Baguz wygląda jak piekło. Tam "kalifat" Państwa Islamskiego upadnie w ciągu dni lub godzin

Tunele, okopy i kilkaset metrów metrów nabrzeża Eufratu to wszystko, co pozostało z "kalifatu" tzw. Państwa Islamskiego. Pseudopaństwo okupowało dużą część Syrii i Iraku, ale po latach walk zostało zredukowane do skrawka ziemi obok miejscowości Baguz na pograniczu tych państw. Reporterzy opisują krajobraz po bitwie o Baguz jako apokaliptyczny.
Walki z Baguz Walki z Baguz Fot. Maya Alleruzzo / AP Photo

Bitwa w nowy rok

W nocy ze środy na czwartek nad Baguz w południowo-wschodniej Syrii unosił się gęsty dym, a w wielu miejscach było widać płomienie. Po raz pierwszy od dawna nie były to ślady bitwy. W ten sposób świętowano Nouruz, kurdyjski i perski nowy rok. Bojownicy ze (zdominowanych przez Kurdów) Syryjskich Sił Demokratycznych (SDF) świętowali w miejscowości Baguz, którą niedawno odbili z rąk tzw. Państwa Islamskiego. 

Po zdobyciu miasteczka i obozowiska, ostatni bojownicy wycofali się w nad wąski pas ziemi nad Eufratem i ukryli w tunelach. Kwestią czasu pozostaje ogłoszenie przez SDF zniszczenia "kalifatu", czy IS jako pseudopaństwa, posiadającego swoje terytorium. Jednak krajobraz po bitwie w Baguz przypomina piekło, ze spalonym obozowiskiem i polami ciał, wśród których chodzą dzieci. A Kurdowie nie mają jak sobie poradzić z tysiącami bojowników i zwolenników Państwa Islamskiego, którzy poddali się w trakcie bitwy.

Kadr z propagandowego nagrania tzw. Państwa Islamskiego pokazujący walki w Baguz Kadr z propagandowego nagrania tzw. Państwa Islamskiego pokazujący walki w Baguz AP / AP

Ostatni bastion IS

Niewielkie Baguz było opisywane jako "ostatni bastion" Państwa Islamskiego. Jego "kalifat" obejmował w pewnym momencie - około 2014 roku - obszar wielkości Bułgarii. IS stopniowo ustępowało przed wojskami i milicjami w Iraku, wspieraną przez Rosję rządową armią syryjską i SDF, które są wspierane przez zachodnią koalicję pod przywództwem USA.

Ostatni bojownicy i ich rodziny schronili się w Baguz. Bitwa o miejscowości toczyła się powoli. Ewakuowano z niej kilkadziesiąt tysięcy cywilów, w tym żony i dzieci bojowników, a także Jazydów, którzy byli trzymani jako niewolnicy przez IS. Właśnie z powodu ogromnej liczby cywilów walki toczyły się wolno. Jednak dokonywano ostrzału i bombardowań. Na razie nie wiadomo, ilu cywilów mogło zostać zabitych w trakcie bitwy, ale liczba ta może być ogromna.

Kadr z propagandowego nagrania tzw. Państwa Islamskiego pokazujący walki w Baguz Kadr z propagandowego nagrania tzw. Państwa Islamskiego pokazujący walki w Baguz AP / AP

"Jak apokalipsa"

Na niewielkiej przestrzeni miasta i obozowiska wokół Baguz otoczone były kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Media i dziennikarze opisywali to miejsce w trakcie i po zakończeniu walk jako "apokaliptyczne". Na zdjęciach, których wiele można znaleźć w mediach społecznościowych, miejsce wygląda jak piekło: resztki namiotów, morze śmieci, spalone samochody i zwłoki, leje po eksplozjach, ciała zabitych i chodzące między nimi dzieci. 

Korespondentka Josie Ensor napisała, że SDF dało IS wiele szans, by się poddać i ewakuować cywilów. Tysiące z tego skorzystały. Ale najbardziej zatwardziali zostali, by walczyć do śmierci, a "własne dzieci wykorzystali jako żywe tarcze".  

Syryjskie Siły Demokratyczne w okolicy Baguz Syryjskie Siły Demokratyczne w okolicy Baguz Fot. Maya Alleruzzo / AP Photo

IS (nie) pokonane

Prezydent USA Donald Trump już na początku roku chwalił się, że tzw.Państwo Islamskie zostało pokonane. W środę mówił o tym ponownie. Pokazał mapę, która porównuje terytorium pod kontrolą IS w 2017 roku i teraz.  

Jednak analityk Charles Lister zwrócił uwagę, że aktualna mapa pokazuje "śladową"obecność islamistów w wielu miejscach Syrii i Iraku. W jego ocenie pod tym względem sytuacja pogorszyła się w ostatnich latach. 

Kobiety i dzieci uciekają z terenów tzw. Państwa Islamskiego w Baguz Kobiety i dzieci uciekają z terenów tzw. Państwa Islamskiego w Baguz Fot. Maya Alleruzzo / AP Photo

Co zrobić z jeńcami z IS?

Gdy w przyszłym tygodniu przypadała ósma rocznica wybuchu wojny w Syrii, pytaliśmy specjalistów o przyszłość kraju. Seth Frantzman, izraelski dziennikarz i analityk, ocenił, że "Państwo Islamskie wróci do swych korzeni - stanu sprzed roku 2013 roku, kiedy było ekstremistyczną partyzantką". Pisał, że tysiące pojmanych bojowników (w tym poza Syrii) to "ogromny problem dla Syryjskich Sił Demokratycznych (SDF) i ich koalicji pod przywództwem USA". Kurdowie kontrolują część terytorium, ale nie mają organizmu państwowego. Nie mają pieniędzy i infrastruktury, by więzić bojowników ani odpowiedniego systemy prawnego, by ich skazać. Irak zgodził się przyjąć i osądzić u siebie swoich obywateli, ale kraje Zachodu odmawiają przyjęcia i sądzenia u siebie bojowników IS. "Trzymanie ich w areszcie jest ogromnym obciążeniem ekonomicznym dla ubogich w zasoby SDF. Jeśli kraje, z których pochodzą nie pokryją tych kosztów, bojownicy będą musieli zostać wypuszczeni" - ocenił Frantzman.

Ostatni bastion tzw. Państwa Islamskiego w Baguz nad Eufratem Ostatni bastion tzw. Państwa Islamskiego w Baguz nad Eufratem Fot. Maya Alleruzzo / AP Photo

Najgorsze nie minęło

Omar Abu Layla, syryjski aktywista pochodzący z regionu, w którym leży Baguz, napisał na Twitterze, że dopiero kolejny etap będzie "najbardziej przerażający". "Nie tylko przez represje i aktywację uśpionych komórek (Państwa Islamskiego - red.), ale też w powodu ideologicznego horroru, jaki zostawiła za sobą organizacja i zakorzeniła to na lata, kiedy nie będzie tu już SDF i zachodniej koalicji" - napisał.  

Syryjskie Siły Demokratyczne w okolicy Baguz Syryjskie Siły Demokratyczne w okolicy Baguz Fot. Maya Alleruzzo / AP Photo

SDF w trakcie walk w Baguz