Three Mile Island 32 lata później: historia największej awarii atomowej w USA

28 marca 1979 roku. Jest wczesny poranek. 16 km od Harrisburga (stolicy stanu Pensylwania), na sztucznej wyspie Three Mile lsland, w reaktorze nr 2 elektrowni atomowej o tej samej nazwie, otwiera się zawór bezpieczeństwa. Po zamierzonym spadku ciśnienia do prawidłowego poziomu klapa zaworu nie zamyka się. Obsługa elektrowni jednak o tym nie wie. Nie wie, że rozpoczęła się awaria, której finałem będzie praktyczny koniec rozwoju amerykańskiej cywilnej energetyki jądrowej. Nie wie o tym również 25 tys. osób, które mieszkają w odległości 8 km od elektrowni...

System bezpieczeństwa wprowadza załogę w błąd

Czujniki nie rejestrują wadliwego działania zaworu. Lampki kontrolne nie wskazują jego rzeczywistego stanu, a jedynie obecność impulsu elektrycznego zamykającego zawór. Obsługa zakłada, że wystąpienie impulsu oznacza zamknięcie zaworu. Bezpośredni czujnik stanu zaworu bezpieczeństwa został wyeliminowany z oryginalnego projektu elektrowni - powodem były oszczędności.
Po awarii w Three Mile Island (TMI) czujniki zamontowano we wszystkich elektrowniach podobnego typu.

Reakcja łańcuchowa: błąd ludzi pogarsza rozmiar awarii

Rzeczywisty powód wystąpienia usterki nie został precyzyjnie określony. Wiadomo, że w wyniku awarii w systemie obiegu ciepła w układzie reaktora nastąpiło podgrzanie chłodziwa do temperatury przekraczającej punkt wrzenia. Wydzielająca się para wodna zwiększa ciśnienie w układzie reaktora. W wyniku wzrostu ciśnienia uruchamia się zawór bezpieczeństwa. Jednak po spadku ciśnienia do prawidłowego poziomu zawór nie zamyka się. To powoduje dalsze obniżanie ciśnienia - i dalsze wrzenie wody w reaktorze. Ilość wody szybko się zmniejsza, co zwiększa szybkość reakcji rozszczepienia. Reaktor nagrzewa się do temperatury 2760 °C i zaczyna się topić. Wydziela się wodór i tlen.

Błędne wskazania przyrządów. Druga zmiana wykrywa przyczynę awarii

Operatorzy nie rozpoznają usterki jako "przypadku utraty chłodziwa", ponieważ wskazania dotyczące poziomu wody w reaktorze były niejednoznaczne - jednoczesny spadek ciśnienia i wysoki poziom chłodziwa w reaktorze. Z błędnego założenia, że zawór bezpieczeństwa jest zamknięty, ekipa kontrolująca pracę reaktora wyprowadza złe wnioski i podejmuje (bądź nie) działania, które nie poprawiają sytuacji. Dopiero kolejna zmiana pracowników dociera do sedna problemu.

Wzrasta promieniowanie. Budynek reaktora skażony

Oprócz wykonania szeregu innych koniecznych czynności, technicy otwierają też zawór rezerwowy w celu odpowietrzenia chłodziwa i zamykają zawór bezpieczeństwa. Jednak do tego czasu około 950 m³ radioaktywnego chłodziwa dostaje się już do budynku reaktora. Czujniki wykrywają wzrost radioaktywności po 165 minutach. Poziom promieniowania wody w układzie reaktora przekroczył 350 razy poziom dopuszczalny dla normalnych środowisk. Cały budynek reaktora (blok TMI-2) jest poważnie skażony.

Na zdjęciu prezydent USA, Jimi Carter, wizytuje elektrownię Three Mile island.

Bałagan informacyjny. Technicy w TMI walczą z awarią

Mimo że kłopoty elektrowni trwają od dokładnie 4.00 rano, alarm lokalny dla TMI zostaje ogłoszony dopiero o 7:00. O 7:24 podany zostaje nowy komunikat: stan zagrożenia. O 8.25 informację o problemach w Three Mile Island podaje radio w Harrisburgu. Prasa przekazuje wiadomość o stanie zagrożenia o godz. 9:00. Dopiero siedem godzin od alarmu do głównego obiegu systemu chłodzenia elektrowni wpompowano wodę, tym samym uzupełniając jej ilość do bezpiecznego poziomu. Zawór bezpieczeństwa otwiera się. Ciśnienie gazów spada. Po około 16 godzinach zaczyna działać pompa obiegu głównego chłodziwa. Temperatura rdzenia zaczyna się obniżać. Pomieszczenie reaktora jest silnie napromieniowane. Jednak zabezpieczenia spełniają swoją rolę. Wprawdzie do środowiska przedostaje się 13 milionów kiurów (około 480*1015 bekereli), mających formę radioaktywnych wyziewów, a także para, spuszczona z reaktora przez załogę elektrowni, to najgroźniejszy element - stopione paliwo nuklearne - nie wydostaje się na zewnątrz reaktora. Chociaż prawie połowa rdzenia zdążyła się stopić, betonowa obudowa reaktora nie rozszczelniła się, a radioaktywne izotopy pozostają w betonowej osłonie. Dzięki ponownemu schłodzeniu reaktora sytuacja zostaje opanowana.

Skażenie środowiska minimalne. Nie ma katastrofy

Mieszkająca w promieniu 16 km od elektrowni ludność otrzymuje w wyniku awarii przeciętną dawkę promieniowania ok. 8 miliremów (mR). Tylko w niektórych przypadkach dawka ta wyniosła 100 mR. 8 mR równa się ilości promieniowania, jakie człowiek otrzymuje podczas prześwietlenia rentgenowskiego klatki piersiowej. 100 mR jest równoważne jednej trzeciej rocznej dawki promieniowania, jakie człowiek otrzymuje w wyniku promieniowania podłoża. Późniejsze studia epidemiologiczne wykażą, że promieniowanie, które wydostało się z Three Mile Island w wyniku awarii, było na tyle małe, że wypadek nie miał wpływu na wzrost zachorowań na raka w okolicy elektrowni. Nie znaleziono skażenia w wodzie, w glebie, osadach ani w próbkach roślin.

Na zdjęciu prezydent USA Jimi Carter opuszcza elektrownię TMI.

Początki atomowej paniki. 140 tys. osób ucieka

Mimo niewysokiego skażenia i stosunkowo szybkiego opanowania sytuacji w elektrowni, wypadek wywołuje w Stanach Zjednoczonych ogromną panikę. Fatalna polityka informacyjna władz stanowych, amerykańskiej Komsiji Regulacji Nuklearnej (NRC), a przede wszystkim operatorów elektrowni - General Public Utilities i Metropolitan Edison (Met Ed), wygłaszających sprzeczne ze sobą oświadczenia dotyczące poziomu zagrożenia, skutkuje ogromnym poruszeniem społeczeństwa. Aktywnie działające w latach 70 stowarzyszenia i organizacje sprzeciwiające się energii atomowej zyskują doskonały argument - atom może być ogromnym zagrożeniem. W rejonie elektrowni zamknięto szkoły, mieszkańcom zalecono pozostanie w domach. Farmerom nakazano trzymać zwierzęta hodowlane w zamknięciu i karmić pokarmem z magazynów. Gubernator Pensylwanii Dick Thornburgh zalecił ewakuację "kobiet w ciąży i dzieci w wieku przedszkolnym (...) w promieniu kilku kilometrów od elektrowni Three Mile Island". W ciągu kilku dni z rejonu awarii uciekło 140 tys. osób.

Amerykanie mówią atomowi "Nie". Nowych elektrowni nie będzie

Przed wypadkiem poparcie dla energii atomowej w USA wynosiło około 70%. Po awarii w TMI spadło do około 50% i utrzymało się na tym poziomie przez 2 dekady. W ciągu kilku miesięcy po awarii w TMI przez USA przetoczyła się fala antynuklearnych demonstracji. Na największą - w Nowym Jorku we wrześniu 1979 roku - przyszło 200 tys. ludzi, a przemówienie wygłosiła znana z antyatomowych poglądów aktorka Jane Fonda, grająca główną rolę w filmie "Chiński syndrom". Obraz wszedł na ekrany kin tuż przed awarią w TMI i opowiadał o... awarii w elektrowni atomowej. Demonstracje i atmosfera strachu zrobiły swoje - od awarii w TMI w USA nie wybudowano żadnej nowej elektrowni atomowej. W latach 1973-1979 planowano budowę 40 elektrowni. Żadnej nie zbudowano. W latach 1980-84 anulowano budowę 51 reaktorów jądrowych firmy "Babcock and Wilcox", producentów reaktorów używanych w TMI.

W 1981 roku grupy mieszkańców wywalczyły pozwem zbiorowym 25 mln dol. odszkodowania od TMI na mocy ugody pozasądowej. W 1983 roku sąd federalny oskarżył jednego z operatorów - Met Ed - o fałszowanie wyników testów bezpieczeństwa przeprowadzonych tuż przed wypadkiem. Firma przyznała się i przeznaczyła 1 mln dol. na poprawę procedur bezpieczeństwa wokół elektrowni. Ponadto operator i jego ubezpieczyciele wypłacili co najmniej 82 mln dol. publicznego odszkodowania dla mieszkańców okolic TMI w ramach rekompensaty za "utracone zyski, koszty ewakuacji i utratę zdrowia". Zawarto też setki ugód sądowych z poszczególnymi mieszkańcami.

32 lata po awarii. Fukushima przypomina o niebezpieczeństwie atomowej katastrofy

Elektrownia TMI działa dalej - sprawny pozostał reaktor nr 1. Reaktor nr 2 stopniowo oczyszczano, w 1990 r. zakończono usuwanie prawie 100 ton paliwa jądrowego z jego wnętrza. W grudniu 1993 roku zakończono proces oczyszczania. Wewnątrz pozostało skażone chłodziwo. Od wypadku w TMI amerykańskie elektrownie jądrowe wdrożyły szereg zabezpieczeń i udoskonaleń technicznych i logistycznych, m.in. plany ewakuacji ludności z terenu w promieniu 16 km od reaktorów. W USA mówi się o powrocie do energii jądrowej - jak czystszej od węglowej. Wbrew intencjom ruchów ekologicznych z lat 70, zatrzymanie programu nuklearnego w USA nie poprawiło sytuacji - spora część zapotrzebowania energetycznego Stanów Zjednoczonych wciąż pokrywana jest przez elektrownie węglowe.

Po zaledwie 13 miesiącach działania i 32 latach od awarii, reaktor TMI-2 wciąż pozostaje pomnikiem błędów człowieka, które niemal doprowadziły do ogromnej katastrofy. Awaria w Three Mile Island została oceniona na 5 w siedmiostopniowej Międzynarodowej Skali Wydarzeń Nuklearnych.

Wynikła w następstwie trzęsienia ziemi z 11 marca i następującego po nim tsunami wielodniowa awaria w japońskiej elektrowni atomowej Fukushima otrzymała w tej skali również stopień 5. Stopień siódmy otrzymał tylko Czarnobyl.

Więcej o: