Bierut nie żyje - tym żyła polska prasa dokładnie 55 lat temu [ZDJĘCIA]

W poniedziałek 12 marca 1956 w Moskwie zmarł Bolesław Bierut. Nazajutrz czołówki głównych polskich dzienników wyglądały, jakby redagowała je ta sama redakcja - "Trybuny Ludu".

"Do wszystkich ludzi pracy..."

Bierut zmarł w Moskwie o 23.35 - gdy gazety na rano były już złożone. Wymieniono pierwsze strony, które w największych polskich dziennikach wyglądały niczym wielki nekrolog złożony z trzech elementów: oficjalnego portretu, wspólnego oświadczenia KC, Rady Państwa i rządu, orzeczenia lekarskiego stwierdzającego, że I sekretarz zmarł na zawał, a wcześniej przeszedł zapalenie płuc.

 

Oświadczenie władz, "Trybuna Ludu", 13 marca 1956


Do tego dodatkowe ogłoszenia - pogrzebie i sprowadzeniu ciała, o przybyciu delegacji KPZR... W oficjalnych organach władz - "Trybunie" i "Sztandarze Młodych", a także w popołudniówce "Express Wieczorny" wiadomość ta zajmowała całą pierwszą stronę. W "Życiu Warszawy" była dużą czołówką, pod którą zmieściły się jeszcze zwykłe newsy - o strajkach, zjeździe ZSL (najpewniej okrojona pierwotna czołówka), maturach. Podobnie było w tygodnikach, np. "Tygodnik Powszechnym" (odebranym wtedy jego właściwej redakcji) i "Przekroju".

 

Poza pierwszą stroną dzienniki nie zdążyły poświęcić Bierutowi we wtorek więcej miejsca - po ogłoszeniu zamieszczono już zaplanowane wcześniej na ten dzień materiały: o zakończonym sukcesem II Zjeździe ZSL, "pierwszym wzorcowym sklepie nabiałowym w Warszawie", poprawie "planów w obronie cegły" czy "piekarskim harmonogramie". 14 marca było już zupełnie inaczej - środowe wydania były wydaniami specjalnymi o Bierucie.

"Wielki syn narodu polskiego, żołnierz Partii, piękny, kochany człowiek"

Czołówki środowych gazet to przede wszystkim zapowiedzi uroczystości żałobnych i pogrzebowych: przewiezienia ciała, wydarzeń w poszczególnych miastach, samego pogrzebu w Warszawie. Obok (np. w "Życiu Warszawy") lub w samej czołówce (w "Sztandarze Młodych") laurka na cześć zmarłego sporządzona przez redakcję - rozwinięcie oświadczenia KC i rządu z poniedziałku.  Ten opis zasług zmarłego powtarzano później w licznych wspomnieniach na kolejnych stronach i w kolejnych numerach.

 

Podkreślano m.in, że Bierut "nie oszczędzał się" w pracy na rzecz partii. Przy okazji - jak w artykule "Drogi" w Życiu Warszawy" - przemycano też pouczenia ws. zmian po XX Zjeździe KPZR. Zjeździe, który - według wtajemniczonych - fatalnie wpłynął na kondycję psychiczną Bieruta - polskiego odpowiednika "Wielkiego Wodza", którego kult obalił właśnie Chruszczow, i mógł przyczynić się do pogorszenia i tak nie najlepszego stanu jego zdrowia.

 

Fragment artykułu "Drogi", Trybuna 16 marca 1956

 

Druga strona gazeta ogólnopolskich wypełniona była depeszami kondolencyjnymi: "Imię wielkiego syna narodu polskiego, płomiennego bojownika o sprawę komunizmu (...) jest bardzo drogie masom pracującym naszego kraju" itp. itd. Od KC Bułgarskiej Partii Komunistycznej, przez partię chińską po inne partie i komitety. Nie zabrakło depeszy od Episkopatu ("wyrazy współczucia" dla KC). Depesza KPZR wyróżniana została przez część redakcji drukiem na pierwszej stronie.

"Ten większy między ludźmi" - literaci

W wydaniach dzienników między 14 a 17 marca nie zabrakło się felietonów-laurek napisanych przez przedstawicieli elit, m.in. Jarosława Iwaszkiewicza, Jerzego Putramenta i Leona Kruczkowskiego.

 

Nie przeważały one ilościowo nad wspomnieniami "ludu pracującego", ale przedstawiały Bieruta jako dorównującego intelektem elitom (choć z pochodzenia był niewykształconym chłopem) i przewyższającego część z nich moralnie. Bo - jak pisał Kruczkowski w książce, której fragment 15 marca zmieściło "Życie Warszawy" - postanowił "służyć ludziom".

 

"Inteligencja i pasja kształcenia się"

W podkreślaniu intelektu Bieruta najdalej poszedł "Tygodnik Powszechny", który do grudnia 1956 redagowany był przez PAX - władze odebrały "Tygodnik" jego prawowitej redakcji za karę, gdy ta odmówiła publikacji nekrologu Stalina.

 

18 marca "Tygodnik" ograniczył się do publikacji oficjalnego oświadczenia KC i rządu, ale tydzień później zamieścił artykuł PAX-owskiego publicysty Zdzisława Porębskiego zredagowany specjalnie pod czytelnika "TP", którego partyjna nowomowa obecna we wspomnieniach o Bierucie tylko drażniła lub śmieszyła. Ale już umiejętne przedstawienie losów chłopskiego syna, który uparcie dążył do zdobycia wiedzy, mogło zrobić na nim wrażenie albo przynajmniej na chwilę przyciągnąć jego uwagę do tekstu. O ile w ogóle kupił "Tygodnik" w wersji PAX.

 

"Płaszcz" i inne wspomnienia ludu

Oprócz tekstów na cześć zmarłego pisanych przez Iwaszkiewicza, Putramenta, naczelnych i innych członków elity w pasie nie mogło zabraknąć wspomnień "ludu": robotników, górników, ale i studentów, matek... To one uwiarygodniały żałobę i ocieplały wizerunek zmarłego lepiej niż najlepszy wiersz najlepszego z literatów. Dotyczyły zwykle konkretnego zdarzenia - momentu, w którym zwykły szary Polak spotyka na swej drodze Bieruta i zaczyna rozumieć, że ten "wielki syn narodu polskiego" jest jednym z nich.

 

Tak - jako idola, który wszedł pośród lud - opisuje go 16 marca w "Życiu Warszawy" student  chemii na UW, którego uczelnia wysłała do siedziby KC, gdy Bierut chciał porozmawiać ze studentami o "ich studenckich sprawach". "Jechaliśmy do KC wyraźnie przejęci. Wyobrażałem sobie już, jak to będzie - wielki gabinet, w rogu biurko. A tymczasem odbyło się wszystko zupełnie inaczej. Stał we drzwiach, uśmiechnięty, pogodny, z ręką wyciągniętą na powitanie" - czytamy. Dalej o tym, jak Bierut zaczął przeglądać sprawozdania i już na spotkaniu obmyślać kwotę na wsparcie postulatów studentów.

 

Podobnie mówi o nim w "Trybunie" z 15 marca górnik, dla którego śmierć ta okazała się - jak sugeruje - czymś gorszym niż choroba wnuka. "Myślałem nieraz, że (...) ten człowiek tak drogi naszej partii i całemu narodowi powinien się oszczędzać, dbać jak najbardziej o siebie. Ale on się nie oszczędzał do ostatnich chwil życia."

 

 

Józef Kuśmierek, były Armii Ludowej wspomina z kolei historię swojego płaszcza - "długiego, brezentowego, z szarego płótna". Był z niego dumny i pożyczał kolegom z AL na akcje. M.in. Jankowi, o którym nic bliższego nie wiedział, a który płaszcz miał odesłać. Po wojnie spotykają się przypadkowo. Płaszcz dostałeś? - pyta Jan.

 

"Skąd płyną siły moralne człowieka?" Czyli jak nauczał Bierut

"Źródłem sił umysłowych i moralnych, źródłem wzrostu i rozwoju każdego z nas są idee, które wciela w życie nasza partia, kiedy jesteśmy stopieni z nią czynem, sercem i myślą w każdej chwili naszego życia" - takie i inne myśli Bieruta "Trybuna", "Życie Warszawy" i "Sztandar Młodych" aplikowały od 15 marca, czyli trzeciego dnia żałoby.

 

Tuż przed pogrzebem nie było już wielu oficjalnych komunikatów, a prasa skupiła się na wspomnieniach i opisach kolejek przed trumną, które przeplatała m.in. naukami.

"Warszawa u trumny Wielkiego Polaka"

Zwłoki Bieruta zostały sprowadzone do kraju po południu 14 marca. Newsowo i w sposób najbardziej przypominający to, jak pracują współczesne media, temat opracował "Express Wieczorny". Ukazał się w tym dniu w dwóch wydaniach - popołudniowym i wieczornym (po 17.00), oznaczonym literą A:

 

 

Gazeta opublikowała też minirelację "minuta po minucie" z uroczystości pożegnalnych na moskiewskim lotnisku Wnukowo - innowacyjny pomysł w porównaniu do pracy innych redakcji, które skupiły się na opisach smutku tłumów. "Na wszystkich twarzach maluje smutek. Oczy przechodzących, zwrócone na bladą, spokojną, jakby pogrążoną w głębokim śnie twarz zmarłego, ślą ostatnie pożegnania" - czytamy w "Sztandarze Młodych".

 

"Express Wieczorny" zamieścił także szczegółowy opis sarkofagu, jaki szykowano dla Bieruta na Powązkach oraz tego, jak wyglądać będzie miejsce pochówku podczas uroczystości. Inne dzienniki opublikowały szkic sarkofagu, nie skupiały się jednak na tej informacji, ani nie wyeksponowały jej.

Pogrzeb. "Życie, którego szukamy na martwej już twarzy"

16 marca pierwsze strony gazet znów zdominowały podobne relacje - tym razem z pogrzebu. A w nich przemówienia dygnitarzy, opis trasy konduktu, tego, jak wyglądała trumna i jej otoczenie (m.in. wystawienie przed Pałacem Kultury), opis reakcji "pogrążonego w smutku" tłumu, a nawet - pogody ("mroźny dzień, w którym nawet słońce nie daje ciepła").

 

Najdalej w okazywaniu żałoby poszła "Trybuna Ludu", która na czołówce obwieściła: "Cała Polska niosła na swych ramionach trumnę Bolesława Bieruta". A tuż po nią:

 

 

Najbardziej informacyjnie, przejrzyście dla czytelnika i z najmniejszym patosem czołówkę zredagował "Express Wieczorny", który zrobił ją - jak 14 marca - w formie relacji "minuta po minucie".

 

 

18 marca "Przekrój" opublikował kilkustronicową fotorelację z pogrzebu i poprzedzających go dni żałoby. Po 18 marca temat Bieruta zszedł pierwszych stron.

Więcej o: