Oscary 2011: TOP 8 momentów z gali

Które wydarzenia z oscarowej nocy mają szansę przejść do historii? Kiedy zwycięzcy nie zaskakują, w pamięci zostają wpadki, łzy i sprośne komentarze.

''To ja jestem Banksy!''

Wszyscy czekali z zapartym tchem, czy Banksy zdobędzie statuetkę za "Najlepszy dokument" i czy pojawi się na gali. A jeśli wygra i się pojawi, to czy ujawni w końcu swoją twarz. Banksy nie wygrał i się nie pojawił, ale pojawił się Justin Timberlake, który "przyznał się": "To ja jestem Banksy!"

''Fucking easy!'' Oops!

Melissa Leo była zdecydowaną faworytką w kategorii "Najlepsza aktorka drugoplanowa", ale odbierając statuetkę i tak była zaszokowana. Tak bardzo, że trzeba ją było ocenzurować: "Kiedy Kate Winslet odbierała Oscara wyglądało to ku...sko łatwo! Oops!" - powiedziała Melissa. Na oficjalnej stronie Oscarów przekleństwo zostało zagłuszone ocenzurowane. U nas wersja oryginalna.

Najdziwniejsze zdjęcie wieczoru

''Najlepszym aktorem drugoplanowym'' został Cristian Bale. Do lekko niecenzuralnego otwarcia swojej przemowy ("Bloody Hell!"), dołożył zupełnie niewyjściową rudą brodę i przesadną gestykulację. Tak powstało najdziwniejsze zdjęcie tych Oscarów.

(Nie)śmieszni prowadzący. Gdzie jest Billy Crystal?!

Tegoroczna para oscarowych gospodarzy miała być hitem: młodzi, piękni, na progu kariery w Hollywood. A byli spięci, nienaturalni i uśmiechnięci na siłę. Ale warto docenić poświęcenie: Anne Hathaway nie bała się wskoczyć we frak, a James Franco wcisnął się w różową sukienkę i "dostał sms-a od Charliego Sheena". Przez chwilę naprawdę można było się uśmiechnąć.

Dla zainteresowanych ciekawostka zza kulis. Jak zrobić Marylin Monroe z Jamesa Franco:

 

Uff! Jest Billy Crystal

Gdy wszyscy już przyzwyczaili się do myśli, że będzie to jedna z gorzej poprowadzonych ceremonii oscarowych, na scenie pojawił się płomyk nadziei. A nawet płomień, w postaci  ulubionego prezentera Ameryki i weterana Oscarów - Billy'ego Crystala. Wszedł w środku nudnawej ceremonii i pierwszym zdaniem rozbawił publiczność: "Producenci mówią, że robi się dłużyzna, przejdźmy więc do kategorii 'Najlepszy film'".  A w oku zakręciła nam się łezka. Mistrz!

Natalie Portman we łzach

Natalie Portman tak bardzo się wzruszyła, że nie mogła przestać wszystkim i za wszystko dziękować. Dziękowała rodzicom, reżyserowi, wszystkim kolegom z planu, makijażystkom... Gdy już wydawało się, że kończy zwróciła się do "miłości swojego życia", którą wytańczyła razem z Oscarem. Polały się łzy i znowu zaczęła dziękować. Nie pamiętamy jak skończyła, ale wciąż lały się łzy:

 

''Powinienm iść do fryzjera''

Nikt nie zwróciłby większej uwagi na kategorię "Najlepszy krótkometrażowy film autorski", a tym bardziej na debiutującego, młodego reżysera Luke'a Matheny'ego, gdyby nie jego rozbrajający komentarz po odebraniu statuetki: "Kurczę, powinienem jednak iść do fryzjera".

Kirk Douglas. Niekoronowany król gali

To zdjęcie mówi wszystko. W ciągu kilku minut na scenie Kirk Douglas zdążył dowcipnie poflirtować z prowadzącą Anne Hathaway ("Dziewczyno, gdzie ty byłaś gdy ja kręciłem filmy") oraz równie dowcipnie  poflirtować ("Wyglądasz dużo lepiej niż w tym filmie") i poobłapiać laureatkę nagrody w kategorii "Najlepsza aktorka drugoplanowa" - Melissę Leo.

Na scenę wszedł nobliwy 94-letni staruszek, a zszedł amant, który uratował to show.

Więcej o: