa, Mateusz Morawiecki i Jarosław Kaczyński podczas wieczory wyborczego PiS po pierwszej turze wyborów samorządowych. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

W górę. Miejsce 1.: Mateusz Morawiecki

Powiedzieć, że premier nie miał łatwego roku, to nic nie powiedzieć. Problemy spadały na niego i jego ekipę niemal na każdym kroku - nowelizacja ustawy o IPN, wizerunkowy skandal z premiami dla członków rządu, protest niepełnosprawnych i ich opiekunów, groźba strajku w 'budżetowce', afera KNF. Czasami lawinowo. Inna rzecz, że często był to po prostu efekt nieprzemyślanych działań rządu. Tak czy inaczej, wielu polityków i komentatorów spodziewało się, że Morawiecki nie podoła stojącym przed nim wyzwaniom. Tym bardziej, że w 2018 roku po raz pierwszy był też twarzą kampanii wyborczej i 'lokomotywą' swojego obozu politycznego.

Sukces PiS-u w sejmikach - nawet mimo klęski w metropoliach i miastach powiatowych - pokazał, że szef rządu z tej roli wywiązał się co najmniej przyzwoicie. W 2019 roku pokieruje dwiema kolejnymi kampaniami. Zwłaszcza ta druga, parlamentarna, będzie dla niego testem politycznej dojrzałości. Tymczasem rok 2018 premier kończy z poczuciem sukcesu. I, co znacznie ważniejsze, istotnym zwiększeniem swoich szans na przejęcie schedy po Jarosławie Kaczyńskim, który niezmiennie wspiera Morawieckiego i darzy go dużym zaufaniem. A to na polskiej prawicy kapitał największy.

Jarosław Wałęsa, kandydat na prezydenta Gdańska Jarosław Wałęsa, kandydat na prezydenta Gdańska Fot. Kamil Jasinski / Agencja Gazeta

W dół. Miejsce 5.: Jarosław Wałęsa

Magia nazwiska to nie wszystko, a (wciąż) młody europoseł boleśnie przekonał się o tym podczas wyborów samorządowych. Miał odbić dla Platformy Obywatelskiej Gdańsk z rąk prezydenta Pawła Adamowicza, a nie tylko mu się to nie udało, ale nawet nie wywalczył przepustki do drugiej tury. Tam z Adamowiczem zmierzył się kandydat PiS-u Kacper Płażyński. Dla młodego Wałęsy było to duże rozczarowanie, chociaż styl jego kampanii i coraz słabsze sondaże nie zwiastowały niczego innego. Niemniej, druga tura była swego rodzaju obowiązkiem. A tak, bilet do politycznej pierwszej ligi zdaje się, że zniknął na dobre. Na szczęście, zostaje mu europarlament.

Wiceszef MSWiA Jarosław Zieliński Wiceszef MSWiA Jarosław Zieliński Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

W dół. Miejsce 4.: Jarosław Zieliński

- Jest nową wersją Antoniego Macierewicza, zajął w rządzie miejsce byłego szefa MON, jeśli chodzi o szkodliwość - tak o wiceszefie MSWiA mówił niedawno w wywiadzie dla Gazeta.pl poseł Marek Biernacki, były minister spraw wewnętrznych i były koordynator ds. służb specjalnych. To, że minister Zieliński stał się dla 'dobrej zmiany' poważnym balastem to jednak nie tylko jego opinia. Także na Nowogrodzkiej takie spojrzenie na odpowiedzialnego za policję i służby mundurowe ministra jest coraz powszechniejsze. - Kompletnie nie rozumiem, dlaczego wciąż go trzymamy. Z punktu widzenia partii nie wnosi żadnej wartości dodanej, jest wręcz wartością ujemną - mówił nam pod koniec listopada polityk z władz PiS-u.

Może to wskazywać, że w obozie władzy cierpliwość do kolejnych ekscesów ministra Zielińskiego - jak jego bizantyjskie podejście do policji, które w listach opisali podlascy funkcjonariusze czy doprowadzenie do masowego protestu policjantów w listopadzie tego roku - powoli się wyczerpuje. A to oznacza, że 2019 rok będzie dla premiera Morawieckiego i szefa MSWiA Joachima Brudzińskiego kluczowy, jeśli chodzi o rozwiązanie narastającego problemu. Problemu, na który partia myśląca o drugiej kadencji rządów pozwolić sobie nie może. Zwłaszcza w roku podwójnych wyborów.

W dół. Miejsce 3.: Polska lewica

Wielkie rozczarowanie. Tylko tak można podsumować wynik lewicy w wyborach samorządowych. I to nie jednej czy drugiej partii, ale całej lewicy jako środowiska. Kwintesencją klęski był wynik w walce o prezydenturę stolicy - czwórka kandydatów zdobyła łącznie 7,63 proc. głosów. Do tego coraz słabsze sondaże, nawet dominującego na lewicy SLD, które obecnie jest bliżej progu 5 proc. niż wyniku dwucyfrowego. Ale to i tak sytuacja daleko lepsza niż innych podmiotów po lewej stronie sceny politycznej.

To wszystko skłoniło środowiska lewicowe do poważnych rozmów o wspólnej liście na wybory do europarlamentu i parlamentarne. Do stołu usiadły nawet Partia Razem i SLD, które dotychczas nie chciały na siebie nawet patrzeć. Pytanie, czy na budowę wielkiego, lewicowego porozumienia nie jest za późno? Zwłaszcza, gdy już na początku lutego do życia oficjalnie zostanie powołana partia Roberta Biedronia.

Beata Szydło Beata Szydło JAKUB PORZYCKI

W dół. Miejsce 2.: Beata Szydło

Od bohatera do zera - tak można by podsumować polityczną drogę byłej premier w ostatnim roku. Po otrzymaniu funkcji wicepremiera ds. społecznych słuch o niej zaginął. Zniknęła z radarów i zaczęła jeździć po Polsce (z jakim skutkiem, o tym pisaliśmy niedawno na Gazeta.pl). W partii mówią o niej 'problem, który sami sobie zafundowaliśmy', natomiast sama Szydło wychodzi z cienia tylko, kiedy udziela kolejnych wywiadów, w których opowiada o 'zleceniu', które wydano na nią w partii. 2019 rok być może będzie dla byłej szefowej rządu lepszy, bo wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że już w maju krajowe podwórko i stanowisko w rządzie zamieni na europejskie i mandat europosłanki. Polityczne znaczenie Szydło co prawda nie wzrośnie, ale przynajmniej będzie mogła odpocząć po ciężkim okresie. I to za bardzo godne pieniądze.

Kamila Gasiuk - Pihowicz i Katarzyna Lubnauer Kamila Gasiuk - Pihowicz i Katarzyna Lubnauer Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

W dół. Miejsce 1.: Nowoczesna

Formuła Koalicji Obywatelskiej miała być dla słabnącej z miesiąca na miesiąc Nowoczesnej ostatnią deską ratunku. Tymczasem, co przepowiadało wielu komentatorów i polityków, okazała się odroczonym wyrokiem śmierci. Partia, która jeszcze nie tak dawno odgrażała się, że zastąpi na scenie politycznej Platformę Obywatelską, dzisiaj jest przez nią kawałek po kawałeczku pożerana. Na tym lista problemów się nie kończy, bo poparcie dla Nowoczesnej spada tak szybko, jak rosną jej długi. Także atmosfera w partii staje się coraz bardziej napięta, zwłaszcza w tzw. terenie (działacze nie chcą zaakceptować roli traktowanej po macoszemu lichej przybudówki PO). Koniec roku to jednak prawdziwy policzek, jaki Katarzynie Lubnauer wymierzył Grzegorz Schetyna (do spółki z Kamilą Gasiuk-Pihowicz) - PO przejęła ośmioro posłów Nowoczesnej, pozbawiając tym samym swojego koalicjanta klubu poselskiego.

Gdyby nie ratunek ze strony posła Jacka Protasiewicza, który nadszedł kilka dni później, Nowoczesna kończyłaby 2018 rok jako koło poselskie. Co prawda przewodnicząca Lubnauer zapewnia, że ten incydent nie przekreśla szans na współpracę Nowoczesnej z Platformą, ale... ta deklaracja jest chyba najlepszy podsumowaniem obecnej kondycji partii założonej przez Ryszarda Petru.