W środku nuklearnej katastrofy. Za murami Fukushimy

Media informowały o przegrzewaniu się reaktorów, wybuchach wodoru, zniszczeniach komór ochronnych i promieniowaniu przedostającym się na zewnątrz japońskiej elektrowni atomowej Fukushima Dai-ichi. Tymczasem wewnątrz pozbawionej chłodzenia reaktorów i zasilania elektrowni, uszkodzonej przez wywołane trzęsieniem ziemi tsunami, technicy, strażacy i żołnierze walczyli z czasem i promieniowaniem.
Czarny dym bucha z uszkodzonej elektrowni atomowej Fukushima Czarny dym bucha z uszkodzonej elektrowni atomowej Fukushima Fot. AP

Fukushima dymi. Świat boi się katastrofy atomowej

Od trzęsienia ziemi w piątek 11 marca Japonia walczy z kryzysem atomowym. Sytuacja w elektrowni Fukushima I szybko wymknęła się spod kontroli. Miało tam miejsce kilka wybuchów i pożarów. W środku elektrowni ratownicy usiłowali schłodzić pozbawione chłodzenia, rozgrzane do czerwoności rdzenie reaktorów atomowych.

Zniszczenia przy przejściach do reaktorów I i II elektrowni Fukushima Dai-ichi Zniszczenia przy przejściach do reaktorów I i II elektrowni Fukushima Dai-ichi Fot. AP

Zniszczone mury, gruzy, wybuchy...

Korytarze i pomieszczenia budynków elektrowni, które przetrwały w niezłym stanie katastrofalne trzęsienie ziemi, zostały uszkodzone przez wybuchy wodoru w reaktorach. Eksplozje zniszczyły zewnętrzne konstrukcje obudowujące potężne betonowe bloki reaktorów. W takich warunkach musiała poruszać się po elektrowni grupa ratowników, którzy na ochotnika bądź z konieczności pozostali w niebezpiecznej budowli.

Strażacy w maskach do oddychania pracują w elektrowni Fukushima. Zdjęcie z 18 marca Strażacy w maskach do oddychania pracują w elektrowni Fukushima. Zdjęcie z 18 marca Fot. REUTERS TV REUTERS

Kilkudziesięciu odważnych ludzi

Było ich kilkudziesięciu. Technicy, inżynierowie, a nawet zwykli strażacy czy policjanci, którzy na ochotnika lub z przydziału pozostali we wstrząsanej wybuchami elektrowni atomowej. To ostatni ludzie, którzy tam zostali. Najprawdopodobniej to dzięki nim w Japonii nie doszło do nuklearnej katastrofy o większej skali.

Strażacy w maskach do oddychania pracują w elektrowni Fukushima. Zdjęcie z 18 marca Strażacy w maskach do oddychania pracują w elektrowni Fukushima. Zdjęcie z 18 marca Fot. REUTERS TV REUTERS

Ratownicy pracowali w warunkach silnego skażenia

Pracujący w i wokół uszkodzonej budowli ratownicy byli narażeni na potężne dawki promieniowania. Japońskie ministerstwo zdrowia zwiększyło prawne limity dopuszczalnej ilości promieniowania, któremu może zostać poddany pracownik, ze 100 do 250 milisiwertów. To pięć razy więcej, niż norma dla pracowników amerykańskich elektrowni atomowych.

Strażacy w maskach do oddychania pracują w elektrowni Fukushima. Zdjęcie z 18 marca Strażacy w maskach do oddychania pracują w elektrowni Fukushima. Zdjęcie z 18 marca Fot. REUTERS TV REUTERS

Bezimienni bohaterowie: inżynierowie, strażacy, żołnierze...

Operatorzy reaktorów nuklearnych mówią, że ich zawód można porównać do pracy strażaków i elitarnych jednostek wojskowych. TEPCO (firma zarządzająca elektrownią) nie podała nazwisk kilkudziesięciu pracowników, którzy pozostali, by walczyć z pożarami i pompować wodę do reaktorów. Wiadomo, że byli to technicy i inżynierowie z elektrowni, członkowie Japońskich Sił Samoobrony, funkcjonariusze policji i strażacy.

Strażacy w maskach do oddychania pracują w elektrowni Fukushima. Zdjęcie z 18 marca Strażacy w maskach do oddychania pracują w elektrowni Fukushima. Zdjęcie z 18 marca Fot. REUTERS TV REUTERS

Wewnątrz elektrowni trwała naprawa systemów chłodzenia

Wewnątrz obudów bezpieczeństwa reaktora inżynierowie usiłowali naprawić systemy elektryczne i pompy, zniszczone przez trzęsienie ziemi i tsunami. Wewnątrz budowli elektrowni radiacja mogła być o wiele większa niż na zewnątrz - komory bezpieczeństwa, nawet uszkodzone, mogły powstrzymać część promieniowania. Elektrownia jest już tak skażona, że dłuższy czas pracy w pobliżu reaktora może być niemożliwy - pisał "New York Times".

Pracownicy elektrowni atomowej Fukushima Dai-ich zbierają dane w centrum kontroli reaktorów I i II. Pracownicy elektrowni atomowej Fukushima Dai-ich zbierają dane w centrum kontroli reaktorów I i II. Fot. AP

Ekstremalne warunki akcji ratunkowej: wysokie skażenie w elektrowni

W najbardziej skażonych miejscach budowli pracownicy musieli pracować na krótkie zmiany, a nawet wymieniać się co kilka minut, żeby nie otrzymać zagrażającej życiu i zdrowiu dawki promieniowania - pisał "NYT".

Pracownik firmy Tokyo Electric Power Co. (TEPCO), zarządzającej uszkodzoną elektrownią Fukushima Dai-ichi, przygląda się miernikom w centrum kontrolnym reaktorów I i II Pracownik firmy Tokyo Electric Power Co. (TEPCO), zarządzającej uszkodzoną elektrownią Fukushima Dai-ichi, przygląda się miernikom w centrum kontrolnym reaktorów I i II Fot. AP

Labirynt ciemnych korytarzy, pożary, eksplozje...

Szczelnie otuleni białą ochronną odzieżą, która ledwo zabezpiecza ich przed zabójczym promieniowaniem, ratownicy wiele dni przeciskali się przez ciemne korytarze pełne bezużytecznego już, uszkodzonego bądź niesprawnego sprzętu. Nasłuchiwali kolejnych wybuchów wodoru, który ulatniał się z popękanych komór reaktora i wybuchał w kontakcie z tlenem. Od uderzenia tsunami i awarii chłodzenia reaktorów w elektrowni wybuchło kilka pożarów.

Pracownicy TEPCO zbierają dane w centrum kontrolnym reaktorów I i II uszkodzonej elektrowni atomowej Fukushima Dai-ichi. Pracownicy TEPCO zbierają dane w centrum kontrolnym reaktorów I i II uszkodzonej elektrowni atomowej Fukushima Dai-ichi. Fot. AP

Maski przeciwgazowe, butle z tlenem i latarki...

Jedyne źródło światła, jakie mieli ratownicy, to latarki. Oddychali dzięki maskom przeciwgazowym lub nosili na własnych plecach butle z tlenem. I pompowali wodę morską wprost do uszkodzonych reaktorów elektrowni, próbując zneutralizować tlące się w uszkodzonych murach nuklearne zagrożenie - rozgrzane do białości rdzenie reaktorów atomowych.

Pomieszczenie kontrolne reaktora nr 3 elektrowni Fukushima Daiichi po włączeniu zasilania Pomieszczenie kontrolne reaktora nr 3 elektrowni Fukushima Daiichi po włączeniu zasilania Fot. AP

Przywrócenie zasilania w centrum kontrolnym reaktora nr 3

Centrum kontrolne bloku III elektrowni atomowej po przywróceniu zasilania. Ratownicy odnieśli sukces. Jednak do pełnego opanowania sytuacji w elektrowni jest jeszcze daleka droga. Cały czas trwają prace nad ponownym uruchomieniem systemów chłodzenia w niektórych reaktorach.

Pracownicy w ubraniach ochronnych schładzają reaktor nr 4 Pracownicy w ubraniach ochronnych schładzają reaktor nr 4 Fot. AP/

Sytuacja w eletrowni jest stabilna, ale zniszczenia są ogromne

Heroiczna walka ratowników zakończyła się sukcesem. Jednak zdjęcia pokazują, jak ogromne są zniszczenia w elektrowni Fukushima. W reaktorze 2 pręty paliwowe są w części odsłonięte, a rdzeń może być uszkodzony. Jednak komora ochronna nie została uszkodzona. Budynek reaktora 2 został częściowo uszkodzony, a eksplozja z 15 marca mogła uszkodzić komorę ochronną. Lepsza sytuacja jest w reaktorze 3, gdzie przywrócono zasilanie w centrum kontroli. Władze liczą, że to ważny krok w procesie przywracania chłodzenia reaktora. W reaktorze 4, który nie zawiera prętów paliwa nuklearnego, nie została też naruszona komora ochronna. Najniebezpieczniejszym elementem bloku nr 4 jest basen z zużytymi prętami paliwowymi. W reaktorach 5 i 6 sytuacja jest najlepsza - działają systemy chłodzenia reaktorów.

Więcej o: