Grzyb, grzyb, wszędzie grzyb. Afera w najpotężniejszym lotnictwie świata

Amerykańskie wojsko może i jest najsilniejsze na świecie, ale ma też dużo problemów, o których się niewiele słyszy. Jednym z nich jest utrzymanie setek baz na całym świecie, co wychodzi różnie. Niedawno wybuchła afera w jednej w Teksasie, gdzie okazało się, że setki ludzi mieszkają w rozsypujących się koszarach pełnych grzyba. Przez lata problem ignorowano i pleśń po prostu zamalowywano.
Grzyb w koszarach w bazie Lackland Grzyb w koszarach w bazie Lackland Fot. Air Force amn/nco/snco

Wielkie pole do popisu

Afera dotyczy bazy lotnictwa Lackland, gdzie swoją służbę zaczynają wszyscy wstępujący w szeregi lotnictwa wojskowego USA - USAF, szeregowi i podoficerowie. Wchodzi ona w skład dużej połączonej bazy w mieście San Antonio w Teksasie i jego okolicach. To gigantyczne centrum szkoleniowe USAF, gdzie jest niemal sto budynków koszarowych mogących pomieścić 27 tysięcy ludzi. To największy tego rodzaju kompleks w całym wojsku USA.

Fot. Air Force amn/nco/snco

Grzyb w bazie Lackland Grzyb w bazie Lackland Fot. Air Force amn/nco/snco

Ofensywa grzyba

Problem w tym, że większość tych budynków wzniesiono w latach 60. i 70. Ostatnie w latach 80. Jak na standardy amerykańskiego budownictwa, to już wiekowe konstrukcje. Przy odpowiednich nakładach na remonty nie byłoby to problemem, jednak tych nakładów zabrakło. Zwłaszcza w ostatnich latach, kiedy wojny na Bliskim Wschodzie wysysały pieniądze z budżetu Pentagonu a w 2012 roku przyszły cięcia wydatków. Remontowanie koszar dla rekrutów nie było wysoko na liście priorytetów.

Skorzystał z tego grzyb.

Walka z grzybem metodami prowizorycznymi Walka z grzybem metodami prowizorycznymi Fot. Air Force amn/nco/snco

Ujawnienie przez grupę na FB

Informacja o stanie koszar przez lata nie przedostawała się do opinii publicznej, aż do końca lipca. Wówczas afera wybuchła z wielką siłą. To zasługa nieoficjalnego profilu "Air Force amn/nco/snco" na Facebooku, oryginalnie założonego dla szeregowych i podoficerów służących w lotnictwie USA. Z biegiem czasu stało się to miejsce do uskarżania się na trudy służby, anonimowego publikowania zdjęć i dokumentów, krytykowania absurdów wojskowych i trudnych relacji z oficerami. Ogólnowojskowe narzekanie, szukanie porady/pomocy i informowanie się o ważnych wydarzeniach. Profil szybko zyskiwał popularność. Obecnie śledzi go niemal 300 tysięcy ludzi. Daje on bardzo ciekawe wejrzenie w świat amerykańskiego wojska z pominięciem oficjalnej propagandy.

Grzyb atakuje nawet rzadziej używane ubrania Grzyb atakuje nawet rzadziej używane ubrania Fot. Air Force amn/nco/snco

Lawina zgłoszeń

Kiedy więc w ostatnich dniach lipca na profilu zamieszczono wpis opisujący sytuację w części koszar w bazie Lackland, sprawa zaczęła szybko nabierać rozmachu. Natychmiast zaczęły się pojawiać liczne anonimowe zdjęcia przedstawiające grzyb na ścianach, sufitach, pod prysznicami, na korytarzach, pod wykładzinami, na meblach a nawet na ubraniach czy butach. Do tego anonimowe i obrazowe opisy życia w takich warunkach.

'Cofka' pod prysznicem w bazie Lackland 'Cofka' pod prysznicem w bazie Lackland Fot. Air Force amn/nco/snco

Problem ciągnący się od lat

Anonimowi informatorzy twierdzili, że firmy cywilne i wojskowi odpowiedzialne za utrzymanie koszar od dawna ignorują informacje o epidemii grzyba. Miał on być na bieżąco zamalowywany a lotnicy otrzymywać nakaz "lepszego sprzątania". Na dowód zamieszczano zdjęcia emaili. Pojawiły się nawet takie z 2015 roku z załączonymi zdjęciami grzyba, jako dowód na to, że problem ciągnie się i jest ignorowany od lat.

Do tego na dokładkę pojawiły się zdjęcia wody, a raczej brunatnej mazi, cofającej się z kanalizacji do brodzików prysznicowych, czy wody kapiącej z sufitu. Być może z niesprawnej klimatyzacji czy rur.

Grzyb na kratce wentylacji w bazie Lackland Grzyb na kratce wentylacji w bazie Lackland Fot. Air Force amn/nco/snco

Szybka reakcja

Ponieważ profil "Air Force amn/nco/snco" śledzą też liczni oficerowie i dowódcy baz, szybko zareagowały "czynniki oficjalne". Zarządzono nadzwyczajne inspekcje koszar. W ciągu tygodnia objęły one ponad osiem tysięcy pomieszczeń. W 1146 oficjalnie stwierdzono obecność grzyba. Jeszcze drugiego dnia po wybuchu afery 200 osób tymczasowo przeniesiono do hoteli na czas renowacji pomieszczeń, w których żyli dotychczas. Tym razem ma być ona robiona porządnie a nie tylko poprzez zamalowanie grzyba (co jest zupełnie nieskuteczne). 

Grzyb atakuje też meble Grzyb atakuje też meble Fot. Air Force amn/nco/snco

Żal lotników do dowództwa

Niezależnie od szybkiej reakcji czynników najwyższych, afera eksplodowała z taką siłą, że najpierw przebiła się do lokalnych mediów a potem krajowych. Oburzenie wyrazili nawet senatorowie w Waszyngtonie.

Wszystko to z jednej strony cieszy lotników, ale z drugiej strony dają anonimowo upust frustracji, że jakiekolwiek istotne działania ze strony dowództwa udało się uzyskać dopiero po dużym nagłośnieniu sprawy i wybuchu afery. Lata oficjalnych raportów i wniosków składanych zgodnie z drogą służbową nie dały nic.

Prawdopodobnie nigdy nie wymienianie filtry wentylacji Prawdopodobnie nigdy nie wymienianie filtry wentylacji Fot. Air Force amn/nco/snco

Potężne wojsko ma swoje problemy

Przypadek Lackland nie jest przy tym odosobniony. Ten stał się aferą za sprawą przemawiających do wyobraźni zdjęć grzyba. Całe wojsko USA ma jednak problemy z utrzymaniem infrastruktury. Jest ona rozrośnięta ponad miarę. To spadek po czasach zimnej wojny. Wojskowi chcieliby ciąć, jednak często napotykają na opór polityków, którzy walczą o utrzymanie obecności wojska w swoich okręgach wyborczych. Bazy są bowiem bezcennymi źródłami pracy dla całych miast.

Przekłada się to jednak na to, że według danych opublikowanych w 2018 roku, Pentagon ma zaległe prace remontowe na nieco ponad sto miliardów dolarów. 23 procent infrastruktury wojskowej ma być w "kiepskim" stanie, a dziewięć procent "rozpadać się".

Ot, problemy supermocarstwa i jego wielkich sił zbrojnych.

Więcej o: