"Mój przyjaciel zginął niedaleko stąd". McCartney na jednej z największych demonstracji w USA

Setki tysięcy Amerykanów wyszło na ulice w proteście przeciwko przemocy z użyciem broni w szkołach. Manifestacje pod hasłem "Marsz o nasze życie" odbywają się w setkach miast w całych Stanach Zjednoczonych. Największą zorganizowano w Waszyngtonie.
'Marsz o nasze życia' w Stanach Zjednoczonych 'Marsz o nasze życia' w Stanach Zjednoczonych Fot. AP / John Minchillo;

"Nie można uczyć się będąc na celowniku"

W proteście biorą udział uczniowie, ich rodzice, studenci i inni Amerykanie, którzy chcą wyrazić sprzeciw wobec przemocy z użyciem broni w szkołach. Uczestnicy protestu przynieśli ze sobą tablice i transparenty z hasłami "Nigdy więcej", "Dzieci przeciwko broni", 'Ile jeszcze?', 'Nie można uczyć się będąc na celowniku', 'Naprawcie to, zanim będę musiała pisać do mamy chowając się pod biurkiem'.

Po zakończeniu głównej demonstracji w Waszyngtonie organizatorzy podali, że według ich szacunków brało w niej udział 800 tys. osób.

'Marsz o nasze życia' w Stanach Zjednoczonych 'Marsz o nasze życia' w Stanach Zjednoczonych Fot. AP / Alex Brandon;

Paulem McCartney: Mój przyjaciel zginął od broni niedaleko stąd

Reporterzy CNN na manifestacji w Nowym Jorku rozmawiali z artystą i aktywistą Paulem McCartney'em. Na pytanie: "Co chciałbyś, aby ten marsz osiągnął?", jeden z Beatlesów pokazał koszulkę z napisem: "musimy skończyć z przemocą z wykorzystaniem broni palnej".

- To jest co coś, co możemy zrobić i tutaj jestem - powiedział, mają na myśli demonstrację. - Jeden z moich najlepszych przyjaciół został zabity z broni palnej bardzo niedaleko stąd. Dlatego to jest dla mnie osobiście ważne - stwierdził McCartney. Miał na myśli innego członka legendarnego zespołu, Johna Lenona, którzy został zastrzelony w Nowym Jorku.

'Marsz o nasze życia' w Stanach Zjednoczonych 'Marsz o nasze życia' w Stanach Zjednoczonych Fot. AP / Andrew Harnik;

Obama pochwala, Trump wyjechał na Florydę

Manifestacja w Waszyngtonie odbywała się niedaleko Białego Domu. Jednak prezydent Donald Trump nie miał okazji się jej przyglądać - już w piątek, tuż po podpisaniu budżetu, poleciał do swojej prywatnej posiadłości Mar o Lago na Florydzie.

Na Twitterze nie skomentował demonstracji przeciwko przemocy z użyciem broni. Swoje poparcie dla młodzieży wyraził za to były prezydent Barack Obama.

"Michelle i ja czerpiemy ogromną inspirację z postawy wszystkich młodych ludzi, którzy doprowadzili do skutku dzisiejsze marsze. Oby tak dalej! To wy prowadzicie nas do przodu. Nic nie może stanąć na przeszkodzie milionów głosów wzywających do zmiany - napisał Obama.

'Marsz o nasze życia' w Stanach Zjednoczonych 'Marsz o nasze życia' w Stanach Zjednoczonych Fot. AP / Jose Luis Magana;

"Aron już nigdy nie powie do mnie 'słoneczko'"

Na scenie w Waszyngtonie przemawiały głównie dzieci, w tym takie, które przetrwały strzelaniny w swoich szkołach. Jednym z wystąpień, które najbardziej poruszyło tłum, była mowa Emmy Gonzalez. To 18-latka, która przeżyła strzelaninę w Parkland na Florydzie. Najpierw wymieniła nazwiska 17 swoich kolegów i koleżanek, którzy zginęli tam w połowie lutego, zastrzeleni przez byłego ucznia.

- Moja przyjaciółka Carmen już nigdy nie będzie mi marudzić na lekcje gry na pianinie; Aron już nigdy nie powie do mnie "słoneczko", Alex już nigdy nie wejdzie do szkoły ze swoim bratem Ryanem - wymieniała. 

Po tym nastolatka milczała i płakała na scenie przed setkami tysięcy ludzi przez całe sześć minut i 20 sekund. Kamery telewizji pokazywały w tym czasie płaczących ludzi w tłumie. - Minęło sześć minut i 20 sekund - powiedziała i przypomniała, że w tym czasie sprawca masakry w Parkland zastrzelił 17 osób z karabinu AR-15.

'Marsz o nasze życia' w Stanach Zjednoczonych 'Marsz o nasze życia' w Stanach Zjednoczonych Fot. AP / Alex Brandon;

Kimmel, Clooney i Miley Cyrus na demonstracji

Demonstrację wspierali artyści i celebryci, w tym Ariana Grande, Lin-Manuel Miranda, Miley Cyrus, Julianne Moore, Chelsea Handler, Jimmy Kimmel and George and Amal Clooney. Część z nich występowała na scenie, a część dołączyła do marszu jako uczestnicy - podaje serwis qz.com.

'Marsz o nasze życia' w Stanach Zjednoczonych 'Marsz o nasze życia' w Stanach Zjednoczonych Fot. AP / David J. Phillip;

"Boję się chodzić do szkoły"

Na transparentach - z których wiele zostawiono na płocie Białego Domu - uczniowie pisali m.in.: "Boję się chodzić do szkoły", "Dość", "Ochrońcie dzieci". Część była skierowana przeciwko potężnemu lobby broni palnej, w tym organizacji NRA, oraz Partii Republikańskiej. "Od broni łatwiej można kupić tylko polityka partii Republikańskiej", "Wpłaty od NRA dla polityków to łapówka za promocję sprzedaży broni", "Prawo z XVIII wirku nie mogą regulować posiadania broni z XXI wieku" - głosiły niektóre plakaty.

'Marsz o nasze życia' w Stanach Zjednoczonych 'Marsz o nasze życia' w Stanach Zjednoczonych Fot. AP / Alex Brandon;

800 demonstracji, setki tysięcy dzieci

Inicjatorami "Marszu o nasze życie" są licealiści z Parkland na Florydzie, gdzie w lutym niezrównoważony dziewiętnastolatek uzbrojony w karabin AR-15 zastrzelił 17 osób. Do protestu przyłączyli się jednak uczniowie z tysięcy innych szkół.

Organizatorzy manifestacji w Waszyngtonie spodziewają się nawet 500 tysięcy uczestników. W całych Stanach Zjednoczonych odbędzie się równocześnie ponad 800 marszów solidarności. W kilku miastach zwolennicy szerokiego dostępu do broni zorganizowali kontrmanifestacje.