"Nie udawajmy, że to wojna. To masakra". Od niedzieli setki ludzi padły ofiarą bomb i artylerii

Dziś przed południem już ponad 20 osób zginęło we Wschodniej Ghucie w Syrii. To kolejne ofiary bombardowań reżimu Baszara As-Asada i sojuszników. Przez dwa poprzednie dni zginęło ponad 250 osób. - To nie wojna, to masakra - mówią pracujący na miejscy lekarze i pracownicy organizacji humanitarnych.
Ranny w bombardowaniach z 20 lutego we Wschodniej Ghoucie Ranny w bombardowaniach z 20 lutego we Wschodniej Ghoucie Fot. Ghouta Media Center via AP

250 zabitych w 48 godzin

Liczba ofiar ataku we Wschodniej Ghucie na przedmieściach Damaszku wzrosła do 250 - wynika z najnowszych danych Syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka (SOHR). Tyle ludzi zginęło w ciągu 48 godzin bombardowań. Liczba ofiar rośnie z każdą godziną.

Bombardowano też placówki medyczne, przez co udzielanie pomocy uratowanym z gruzów jest jeszcze trudniejsze. Analityk Eliot Higgins zamieścił nagranie, na którym widać sceny ze szpitala z poniedziałku. W polowych warunkach lekarze udzielają pomocy rannym dzieciom, często dosłownie wyciągniętym z gruzów. (Uwaga, nagranie zawiera wyjątkowo drastyczne obrazy).

Ratownicy w czasie bombardowań z 20 lutego we Wschodniej Ghoucie Ratownicy w czasie bombardowań z 20 lutego we Wschodniej Ghoucie Fot. Ghouta Media Center via AP

"Nie udawajmy, że to wojna. To masakra"

Wcześniej informowano o 100  zabitych cywilach. Za atak na rejon kontrolowany przez zbrojną opozycję odpowiadają siły rządowe. Jak zauważa SOHR, liczba ofiar w tak krótkim czasie jest największa od czasu ataku chemicznego w 2013 roku w tym samym regonie. Zaostrzona kampania wojskowa w Ghucie trwa od kilku tygodni. Między piątym a dziewiątym lutego zginęło ponad 200 osób, w tym 104 kobiety i dzieci.

"Baszar Al-Asad zamknął cywilów we Wschodniej Ghucie i zaczął bombardować ich nawet w szpitalach. Nie udawajmy, że to wojna. To masakra. A odpowiedzialny za nią jest Putin" - napisał Kenneth, szef organizacji Human Rights Watch.

Ratownicy w czasie bombardowań z 20 lutego we Wschodniej Ghoucie Ratownicy w czasie bombardowań z 20 lutego we Wschodniej Ghoucie Fot. Ghouta Media Center via AP

10 tys. ludzi bez dostępu do szpitala

ONZ podaje, że w ciągu ostatnich dwóch dni wojska rządowe ostrzelały sześć placówek medycznych we Wschodniej Ghucie. Trzy z nich zostały całkowicie zniszczone. Miejscowi aktywiści twierdzą, że wojska rządowe ostrzelały co najmniej 10 miast i wiosek tego regionu. Te szpitale przez miesiąc przyjmowały ponad 10 tys. pacjentów, wykonywały 1200 poważnych operacji, odbierały 160 porodów i leczyły 550 urazów.

Ranny w bombardowaniach z 20 lutego we Wschodniej Ghoucie Ranny w bombardowaniach z 20 lutego we Wschodniej Ghoucie Fot. Ghouta Media Center via AP

Organizacja pomocowa dosłowne nie ma słów

Agenda ONZ ds. pomocy dzieciom wydała wczoraj puste oświadczenie z adnotacją, że nie ma słów na opisanie horroru w tym regionie Syrii.

"UNICEF publikuje to puste oświadczenie. Brak nam słów, aby opisać cierpienie dzieci i nasze oburzenie. Czy ci, którzy zadają cierpienie, wciąż znajdują słowa na usprawiedliwienie swoich barbarzyńskich czynów?" - czytamy w adnotacji.

Ofiary bombardowań z 20 lutego we Wschodniej Ghoucie Ofiary bombardowań z 20 lutego we Wschodniej Ghoucie Fot. Ghouta Media Center via AP

Apele ONZ

ONZ ostrzega, że sytuacja w enklawie wymyka się spod kontroli. Organizacja stwierdziła, że masowe bombardowanie Wschodniej Ghuty należy natychmiast przerwać i wezwała strony do zawieszenia broni. ONZ zaapelował także, aby umożliwiono dostarczanie pomocy humanitarnej dla setek chorych i rannych ludzi.

Ofiary bombardowań z 20 lutego we Wschodniej Ghoucie Ofiary bombardowań z 20 lutego we Wschodniej Ghoucie Fot. Ghouta Media Center via AP

Bez drogi ucieczki

Specjalny wysłannik ONZ ds. Syrii Staffan de Mistura powiedział, że narastający kryzys we Wschodniej Ghucie stwarza zagrożenie, iż region podzieli los Aleppo, zrównanego z ziemią na skutek ciągłych ataków. Dziennikarze porównują obecną sytuację do oblężenia tego miasta na północy Syrii w 2016 roku. Jednak tam, gdy po brutalnych bombardowaniach załamała się obrona zbrojnej opozycji, doszło do zawieszenia broni i ewakuacji części ludności cywilnej i bojowników. Tymczasem Ghuta nie sąsiaduje z żadnym terytorium rebeliantów i ludzie nie mają dokąd uciec.

Ofiary bombardowań z 20 lutego we Wschodniej Ghoucie Ofiary bombardowań z 20 lutego we Wschodniej Ghoucie Fot. Ghouta Media Center via AP

Setki rannych

Ghuta jest rebeliancką enklawą znajdującą się w pobliżu stolicy kraju, Damaszku. Mieszka tam 400-450 tys. ludzi Od niedzieli, kiedy rząd nasilił bombardowania, zginęło tam prawie 250 osób, a rannych zostało 850. Wśród ofiar są dziesiątki dzieci. Enklawa zbrojnej opozycji jest okrążona przez siły reżimu Baszara Al-Asada od kilku lat. W tym czasie ludność cywilna jest wystawiona na ataki, a sytuacja społeczno-ekonomiczna stale się pogarsza.

Ratownicy w czasie bombardowań z 20 lutego we Wschodniej Ghoucie Ratownicy w czasie bombardowań z 20 lutego we Wschodniej Ghoucie Fot. Ghouta Media Center via AP

" Pomocy dla pół miliona nie da się dowieźć jednym konwojem"

Do enklawy praktycznie nie docierają konwoje z jedzeniem i lekami. Nawet, jeśli organizacjom humanitarnym uda się wynegocjować wjazd konwoju, to jednorazowo dostarcza on żywność i podstawowe leki dla kilku tysięcy osób. - Pomocy dla pół miliona ludzi nie da się dowieźć jednym konwojem, nawet gdyby miał 100 ciężarówek. Potrzeba stałej pomocy - mówił w październiku w rozmowie z Gazeta.pl Paweł Krzysiek, rzecznik Międzynarodowego Czerwonego Krzyża w Syrii (MKCK).

Ofiary bombardowań z 20 lutego we Wschodniej Ghoucie Ofiary bombardowań z 20 lutego we Wschodniej Ghoucie Fot. Ghouta Media Center via AP

Noworodki umierają z głodu

Już jesienią sytuacja w Ghucie była tak zła, że dzieci rodziły się ze skrajnym niedożywieniem i - jak miesięczna Sahar, o której pisaliśmy - umierały z głody w pierwszych tygodniach życia. Ostatnie bombardowania to wyrok śmierci nie tylko dla tych, którzy giną od razu od bomb. Zniszczone szpitale, zapasy i infrastruktura oznaczają, że dla chorych, niedożywionych mieszkańców, w tym noworodków, nie ma nadziei na pomoc.

Więcej o: