Od groźby do notatki. Jak zatrzasnęły się przed Dudą drzwi do Białego Domu

Napięta sytuacja i sporo znaków zapytania - tak obecnie prezentują się polsko-amerykańskie relacje. W niecałe dwa miesiące od sporu o ustawę o IPN, spoglądając na postawę Amerykanów w stosunku do Izraela, można zastanawiać się, czy tego wszystkiego dało się uniknąć. Jak pokazujemy, sygnałów ze strony USA na przestrzeni ostatnich tygodni było wystarczająco wiele, by nie doprowadzić do obecnej sytuacji.
Relacje Polski z USA w 2018 roku Relacje Polski z USA w 2018 roku Gazeta.pl

Bomba z półtorarocznym zapłonem

Historia nowelizacji ustawy o IPN sięga jeszcze roku 2016. W sierpniu, półtora roku temu, w Sejmie pojawił się rządowy projekt ustawy, która obecnie odciska piętno na polskiej polityce zagranicznej. Prace nad nią trwały cały czas (pierwsze czytanie odbyło się 6 października), aż do drugiego czytania 25 stycznia. Przez ten okres, jeśli pojawiały się zastrzeżenia do jej zapisów, były wyrażane raczej na szczeblu dyplomatycznym, a do opinii publicznej trafiały szczątkowe, krytyczne głosy.

Gdy ustawa wróciła do Sejmu, 19 stycznia doszło do spotkania polskich dyplomatów z Thomasem Yazdgerdim, odpowiedzialnym za sprawę Holocaustu w Departamencie Stanu USA. Po tym spotkaniu w polskim MSZ powstała notatka, w której zawarto zastrzeżenia USA do ustawy. Yazgerdi miał ostrzegać polską stronę, że przyjęcie ustawy wymusi na nim "przyjęcie krytycznego stanowiska". Notatka - co później ujawni Onet - z niewyjaśnionych przyczyn nie trafi na czas do najważniejszych osób w państwie. Niektórzy, jak wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki, otrzymają ją dopiero cztery dni po przyjęciu ustawy przez Sejm, czyli po 26 stycznia. To był pierwszy sygnał zza Atlantyku, że w tej sprawie nikt nie zamierza ustąpić.

Po przegłosowaniu nowelizacji przez posłów zaczyna się burza, którą w pewnym stopniu zapoczątkował Jair Lapid, lider izraelskiej partii Jesz Atid, który wyraźnie sprzeciwia się ustawie i prowokuje, pisząc m.in. o "istnieniu polskich obozów śmierci". Przez relacje polsko-izraelskie przetoczyła się wtedy lawina oskarżeń, tłumaczeń i wyjaśnień.

Relacje Polski z USA w 2018 roku Relacje Polski z USA w 2018 roku Gazeta.pl

Pierwsze ostrzeżenia ze strony USA

Stany Zjednoczone bardzo krótko wytrwały w milczeniu w kwestii, która dotknęła ich ważnego partnera, czyli państwa Izrael. Zaledwie po pięciu dniach od przyjęcia ustawy Departament Stanu wydał oświadczenie, w którym skrytykował część jej zapisów i zaapelował do "przewartościowania tego prawa". W dodatku pojawiła się groźba, że cała sprawa "może mieć wpływ" na wzajemne relacje Polski i USA.

Mimo tych sygnałów, zaledwie dzień po publikacji stanowiska USA, w ekspresowym tempie ustawa trafiła do Senatu, gdzie bez żadnych poprawek została przyjęta bez senatorów. To sprawiło, że wszystkie oczy zwróciły się w kierunku prezydenta Andrzeja Dudy, ponieważ to on został ostatnią osobą, która mogła coś w sprawie zmienić.

W tym właśnie czasie, według informacji "Rzeczpospolitej" i "Wirtualnej Polski", Amerykanie mieli próbować skontaktować się z prezydentem. Miał robić to sekretarz stanu USA Rex Tillerson, jednak do rozmowy nie doszło, ponieważ rzekomo Andrzej Duda nie chciał rozmawiać z niższym od niego samego rangą urzędnikiem.

Ostatecznie prezydent podpisał ustawę o IPN, jednocześnie, w trybie kontroli następczej, skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego. 

Relacje Polski z USA w 2018 roku Relacje Polski z USA w 2018 roku Gazeta.pl

Sprawa Pence'a i spotkanie z Mitchellem

Nawet manewr ze skierowaniem ustawy do TK, nie sprawił, że polsko-amerykańskie relacje uległy poprawie. Podczas wizyty prezydenta w Korei Południowej 7-11 marca, zgodnie z zapowiedziami ministra Krzysztofa Szczerskiego, miało dojść do nieformalnego spotkania Andrzeja Dudy z wiceprezydentem USA Mike'iem Pencem. Ostatecznie do spotkania nie doszło.

W niewiele ponad tydzień po podpisaniu ustawy przez prezydenta głos zabrał ambasador USA w Polsce Paul Jones, który swoim apelem wpisywał się w zastrzeżenia Departamentu Stanu, mówiąc m.in. o tym, by stanowić prawo, które chroni podstawowe wartości, takie jak wolność słowa. 17 lutego konflikt o ustawę jeszcze bardziej się zaostrzył, a winnym sytuacji był premier Mateusz Morawiecki, który w Monachium mówił o "żydowskich sprawcach" Holocaustu.

Zaraz po słowach Morawieckiego dochodzi do ważnego spotkania polskich dyplomatów z przedstawicielami USA. Z tego spotkania powstaje notatka, którą później opisze Onet, sporządzona przez polską ambasadę w Waszyngtonie. To był drugi przypadek, gdy, według doniesień, pod stołem toczyła się dyplomatyczna rozgrywka, jednak bez oficjalnych wystąpień i stanowisk.

Wess Mitchell, odpowiedzialny m.in. za kontakty z Unią Europejską, miał stwierdzić (co opisano w notatce, którą opisał Onet), że dopóki trwa spór o ustawę o IPN "USA wprowadzają dla polskich władz zakaz kontaktów dwustronnych". Na spotkaniu obecny był także Yazdgerdi oraz Molly Montgomery, specjalna doradczynią Mike'a Pence'a ds. Europy i Rosji. Dzień później sieć obiegł film o "polskim Holocauście", za którego produkcję odpowiedzialna była Fundacja Rodziny Rudermanów z USA, co zaogniło spory.

Pomimo całego rosnącego napięcia w USA pojawił się pod koniec lutego wiceminister spraw zagranicznych Marek Magierowski. Podsumowując tę wizytę stwierdził, że kontrowersje związane z ustawą o IPN nie wpłyną na strategiczne stosunki Polski ze Stanami Zjednoczonymi. Dodał też, że po jego spotkaniach z przedstawicielami Departamentu Stanu, Kongresu oraz organizacji żydowskich, Amerykanie "nieco lepiej rozumieją intencje polskich władz". Niemniej trudno uniknąć wrażenia, że podczas tej wizyty zabrakło jakichkolwiek konkretów, jak choćby wspólnej konferencji Magierowskiego z przedstawicielami władz USA.

Relacje Polski z USA w 2018 roku Relacje Polski z USA w 2018 roku Gazeta.pl

Kulminacja problemów

Następnie rządowy zespół do spraw relacji polsko-izraelskich odbył wizytę w Izraelu, by rozmawiać o nowelizacji ustawy. Chwilę później w USA rozpoczęła się trzydniowa konferencja Amerykańsko-Izraelskiego Komitetu Spraw Publicznych - AIPAC, która zakończyła się 7 marca. Jednym ze specjalnych gości był premier Izraela Benjamin Netanjahu, który spotkał się także z Donaldem Trumpem. W mediach społecznościowych, a także podczas konferencji, obydwaj przywódcy podkreślali wzajemną przyjaźń i współpracę USA i Izraela. Trudno o bardziej wyraźny dowód na to, czyją stronę w sporze Polski z Izraelem trzymają Stany Zjednoczone.

Polskę na AIPAC reprezentowała pełnomocnik rządu do spraw dialogu międzynarodowego senator Anna Maria Anders, która pojawiła się tam jedynie w roli obserwatora. Jak relacjonowała (nie prowadziła oficjalnych rozmów), goście konferencji "wyrażali pragnienie, by przyjaźń między Polską a Izraelem i Polską a Stanami była tak głęboka jak przedtem". Senator dodała też, że zaobserwowała "nieprawdopodobne" wsparcie dla Izraela ze strony amerykańskiej. Zaznaczyła jednak, że nie jest ono wymierzone przeciwko Polsce.

Jeszcze w trakcie trwania wizyty Netanjahu w USA, 6 marca, opublikowano tekst na bazie raportu napisanego przez polskich dyplomatów ze spotkania z Wessem Mitchellem i "ultimatum" ze strony Amerykanów. To właśnie Mitchell miał prowadzić rozmowy w ostrym tonie. Tego samego dnia pojawiły się doniesienia Wirtualnej Polski o sprawie telefonu Tillersona do Dudy. Na koniec głos zabrał Departament Stanu.

- Doniesienia, które sugerują jakiekolwiek zawieszenie współpracy w kwestiach bezpieczeństwa albo dialogu na wysokim szczeblu, są po prostu fałszywe - powiedziała rzecznik Departamentu Heather Nauert. Nie zaprzeczyła jednak informacjom o zawieszeniu możliwości spotkań na szczycie i nie zdementowała istnienia notatki przytaczanej przez Onet.

We wtorek, po godz. 12 pojawił się kolejny materiał Onetu, potwierdzający, że notatka, na którą się powoływano, istnieje. Nosi numer Z-99/2018 i w jednej z analiz odnosi się do niej szef gabinetu ministra spraw zagranicznych Jan Parys. "Ze względu na znaczenie USA dla naszego bezpieczeństwa nie do przyjęcia jest sytuacja, kiedy prezydent czy premier mają zablokowane kontakty z głównym sojusznikiem. Moim zdaniem uregulowanie sporu z USA jest ważniejsze niż spór z Izraelem czy rozmowy z KE na temat praworządności" - napisał Parys (zachowano pisownię oryginalną). W analizie powołuje się własnie na notatkę numer Z-99.

Na razie nie wiadomo, co przyniesie wizyta prezydenckiego ministra Krzysztofa Szczerskiego do USA. Szczerski pojawi się w Stanach 7 marca, ale nie wiadomo dokładnie, czego będą dotyczyć jego spotkania. W środę głos zabrał także premier (jeszcze przed nowymi informacjami Onetu), który mówił, że nie ma zmian w relacjach Polski z USA, a rozmowy na różnych szczeblach są cały czas toczone.

Sytuacja zmienia się więc jak w kalejdoskopie, a jak na razie, najwięcej o tym, jak naprawdę wyglądają relacje Polski i USA, wiemy dzięki materiałom Onetu. Rządzący w tym samym czasie utrzymują, że nie ma powodów do obaw, ale wraz z kolejnymi doniesieniami, coraz ciężej uwierzyć w ich narrację.