Włamywacz zaklinował się w oknie, a złodziej tłumaczył, że przyleciał z kosmosu. Najgłupszy przestępca [GŁOSOWANIE]

Wybraliśmy dla Was pięć naszym zdaniem najśmieszniejszych historii marca. Przestępcy nie popisali się w nich ani pomysłowością, ani sprytem, ani inteligencją. Przeczytajcie i zadecydujcie, który z nich zasłużył na miano najgłupszego przestępcy marca!
Na autostradzie cudem nie doszło do tragedii. Na autostradzie cudem nie doszło do tragedii. Fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Wyborcza.pl

Napadli na przypadkowego przechodnia. I to był błąd

Zaczepili przypadkowego przechodnia, wciągnęli do auta i wywieźli do lasu. Tam zażądali pieniędzy i telefonu. Ale tego się nie spodziewali: ofiara szybko stała się oprawcą i porywacze musieli uciekać w popłochu.

Do zdarzenia doszło w Libiążu w woj. małopolskim. Około godz. 1.50 w nocy patrol drogówki zauważył bmw bez przedniej i bocznej szyby. Zdziwieni policjanci postanowili zatrzymać kierowcę do kontroli. Ten jednak ani myślał zastosować się do policyjnego polecenia i tylko przyspieszył. Funkcjonariusze szybko jednak go dogonili.

Stan, w jakim byli kierowca i pasażer auta, wprawił mundurowych w zdziwienie. Mężczyźni mieli poobijane twarze, kierowca był zakrwawiony. Zanim mundurowi ustalili, co się stało, podbiegł do nich zdyszany mężczyzna. Jak się okazało, był on ofiarą napaści zatrzymanych.

Grubo się przeliczyli

Poszkodowany wyjaśnił policjantom, że kiedy szedł ulicą, zaczepili go jadący bmw 20- i 33-latek. Po krótkiej rozmowie wciągnęli mężczyznę do auta, w którym - jak widać po stanie szyb - prawdopodobnie wywiązała się szarpanina. Następnie oprawcy wywieźli poszkodowanego do lasu, gdzie zażądali pieniędzy i telefonu. Po chwili doszło do bójki, w której zdecydowaną przewagę miał porwany. Poobijani oprawcy zaczęli uciekać. Nie odjechali jednak daleko, bo ich zniszczony samochód zwrócił uwagę drogówki.

20- i 33-latek zostali zatrzymani. Młodszy trafił do aresztu, starszy do szpitala. Jak się okazało, 33-letni kierowca prowadził feralnej nocy auto mimo orzeczonego zakazu prowadzenia pojazdów i pod wpływem alkoholu. Miał prawie dwa promile w organizmie. Poza usiłowaniem rozboju, odpowie więc także za to.

Porwany mężczyzna prawdopodobnie nie usłyszy żadnych zarzutów, ponieważ działał w obronie koniecznej.

 

Zagłosuj na historię >>>

 

Najseksowniejsze kobiety w policyjnych kartotekach [ZDJĘCIA]>>
Kliknij, by obejrzeć galerię

Włamywacz udawał trupa, a na twarzy miał nieżywą mysz

Kiedy policjanci weszli do mieszkania, w którym znajdował się włamywacz, mężczyzna postanowił udawać, że nie żyje. Położył się pod stołem i przykrył watą szklaną. W pośpiechu nie zdążył nawet dokładnie się zakryć, ani zdjąć z twarzy martwej myszy.

Do zdarzenia doszło kilka kilometrów od Ostródy. Policjanci powiadomieni o odgłosach wybijanej szyby w niezamieszkałym domu, udali się we wskazane miejsce. "Przywitał" ich tam agresywny amstaff, który warował pod oknem. Jak się okazało, pies czekał na swego pana i odstraszał ewentualnych nieproszonych gości, kiedy jego właściciel plądrował mieszkanie.

Po wejściu do budynku mundurowi zauważyli włamywacza, a właściwie jego buty. 37-latek schował się przed policjantami pod stołem i udawał trupa. Sprawca przykrył się watą szklaną, jednak była ona za krótka i włamywaczowi wystawały spod niej nogi. Kiedy policjanci podnieśli przykrycie i odsłonili leżącego mężczyznę, okazało się, że na twarzy ma nieżywą mysz, której w pośpiechu nie zrzucił z głowy. Talent aktorski włamywacza na nic się jednak zdał i szybko wyszło na jaw, że martwy nie jest.

Funkcjonariusze znaleźli torbę, w której 37-latek schował łupy. W chwili zatrzymania mężczyzna miał ponad 1,2 promila alkoholu w organizmie. Trafił do policyjnego aresztu. Za kradzież z włamaniem grozi mu do 10 lat więzienia.

 

Zagłosuj na historię >>>


Najseksowniejsze kobiety w policyjnych kartotekach [ZDJĘCIA]>>
Kliknij, by obejrzeć galerię

Policja Policja Fot. AG

Ukradł wina. Tłumaczył, że przyleciał z księżyca

W sklepie spożywczym w Zduńskiej Woli ochrona zatrzymała mężczyznę, który próbował ukraść dwa wina. Wezwanym na miejsce policjantom tłumaczył, że jest kosmitą i po trunek przyleciał z księżyca.

Wieczorem patrol policji został wezwany na interwencję do jednego ze sklepów przy ulicy Łaskiej w Zduńskiej Woli. Na miejscu pracownik ochrony przekazał im mężczyznę, który ukradł w sklepie dwa wina o wartości 30 złotych. Funkcjonariusze odebrali mu wina schowane pod kurtką i poprosili o podanie imienia i nazwiska. - Mężczyzna odpowiedział im, że przyleciał z księżyca - opowiada aspirant Jacek Kozłowski.

Mężczyzna został dowieziony do komendy, gdzie poddano go badaniu na alkomacie. Urządzenie wykazało w jego organizmie prawie półtora promila alkoholu. Osadzono go w policyjnym areszcie. Po wytrzeźwieniu okazało się, że "kosmitą" jest 52-letni mieszkaniec Zduńskiej Woli. Za popełnienie dwóch wykroczeń - kradzieży i odmowę podania swoich danych personalnych, został ukarany mandatem w wysokości 500 złotych.

 

Zagłosuj na historię >>>


Najseksowniejsze kobiety w policyjnych kartotekach [ZDJĘCIA]>>
Kliknij, by obejrzeć galerię

Złodziej zgubił się w okradanym sklepie

Poinformowani o włamaniu do sklepu policjanci, nie mieli żadnych trudności z namierzeniem sprawcy. Jak się okazało, włamywacz podczas "akcji" tak się spił, że nie potrafił wyjść z budynku.

Dyżurny policji w Opolu Lubelskim przyjął zgłoszenie o włamaniu do sklepu spożywczego. Właściciel zgłosił, że ktoś w nocy przedostał się do wnętrza budynku przez okno i najprawdopodobniej ukradł towar.

Policjanci nie potrzebowali wiele czasu, aby odnaleźć włamywacza. Jak się okazało, sprawca nie zdążył nawet opuścić sklepu. Funkcjonariusze znaleźli go w łazience, gdzie najprawdopodobniej chciał poczekać do czasu odjazdu mundurowych. Mężczyzna był kompletnie pijany - miał ponad trzy promile alkoholu.

Podczas zatrzymania 30-letni włamywacz awanturował się i nie chciał, by policjanci wyprowadzili go ze sklepu. Kiedy próbował się szarpać, z kieszeni wypadła mu litrowa butelka wódki, rozbijając się na posadzce sklepu. Funkcjonariusze sprawdzili co jeszcze zawierają jego kieszenie. Wtedy okazało się, że miał w nich ukryte 32 paczki papierosów. Paweł A. trafił do policyjnego aresztu. Gdy wytrzeźwieje usłyszy zarzuty kradzieży z włamanie. Grozi za to do 10 lat więzienia.

 

Zagłosuj na historię >>>


Najseksowniejsze kobiety w policyjnych kartotekach [ZDJĘCIA]>>
Kliknij, by obejrzeć galerię

Policja Policja Fot. Archiwum

Włamywacz zaklinował się w oknie

Włamali się i ukradli wartościowe przedmioty. Jednemu udało się wyjść, drugi... zaklinował się w oknie. Na tyle skutecznie, że tkwił tam, aż do przyjazdu policjantów.

Policjanci z Grudziądza zostali wezwani do jednej z opuszczonych hal produkcyjnych. Z informacji przekazanej oficerowi dyżurnemu wynikało, że do budynku włamało się dwóch mężczyzn, z czego jeden "tkwi" w oknie.

Przybyli na miejsce funkcjonariusz stwierdzili, że uciekający włamywacz faktycznie zaklinował się w otworze okiennym. Przy okazji, kolega złodzieja stojący 30 metrów dalej wołał swojego kompana. Policjanci szybko go zatrzymali.

Jak się okazało, 31 i 32-latek ukradli z hali silnik elektryczny o wartości 3500zł i cztery żeliwne płyty o wartości 200zł. Skradzione przedmioty mundurowi zwrócili właścicielowi.

Badanie wykazało, że obaj włamywacze byli nietrzeźwi - mieli 1,5 i prawie dwa promile alkoholu w organizmie. Jeszcze tego samego dnia usłyszeli zarzut kradzieży z włamaniem.

 

Zagłosuj na historię >>>

 

Najseksowniejsze kobiety w policyjnych kartotekach [ZDJĘCIA]>>
Kliknij, by obejrzeć galerię