Z archiwum X programu "X Factor". Za kulisami "muzycznej telenoweli"

Pomysłodawca, twórca i członek jury programu "X Factor" - Simon Cowell niezmiennie twierdzi, że chodzi w nim o znajdowanie muzycznych "nieoszlifowanych diamentów" i podanie im pomocnej dłoni w drodze na szczyt list przebojów. Ale coraz trudniej zatrzeć wrażenie, że jednak chodzi o wielkie pieniądze. A według niektórych o całkowitą dominację nad rynkiem muzycznym.

X Factor w liczbach

Od swojego debiutu w 2004 roku "X Factor" pozostaje programem numer 1. w brytyjskiej telewizji. Ostatnia edycja pobiła swój własny rekord, gromadząc przed telewizorami średnio 14 milionów osób na odcinek. Podobne rekordy padają w innych krajach, gdzie programy na licencji oryginału regularnie zajmują pierwsze miejsca w rankingach oglądalności. Łącznie publika programu liczy już ponad 100 milionów osób, a zwiększy się znacznie, gdy show zawita do USA w tym roku. Tylko w 2010 roku Brytyjczycy ściągnęli piosenki laureatów w sklepie iTunes 1,5 miliona razy. Na całym świecie gwiazdki show sprzedały już ponad 100 milionów płyt, umieściły 90 piosenek na pierwszych miejscach list przebojów i 150 w pierwszej dziesiątce. Najwięcej jak do tej pory finalistka show z 2006 roku - Leona Lewis.

 

Brytyjski zwycięzca tegorocznej edycji Matt Cardle w duecie z Rihanną Brytyjski zwycięzca tegorocznej edycji Matt Cardle w duecie z Rihanną Fot. www.itv.com/xfactor

A za kulisami... jeszcze więcej liczb

Budżet programu to około 33 miliony funtów rocznie. Nic dziwnego, skoro trenerzy głosu, styliści gwiazd, makijażyści i fryzjerzy zarabiają około 1 tys. funtów za jeden dzień pracy na planie, a przy każdym odcinku pracuje około 110 osób. Finaliści programu mieszkają w wynajmowanej za 2,5 tys. funtów miesięcznie willi w Londynie. Wynajęcie studia Fountain na Wembley to kolejne koszty rzędu 100 tys. funtów za jeden dzień. Wszystko razem daje nawet do 2 milionów funtów za odcinek, ale w ubiegłym roku za reklamy pokazywane w trakcie finałowego odcinka telewizja ITV zainkasowała 12 milionów funtów.

 

 

Najwięcej oczywiście zarabia sam Simon Cowell - 115 tys. funtów tygodniowo za samo prowadzenie "X Factor", a to tylko jeden punkt w całym portfolio wymyślonych i prowadzonych przez niego formatów w Wlk. Brytanii i USA. Łącznie w ubiegłym roku zarobił około 75 milionów dolarów, co daje mu pierwsze miejsce wśród najlepiej zarabiających w amerykańskiej telewizji. Dla porównania zobacz ile zarobią polscy prezenterzy X Factor.

Katy Perry promowała w X Factor swój nowy singiel Katy Perry promowała w X Factor swój nowy singiel "Firework" fot. www.itv.com/xfactor

Trampolina dla młodszych i starszych

"X Factor" dawno już przestał być tylko maszynką do corocznego wystrzeliwania młodych gwiazdek na pierwsze numery list przebojów. Od kilku lat show gości też znane już gwiazdy, które prezentują utwory ze swoich nowych płyt. Płyt wydanych nie przez przypadek tuż przed występami w programie, bo cały przemysł fonograficzny na Wyspach tańczy już tak, jak zagra mu kalendarz "X Factor". Z reguły efektem jest podwojenie sprzedaży dosłownie z dnia na dzień.

Nie sprawdziło się to tylko w przypadku Robbiego Williamsa: niegdyś gwiazdy tak wielkiej, że jego nowa płyta była wydarzeniem sezonu, ale w 2009 roku już na tyle przygasającej, że potrzebującej ogrzać się w błysku fleszy "X Factor". Płyta okazała się klapą, a jedną z głównych przyczyn upatrywano w "zbyt nerwowym i nieudanym występie w X Factor".

 

Muzyczna telenowela

 

Muzyczni wielcy tego świata już dawno zżymają się na wpływ programu na rynek fonograficzny. Sting nazwał go niedorzecznym, a członków jury podsumował: "Sami nie posiadają żadnego talentu oprócz wielkiego ego". Według niego program cofnął rynek muzyczny o kilka dekad, bo jest "telewizyjnym karaoke", które każe młodym ludziom o wątpliwych talentach przypasowywać się do wytartych szablonów. - "Łatwiej znaleźć prawdziwy talent w klubie albo pubie".

Amerykański muzyk i producent Moby był łagodniejszy. Stwierdził, że od czasu do czasu w programie pojawiają się talenty, ale i tak są opakowywane przez twórców programu w "tanie opakowanie". Lider Oasis - Liam Gallagher podsumował, że program "w ogóle nie ma nic wspólnego z muzyką", obrażając przy okazji zasiadająca w jury Danii Minogue, "która nie rozpoznałaby talentu, nawet gdyby na nią spadł".

Calvin Harris z duetem John i Edward Calvin Harris z duetem John i Edward Fot. mirror.co.uk

Protest z ananasem na głowie

Brytyjska gwiazda muzyki elektro - Calvin Harris -  poszedł z krytyką o jeden stopień dalej. W 2009 roku podczas występu duetu John and Edward (którego członkowie mogą poszczycić się ciekawą fryzurą) wdarł się na scenę z... ananasem na głowie. Później tłumaczył, w ten sposób chciał pokazać, że "ten program to jakiś żart" i zaprotestować przeciw wpływowi Simona Cowella na brytyjskie listy przebojów.

 

 

Świąteczna wojna na single

Protesty na największą skalę wywołuje fakt, że singiel zwycięzcy "X Factor" co roku zajmuje pierwsze miejsce na szczycie świątecznej brytyjskiej listy przebojów. Dla przeciwników programu to najlepszy przykład na wypaczenie rynku muzycznego i odwracanie uwagi od młodych artystów, za którymi nie stoi ogromna machina medialna.

W 2008 roku ruszyła kampania zachęcająca ludzi do głosowania na "Hallelujah" Leonarda Cohena w wersji Jeffa Buckley'a zamiast w wersji zwycięskiej w "X Factor" Alexandry Burke. Miejsca numer jeden Alexandrze nie udało się odebrać.

Ale rok później, w grudniu 2009 roku, kampania ruszyła z podwójną mocą na Facebooku i Twitterze. Tym razem laureata "X Factor" Joe McElderry'ego miał pokonać protest song Rage Against the Machine z 1992 roku "Killing in the Name". Po tygodniu facebookowa grupa liczyła już pół miliona osób, a RATM udało się wyprzedzić Joe'go na liście o około 50 tys. sprzedanych kopii.

 

'X - Factor' 'X - Factor' kapif

"Program dla ludzi"

Czy nazywanie najpopularniejszego programu rozrywkowego "groźbą" nie jest jednak niepotrzebnym demonizowaniem?

Jon Savage, twórca kilku książek o historii muzyki punkowej i znawca popkultury, traktuje "X Factor" jako powrót muzyki pop do swojej najważniejszej funkcji -  dostarczania lekkiej i łatwej rozrywki. "Jeśli patrzymy na muzykę, jako na biznes, to ten program jest wielkim sukcesem. Ale jeśli uważacie, że do robienia dobrej muzyki potrzebna jest jeszcze oryginalność i odrobina szaleństwa, to X Factor nie jest dla Was".

 

Publiczność też zdaje sobie sprawę z tego, co ogląda, skoro dwa lata temu singiel z wydanej pośmiertnie płyty Michael Jacksona został pokonany w wyścigu na szczyt list przebojów przez parodię programu autorstwa Petera Kay'a:

 

 

Angielski piosenkarz i aktywista Bill Bragg zastanawiał się: "A może właśnie X Factor zrobi coś dobrego dla muzyki alternatywnej. Młodzi, zdolni ludzie będą mieli większą motywację, żeby pokazać, że nie potrzebują ludzi pokroju Simona Cowella do osiągnięcia sukcesu?".

A recenzent magazynu "Music Week" Paul Williams podsumowuje: "To jest program dla zwykłych ludzi, którzy nie są wielkimi pasjonatami muzyki. A jest ich przecież dużo więcej niż wielkich pasjonatów muzyki".

Więcej o: