Jest uzasadnienie kary dla TVN. Bardzo obszerne. W dokumencie m.in. książkowa definicja manipulacji

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji właśnie opublikowała uzasadnienie kary nałożonej na TVN za sposób relacjonowania protestów w grudniu 2016 roku.

Jest uzasadnienie kary dla TVN

Przypomnijmy: TVN SA musi zapłacić prawie 1,5 mln zł (dokładnie 1 479 000 zł) kary. Nadawca zapowiedział odwołanie.

O co dokładnie chodzi? KRRiT przeanalizowała relacje z protestów w grudniu 2016 roku. Wtedy to, po burzliwych obradach Sejmu, okupacji mównicy i naprędce organizowanych głosowaniach w Sali Kolumnowej doszło do protestów przed Sejmem w Warszawie, a także w innych miastach. 

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji miała duże zastrzeżenia co do sposobu relacjonowania przez TVN24 tych wydarzeń i dlatego założyła karę. Teraz opublikowała obszerne uzasadnienie. 

Protest KOD pod Sejmem w Warszawie. Protest KOD pod Sejmem w Warszawie. Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta

Poważne zarzuty wobec TVN

Główne zarzuty są dwa. Zdaniem rady TVN propagował działania sprzeczne z prawem oraz pozostawiał część materiałów bez komentarza, co mogło sprawić, że zostaną źle zrozumiane przez odbiorców. 

KRRiT: "propagowano działania sprzeczne z prawem"

Zdaniem KRRiT:

'W zestawie audycji rozpowszechnionych w programie TVN24 (...) propagowano działania sprzeczne z prawem oraz sprzyjające zachowaniom zagrażającym bezpieczeństwu. Propagowanie powyższych działań w programie TVN 24 polegało na zachęcaniu widzów do udziału w zgromadzeniu przed budynkiem Sejmu RP, nieinformowaniu widzów o rozwiązaniu przez Policję zgromadzenia przed Sejmem RP, jednostronnym prezentowaniu wydarzeń poprzez dobór zapraszanych do studia komentatorów i gości, fałszywym przedstawianiu wydarzeń sprzed gmachu Sejmu RP poprzez manipulowanie obrazem i brak niezwłocznego sprostowania informacji nieprawdziwych. Ponadto propagowano blokowanie sali plenarnej Sejmu RP przez grupę posłów, co uniemożliwiało prowadzenie obrad, jako legalnego i dopuszczalnego środka politycznego sprzeciwu.'

Demonstracja pod Sejmem. Demonstracja pod Sejmem. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

"Bezpośredni wpływ" na protestujących

Jak czytamy w uzasadnieniu:

'Relacjonowanie w programie TVN 24 wydarzeń z sali posiedzeń Sejmu RP miało bezpośredni wpływ na reakcje osób zgromadzonych przed budynkiem, a także na wypowiedzi i zachowania polityków opozycji parlamentarnej, którzy dokonując nielegalnej obstrukcji obrad, zachęcali do demonstracji osoby zgromadzone na zewnątrz gmachów przy ul. Wiejskiej.'

Protesty przed Sejmem Protesty przed Sejmem Fot. Maciej Jazwiecki

"Pozostawiła bez wyjaśnienia wypowiedzi"

'Spółka TVN SA, jako nadawca programu TVN24 pozostawiła bez wyjaśnienia wypowiedzi zaproszonych do studia gości programu TVN24, którzy pochwalali formę protestu prowadzonego przez grupę posłów na sali obrad Sejmu RP. Ta forma protestu była nielegalna z punktu widzenia prawa. Pomimo to w programie TVN24 sugerowano przygotowywanie rozwiązań siłowych przez koalicję rządzącą, budując w ten sposób atmosferę oporu i protestu wobec nadchodzących zagrożeń' - pisze Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji.

"Pomagał w nawoływaniu do naruszenia prawa"

'Nadawca, zezwalając na formułowanie zachęt do kontynuowania nielegalnych form protestu, nie tylko aprobował je, ale jednocześnie dostarczając do tego posiadanych narzędzi, jak w szczególności udzielenie czasu antenowego, przyczyniał się i pomagał w nawoływaniu innych do kontynuowania naruszenia prawa' - dodano w uzasadnieniu.

"Wizja państwa autorytarnego"

'Przedstawiane oceny były jednostronne, co nie pozwalało widzom na ich krytyczną analizę. Całość dopełniały wypowiedzi ekspertów, którzy dokonując analizy wydarzeń, przedstawiali wizję powstawania państwa autorytarnego.'

"Wrażenie użycia przemocy potęgował napis na pasku"

'Operator stacji TVN24 pokazał sylwetkę mężczyzny leżącego na ziemi, do którego podeszła jedna z uczestniczek manifestacji i dokonała oględzin leżącego. Po chwili inny uczestnik również podszedł do leżącego, a widzowie w tym momencie odnieśli wrażenie jakby dokonywał reanimacji, co potęgowało wrażenie, że osobie leżącej na ziemi stało coś złego, być może w wyniku działań policji, gdyż trwała blokada samochodów członków rządu i posłów, którzy chcieli opuścić budynek Sejmu RP. Jednocześnie w kadrze pokazano ujęcie unoszącego się dymu prawdopodobnie ze świecy dymnej. Całe trwające ok. trzech minut ujęcie nie było w żaden sposób komentowane. Jednak mężczyzna, który leżał na ziemi i sprawiał wrażenie ofiary działań Policji, sam się na niej położył

'Wrażenie użycia przemocy przez Policję potęgował napis na pasku: Interwencja policji przed Sejmem, użyto gazu łzawiącego' - pisze KRRiT. 

Zarzuty manipulacji

'Tego rodzaju jednostronne działania przypominają znany i szczegółowo opisany w literaturze tematu mechanizm manipulacji' - kontynuuje KRRiT. 

I dalej: 'Taki sposób relacjonowania służył budowaniu atmosfery zagrożenia i miał na celu zdyskredytowanie argumentów większości parlamentarnej. Działania takie nie mogą być pozytywnie ocenione jako rzetelne przekazywanie informacji o bieżących wydarzeniach. Należy je zakwalifikować jako dążenie do kreowania określonej sytuacji społecznej'.

Grzegorz Miecugow nie żyje Grzegorz Miecugow nie żyje Fot. Jan Rusek/ Agencja Gazeta

Cytują Miecugowa

W dokumencie są cytowane słowa nieżyjącego już Grzegorza Miedugowa. KRRiT pisze m.in., że mówił 'o zagrożeniu demokracji i zamachu stanu (red. Grzegorz Miecugow, godz. 22:00)'. 

Manifestacja przed Sejmem Manifestacja przed Sejmem Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta

"Klimat psychiczny"

'Zgodnie z orzecznictwem do naruszenia prawa może dojść także przez odpowiednio reżyserowany program, stwarzający 'konkretny klimat psychiczny' oddziaływujący na odbiorcę (wyrok Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z 21 czerwca 1991 roku, I ACr 127/91)' - stwierdza rada.

Tu przeczytasz całość uzasadnienia.

Więcej o: