Wybierz najśmieszniejszą policyjną historię roku 2010 związaną ze zwierzętami

Pościg za strusiem, wąż wypełzający z dekoltu przesłuchiwanej nastolatki, a może dwumetrowa anakonda w sedesie? Wybierz najśmieszniejszą policyjną historię roku 2010 związaną ze zwierzętami!

I. Podczas przesłuchania z dekoltu 19-latki wypełzł wąż

Podczas przesłuchania w komendzie policji w Otwocku z dekoltu 19-letniej kobiety wypełzł młody pyton królewski. Dorota M. nie potrafiła wytłumaczyć, dlaczego nie poinformowała policjantów, że na własnym ciele ukrywa węża.

19-latka była przesłuchiwana w związku ze zdarzeniem, do którego doszło kilka dni temu na jednym z nowowybudowanych osiedli w Otwocku. Ktoś uszkodził właz na dach i urządził tam przyjęcie. Administracja osiedla straty oceniła na ponad 1500 zł.

Policjanci ustalili, że za sprawą uszkodzenia włazu dachowego stoi trójka młodych ludzi, którzy wynajmują w tym budynku mieszkanie. We wtorek rano do mieszkania wynajmowanego przez 19-letnią Dorotę M., 23-letniego Mariusza S. i nieletnią Wandę U. zapukali funkcjonariusze z wydziału kryminalnego. W trakcie przeszukania, w koszu na śmieci, odnaleźli 19 torebek z pyłem po amfetaminie, a na kuchennym stole wagę elektroniczną.

Młodzi ludzie zostali przewiezieni do otwockiej komendy. Właśnie wtedy, w trakcie rozmowy z 19-letnią Dorotą M., z jej dekoltu wysunął się pyton królewski. Młoda kobieta nie potrafiła wytłumaczyć, dlaczego nie poinformowała policjantów, że razem z nią na komendę przybył gad.

- Obecnie funkcjonariusze sprawdzają, czy posiadany przez kobietę gad jest zarejestrowany, czy jego zakup był zgodny z prawem oraz czy 19-latka zapewnia mu właściwe warunki hodowli. Zostanie również ustalone, czy przenoszenie węża na ciele i poza terrarium nie naraża go w żaden sposób na szkodę - podała Komenda Stołeczna Policji.

 

Zagłosuj na najlepszą historię ze zwierzętami >>>

II. Ukradli dwie krowy, wróciły cztery...

Rolnik spod Braniewa zgłosił policji kradzież dwóch krów z pastwiska. Zanim policjanci na dobre rozpoczęli poszukiwania, krowy się znalazły i to cztery.

Rolnik, w rozmowie z policjantami, ocenił swoje straty na cztery tysiące złotych. Tyle miały być warte dwie krowy, które w tajemniczych okolicznościach zniknęły z pastwiska.

Niedługo po zgłoszeniu kradzieży poszkodowany rolnik sam znalazł krowy, tylko już cztery. Były na polu kilometr dalej. Okazało się, że krasule oddaliły się od stada, bo chciały w spokoju się ocielić.]

 

Zagłosuj na najlepszą historię ze zwierzętami >>>

III. Otworzyła sedes a tam dwumetrowa anakonda

Historię jak z horroru przeżyła w swojej toalecie 73-letnia mieszkanka śródmieścia Wrocławia. Gdy podniosła klapę od ubikacji zobaczyła w środku sporej długości węża.

Przerażona kobieta natychmiast zamknęła klapę i zaczęła dzwonić do straży miejskiej i policji. Razem z mundurowymi do mieszkania przyjechał weterynarz, który wyciągnął gada z sedesu. - Okazało się, że jest to dwumetrowa anakonda, wąż z gatunku dusicieli. - powiedział w rozmowie z TOK FM nadkom. Krzysztof Zaporowski z dolnośląskiej policji.

Żyjące w Ameryce Południowej anakondy zamieszkują bagna, mokradła i rzeki, świetnie pływają i mogą długo wytrzymać pod wodą. Zwierzę prawdopodobnie więc przepłynęło rurami kanalizacyjnymi z innego mieszkania. Gad trafił już do wrocławskiego ogrodu zoologicznego, a policjanci ustalają, kto jest jego właścicielem.

 

Zagłosuj na najlepszą historię ze zwierzętami >>>

IV. Rozpoznał 125 tys. skradzionych pszczół

W Niemcach (woj. Lubelskie) policji udało się odzyskać 125 tys. skradzionych pszczół. Hodowca, któremu skradziono rój miesiąc temu, rozpoznał dzięki identyfikacji królowej.

25-letni mężczyzna zgłosił się na policję miesiąc temu. Poinformował, że łupem złodzieja padły pszczoły z pięciu uli, czyli około 125 tys. owadów oraz własnoręcznie wykonane ramki. Pszczelarz ocenił swoje straty na 1800 zł.

Policjanci podeszli do sprawy profesjonalnie i rozpoczęli poszukiwania. Wytypowali kilka pasiek, które należy przeszukać w pierwszej kolejności. Okazało się, że strzał był celny. Na terenie jednej z okolicznych pasiek odnaleziono skradzione pszczoły. Okradziony mężczyzna bez problemu rozpoznał królowe-matki oraz pszczele ramki.

Właścicielem uli, w których odnaleziono skradzione pszczoły okazał się 53-letni mieszkaniec gminy Lubartów. Sprawą zajęła się prokuratura, która ustala okoliczności kradzieży.

 

Zagłosuj na najlepszą historię ze zwierzętami >>>

V. Nocny drapieżnik grasował w środku miasta

Przechodnie zaalarmowali policję, że po starówce w Stargardzie Szczecińskim biega jakieś dzikie zwierzę. Okazało się, że to jenot. Dziwne jest nie tylko to skąd się wziął w centrum miasta, ale też to, że w południe biegał, zamiast spać.

Nie wiadomo, kto był bardziej przerażony, mieszkańcy Stargardu, czy biedne zwierzę w obcym środowisku. Pewnie jednak jenot. Zwłaszcza jak zaczęła się na niego nagonka. Dyżurny policji wysłał na jenota przewodnika psów. Nie było wyjścia, zwierzę trzeba było złapać. Policjant, wziął do pomocy kilku przechodniów i razem zagonili jenota na ogrodzony teren, skąd nie mógł uciec. Tam przykrył zwierzę kartonem. Pozostało mu czekać na przyjazd fachowca z pogotowia dla dzikich zwierząt ze Szczecina.

Zwierzę zostało umieszczone w klatce i zaszczepione. Ma być wypuszczone na wolność w Puszczy Bukowej.

Jenot to drapieżny ssak z rodziny psowatych. Długość ciała 50-70 centymetrów. Waga 5,5-9 kilogramów. Żyje w lasach. Prowadzi nocny tryb życia. W dzień śpi w norach, często nie kopanych przez siebie a opuszczonych przez borsuki lub lisy. Na zimę zasypia.

 

Zagłosuj na najlepszą historię ze zwierzętami >>>

VI. Policja do strusia: "Halo! Tu policja! Proszę się zatrzymać!"

Ponad godzinę trwała obława na strusia, który uciekł z fermy w Zawadzie. Ptak próbował przebiec w Głogoczowie przez drogą krajową Kraków-Zakopane.

 

W obławie na strusia uczestniczyły dwa radiowozy oraz odnaleziony przez policjantów właściciel hodowli. Przez ponad godzinę na nic zdawały się policyjne wezwania do zatrzymania się ("Halo! Tu policja! Proszę się zatrzymać!") - struś ani myślał zakończyć swojego biegu. Nielot pędzący z prędkością około 60 km/ h próbował nawet wbiec na "zakopiankę". Na szczęście funkcjonariuszom udało się go zatrzymać na jednym z pól w Głogoczowie. Trafił do rąk opiekuna.

Wszystko wskazuje na to, że "uciekinier" wydostał się kilka dni wcześniej z terenu fermy hodowlanej w niedalekiej Zawadzie. Policjanci będą wyjaśniać, w jakich okolicznościach struś dotarł na publiczne drogi. Właścicielowi za niedopilnowanie nielota grozi do 250 złotych grzywny.

 

Zagłosuj na najlepszą historię ze zwierzętami >>>

VII. "Halo? Policja? Jakiś straszny zwierz siedzi w mojej piwnicy!"

Pewna mieszkanka Łożenicy w woj. zachodniopomorskim zadzwoniła wczoraj na policję informując, że w jej piwnicy siedzi jakieś dziwne zwierzę...

Kobieta powiedziała funkcjonariuszom, że kiedy zeszła do piwnicy po węgiel, zobaczyła tam niecodziennego lokatora. Wystraszyła się i nie mogła przez to napalić w piecu.

Przybyli na miejsce mundurowi zobaczyli w piwnicy owego strasznego zwierza, którym był... borsuk. Policjanci przekazali informację o zwierzęciu strażnikom leśnym a ci zabrali je dzisiaj z powrotem do lasu.

 

Zagłosuj na najlepszą historię ze zwierzętami >>>

VIII. Policjanci ścigali węża w przedszkolu

Policjanci złapali węża, który terroryzował dzieci w jednym z przedszkoli w Lęborku. Okazało się, że nie była to jadowita bestia, ale zaskroniec. Funkcjonariusze wypuścili go do lasu.

Na terenie przedszkola jest wąż - zaalarmowała policję opiekunka dzieci. Policjanci przyjechali na miejsce i w wyniku przeszukania odnaleźli stworzenie terroryzujące przedszkolaków. Wąż na widok mundurowych zaczął uciekać. Po krótkim pościgu gada zatrzymano i osadzono w słoiku. Zatrzymanym okazał się Zaskroniec Zwyczajny. Policjanci puścili go wolno w lesie.

Zagłosuj na najlepszą historię ze zwierzętami >>>

IX. Takiego zgłoszenia jeszcze nie mieli - dyżurny policji aż pobladł przy telefonie...

Kiedy dyżurny policji w Mogilnie w woj. kujawsko- pomorskim usłyszał do jakiego problemu wzywają funkcjonariuszy mieszkańcy pobliskiej miejscowości, aż pobladł przy telefonie. Właściciele domu jednorodzinnego odkryli bowiem w przydomowym ogrodzie... ponadmetrowego węża.

Policjanci z Mogilna nie przypominają sobie, aby podejmowali podobna interwencję w przeszłości, stąd też bladość na twarzy dyżurnego po usłyszeniu zgłoszenia. Mimo braku doświadczenia w takich sytuacjach, policjanci udali się na miejsce z pomocą.

Na szczęście okazało się, że wskazany w zgłoszeniu wąż to sporych rozmiarów (dł. ok. 1,3 - 1,4 m) zaskroniec, który zaplątał się w zwisającą z drzewa ogrodową siatkę chroniącą przed szpakami. Policjanci wspólnie z właścicielami posesji "obezwładnili zaskrońca" i przenieśli następnie w naturalne dla niego środowisko, w okolice pobliskiego jeziora.

 

Zagłosuj na najlepszą historię ze zwierzętami >>>

X. Gad wtargnął jej do mieszkania

Pewna mieszkanka Zawiercia, gdy wróciła do domu, zastała tam na podłodze półmetrowego legwana. Gad nie wydawał się zaskoczony widokiem człowieka, przeciwnie niż właścicielka mieszkania.

Legwan wtargnął do mieszkania przez otwarte drzwi balkonowe. Aresztowali go strażacy i oddali na przechowanie do weterynarza. Okazało się, że to jeszcze młody osobnik. Dorosły gad tego gatunku może mieć 2,5 metra.

Zwierzę jest oswojone. Bardzo lubi, jak go się głaszcze. Tymczasowe opiekunki dały mu na imię Antoś. Policja szuka właściciela gada. Jeśli nie uda się go znaleźć legwan trafi do ZOO. Policja prosi o pomoc w ustaleniu właściciela egzotycznego zwierzęcia.

 

Zagłosuj na najlepszą historię ze zwierzętami >>>

Zagłosuj na najśmieszniejszą policyjną historię roku 2010 związaną ze zwierzętami

Więcej o: