Kiedyś o wypadkach BOR było cicho? Tak twierdzi minister Błaszczak. Sprawdziliśmy

Wypadek premier Szydło stał się dla ministra Błaszczaka okazją, by przypomnieć o zdarzeniach za poprzedniej ekipy rządzącej. Przedstawił statystyki dotyczące zderzeń z udziałem BOR w poprzednich latach. Szczególną uwagę zwrócił na kolizję z 2014 r., w którym uczestniczył w niej samochód z prezydentem Bronisławem Komorowskim. - Jakoś nie słyszałem wtedy komentarzy, nie było dyskusji publicznej na ten temat - opowiadał Błaszczak. Jak mówił minister, w poprzednich latach "wszystko odbywało się w zaciszu gabinetów", "komentarzy na ten temat nie było". Czy na pewno? Sprawdziliśmy.
Oświęcim, miejsce wypadku premier Szydło Oświęcim, miejsce wypadku premier Szydło PAP/Andrzej Grygiel

Kiedyś o wypadkach BOR było cicho? Tak twierdzi minister Błaszczak. Sprawdziliśmy

W piątek wieczorem w Oświęcimiu doszło do wypadku premier Beaty Szydło. Premier wracała do domu pod Brzeszczami. Według wstępnych ustaleń policji zderzenie spowodował 21-latek w seicento. Kierowca Szydło odbił w bok i uderzył w drzewo. Ranni zostali premier i dwóch funkcjonariuszy BOR.

Ten wypadek stał się dla ministra Mariusza Błaszczaka okazją, by przypomnieć o zdarzeniach za poprzedniej ekipy rządzącej. Na konferencji prasowej szef MSWiA, któremu podlega BOR ogłosił, że "wypadki drogowe zdarzają się", a "w Polsce jest wiele tego typu wypadków". Przedstawił też statystyki dotyczące zderzeń z udziałem BOR w poprzednich latach.

- Każdego roku ponad 20 kolizji odnotowuje BOR, kolizji, w których biorą udział osoby ochraniane. W 2016 roku były 24 takie kolizje, w 2015 również, w 2014 r. - 26, w 2013 r. - 23 - mówił Błaszczak.

Na jedną zwrócił szczególną uwagę.

Kolizja pod Belwederem Kolizja pod Belwederem Fot. Dariusz Borowicz / Agencja Wyborcza.pl

Kiedyś o wypadkach BOR było cicho? Tak twierdzi minister Błaszczak. Sprawdziliśmy

Minister Błaszczak na konferencji o wypadku premier Szydło szczególną uwagę zwrócił na kolizję z 2014 r.

- Uczestniczył w niej samochód z prezydentem Bronisławem Komorowskim na ulicy Belwederskiej w Warszawie. Poszkodowana była osoba cywilna, która podróżowała innym samochodem. Jakoś nie słyszałem wtedy komentarzy, nie było dyskusji publicznej na ten temat - opowiadał Błaszczak.

Tymczasem media pisały o tej kolizji na przestrzeni dwóch ostatnich lat, wiele razy, bo problemem okazało się określenie winnego. Warszawska "Gazeta Wyborcza" na podstawie pierwszych doniesień pisała o możliwej winie BOR-owca. "Wszystko wskazuje na to, że kolizję spowodował kierujący mercedesem funkcjonariusz Biura Ochrony Rządu. Nie dość, że pojechał nie z tego pasa co trzeba, to jeszcze nie miał włączonych lamp błyskowych" - czytamy w archiwalnym artykule. Na miejscu nikt nie został ukarany mandatem, a kobieta z citroena - jak informowało radio RMF FM, a także "Wyborcza" - z dzieckiem musiała czekać na mrozie na zakończenie policyjnych czynności.

Zeznania kierowców były sprzeczne. Jak opowiadała dziennikarzom poszkodowana, którą okazała się piosenkarka Natalia Arnal, BOR jechał szybko, zajechał jej drogę, wymusił pierwszeństwo. Kierowca prezydenta twierdził, że jechał wolno, a kobieta wjechała w tył prezydenckiej limuzyny.

Początkowo Arnal została uznana za winną. Oburzona, napisała nawet list do Komorowskiego. Publikował go m.in. "Fakt".

"Szkoda, że pozostał Pan obojętny na ludzką krzywdę, która była konsekwencją tego nieprzyjemnego incydentu. W tym momencie nie czuję się prawowitą obywatelką tego kraju, bo potraktowano mnie wyjątkowo niesprawiedliwie, próbując zrobić ze mnie kozła ofiarnego, ignorując ewidentne łamanie przepisów przez kierowców z BOR, którzy czują się bezkarnie, jeżdżąc jak piraci drogowi".

Następnie sąd uniewinnił kobietę. Ale na tym nie koniec. Ostatni akt rozegrał się w grudniu zeszłego roku. Po tym, jak policja złożyła apelację, sąd uchylił uniewinnienie. W praktyce oznacza to, że winny nie zostanie wskazany. Jak opisywał na portalu tvnwarszawa.pl dziennikarz, który śledził tę sprawę, wykroczenia przedawniają się w ciągu 2 lat.

 

Artykuł o kolizjiwarszawa.wyborcza.pl

 

 

 

Artykuł o BOR Artykuł o BOR wyborcza.pl

Kiedyś o wypadkach BOR było cicho? Tak twierdzi minister Błaszczak. Sprawdziliśmy

Jak mówił minister Błaszczak, w poprzednich latach "wszystko odbywało się w zaciszu gabinetów", "komentarzy na ten temat nie było". W podobnym tonie utrzymany jest artykuł prawicowego portalu wPolityce.pl, który przypomina zdarzenie w Budzie Ruskiej z 2012 r. "Sprawa nie przebiła się specjalnie do mediów i bardzo szybko ją uciszono" - czytamy na wPolityce.

Tymczasem opisywał ją m.in. portal Gazeta.pl i TVN24.plProkuratura w Sejnach (Podlaskie) wszczęła wówczas śledztwo w sprawie dwóch funkcjonariuszy BOR, którzy - będąc pod wpływem alkoholu - jechali samochodem służbowym i rozbili go w pobliżu posiadłości prezydenta Komorowskiego.

Później Wojciech Czuchnowski z "Gazety Wyborczej" wziął pod lupę umorzone postępowanie w tej sprawie. Więcej można przeczytać tutaj >>>

Kolizja limuzyny Sikorskiego Kolizja limuzyny Sikorskiego tvn24.pl

Kiedyś o wypadkach BOR było cicho? Tak twierdzi minister Błaszczak. Sprawdziliśmy

TVP Info przypomina obecnie o wypadku z limuzyną ministra Radosława Sikorskiego z 2010 r. On również nie przeszedł wówczas bez echa w mediach.

"Ledwie minister (Sikorski) zdążył wysiąść, gdy w prowadzonego przez oficera BOR mercedesa z impetem uderzył policyjny radiowóz. Kilku policjantów jest rannych, w tym jeden ciężko. Według funkcjonariuszy, wina leży po stronie BOR" - donosił "Super Express", a za nim TVN24.pl.

 

Kolizja BOR Kolizja BOR tvnwarszawa.pl

Kiedyś o wypadkach BOR było cicho? Tak twierdzi minister Błaszczak. Sprawdziliśmy

Mniejszych zdarzeń było przez lata oczywiście znacznie więcej. Opisywał je chociażby portal tvnwarszawa.pl, który na bieżąco informuje o sytuacji na drogach.

Na zdjęciu artykuł z 2011 r. o stłuczce skody BOR. Jak informowała policja, "wstępną przyczyną zderzenia był manewr zawracania, który wykonywał kierowca skody. Sprawa jednak trafi do sądu, bo żaden z kierowców nie przyznał się do winy".

Kolizja z limuzyną rządową Kolizja z limuzyną rządową tvnwarszawa.pl

Kiedyś o wypadkach BOR było cicho? Tak twierdzi minister Błaszczak. Sprawdziliśmy

To także przykład z 2011 r., kiedy w rządową limuzynę wiozącą Jerzego Buzka, która wjechała na skrzyżowanie na czerwonym świetle, uderzył citroen.

Oczywiście inna niż obecnie była skala dyskusji na temat wymienionych tu zdarzeń. Nie były one tak poważne, jak wypadek, w którym została ranna premier Szydło, czy sytuacja z zeszłego roku, gdy zagrożone było bezpieczeństwo prezydenta Dudy.

Więcej o: