Protest studentów nabiera tempa. Dlaczego okupują uczelnie? Są cztery kluczowe powody

Od ponad tygodnia w Pałacu Kazimierzowskim na kampusie głównym Uniwersytetu Warszawskiego trwa protest studentów i pracowników naukowych przeciwko tzw. Ustawie 2.0, czyli Konstytucji dla Nauki. Do akcji przyłączyli się również studenci z innych miast. W pięciu punktach wyjaśniamy to, co powinniście wiedzieć o proteście.
Protest studentów przeciw 'ustawie Gowina'. UW, Warszawa, 8 czerwca 2018 Protest studentów przeciw 'ustawie Gowina'. UW, Warszawa, 8 czerwca 2018 Fot. Maciek Jaźwiecki / Agencja Gazeta

Studenci w Pałacu Kazimierzowskim

Studenci, a także pracownicy naukowi m.in. Uniwersytetu Warszawskiego zajęli we wtorek rano ubiegłego tygodnia balkon Pałacu Kazimierzowskiego na kampusie głównym UW i wywiesili transparenty, takie jak "Nie oddamy autonomii" i "Gowin Precz".

W ten sposób postanowili zaprotestować przeciwko projektowi tzw. Ustawy 2.0, zwanej też Konstytucją dla Nauki, zaproponowanej przez ministerstwo nauki i szkolnictwa wyższego pod kierownictwem Jarosława Gowina. Protesty poparli również studenci z innych miast, którzy także zdecydowali się na okupację swoich uczelni, m.in. w Poznaniu i Gdańsku.

Co dalej z ustawą?

Jarosław Gowin zapowiedział, że na najbliższym czerwcowym posiedzeniu Sejmu zostaną przedstawione propozycje zmian, uwzględniające "wrażliwość i interesy uczelni regionalnych". Zasadnicze założenia reformy mają pozostać niezmienione. 

Ustawę popierają niektóre środowiska, m.in. Sieć Małych i Średnich Publicznych Uczelni Akademickich, Regionalna Konferencja Rektorów Uczelni Akademickich, Parlament Studentów Rzeczypospolitej Polskiej i Krajowa Reprezentacja Doktorantów.

Według portalu Wprost.pl losy projektu są jednak niepewne - niewykluczone, że ustawa zostanie zawetowana przez prezydenta Andrzeja Dudę.

Poniżej prezentujemy cztery najważniejsze zarzuty, które pojawiają się w związku z ustawą Gowina.

Zobacz także: Gdula: Spokój Gowina jest nieuzasadniony. Studenci protestują pierwszy raz od 30 lat >>>

Protest studentów przeciw 'ustawie Gowina'. UW, Warszawa, 6 czerwca 2018 Protest studentów przeciw 'ustawie Gowina'. UW, Warszawa, 6 czerwca 2018 Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta

Przeciwko radzie uczelni

Ustawa zakłada m.in. utworzenie rady uczelni, która będzie wskazywała kandydatów na rektora i podejmowała decyzje dotyczące strategii. Ponad połowa składu rady będzie pochodziła spoza środowiska związanego z daną uczelnią, nie będą to mogli być jednak aktywni politycy z rządu i samorządu lokalnego.

Pomysł wzbudza niezadowolenie protestujących. Żądają pełnej autonomii, obawiając się, że uniwersytety staną się polem rozgrywek "polityków, biznesmenów i nielicznych uczelnianych decydentów".

"Senat i rektor (...) będą obsadzane na podstawie demokratycznych wyborów. Rektora będzie wybierać wyłącznie kolegium elektorów spośród kandydatów zgłoszonych przez radę uczelni. Wszyscy członkowie rady uczelni (...) będą wybierani przez pochodzący z demokratycznych wyborów senat uczelni. Jednocześnie przewodniczący samorządu studenckiego ma zagwarantowane w radzie jedno miejsce" - odpowiada resort.

Ustawa a mniejsze uniwersytety

Studenci sprzeciwiają się również zapisom ograniczającym badania naukowe na uczelniach w mniejszych miejscowościach.

"Większość regionalnych ośrodków zostanie finansowo i naukowo zdegradowanych, a w efekcie dostęp do wszystkich korzyści płynących z nauki i obecności uniwersytetów zostanie zarezerwowany wyłącznie dla elit wielkich miast" - czytamy w manifeście protestujących opublikowanym na stronie Naukaniepodlegla.pl.

Resort nauki tłumaczy, że chce wyłonienia uniwersytetów badawczych, które będą mogły konkurować z europejskimi uczelniami. Podkreśla, że uczelnie w średnich i mniejszych ośrodkach będą mogły liczyć na wsparcie "w dyscyplinach, w których działalność naukowa w danej uczelni akademickiej jest prowadzona na szczególnie wysokim poziomie".

Większa władza dla rektora

Studenci i naukowcy sprzeciwiają się również "absolutyzacji władzy rektora", jak określa to dr hab. Wacław Forajter.

"Polskie uczelnie mogą przeobrazić się w hierarchiczne struktury zarządzane w sposób autokratyczny przez rektorów i rady. W uczelniach prowincjonalnych może to grozić autorytaryzmem, trudnym do wyobrażenia na przykład w Warszawie czy Krakowie" - ostrzegał w rozmowie z "Rzeczpospolitą" prof. Andrzej Kisielewski.

Ministerstwo nauki przypomina, że to wspólnota akademicka wybiera rektora w demokratycznych wyborach.

Dojdzie do likwidacji wydziałów?

Wśród protestujących pojawiają się też obawy, że ustawa doprowadzi de facto do likwidacji wydziałów na uniwersytetach. "Wydziały oczywiście mogą być powoływane i pewnie będą, tylko, że rady wydziałów stracą wpływ na zarządzanie nimi. Nie będą miały wpływu na to co jest najważniejsze, na nadawanie stopni i tytułów naukowych" - komentował w rozmowie z portalem wPolityce.pl prof. Jacek Bartyzel z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

"To uczelnia zdecyduje, jak strukturę organizacyjną sobie na nowo ułożyć. To senat w statucie określi typy jednostek organizacyjnych w danej uczelni, takie jak wydziały, instytuty, katedry, zakłady, centra czy kolegia. Zakładamy, że w większości uczelni wydziały pozostaną zasadniczym elementem tej struktury" - odpowiada resort.

Wszystko wskazuje na to, że protest szybko się nie skończy. Dołączenie do demonstrujących zapowiadają kolejne uczelnie, a serwis OKO.Press już okrzyknął sprzeciw "pierwszym ogólnopolskim okupacyjnym strajkiem studentów od 1989 roku".

Więcej o: