Nasza droga, bardzo droga kultura. Ile w Polsce kosztują bilety?

Na spektakl "Krum" w TR Warszawa bilety kosztują aż 220 zł. Dlaczego tak drogo? - pyta stołeczna "Gazeta Wyborcza". Kwestia drogich wejściówek w Polsce podnoszona jest od lat, tymczasem organizatorzy imprez ostrzegają: bilety wciąż będą drożeć.
"Krum" w reżyserii Krzysztofa Warlikowskiego Fot. Grazyna Jaworska / Agencja Wyborcza.pl

"Krum" w TR Warszawa - 220 zł

"Krum" Hanocha Levina w reżyserii Krzysztofa Warlikowskiego uważany jest za jeden z najlepszych przedstawień TR Warszawa. Grają w nim m.in. Jacek Poniedziałek, Redbad Klijnstra, Maja Ostaszewska i Małgorzata Hajewska-Krzysztofik. Spektakl miał premierę w 2005 r., ale ostatnio trudno było go zobaczyć. Teatr wznawia jego wystawianie, jednak zainteresowani muszą się liczyć ze sporymi kosztami: cena normalnego biletu to 220 zł, ulgowego - 160 zł.

 

- Wprawdzie prawie wszystkie są już wyprzedane, ale czy publiczna instytucja, która dostaje dotację od miasta, może ustalać tak wysokie, zaporowe dla dużej części publiczności ceny? - pyta "Gazeta".

 

Tomasz Janowski, zastępca dyrektora naczelnego TR Warszawa, tłumaczy: - Stanęliśmy przed dylematem: albo gramy za taką cenę, albo wcale. Widzowie pytali nas, kiedy będą mogli zobaczyć "Kruma", więc zdecydowaliśmy się na ten krok. Nie robimy tego z chęci zysku.

Spektakl w ramach Boskiej Komedii - 180 zł

Do wyjątkowo drogiej przyjemności należą spektakle grane w ramach cenionego krakowskiego festiwalu Boska Komedia. Tam wstęp na pojedyncze spektakle ubiegłorocznej edycji kosztował do 180 zł.

 

- Zobaczyłem ceny biletów i się zdumiałem. Ceny spektakli zapraszanych z zewnątrz zawsze są wyższe, co nawet na swojej stronie tłumaczą organizatorzy. Jednakże nie oznacza to, że można je windować do absurdalnych rozmiarów - narzekał jeden czytelników na forum Gazeta.pl.

 

Magdalena Sroka, dyrektorka Krakowskiego Biura Festiwalowego organizującego teatralną imprezę, odpowiadała: - To część specyfiki festiwalu: teatry przywożą spektakle do Krakowa na specjalne zaproszenie, są to wyjątkowe i ekskluzywne wydarzenia, grane tylko dwukrotnie i to z udziałem najwybitniejszych nazwisk współczesnego teatru. Taka ekskluzywność powoduje, że koszty wystawienia są wyższe niż w macierzystych teatrach, a to z kolei musi przełożyć się na ceny biletów.

Kaliskie Spotkania Teatralne - 1300 zł

Problem drogich wejściówek dotyczył również 50. Kaliskich Spotkań Teatralnych (KST). Cena: 90-160 zł, na nieliczne - 70-80 zł, karnety - 1300 zł. Młodzi ludzie postanowili zorganizować protest pod Teatrem im. Wojciecha Bogusławskiego w Kaliszu. Przynieśli ze sobą transparenty ("KST Sztuka za wysoka", "Dantejskie ceny") i tłumaczyli, że takie ceny są nie do przyjęcia dla studentów i młodych osób, de facto najbardziej zainteresowanych udziałem w wydarzeniach kulturalnych tego typu.

 

Dyrektor artystyczny Teatru prof. Małgorzata Leyko przyznała, że powodem drogich biletów jest droga produkcja przedstawień. - Jeśli chcemy oglądać dobre spektakle w wykonaniu najlepszych teatrów w Polsce, to musi to odbijać się na cenach biletów - podkreśliła. Zaznaczyła, że teatr nie zarobi ani złotówki na festiwalu, a nawet zaangażował w to przedsięwzięcie własny budżet.

Misteria Paschalia - 900 zł

Słono muszą też płacić miłośnicy muzyki poważnej. Karnet tegorocznej edycji festiwalu Misteria Paschalia (18-25 kwietnia), który obejmuje wszystkie koncerty nurtu Mainstream i Debuts to wydatek 900 zł. Jednym z mocniejszych punktów krakowskiej imprezy jest koncert "The Passion of Joan of Arc" w wykonaniu m.in. Adriana Utley'a z Portishead i Willa Gregory'ego z zespołu Goldfrapp. Ale na niego obowiązują już osobne bilety, które kosztują od 150 do 200 zł.

Era Nowe Horyzonty - 350 zł

Najmniej powodów do narzekań mają uczestnicy festiwali filmowych, choć i tutaj ceny są konsekwentnie podnoszone. Karnet na zeszłoroczną edycję festiwalu Era Nowe Horyzonty kosztował 300 zł. W tym roku już 350 zł.

 

Taniej jest na startującej w ten piątek krakowskiej Off Plus Camerze - tam karnety kosztują 180 zł.

Ozzy Osbourne Ozzy Osbourne Solarpix / PR Photos

Osbourne, Waters i Sonisphere Festival - ok. 900 zł

Z największymi wydatkami muszą się jednak liczyć bywalcy koncertów zagranicznych gwiazd muzyki rozrywkowej. Gaże artystów liczone w euro i ceny biletów ustalane w złotówkach niejednokrotnie windują koszt weekendowego wypadu na występ swojego ulubionego wykonawcy do niebotycznych rozmiarów.

 

Za dwa występy Rogera Watersa w łódzkiej Atlas Arenie (18 i 19 kwietnia) trzeba zapłacić od 220 zł do 330 zł. Stołeczny Sonisphere Festival (10 czerwca), na którym zagrają przedstawiciele ciężkiego grania z Killing Joke, Volbeat, Motorhead i Iron Maiden na czele kosztuje od 198 do 450 zł. Wejściówki VIP-owskie - 880 zł.

 

Niewiele mniej liczą sobie organizatorzy gdańskiego koncertu Ozzy'ego Osbourne'a (9 sierpnia) - tam za bilety trzeba zapłacić od 165 do 230 zł. Za wejścię do strefy VIP 550 zł.

Open'er - karnet czterodniowy 370 zł

Zdecydowanie bardziej przystępne są sowicie finansowane przez sponsorów festiwale. Choć i tu należy się liczyć ze sporymi wydatkami, to jednak ich oferta jest najbardziej atrakcyjna.

 

- Zawsze staraliśmy się dostosować cenę biletu do zasobności polskich portfeli, ale należy pamiętać, że kontrakty zagranicznych wykonawców wyceniane są w dolarach lub euro, podczas gdy za wejściówkę na koncert w Polsce płaci się w złotówkach - mówi organizator jednego z dużych polskich festiwali. - Dlatego bilety drożeją i będą drożeć, bo jeśli chcemy, żeby poziom naszych imprez był konkurencyjny w Europie, jako organizatorzy nie mamy innego wyjścia.

 

Bilet jednodniowy na Open'era, największy festiwal muzyczny w Polsce i flagową imprezę agencji koncertowej Alter Art (organizatora m.in. Burn Selector Festivalu i Coke Live Music Festivalu), kosztuje 165 zł, karnet trzydniowy bez pola namiotowego 310 zł, karnet czterodniowy - już 370 zł.

Glastonbury Festival - 195 funtów

Mimo rosnących cen biletów na wydarzenia kulturalne, imprezy w Polsce wciąż pozostają konkurencyjne dla zagranicznych wydarzeń. Bilety na tegoroczny Glastonbury Festival (wyprzedane na wiele miesięcy przed rozpoczęciem imprezy) kosztowały 195 funtów. Przy obecnym kursie funta to niespełna 900 zł, czyli prawie trzy razy więcej niż cena karnetu na rodzimego Open'era.

 

Podobnie rozkłada się cena karnetów na duński festiwal Roskilde. Tam za regularny karnet z polem namiotowym trzeba zapłacić ok. 230 euro (920 zł). Dla porównania bilet na pojedynczy koncert Rogera Watersa w Berlinie kosztuje ponad 200 euro (800 zł), zwiedzenie Luwru od 10 do 14 euro, a bilety na spektakle teatralne w Wielkiej Brytanii można dostać od 15 do 50 funtów.

 

Zresztą w wielu krajach europejskich płaci się za wszystko, łącznie z wejściówkami na spotkania autorskie ze znanymi pisarzami. - Na Zachodzie zupełnie inaczej myśli się o kulturze. Tam społeczeństwo jest bogate i jak człowiek ma w domu sześć pralek, to w końcu zaczyna się zastanawiać, na co innego mógłby wydać te pieniądze. U nas artyści nie traktują swojego dzieła jak produkt i tu leży problem. Moim zdaniem za kulturę powinno się płacić tak samo, jak za trzymetrową rurkę PCV, a artysta to taki sam zawód, jak hydraulik. Z tą różnicą, że jak hydraulik każe sobie zapłacić za rurę 300 złotych, to u nas nikt się temu nie dziwi, a jak artysta chce pieniądze za rzeźbę, nad którą pracował miesiące, to wszyscy pukają się w głowę - komentuje Jacek Żakowski, animator kultury i właściciel krakowskich klubów Alchemia oraz Fabryka.

 

Wciąż tanie za to pozostają imprezy u naszych południowych sąsiadów i niewykluczone, że w następnych latach to one staną się destynacją dla polskich fanów muzyki. Karnet na czeski festiwal Colours of Ostrava kosztuje 1890 koron (czyli ok. 310 zł), z kolei na słowacką Pohode 69 euro - niespełna 300 zł.