Radia, aparaty fotograficzne, perfumy i piwo. To najpopularniejsze prezenty na gwiazdkę... przed wojną

Archiwum Państwowe m.st. Warszawy zebrało ponad sto reklam zaczerpniętych z przedwojennych dzienników i czasopism, m.in. "Tygodnika Ilustrowanego", "Kuriera Warszawskiego", "Światowida" i pisma kobiecego "Bluszcz". To reklamy prezentów gwiazdkowych - głównie dla dorosłych, ale też dla dzieci, całych rodzin i dalszych członków rodziny.
Przedświąteczne reklamy z dwudziestolecia międzywojennego Przedświąteczne reklamy z dwudziestolecia międzywojennego Archiwum Państwowe m.st. Warszawy

Radia, aparaty fotograficzne, perfumy i piwo. To najpopularniejsze prezenty na gwiazdkę... przed wojną

Wiele z propozycji, jedynie w nieco uwspółcześnionej wersji, z pewnością mogłoby znaleźć się pod choinką w XXI wieku. Ponadczasowymi podarunkami tego typu są perfumy, eleganckie pióra i długopisy, książki, krawaty. We współczesnej prasie nie znajdziemy raczej maszynki spirytusowej (rodzaj kuchenki turystycznej), losów loterii państwowej (nie istnieje) czy piwa i papierosów, bo tego zakazuje prawo.

Przedświąteczne reklamy z dwudziestolecia międzywojennego Przedświąteczne reklamy z dwudziestolecia międzywojennego Archiwum Państwowe m.st. Warszawy

Przeciętne zarobki Polaka przed wojną? 250 zł

Ceny przedwojennych produktów mogą śmieszyć. W drugiej połowie lat 30. kilogram ziemniaków kosztował bowiem 10 gr, kilo cukru - 1 zł, litr benzyny - 68 gr, a najtańszy samochód - Fiat 500 - 3800 zł.

Przeciętne zarobki wynosiły jednak ok. 250 zł. Według ówczesnej siły nabywczej pieniądza i cen produktów przeciętny pracujący Polak - jak podaje historia.org.pl - mógł kupić sobie ok. 2300 kg ziemniaków (podobnie jak średnio zarabiający dziś), 240 kg cukru (dziś to ok. 1700 kg), czy 340 l benzyny (dziś - ok. 650 l), a na samochód należało pracować ok. 16 miesięcy (dziś - rok).

Przedświąteczne reklamy z dwudziestolecia międzywojennego Przedświąteczne reklamy z dwudziestolecia międzywojennego Archiwum Państwowe m.st. Warszawy

Ogromne nierówności między klasami i płciami

Wielu czytelników będzie się pewnie zastanawiało, ile faktycznie kosztowały prezenty w dwudziestoleciu międzywojennym. Porównanie cen historycznych z dzisiejszymi jest jednak bardzo trudne. Należy uświadomić sobie, jak potężne były nierówności w zarobkach między klasami, ale też kobietami i mężczyznami. O ile rodzina urzędnicza mogła pozwolić sobie na zagraniczne wakacje, rozrywki i prezenty, o tyle rodziny robotniczej nie było stać na nic poza przeżyciem. Mężczyźni zarabiali natomiast nawet dwukrotnie więcej od kobiet.

Przedświąteczne reklamy z dwudziestolecia międzywojennego Przedświąteczne reklamy z dwudziestolecia międzywojennego Archiwum Państwowe m.st. Warszawy

Rzesze bezrobotnych i bezdomnych Polaków

Jednocześnie rzesze ludzi nie posiadały pracy. Nawet w reprezentacyjnej Warszawie było wiele osób bezrobotnych i bezdomnych. Kwestię ogromnych problemów mieszkaniowych opisywano w 1930 roku w czasopiśmie 'Dom, osiedle, mieszkanie'. Artykuł ilustrowała fotografia podwórka kamienicy przy Targowej 69, gdzie właściciel budynku wynajął samotnej kobiecie z dzieckiem dół kloaczny za 200 zł odstępnego i 30 zł miesięcznie.

Nazywanie więc przedwojennej Warszawy 'Paryżem Północy', kiedy prawie 60 proc. warszawiaków mieszkało w przeludnionym lokum, 1/4 nie posiadała sanitariatów, a poza centrum ścieki płynęły rynsztokiem, jest co najmniej na wyrost.

Przedświąteczne reklamy z dwudziestolecia międzywojennego Przedświąteczne reklamy z dwudziestolecia międzywojennego Archiwum Państwowe m.st. Warszawy

Prezenty od 40 groszy do setek złotych

Reklamy zebrane przez Archiwum Państwowe przedstawiają głównie produkty dla klasy średniej i wyższej. Spójrzmy na ceny. Kamery pudełkowe Brownie - od 33 zł, aparat do masażu Punkt-Roller - 38 zł, kino domowe Pathe Baby - od 145 zł, najnowszy odbiornik Philipsa A21 - 395 zł. Znajdą się też tańsze produkty: obuwie Bata - 7,90-19,90 zł, maszynka spirytusowa - 9 zł, krem NIVEA - 40 gr-2,6 zł.

Przedświąteczne reklamy z dwudziestolecia międzywojennego Przedświąteczne reklamy z dwudziestolecia międzywojennego Archiwum Państwowe m.st. Warszawy

Cukrowa propaganda międzywojenna

Oprócz cen w przedwojennej Polsce dziwaczne były też przekonania. Dziś staramy się ograniczyć spożycie cukru, wówczas prowadzono propagandę jego konsumpcji. Na reklamie powyżej widać prawdopodobnie najbardziej znane polskie hasło reklamowe - cukier krzepi. Melchior Wańkowicz zarobił za te dwa słowa aż 5000 zł. 

'Dlaczego w dwudziestoleciu tak intensywnie reklamowano cukier? Najintensywniejsza kampania działa się od 1930 do 1932 roku, ale pierwsze działania propagandowe inicjowano już kilka lat wcześniej. Na cukier nałożona była wysoka akcyza, która była istotnym wpływem do budżetu państwa. Niedługo po I wojnie światowej rozpoczął się międzynarodowy kryzys cukrowniczy spowodowany nadprodukcją. Dodatkowo cukier trzcinowy wypierał z rynku droższy cukier buraczany, który produkowano w Polsce. Intensywna propaganda miała ratować tę sytuację' - tłumaczył tę sytuację Dom Spotkań z Historią. 

Jak widać z kolei na poniższym wycinku, cukier miał wręcz przedłużać życie:

Przedświąteczne reklamy z dwudziestolecia międzywojennego
Archiwum Państwowe m.st. Warszawy



Przedświąteczne reklamy z dwudziestolecia międzywojennego Przedświąteczne reklamy z dwudziestolecia międzywojennego Archiwum Państwowe m.st. Warszawy

Poetyckie slogany reklamowe

'Moda wymaga, żeby każdy otrzymał książkę na gwiazdkę' - to jeden ze sloganów reklamowych, których dziś już raczej nie wyraża się tak bezpośrednio. 

Kinematograf domowy Pathe Baby reklamowany był z kolei pytaniem do rodziców - czy chcą w dniu wigilijnym widzieć rozjaśnione szczęściem twarzyczki swoich dzieci? Zeiss Ikon apelował, by zastanowić się przy zakupach świątecznych, by nie narazić osoby obdarowanej na niepożądane wydatki (a aparat tej firmy robił 16 zamiast ośmiu zdjęć). Parker jedno ze swoich piór reklamował zapewnieniem, że jest trwałe jak uczucie przyjaźni do osoby obdarowanej.

'Wielka radość w domu, gdyż ojciec wiedział, że tylko Philips jest najmilszym prezentem gwiazdkowym dla całej rodziny (...)' - ogłaszał natomiast producent radioodbiorników.

Przedświąteczne reklamy z dwudziestolecia międzywojennego Przedświąteczne reklamy z dwudziestolecia międzywojennego Archiwum Państwowe m.st. Warszawy

Reklamy alkoholu i papierosów

Taka reklama mogłaby się we współczesnej prasie nie ukazać. Zakaz reklamy alkoholu ujęty w Ustawie o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi nie obejmuje wprawdzie piwa, ale reklama niskoprocentowego alkoholu też ma pewne ograniczenia.

W przypadku piwa reklama nie może wywoływać skojarzeń m.in. z relaksem i wypoczynkiem czy sukcesem zawodowym i życiowym. Zapowiedź wesołych świąt, gdy w domu zapas piwa Okocim, mogłaby zostać tak odebrana. 

Przedświąteczne reklamy z dwudziestolecia międzywojennego Przedświąteczne reklamy z dwudziestolecia międzywojennego Archiwum Państwowe m.st. Warszawy

Kremy, mydła i pasty do zębów pod choinkę

Popularna do dziś NIVEA już w latach 30. - jak widać na reklamie - była marką bardzo znaną, z szerokim asortymentem. Ceny? Krem NIVEA - 40 gr-2,6 zł, pasta do zębów - 1-1,5 zł, mydło i mydło dla dzieci jeden kawałek - 1,20 zł, trzy kawałki w kartoniku - 3,3 zł, mydło kąpielowe jeden kawałek - 1,5 zł, trzy kawałki w kartoniku - 4,25 zł.

Krem NIVEA, jaki znamy - w niebieskiej metalowej puszeczce z białym logo - jest produkowany od 1925 roku, a więc od prawie stu lat. 75-mililitrowe opakowanie kosztuje dziś około 8-10 zł. 

Przedświąteczne reklamy z dwudziestolecia międzywojennego Przedświąteczne reklamy z dwudziestolecia międzywojennego Archiwum Państwowe m.st. Warszawy

Pepegi dla wytwornej pani

PEPEGE to rozwinięcie skrótu PPG - Polskiego Przemysłu Gumowego. Firma powstała w pierwszej połowie lat 20. i początkowo wytwarzała kalosze. Do 1929 roku asortyment rozszerzono na obuwie sportowe, śniegowce, dętki i opony, płaszcze i kurtki oraz artykułu techniczne.

Temu, kto pamięta dosyć szpetne tenisówki, potocznie zwane pepegami, pewnie trudno sobie wyobrazić, że w fabryce swego czasu produkowano buty reklamowane jako obuwie 'dla wytwornej pani'. 

Przedświąteczne reklamy z dwudziestolecia międzywojennego Przedświąteczne reklamy z dwudziestolecia międzywojennego Archiwum Państwowe m.st. Warszawy

Pantofle za kilka złotych

Markę Bata kojarzą niemal wszyscy. To gigaprzedsiębiorstwo, a rodzina Baty była swego czasu jedną z najbogatszych na świecie.

Kiedy w Polsce firma sprzedawała pantofelki ciepłe do chodzenia po domu, na całym świecie tworzyła własne... miasteczka. Miejscowości ze słowem Bata w nazwie - Batanagar, Batzovice, Bataville czy Batatuba - tworzono wokół fabryk marki. Część z nich wciąż nosi oryginalne nazwy.

Przedświąteczne reklamy z dwudziestolecia międzywojennego Przedświąteczne reklamy z dwudziestolecia międzywojennego Archiwum Państwowe m.st. Warszawy

Tanie aparaty wśród najpopularniejszych prezentów

Produkowane od początku XX wieku aparaty Kodak Brownie jako proste i tanie były kierowane głównie do dzieci. Ceny najprostszego modelu (na reklamie w prawym górnym rogu) różniły się ze względu na materiał wykonania - najtańsze były aparaty kartonowe.
Brownie srzedał się w milionach egzemplarzy, dlatego wiele aparatów zachowało się do dziś i można je nabyć za niewielką kwotę w serwisach aukcyjnych, również przedwojenne modele. Co więcej, nie muszą służyć wyłącznie za ozdobę. Po włożeniu do niego kliszy 120 mm można z powodzeniem robić zdjęcia.

Przedświąteczne reklamy z dwudziestolecia międzywojennego Przedświąteczne reklamy z dwudziestolecia międzywojennego Archiwum Państwowe m.st. Warszawy

Prawdziwa woda kolońska z Kolonii

Eau de Cologne 4711 może nie jest tak znane jak Chanel No. 5, ale to właśnie tych perfum używała Holly Golightly w 'Śniadaniu u Tiffany'ego'.

Określenia 'woda kolońska' używa się potocznie do określenia perfum o mniejszym stężeniu olejków eterycznych od wody perfumowanej czy wody toaletowej. Ale oryginalna Eau de Cologne to właśnie produkowana w Kolonii 4711. Nazwa pochodzi od numeru, którym francuskie władze okupacyjne oznaczyły dom, w którym produkowano perfumy.

'Jej zapach, ożywcza moc i świeżość zawsze wprowadzają nas w zachwyt' - reklamuje producent.

Przedświąteczne reklamy z dwudziestolecia międzywojennego Przedświąteczne reklamy z dwudziestolecia międzywojennego Archiwum Państwowe m.st. Warszawy

Nawet zakochani milkną, gdy słyszą Philipsa

Polskie Zakłady Philips produkowały najpierw żarówki i sprzęt oświetleniowy, później lampy radiowe, a w końcu same odbiorniki radiowe. Przedwojenna fabryka znajdowała się na Woli, pomiędzy ulicami Karolkową, Grzybowską i Przyokopową. 

Po upadku powstania maszyny wywieziono do Niemiec, a budynki wysadzono w powietrze. Ostało się niewiele ponad charakterystyczny fragment ściany hali ze spadzistymi dachami, który dziś jest wkomponowany we współczesne biurowce.

Po drodze w tym miejscu znajdowały się jeszcze Zakłady Wytwórcze Lamp Elektrycznych im. Róży Luksemburg. Budynek po prywatyzacji fabryki miał zostać przerobiony na cele biurowo-usługowe, ale plany porzucono ze względu na zbyt duże stężenie rtęci. Ostatecznie w 2011 roku tzw. Różę Luksemburg wyburzono.

Przedświąteczne reklamy z dwudziestolecia międzywojennego Przedświąteczne reklamy z dwudziestolecia międzywojennego Archiwum Państwowe m.st. Warszawy

Maszynka spirytusowa na gwiazdkę

EMES to rozwinięcie liter MS - Monopol Spirytusowy. Państwowy Monopol Spirytusowy zajmował się produkcją i dystrybucją spirytusu do celów konsumpcyjnych, ale też do celów grzewczych. Turystyczna maszynka spirytusowa została wyprodukowana na zlecenie Monopolu przez Fabrykę Wyrobów Metalowych PELIKAN S.A. 

Taki produkt też stosunkowo łatwo kupić w sieci, ale jeśli ktoś chciałby je jedynie obejrzeć - jest dostępne m.in. w Muzeum Warszawy.

Przedświąteczne reklamy z dwudziestolecia międzywojennego Przedświąteczne reklamy z dwudziestolecia międzywojennego Archiwum Państwowe m.st. Warszawy

Na święta piwo, wódki i lemoniady

O Philipsie była już mowa, ale nad reklamą odbiornika A 21 znajduje się mniejsza reklama produktów Haberbusha i Schielego - piwa porter, wódki, lemoniady, a dla znawców również koniaku Marteau. 

Haberbush i Schiele z niewielkiego lokalnego browaru, który nie produkował lodu, więc składował produkty m.in. w piwnicach kościelnych, stał się na przestrzeni lat jednym z największych browarów w Europie i największym w zaborze rosyjskim. Produkowano piwa butelkowe i beczkowe, pasteryzowane i niepasteryzowane, jasne i ciemne.

W czasie wojny fabryki Haberbusha i Schielego uratowały wielu warszawiaków, zwłaszcza dzięki zapasom jęczmienia, z którego robiono zupę. Krótko po wojnie doszło do nacjonalizacji browaru, a w PRL-u rozpoczęto tam produkcję m.in. piwa Królewskiego, ale również Coca-Coli. Na początku XXI wieku Browary Warszawskie zaczęły wyprowadzać się z Woli. Przez lata teren leżał odłogiem, aż niedawno powstał w tym miejscu duży kompleks biurowo-mieszkaniowy. Haberbusha i Schielego upamiętniono nazwaniem przechodzącej przez środek ulicę ich imieniem.

Więcej przedwojennych reklam znajdziesz na stronie Archiwum Państwowego m.st. Warszawy.

Więcej o: