Polskie "rydwany diabła". Potężne maszyny, które już od lat mają poważny problem

Masywne, silnie uzbrojone i opancerzone dorobiły się licznych przezwisk, od "latających czołgów" po "rydwany diabła". Radzieckie śmigłowce szturmowe Mi-24 są jednymi z najbardziej rozpoznawalnych maszyn latających na świecie. Polska posiada około 30 takich śmigłowców, które mają jednak pewien poważny problem. Prezentujemy ich zdjęcia, wykonane w ramach obchodów stulecia odzyskania niepodległości i stulecia polskiego lotnictwa.
Polskie śmigłowce Mi-24 Polskie śmigłowce Mi-24 Filip Modrzejewski/Foto Poork

Inspirujące wnioski z Wietnamu

Mi-24 to dzieło radzieckich konstruktorów z biura Mila. Do prac nad taką maszyną zainspirowały ich wczesne obserwacje działań amerykańskich śmigłowców w Wietnamie. Uznano, że przydatna będzie silnie uzbrojona i opancerzona maszyna przeznaczona do ostrzeliwania wroga. Wcześniej śmigłowce budowano głównie do zadań transportowych i tylko doraźnie uzbrajano. Prace rozpoczęto pod koniec lat 60.

Polski Mi-24. Pierwszy siedzi operator uzbrojenia, za nim i powyżej pilot Polski Mi-24. Pierwszy siedzi operator uzbrojenia, za nim i powyżej pilot Filip Modrzejewski/Foto Poork

Nieudana pierwsza wersja

Pierwsza wersja oznaczona Mi-24A weszła do produkcji w 1970 roku, jednak okazała się niezadowalająca. Dopiero trzy lata później zaczęto wytwarzać maszyny w wersji D, które odpowiadały oczekiwaniom wojska. To dopiero ona miała między innymi charakterystyczny układ kabiny, w której pilot (steruje samą maszyną) siedzi nad i za operatorem uzbrojenia (namierza cele i na przykład naprowadza rakiety). Rozwiązanie zapożyczono z amerykańskiego AH-1 Cobra.

Polski Mi-24. Najsilniej opancerzony jest kokpit i napęd Polski Mi-24. Najsilniej opancerzony jest kokpit i napęd Filip Modrzejewski/Foto Poork

Ograniczona odporność "latającego czołgu"

Mi-24 jak na śmigłowce jest silnie opancerzony. Zwłaszcza kabina załogi i kluczowe elementy napędu. Stąd określenie "latający czołg". Daleko im jednak do zwykłego czołgu. Ze względu na konieczność ograniczenia masy pancerz jest odporny jedynie na pociski z karabinów maszynowych i to nie tych najcięższych. Pechowe trafienie ze zwykłego karabinka w czuły element śmigłowca, na przykład układ hydrauliczny i tak może go posłać na ziemię. W porównaniu z innymi maszynami swojej klasy Mi-24 są jednak bardzo odporne na uszkodzenia. Podczas radzieckiej interwencji w Afganistanie nie mogący sobie z nimi początkowo poradzić afgańscy mudżahedini nazwali je "rydwanami diabła". Potem Afgańczycy otrzymali jednak od CIA nowoczesne rakiety przeciwlotnicze, wobec których żadne opancerzenie nie pomagało.

Polski Mi-24 Polski Mi-24 Filip Modrzejewski/Foto Poork

W służbie Polski ludowej

Niedługo po pojawieniu się poprawionego Mi-24D nową radziecką maszyną zainteresowało się polskie wojsko. Pierwsze dostarczono do Polski w 1979 roku. Łącznie przyleciało 16 maszyn. W drugiej połowie lat 80. dokupiono jeszcze 16 Mi-24 w nowszej wersji W. Dodatkowo w latach 90. otrzymano z Niemiec 18 używanych Mi-24D pozostałych po wojsku NRD. Jeden uznano za nie nadający się do służby.

Polskie Mi-24 Polskie Mi-24 Filip Modrzejewski/Foto Poork

Na misjach z Amerykanami

Wszystkie polskie Mi-24 służyły i służą w jednostkach w Pruszczu Gdańskim i w Inowrocławiu. W tym pierwszym był 49. Pułk Śmigłowców Bojowych a teraz jest 49. Baza Lotnicza. W tym drugim był 56. Pułk Śmigłowców Bojowych a teraz 56. Baza lotnicza. Kilkanaście Mi-24 po drobnych modernizacjach służyło w ramach polskich kontyngentów wojskowych w Afganistanie i Iraku.

Polskie Mi-24. Kiedyś na podwieszeniach na końcu skrzydeł montowano pociski przeciwpancerne Polskie Mi-24. Kiedyś na podwieszeniach na końcu skrzydeł montowano pociski przeciwpancerne Filip Modrzejewski/Foto Poork

Poważny brak w uzbrojeniu

Ze względu na wypadki i zużycie spośród łącznie 50 Mi-24, które trafiły do Polski, dzisiaj w służbie formalnie pozostaje około 30. Ich przydatność jest jednak bardzo ograniczona. Problem w tym, że już od wielu lat nie mają swojego najsilniejszego uzbrojenia - kierowanych rakiet przeciwpancernych. Stare radzieckie pociski Skorpion i Kokon zostały wycofane z użycia ze względu na wiek. Polskie Mi-24 mogą więc atakować jedynie przy pomocy karabinu maszynowego, rakiet niekierowanych i bomb, co na współczesnym polu walki czyni je mało przydatnymi.

Polskie Mi-24 Polskie Mi-24 Filip Modrzejewski/Foto Poork

Długie czekanie na następców

Od wielu lat wojsko i MON prowadzą analizy w sprawie zakupu nowych śmigłowców uderzeniowych w ramach programu Kruk. Nie wiadomo jednak kiedy można by się spodziewać jego finału. Na razie jest mowa o dostawach "po 2022 roku". Nie wiadomo też ile właściwie maszyn ma zostać kupionych. W wypowiedziach przedstawicieli ministerstwa liczby wahają się od około 30 do nawet stu. Rozważane są takie konstrukcje jak AH-64 Apache, AH-1Z Viper czy A-129 Mangusta

Mi-24 w trakcie standardowego zadania, czyli osłony śmigłowców transportowych Mi-24 w trakcie standardowego zadania, czyli osłony śmigłowców transportowych Filip Modrzejewski/Foto Poork

Będzie odmłodzenie

Ze względu na przeciągający się program Kruk, MON rozważa teraz zmodernizowanie części starych Mi-24, ponieważ jest bardzo prawdopodobne, iż będą musiały służyć do około 2030 roku. Nie są znane konkrety, ale najważniejszym elementem ich unowocześnienia ma być zamontowanie na nich nowych rakiet przeciwpancernych. W efekcie "hokeje", jak często Mi-24 są określane przez polskich wojskowych, będzie można oglądać na polskim niebie jeszcze przez wiele lat.

Więcej o:
Komentarze (200)
Mi-24 w polskim wojsku. Latające czołgi na zdjęciach
Zaloguj się
  • nicpon007

    Oceniono 130 razy 64

    W ramach dekomunizacji należy te śmigłowce zniszczyć, a następnie odbudować w polskich narodowych fabrykach śmigłowców jako polskie narodowe śmigłowce szturmowe "Jarosław"

  • synanki

    Oceniono 52 razy 38

    a więc te 2% budżetu idzie na pensje dla trepów i kapelanów oraz ich wypasione wczesne emerytury...

  • dziadwawelski

    Oceniono 44 razy 28

    Na cholerę nam te śmigłowce ?! Lepiej wydać te pieniądze na coś pożytecznego niech to będzie budowa pomnika mauzoleum Leszka Kaczyńsko Smoleńskiego lub budowa nowoczesnej "srebrnej" żydowskiej kamienicy dla tego drugiego kulawego kurdupla ;-))))

  • jac ben

    Oceniono 43 razy 27

    Ale mamy przecież eskadrę niewidzialnych śmigłowców zakupionych przez Antoniego... Chyba mamy..., bo w końcu ich nie widać, ponieważ są niewidzialne... Niee no, na pewno mamy, bo skoro były w budżecie pieniądze na nowe śmigłowce, a teraz ich nie ma, to śmigłowce na pewno są, tylko ich nie widać, ponieważ...

  • adamtko

    Oceniono 38 razy 26

    Prezes NIK, A. Macierewicz nie znajdzie uchybień podczas kontroli MON pod rządami Antoniego M.

  • kisssmyass

    Oceniono 41 razy 25

    a co na to wielebny tatuś Rydzyk? Przecież to skandal jeździć Rydwanami Diabła w imię Boga Miłości! Chyba że wszystko się zgadza, diabeł diabła wozi w imię diabła!

  • synthesian

    Oceniono 26 razy 24

    Można zawsze użyć rakiet sterowanych dobrą zmianą. W połączeniu z radziecką technologią to najlepsza ochrona przed wyimaginowaną UE.

  • nietyp

    Oceniono 29 razy 23

    To bez znaczenia... Za to kapelanów ci u nas dostatek!!! A nawet nadwyżka...

  • lukasz_patrykus

    Oceniono 32 razy 20

    Morawiecki twierdzi że Polska już nie jest w ruinie, nasz potężny przemysł wstał wreszcie z kolan, mamy najlepsze na świecie zakłady lotnicze na Podkarpaciu, które stanowią część naszej narodowej, super innowacyjnej grupy zbrojeniowej, na obronę narodowa wydajemy 2%PKB (a nie jak pierdziawe Niemcy) forsy jest jak lodu na wszystko dla wszystkich... A tu nie dość że nasze mocarstwo Trojmorza nie jest w stanie wyprodukować przyzwoitego śmigłowca dla wojska to nawet nie potrafi dorobić rakiet kierowanych ppanc do ruskich helikopterów sprzed 50 lat??? Ktoś tu nas buja

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX