Samotna kobieta płynie 6000 mil kajakiem przez Pacyfik. I doskonale wie, co robi

Sonya chce przepłynąć kajakiem Pacyfik. Jeśli się jej uda pokonać 6 tys. mil morskich przez największy ocean świata, będzie pierwszą kobietą, która tego dokonała. Niewykonalne? Nie dla Sonyi. Ta 29-latka już nie raz osiągała to, co wydawało się niemożliwe.
Sonya Baumstein Sonya Baumstein SHIZUO KAMBAYASHI/AP

Samotna kobieta płynie 6000 mil kajakiem przez Pacyfik. I doskonale wie, co robi

To, co polski podróżnik Aleksander Doba zrobił na Atlantyku, ona chce wykonać na Pacyfiku. Przepłynąć go kajakiem. 29-letnia Sonya Baumstein, sportsmenka z Orlando (Floryda, USA) wyruszyła na ocean w niedzielę 7 czerwca w swoim specjalnie zaprojektowanym do morskich podróży kajaku z Choshi (port na wschód od Tokio). Celem jej podróży jest San Francisco. Przed sobą ma sześć tysięcy mil morskich podróży.

Samotna kobieta płynie 6000 mil kajakiem przez Pacyfik. I doskonale wie, co robi

Przed nią tylko trzy osoby w kajakach pokonały największy ocean globu. Ale żadna kobieta nie dokonała tego jeszcze sama, i to bez asysty płynącej w ślad za nią łodzi. Brzmi jak szaleństwo? Ale Sonya nie jest nowicjuszką.

Samotna kobieta płynie 6000 mil kajakiem przez Pacyfik. I doskonale wie, co robi

Ta 29-letnia dziewczyna przepłynęła już, za cały napęd swojej łodzi mając wiosła, przez Atlantyk na Karaiby. W szkole i na uczelni uprawiała wioślarstwo, ale karierę zawodowego sportowca przerwał jej wypadek samochodowy. Po powrocie do sprawności postawiła sobie poprzeczkę jeszcze wyżej. Przepłynęła wraz z trzema mężczyznami z Kanarów na Barbados, przepłynęła ze stanu Waszyngton na Alaskę wzdłuż zachodniego wybrzeża Ameryki Północnej, przepłynęła cieśninę Beringa i - dla odmiany rowerem - przejechała 2900 km od granicy USA z Meksykiem aż do Seattle.

Samotna kobieta płynie 6000 mil kajakiem przez Pacyfik. I doskonale wie, co robi

Czego się boi najbardziej w swojej podróży? Na pewno nie tygodni samotności na oceanie. Wręcz przeciwnie, już cieszy się na samotne noce pod gwiazdami. A kto był na morzu i nocą patrzył w niebo, ten wie, o czym mówi Sonya - o oglądaniu rozgwieżdżonego nieba bez jakiegokolwiek zakłócającego ten widok źródła światła. Amerykanka nie przesadza, mówiąc o podziwianiu "całej Drogi Mlecznej".

Samotna kobieta płynie 6000 mil kajakiem przez Pacyfik. I doskonale wie, co robi

- Przygotowywałam się do tego trzy lata - mówi dla AP. Jej siedmiometrowy kajak "Icha" (w języku Okinawa oznacza to "Od chwili, gdy się spotkamy, jesteśmy rodziną") waży mniej niż 300 kg. Sonya planuje wiosłować po 14-16 godzin dziennie, a także w nocy, jeśli warunki pozwolą.

Samotna kobieta płynie 6000 mil kajakiem przez Pacyfik. I doskonale wie, co robi

Baumstein będzie miała wsparcie z lądu - przez telefon satelitarny i GPS. Będzie też otrzymywać dokładne informacje pogodowe - tak, by w razie zagrożenia sztormem szybko sklarować kajak, zaształować ekwipunek, sprawdzić balast i schować się do kabiny, by przeczekać złą pogodę.

Samotna kobieta płynie 6000 mil kajakiem przez Pacyfik. I doskonale wie, co robi

A czego naprawdę boi się Sonya? Tego, że przez cały czas podróży będzie przemoczona. W bezksiężycowe noce, gdy nie widać, skąd uderzają fale, przewalające się przez pokład, jest najtrudniej. Będzie mokro. Bardzo.

- Będę ciągle przemoczona. I cała w soli morskiej. Co najmniej 30 razy dziennie dostanę chlaśnięcie wodą o temperaturze 15 st. C. Czasem fale są tak silne, że wysadzają mnie z mojego siedziska - opowiada. A do tego z minuty na minutę zmieniają się warunki. Raz ma się wrażenie, że wiosłuje się sprawnie, a kajak szybko płynie - a niedługo później wiosłujący jest przekonany, że porusza się bardzo, bardzo wolno.

Ale Sonyi to nie przeszkadza. Zaręcza że zarówno idealne wiosłowanie, jak i walka o każdy metr w złej pogodzie, są tym, co przyciąga ją do tej przygody. - Wtedy czuję, że żyję na maksimum możliwości - mówi.

Wyprawę Sonyi można śledzić na jej stronie.