Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]

Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]

  • czwartek, 05 czerwca 2014
  • Kim są nowi posłowie Platformy?

    fot. Platforma.org

    Wybory europejskie miały kilka formalno-prawnych konsekwencji. Jedną z nich było to, że w Sejmie pojawiło się kilkunastu nowych posłów, którzy zastąpili polityków udających się do Brukseli. Dziś ślubowanie złożyło 15 nowych parlamentarzystów, z PO, PiS i SLD, którzy mieli kolejne wyniki na listach w 2011 roku.

    Kim są nowi członkowie klubu PO? Dla większości to powrót do Sejmu. Np. zastępująca Bogdana Zdrojewskiego posłanka Aldona Młyńczak z Wrocławia zasiadała w Sejmie od 2005 do 2011 roku. Pracowała wtedy w komisjach infrastruktury i gospodarki. Jeszcze większym doświadczeniem sejmowym może pochwalić się Andrzej Smirnow (Warszawa), który zastąpił Dariusza Rosatiego. Smirnow był posłem Sejmu I, III, V, VI i VII kadencji. Był m.in. działaczem Porozumienia Centrum i AWS, w Sejmie zajmował się m.in. edukacją.

    Jan Rzymełka ze Śląska był w Sejmie w latach 1989-1993 i 2000-2011, zastąpi teraz Marka Plurę. W Sejmie był m.in. szefem Komisji Ochrony Środowiska. Również Michał Stuligrosz z Poznania, który zastąpił Agnieszkę Kozłowską-Rajewicz był doświadczonym posłem (IV, V, VI i VII kadencja Sejmu). Stuligrosz zajmował się m.in. kwestiami dotyczącymi mediów i prawa autorskiego (był w komisji Kultury i Środków Przekazu).

    Mniejszym doświadczeniem może pochwalić się Beata Rusinowska (urodzona w Żyrardowie, zastąpi Julię Piterę). Była posłanką w latach 2010-2011, weszła do Sejmu gdyż mandatu zrzekł się w 2010 poseł Andrzej Nowakowski, który został prezydentem Płocka.

    Posłem nie był wcześniej Aleksander Sosna (zastąpił minister nauki i szkolnictwa wyższego Barbarę Kudrycką). Sosna był jednak wiceprezydentem Białegostoku od 2006 roku. W 2010 został też społecznym doradcą prezydenta Komorowskiego ds. społeczności prawosławnej i mniejszości białoruskiej w Polsce.

    Jak widać, klub PO w większości zasilą sejmowi weterani, doświadczeni politycy.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • środa, 04 czerwca 2014
  • Obama w Polsce pokazał, dlaczego potrafił dwa razy wygrać najtrudniejszą kampanię świata

    Przemówienie prezydenta na Placu Zamkowym oczarowało słuchaczy. Co chwila było przerwane brawami. Obama w bardzo mocny sposób zaakcentował to, że Polska w nowej sytuacji geopolitycznej nie powinna się obawiać samotności. Na szali położył całą wiarygodność jedynego na świecie supermocarstwa.

    Obama w trakcie swojej wizyty nie obiecał Polakom szybkiego rozmieszczenia „dwóch ciężkich brygad”, o których mówił kilka tygodni temu minister Sikorski. Przywiózł zapewnienie dalszych inwestycji w obronność regionu. I jednocześnie bardzo sprawnie retorycznie, w swoim stylu pokazał, że nie przez przypadek wygrał dwa razy najtrudniejszą kampanię polityczną świata.

    Kombinacja jego stylu, ale także bardzo mocnej treści – w której połączył walkę o wolność Polski z obecną sytuacją – sprawiła, że jego przemówienie trafiło w oczekiwania słuchaczy. To było czuć na Placu Zamkowym. Jestem pewny, że gdyby w najbliższy wtorek odbywało się głosowanie w którym można by wybrać Obamę, to większość słuchaczy jego przemówienia by z pewnością to zrobiło.

    Wizyta była maksimum tego, co Obama jako polityk mógł zrobić. Widać było – dzięki dobremu wyczuciu sytuacji – że chce w jak największy sposób przekonać Polaków (i świat) że Ameryka rozumie znaczenie kryzysu ukraińskiego dla całego globalnego porządku światowego. I zapewne dlatego ta wizyta przejdzie do historii jego prezydentury.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • poniedziałek, 02 czerwca 2014
  • Czego można spodziewać się po wizycie Obamy? Dużo symboliki, konkrety w tle

    Fot. AP Photo/Carolyn Kaster

    To będzie tydzień zdominowany przez politykę międzynarodową - już jutro o godzinie 9:50 w Polsce pojawi się prezydent USA Barack Obama. Polityka krajowa schodzi na dalszy plan. We wtorek spotka się z prezydentem Komorowskim i premierem Tuskiem, a w środę ma na Placu Zamkowym wygłosić przemówienie dotyczące między innymi obecnej sytuacji międzynarodowej.

    Wizyta Obamy z okazji rocznicy 4 czerwca ma przede wszystkim znaczenie symboliczne. Obchody 25. rocznicy pierwszych wolnych wyborów mają dzięki Obamie bardzo dużą rangę. Na chwilę Warszawa znajdzie się w centrum uwagi światowych mediów.

    Ale kryzys ukraiński sprawił, że odwiedziny prezydenta nabierają dodatkowego znaczenia. Obama przeprowadzi serię rozmów na najwyższym szczeblu. Jak mówił dziś rano w Kontrwywiadzie RMF Paweł Graś, sekretarz stan w KPRM stwierdził, że jednym z tematów rozmów będzie wzmocnienie obecności NATO (czyli w praktyce sił amerykańskich) w tej części Europy.

    To jednak temat rozmów bilateralnych. Trudno oczekiwać bardzo konkretnych oświadczeń ze strony prezydenta, zarówno jutro, jak i w jego przemówieniu w środę. Nikt nie spodziewa się, że prezydent ogłosi zwiększenie na stałe obecności wojsk USA w Polsce. To może być tematem rozmów "w cztery oczy", ale w warstwie oficjalnej ta wizyta będzie przede wszystkim symboliczna.

    Prezydent w swoim przemówieniu na pewno powiąże polską drogę do demokracji i wolności z obecną sytuacją na Ukrainie, oraz z agresywną postawą Rosji. Można oczekiwać wielu mocnych deklaracji, które będą bardzo przyjemne dla Polaków - o znaczeniu więzi z USA i tak dalej. Ta symbolika ma też być wzmocniona jutrzejszym spotkaniem Obamy i prezydenta Komorowskiego z polskimi i amerykańskimi lotnikami.

    Jednak symbole w polityce międzynarodowej mają istotne znaczenie. Dlatego też bagatelizowanie znaczenia przyjazdu prezydenta - najpewniej ostatniego w jego kadencji - też nie ma większego sensu.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • czwartek, 29 maja 2014
  • Tusk ostro o Schetynie na zarządzie PO. "Osłabia partię"

    Posiedzenie zarządu PO miało służyć przede wszystkim podsumowaniu wyniku niedzielnych wyborów, ale dla premiera Tuska stało się też okazją do wysłania dość jednoznacznego komunikatu pod adresem Grzegorza Schetyny. Były lider dolnośląskiej PO na dwa tygodnie przed wyborami, w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" powiedział że PO jest syta i brakuje jej woli walki.

    Tusk miał powiedzieć m.in, że działalność Schetyny to świadoma gra na obniżenie wyniku PO - informuje "Wprost". Potwierdzają mi to źródła w zarządzie PO. Premier miał dość i jednoznacznie stwierdził, że "tak tego nie zostawi" i "nie pozwoli na to".

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Migalski odchodzi z polityki. Jak pisze w oświadczeniu: "Żegnamy europosła Migalskiego. Witamy doktora Migalskiego"

    Jeszcze wczoraj Marek Migalski zastanawiał sie na Twitterze, czy nie wystartować do Senatu w najbliższych wyborach uzupełniających na Śląsku. Dziś były eurodeputowany PRJG publikuje na swojej stronie oświadczenie, w którym rozstaje się z polityką. Zaczyna od kilku gorzkich słów pod adresem swoich byłych kolegów z PRJG:

    "Przypomnę jedynie, że przed ponad dwoma miesiącami zrezygnowałem z funkcji wiceprezesa PRJG. Nie wszedłem także do sztabu wyborczego. Moje sugestie co do kształtu kampanii ignorowano, a rad nie uwzględniano. Dlatego skupiłem się na swojej kampanii indywidualnej. Była ona przez wielu oceniana jako jedna z najlepszych w kraju. Jednak polityka to gra zespołowa i jako drużyna ponieśliśmy bolesną porażkę. Nie mogę tego nie zauważać".

    Później Migalski dodaje: "Dziś staję przed dylematem jak wykorzystać swoje doświadczenie i wiedzę. Mogłem to robić pozostając szefem śląskich struktur PRJG i nadal działać na rzecz dobra wspólnego jako polityk. Zdecydowałem jednak, że rezygnuję z tego zaszczytu i odchodzę z polityki jako zawodu. Rano przesłałem na ręce kierownictwa partii swoją rezygnację z członkostwa w Polsce Razem. Życzę moim Koleżankom i Kolegom powodzenia, ale nie mogę już towarzyszyć im w ich drodze.

    Wybrałem powrót do życia akademickiego i publicystycznego. Mam nadzieję, że moja wiedza i doświadczenie, których nabyłem w ciągu ostatnich pięciu lat, będą pomocne w opisywaniu rzeczywistości i jej objaśnianiu wyborcom. Mam także nadzieję, że w ten właśnie sposób nadal będę przyczyniał się do budowania dobra publicznego i do wzmacniania racjonalizmu w polskim życiu społecznym".

    Przyznaje także z właściwą sobie skromnością: Byłem niebanalnym i wnikliwym analitykiem przed pięcioma laty. Dziś – po tym doświadczeniu, które stało się moim udziałem – mam wrażenie, że jeszcze lepiej rozumiem mechanizmy rządzące polską i europejską polityką.

    Migalski w swoim oświadczeniu zawiera także przeprosiny: Przepraszam wszystkich, których w czasie mojej kariery politycznej obraziłem, uraziłem lub zawiodłem. Nie było to moją intencją.

    Na koniec pisze: "Trzymajcie za mnie kciuki na tej staro-nowej drodze życiowej. Żegnamy europosła Migalskiego. Witamy doktora Migalskiego".

    Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • środa, 28 maja 2014
  • Graś kontra Schetyna, czyli pojedynek w Platformie o poranku

    Agnieszka Sadowska / Agencja Gazeta

    Dziś gościem Kamili Biedrzyckiej-Osicy w TVP Info o 7:45 był Grzegorz Schetyna, były szef Platformy na Dolnym Śląsku. O 8:13 w Salonie politycznym Trójki pojawił się jeden z najbliższych współpracowników premiera, Paweł Graś. To musiało prowadzić do "korespondencyjnego" pojedynku dwóch polityków.

    Schetyna od minimalnie wygranych przez Platformę wyborów unika bezpośrednich uderzeń w premiera Tuska. Jak stwierdził w wypowiedzi dla wtorkowych "Wiadomości", sukces Platformy to zasługa przede wszystkim aktywności premiera. Dziś jednak wystosował ostrzeżenie przed wyborami samorządowymi. Jak powiedział:

    "Jeżeli nie będzie mobilizacji w Polsce powiatowej, Polsce lokalnej, to bez obecności, bez rozmowy ludźmi na samym dole nie da się wygrać, i nikt nie pomoże, nawet wielka mobilizacja tu, w Warszawie".

    Trudno nie interpretować tego jako delikatnego sygnału, że tylko dzięki Tuskowi Platforma jesiennych wyborów nie wyga, że potrzebna jest "oddolna mobilzacja".

    Paweł Graś kilkanaście minut później skrytykował Schetynę - nie tyle za wywiad w TVP Info, co za "całokoształt". Jak powiedział wpływowy sekretarz generalny PO:"Widzę, że Grzegorz Schetyna jest aktywny medialnie po wyborach. Szkoda, że tak nie było w kampanii. Jedyny akcent, jaki pamiętamy, to krytyka Platformy. Dwa tygodnie przed wyborami to nie jest dobry sygnał".

    Jak widać, klimat w Platformie - mimo zwycięstwa - nie jest sielankowy. Schetyna może kontynuować swoją krytyką, zwłaszcza że bardzo przez niego krytykowany w kampanii Michał Kamiński jednak nie dostał się do europarlamentu.

    Kolejna okazja do wewnętrznych podsumowań już jutro - w czwartek wieczorem zbiera się Zarząd partii. Ale bez Schetyny, który stracił miejsce w nim po tym jak utracił władzę w Platformie na Dolnym Śląsku, pod koniec października 2013 roku.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • wtorek, 27 maja 2014
  • Dlaczego nowy mit na prawicy dotyczący fałszerstwa wyborczego nie ma związku z rzeczywistością

    https://twitter.com/TVN48

    To nowy, internetowy hit prawicy: PKW wyciągnęła z urn więcej kart do głosowania, niż ich wydała. Zdjęcie z obwieszczenia PKW krążyło we wtorek na prawicowych stronach w internecie, jako kolejny "dowód" na to, że Platforma sfałszowała te wybory. Ma pokazywać, że w tych wyborach wyjęto z urn więcej kart, niż ich wydano.

    Wyjaśnienie całej sprawy jest banalnie proste: punkt drugi z obwieszczenia nie uwzględnia głosowania korespondencyjnego (w punkcie piątym wyliczono, ile do urn wrzucono kopert z kartami, a w punkcie szóstym - ile ich wyciągnięto) i dotyczy tylko kart wydanych osobiście w komisjach wyborczych. Łącznie wydano osobiście 7 295 481 kart, a z urn wyjęto łącznie 7 298 064, z uwzględnieniem 4 583 głosów korespondencyjnych. Dodatkowo, drobny ułamek wyborców (2 tysiące w tych wyborach) zabrało i/lub zniszczyło karty wydane im osobiście (jak powiedziano mi w PKW), stąd różnica w ostatecznym rachunku.

    W ten właśnie sposób tworzą się mity.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • "Financial Times": Tusk może być szefem Komisji Europejskiej zamiast Junckera

    Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

    Dziś wieczorem w Brukseli rozpoczyna się nieformalny szczyt liderów UE. Jego tematem ma być przede wszystkim dyskusja o nowym układzie sił po wyborach 25 maja i obsadzeniu kluczowych stanowisk w całej Unii. Jak pisze "Financial Times", premier Wielkiej Brytanii David Cameron próbuje zablokować kandydaturę Jean-Claude Junckera na szefa Komisji Europejskiej, a Donald Tusk może być jednym z jego potencjalnych zastępców. Juncker był oficjalnym kandydatem EPL na to stanowisko w kampanii, a jego głównym rywalem był lider socjalistów, Martin Schulz.

    EPL wygrała wybory do PE na poziomie europejskim - chadecy mają najwięcej eurodeputowanych. Ale Juncker wcale nie jest pewniakiem. I to nie tylko ze względu na Camerona - nawet Angela Merkel nie udzieliła mu po wyborach zbyt entuzjastycznego poparcia. Cameron - jak pisze "FT" - jest zwolennikiem innego rozwiązania.

    Na nowego szefa KE musi zarówno zgodzić się Rada Europejska (liderzy UE, czyli w praktyce Merkel, Hollande i kilku innych) jak i Parlament Europejski. Istnieje scenariusz, w którym Juncker zostaje nowym przewodniczącym Rady - zamiast Hermana Van Rompuya. Pytanie tylko, czy innego kandydata na szefa Komisji zaakceptowałby Parlament.

    Możliwe, że dziś powstanie tzw. shortlista nazwisk na nowego szefa KE, nowego przewodniczącego Rady Europejskiej i szefa unijnej dyplomacji. Przynajmniej jedno z tych stanowisk musi przypaść socjalistom. W grze o szefa unijnej dyplomacji (tzw. HighRep w brukselskim żargonie) pozostaje cały czas Radosław Sikorski, ale jego szanse są niewielkie. Również szanse na to, by premier Donald Tusk został nowym szefem Komisji wydają się w tym momencie czysto iluzoryczne. Poza tym, jak przekonują mnie rozmówcy z Brukseli, pozostawanie w tej grze nie leży w interesie premiera.

    Cel strategiczny Polski jest bowiem inny. Najbardziej prawdopodobną funkcją, o którą dziś zaczniemy walkę to stanowisko komisarza ds. energetyki. To jest zgodne z projektem unii energetycznej forsowanym przez Tuska przed wyborami oraz cenne dla niego z wewnętrznego, krajowego punktu widzenia. Na inne, wyższe stanowiska przedstawiciel Polski raczej nie ma szans.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • niedziela, 25 maja 2014
  • Ze sztabu Platformy. Wynik exit poll spowodował krótką erupcję radości w Domu Dochodowym przy placu Trzech Krzyży. Tusk zachowywał ostrożność w swoim przemówieniu, ale atmosferę tutaj można podsumować w jeden sposób - poczucie ulgi. Premier nie rozmawiał z dziennikarzami, szybko wyszedł z miejsca w którym zorganizowano wieczór wyborczy w otoczeniu jego najbliższych współpracowników. Igor Ostachowicz - jeden z głównych doradców premiera - szeroko się uśmiechał, gdy szef rządu wychodził z sali.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • środa, 21 maja 2014
  • Najnowsza prognoza wyników wyborów do PE: Platforma 19 mandatów, PiS 18. Korwin bez mandatu

    Symulacja przygotowana przez PARR (Polska Agencja Rozwoju Regionalnego) oraz PIBA (Polski Instytut Badań i Analiz) pokazuje, że Kongres Nowej Prawicy może odnieść sukces, ale jego lider może się jednak nie dostać do europarlamentu. Przy frekwencji 20% KNP uzyskuje tylko 2 mandaty (Małopolska i Warszawa). Janusz Korwin-Mikke startuje ze Śląska. Tylko przy frekwencji 25% Janusz Korwin-Mikke dostaje się do PE - zamiast mandatu z Warszawy.

    Prognoza oparta jest na kwietniowych wynikach sondaży do PE. Platforma zdobywa w niej 19 mandatów, PiS 18. SLD 6 mandatów, PSL i EP/TR po 3.

    W przypadku EP/TR są to miejsca w Warszawie (Ryszard Kalisz), na Śląsku (Kazimierz Kutz) i w Wielkopolsce (Marek Siwiec).

    Z Platformy w żadnym wariancie nie dostaje się Michał Kamiński - jego miejsce to dopiero 20 mandat PO w tych wyborach.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • wtorek, 20 maja 2014
  • To już oficjalne: Platforma zakończy kampanię konwencję na Śląsku

    Fot. Wojciech Kardas / AG

    We wtorek rano Tadeusz Zwiefka, szef sztabu kampanii PO potwierdził w programie "Gość Poranka TVP Info" informację, która krążyła nieoficjalnie od kilku dni. Platforma zakończy kampanię konwencją na Śląsku. Jak można się spodziewać, udział w niej weźmie premier Tusk. To będzie ostatni akcent walki o głosy wyborców w wykonaniu PO przed ciszą wyborczą.

    Wszystkie ugrupowania planują zakończyć kampanię mocnym akcentem. Np. Janusz Korwin-Mikke planuje duży wiec na Placu Zamkowym w Warszawie, o 18.30 w piątek. Inne partie też przygotowują się do zaprezentowania "końcowego argumentu" dla wyborców. Oczywiście można zastanawiać się, jaki sens ma organizacja dużych spotkań tuż przed ciszą wyborczą, gdy w kilka godzin po nich wszystkie komentarze i opinie będą musiały zniknąć z mediów. Ale nie zmienia to faktu, że piątek będzie politycznie bardzo gorący.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • poniedziałek, 19 maja 2014
  • Bartoszewski w nowym spocie deklaruje, że będzie głosować na Plaformę

    Frekwencja, frekwencja, frekwencja - to słowa jakie można najczęściej usłyszeć w sztabie PO na Wiejskiej. Sztabowcy partii rządzącej są przekonani, że w tej kampanii kluczem dla sukcesu jest zmobilizowanie elektoratu Platformy. Przy niskiej frekwencji ( nawet poniżej 20%) rzeczywiście każdy głos jest na wagę złota. Dlatego jeden z ostatnich spotów PO w tych wyborach zawiera przekaz mobilizacyjny. Występuje w nim oczywiście prof. Władysław Bartoszewski, jedna z kluczowych postaci dla PO w tych wyborach. Bartoszewski deklaruje wprost: będę głosować na PO. To jest jeden z ostatnich argumentów, które PO zdoła przekazać w tej kampanii. Spot ma być od dziś emitowany w najważniejszych stacjach telewizyjnych.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Bartoszewski udziela poparcia Róży Thun

    Władysław Bartoszewski staje się kluczową postacią w kampanii Platformy. To on jest główną postacią w najważniejszych spotach partii rządzącej. Dlatego dla Róży Thun - jedynki PO w Krakowie - bezpośrednie poparcie Bartoszewskiego jest bardzo cenne. Ten klip był zaprezentowany po raz pierwszy na niedzielnej konwencji wyborczej PO w Krakowie.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • niedziela, 18 maja 2014
  • Minister Sikorski pracuje nad swoim wystąpieniem przed konwencją PO

    Fot. Michał Kolanko

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • piątek, 16 maja 2014
  • Zdrojewski odpowiada na konferencję Kaczyńskiego i Jackiewicza. "Lider PiS na Dolnym Śląsku chyba tonie i to bez powodzi...

    https://twitter.com/BZdrojewski

    Konferencja prasowa prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego i Dawida Jackiewicza (lidera listy w okręgu) we Wrocławiu wywołała już reakcję jedynki PO na Dolnym Śląsku, Bogdana Zdrojewskiego. Jak napisał na Twitterze: "Lider PiS na Dolnym Śląsku chyba tonie i to bez powodzi...Ale inaczej nie mogę pojąć, po co swojego szefa wciąga w problematykę, na której tutaj, zwłaszcza na Ostrowie Tumskim, może jedynie polec. Żebym się tym martwił? Nie. Martwi mnie raczej skleroza. Przecież to wciąż młody człowiek!"

    To replika na konferencję, w której PiS oskarżył PO o zaniedbania w budowie systemu przeciwpowodziowego na Dolnym Śląsku. PiS bardzo intensywnie stawia w ostatnich dniach na przekaz, w którym łączy tematykę powodzi z ogólnymi argumentami przeciwko Platformie. Wszystko można sprowadzić do jednego przekazu: Polityka Tuska jest skoncentrowana tylko na propagandzie, nie zaś na słuchaniu potrzeb Polaków i reagowaniu na nie.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • czwartek, 15 maja 2014
  • Nowy spot SP. Jest Conchita Wurst i unijne absurdy. Jest też hasło: Wybierz ludzi, którzy chcą w Europie przywrócić normalność. Postaw na Solidarną Polskę

    Jednym z ważniejszych trendów tej kampanii jest wyścig o to, kto będzie bardziej eurosceptyczny. To na tej fali surfuje teraz Janusz Korwin-Mikke. Nowy spot, który partia zaprezentuje o 12.00 w Sejmie to próba pokazania unijnych absurdów, a także ideologicznych dziwactw. Jest i Conchita Wurst - jako symbol narzucania przez UE konkretnej, obcej ideologii.

    Spot nie jest może arcydziełem pod względem technicznym, ale SP zgromadziła bardzo wiele przykładów na unijne dziwactwa. Jest też atak na unijną biurokrację i pensje urzędników w Brukseli. Solidarna Polska szuka możliwości przebicia się w mediach ogólnokrajowych, a ten spot jest tego przykładem. SP chce też podkreślić, że jest najbardziej eurosceptyczną partią, na którą można głosować w tych wyborach.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • środa, 14 maja 2014
  • "Warszawa Kowala" - tak Paweł Kowal opisuje stolicę w nowym spocie

    Nowy klip Pawła Kowala to próba pokazania związków polityka PRJG z Warszawą. Kowal opisuje w nim najważniejsze dla niego miejsca - od Wilanowa w którym mieszka, przez Ochotę (gdzie wziął ślub) po Muzeum Powstania Warszawskiego.

    Ten klip to metoda na pokazanie związków polityka z miastem. Kowal urodził się w Rzeszowie, w 2009 roku dostał się do PE z Małopolski.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Platforma minimalnie wyprzedza PiS w nowym sondażu CBOS

    W najnowszym badaniu CBOS Platforma osiąga niemal identyczny wynik jak PiS. Partia Tuska może liczyć na 21 proc., PiS 20 proc. Do PE swoich przedstawicieli wprowadzają też KNP i SLD (po 6 proc.) Poniżej progu są PSL (3 proc.), oraz EP/TR, Solidarna Polska (po 2 proc.). Polska Razem Jarosława Gowina ma 1%.

    Gdy nie uwzględnia się niezdecydowanych to wyniki przedstawiają się następująco: PO – 34 proc., PiS –33 proc, Nowa Prawica – 10 proc., SLD-UP – 9 proc., PSL i Europa Plus Twój Ruch – po 4 proc., Solidarna Polska i Polska Razem – po 2 proc. Wyniki podaje serwis 300polityka.

    Deklarowana frekwencja to 41 proc. ( 4 punkty procentowe w porównaniu z kwietniem). Badanie przeprowadzono metodą wywiadów bezpośrednich (face to face) wspomaganych komputerowo (CAPI) w dniach 22 kwietnia – 4 maja 2014 roku na liczącej 1057 osób reprezentatywnej próbie losowej dorosłych mieszkańców Polski.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • poniedziałek, 12 maja 2014
  • Sikorski przekonuje do głosowania na Rostowskiego w pierwszym spocie byłego wicepremiera

    Jacek Rostowski sięgnął po najmocniejsze możliwe (poza premierem Tuskiem) wsparcie w okręgu kujawsko-pomorskim. W pierwszym klipie Rostowskiego występuje szef MSZ Radosław Sikorski.

    Sikorski przekonuje, że wybór Rostowskiego przyczyni się do poprawy sytuacji gospodarczej w regionie. I deklaruje, że będzie na niego głosować. "Potrzebujemy europosła wagi ciężkiej" - mówi szef MSZ w klipie.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Nieudane spotkanie wyborcze Zdrojewskiego. Sygnał problemów w kampanii?

    "Tylko dwie osoby na spotkaniu" - to nie jest tekst, którzy polityk chciałby zobaczyć o swojej kampanii w mediach. Ale tak właśnie "Gazeta Wrocławska" opisuje spotkanie wyborcze ministra Bogdana Zdrojewskiego w Środzie Ślaskiej, na którym miały pojawić się tylko... dwie osoby.

    Jak dodaje reporterka: "Gdyby nie kilkunastu urzędników, radnych i lokalnych działaczy PO, którzy towarzyszyli przyszłemu europosłowi z obowiązku partyjnego lub służbowego, Bogdan Zdrojewski przeszedłby przez Środę praktycznie niezauważony".

    Zdrojewski miał być lokomotywą wyborczą PO na Śląsku. To od niego w dużym stopniu zależy wynik PO w skali kraju. Przed kampanią mówiło się, że Zdrojewski może zdobyć ponad 200 tysięcy głosów. Jak wynika z moich rozmów z obserwatorami lokalnej polityki, bardzo widoczny - dużo bardziej niż się to zapowiadało - jest kandydat numer 3 na liście, czyli Stanisław Huskowski. To on ma poparcie popularnego prezydenta miasta, Rafała Dutkiewicza.

    To pierwsze publiczne wystąpienie Dutkiewicza od czasu wypadku samochodowego. A na Dolnym Śląsku mówi się, że podstawowym problemem Zdrojewskiego jest brak dostatecznych funduszy w tej kampanii.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • piątek, 09 maja 2014
  • Platforma startuje z nowym etapem projektu "Człowiek Europy". Tym razem każdy może wystąpić w filmie z Bartoszewskim

    Platforma bardzo intensywnie promuje swoją akcję "Człowiek Europy" z udziałem prof. Bartoszewskiego. Tym razem interaktywnie - po zalogowaniu się na serwis CzłowiekEuropy można wkleić swoje zdjęcie w klip, w którym Bartoszewski mówi o znaczeniu wyborów europejskich. PO przygotowała też specjalny mural w Warszawie, pod którym można robić swoje zdjęcie.

    Platforma.org

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • środa, 07 maja 2014
  • Róża Thun w nowym spocie: "Wybierz konkretnie"

    Nowy spot Róży Thun - jedynki PO w okręgu małopolsko-świętokrzyskim - to podkreślenie, że Thun w nowej kadencji także (jak w poprzedniej) będzie załatwiać "konkretne sprawy" dla mieszkańców swojego okręgu.

    To pierwszy spot eurodeputowanej w tej kampanii. Jej hasło to "Róża od konkretów" i wokół tego zbudowany jest też ten spot, który wyróżnia się spośród innych przede wszystkim warstwą wizualną. Thun zwraca się w nim bezpośrednio do wyborców: "Jest jeszcze mnóstwo roboty, więc wybierz konkretnie". Przypomina też o 18 miliardach na rozwój gospodarczy (bardzo dobrze pokazanego w spocie) regionu.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • wtorek, 06 maja 2014
  • Fakt: BOR dowozi pizzę szefowi MSZ. Rzecznik: Sikorski intensywnie pracował!

    fot. Fakt

    Sikorski wysłał oficerów BOR po pizzę - pisze dzisiejszy "Fakt" na jedynce. "BOR-owcy gnali autem z oddalonej o 10 kilometrów pizzerii na złamanie karku, byle tylko dowieźć ciepły posiłek. Ministrze Sikorski, to już nie łaska samemu sobie przywieźć obiad?!". Trudno uznać tekst za korzystny dla szefa MSZ. Rano cała publikacja wywołała falę żartów pod adresem Sikorskiego, przede wszystkim na Twitterze.

    Jak reaguje ministerstwo? Jak napisał mi Marcin Wojciechowski:

    - "Minister Sikorski intensywnie pracował w trakcie długiego weekendu nad dorocznym expose o polityce zagranicznej, które wygłosi 8 maja" - wyjaśnia rzecznik MSZ.

    O sprawę był dziś pytany na konferencji prasowej prezes PiS Jarosław Kaczyński. Jak stwierdził lider Prawa i Sprawiedliwości:

    - "Jeżeli pan Sikorski sam lubi pizze, to ja nie widzę w tym nic szczególnie złego, ja sam też lubię, chociaż może nie jakoś pasjami. Jest kwestia z tym BOR-em. Ja powiem tak: w życiorysie politycznym Sikorskiego można znaleźć gorsze wydarzenia" - powiedział Kaczyński.

    8 maja Sikorski ma przedstawić swoja wizję polityki zagranicznej i cele polskiej dyplomacji na najbliższe 12 miesięcy. Doroczne expose szefa MSZ nabiera w warunkach kryzysu ukraińskiego i kampanii wyborczej dodatkowego znaczenia. I nietrudno się dziwić, że wszystko co robi minister spraw zagranicznych jest uważnie śledzone przez media, a już zwłaszcza tabloidy.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • poniedziałek, 05 maja 2014
  • Pierwszy w tej kampanii spot Zybertowicza

    Andrzej Zybertowicz to jeden z kluczowych intelektualistów na prawicy. Startuje do PE z drugiego miejscu w okręgu kujawsko-pomorskim. Oto jego pierwszy klip wyborczy, w którym Zybertowicz koncentruje się na swojej biografii. Przełomu pewnie nie ma, ale klip jest bardzo dobrze przygotowany pod względem technicznym.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Platforma chwali się swoimi mobilnymi biurami

    fot. PO na FB

    Wszystkie partie prowadzą na tym etapie kampanii mniej lub bardziej intensywną działalność w terenie - na poziomie bezpośredniego kontaktu z wyborcami kandydatów, działaczy i wolontariuszy. To, co dzieje się na najwyższym szczeblu - wystąpień Tuska, Kaczyńskiego czy też innych liderów partyjnych - to tylko jeden z elementów walki o głosy wyborców.

    PO stawia w niej na tzw. "mobilne biura", a podstawowym gadżetem są charakterystyczne "łapki" z nazwami regionów. Zdjęcie z pierwszego etapu terenowej kampanii partii - która wystartowała 1 maja - pojawiło się dziś na facebookowym profilu na PO.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • niedziela, 04 maja 2014
  • Miller w nowym spocie SLD atakuje Platformę i przypomina o swoich zasługach

    Nowy spot SLD to atak na Platformę Obywatelską za pogłębianie różnic miedzy bogatymi a biednymi. To pierwszy klip Sojuszu z udziałem Leszka Millera w tej kampanii. Jak mówi: "Kiedy 10 lat temu wprowadzałem nasz kraj do UE, miałem jasną wizję Polski w Europie, Polski bogatej i sprawiedliwej, Polski pracy, kraju trwałego i wysokiego rozwoju. Dzisiejsza Polska różni się od tej, o jakiej marzyłem".

    Miller przekonuje też: "Nie tak miało być. Czas na zmiany". Spot będzie emitowany w telewizji od początku nadchodzącego tygodnia.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • czwartek, 01 maja 2014
  • Schulz w Łodzi: Szefem komisji będę ja albo Juncker. Po wyborach trzeba będzie szukać koalicji

    fot. Michał Kolanko

    Spotkanie z młodymi ludźmi (oraz lokalnymi politykami i działaczami Sojuszu) i dyskusja o tym, jak zwalczać bezrobocie - tak zakończyła się wizyta szefa PE i kandydata socjalistów na szefa KE Martina Schulza w Polsce. Przed rozpoczęciem spotkania pytałem Schulza o scenariusze po wyborach 25 maja i możliwość, że pojawi się inny kandydat na szefa Komisji.

    - Szefem Komisji będzie albo Juncker, albo ja - powiedział mi niemiecki polityk.

    Gdy zwróciłem uwagę, że poparcie dla EPP i socjalistów jest bardzo wyrównane, i obie partie mogę zdobyć podobną liczbę mandatów, Schulz stwierdził, że po wyborach konieczne będzie budowanie koalicji.

    -To jak w parlamencie krajowym, rzadko kiedy partia zdobywa absolutną większość. Będziemy szukać koalicji. W Niemczech partia Merkel miała 41% poparcia i musiała szukać koalicjanta, aby zostać kanclerzem.

    W praktyce oznacza to, że jeśli wygrają socjaliści, będą musieli skonstruować progresywną koalicję w PE, tak aby Schulz został zatwierdzony przez Parlament jako nowy szef Komisji.

    Schulz odwiedził Polskę na zaproszenie SLD. Jego spotkanie w Łodzi miało podkreślić znaczenie jego planu walki w bezrobociem wśród młodych w całej kampanii, którą prowadzi jako potencjalny szef Komisji. Schulz przez kilkanaście minut odpowiadał na pytania o swój program jako szefa KE. Jednym z głównych elementów kampania PES jest właśnie budowanie przekazu, ze konieczne są inwestycje w ludzi, a nie np. ratowanie banków. To też jest jeden z elementów kampanijnego przekazu Sojuszu. W spotkaniu oprócz Schulza wzięli udział m.in. Leszek Miller, Dariusz Joński, a także jedynka SLD w Łodzi, Weronika Marczuk.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Jarubas o nowym spocie PSL: Stawiamy na najnowsze trendy w komunikacji

    Nowy spot PSL to próba redefinicji pojęcia bezpieczeństwa w zmaganiach o PE. Jest utrzymany w typowej dla PSL w tej kampanii formie. O spocie rozmawiałem z Adamem Jarubasem, szefem sztabu ludowców.

    Dlaczego ogólnokrajowe spoty PSL w tej kampanii utrzymane są w bardzo specyficznej formie?

    Jest to w pełni przemyślana koncepcja. Śledzimy najnowsze trendy w komunikacji, stawiamy na treść a nie pokazywanie kandydatów w różnych głupich pozach po to aby na siłę skupić uwagę (proszę zwrócić uwagę na spoty firmy, której nie można posądzić o brak kreatywności)

    Czy spoty będą trafiać do tradycyjnego, bardziej konserwatywnego elektoratu PSL?

    Jesteśmy partią, która ma aspiracje trafiania z przekazem do każdego odbiorcy, nie tylko konserwatywnego.

    Czy najnowszy spot można odczytać jako uderzenie w sposób definiowania bezpieczeństwa przez PO w tej kampanii?

    Zwracamy uwagę na to, że bezpieczeństwa nie można zawężać jedynie do wymiaru międzynarodowego i militarnego. Stąd pokazujemy je w odsłonach codziennego życia: pracy, zdrowia, edukacji itd. ( w domyśle: mimo tego jak wiele udało się w ciągu ostatnich lat, mamy jeszcze wiele do zrobienia aby Polacy poczuli się w pełni bezpieczni). Z dystansem odnosimy się do stanowisk PO, PiS w sprawie konfliktu na wschodzie. Nie chcemy wszczynać konfliktów z sąsiadami, ani na wschodzie ani na zachodzie. Przypominamy, że Jarosław Kaczyński chciał budować armię europejską kosztem dopłat dla rolników.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • środa, 30 kwietnia 2014
  • Nowy spot PSL: Bezpieczeństwo to nie tylko militaria

    Bezpieczeństwo to jeden z głównych tematów tej kampanii. PSL w nowym spocie definiuje bezpieczeństwo na swój własny sposób - za pomocą "miękkich" spraw społeczno-ekonomicznych. Ten spot częściowo wymierzony jest w to, jak Platforma prowadzi swoją kampanię, która oparta jest właśnie na bezpieczeństwie militarnym, międzynarodowym, energetycznym itd.

    Bezpieczeństwo to m.in. sprawnie działająca służba zdrowia, "dobra szkoła", "zdrowa żywność i nowoczesna wieś". Całość utrzymana jest w tradycyjnym dla PSL stylu w tej kampanii - tylko tekst i grafika, bez aktorów. Tym razem jednak przekaz spotu jest bardziej wyraźny i zrozumiały dla potencjalnego odbiorcy.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • wtorek, 29 kwietnia 2014
  • SP ostro atakuje Platformę w nowym spocie

    Platforma doprowadziła do upadku branżę budowlaną i nie potrafi inwestować właściwie funduszy unijnych - to jeden z głównych wątków nowego, ostrego spotu Solidarnej Polski. Pojawia się nawet wzmianka o Planie Marshalla - zestawiono odbudowę niemieckiej infrastruktury po II Wojnie Światowej z unijnymi funduszami na drogi, których nie potrafiła wykorzystać partia rządząca. Jest też emocjonalne wystąpienie jednego z podwykonawców autostrady A2 (z maja 2012 roku) z posiedzenia sejmowej komisji infrastruktury.

    Druga część spotu to pozytywny, chociaż bardzo ogólny przekaz dotyczący planów i pomysłów SP - są m.in. postulaty o niezamykaniu kopalń czy też wychowaniu dzieci "zgodnie z własnymi przekonaniami". "Idziemy do Parlamentu Europejskiego pilnować polskich interesów" - to hasło na koniec klipu.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • poniedziałek, 28 kwietnia 2014
  • Michał Kolanko

    SLD mocno promuje Schulza w ostatnim etapie kampanii

    fot. SLD

    Kandydat socjalistów na szefa Komisji Europejskiej będzie jedną z kluczowych postaci obchodów 1 maja przygotowywanych przez SLD. Po pochodzie 1 maja Schulz i Miller jadą do Łodzi, gdzie ma się odbyć kampanijne spotkanie z młodymi ludźmi. Dziś Sojusz pokazał też polską wersję billboardu Schulza, a w "Gazecie Wyborczej" i "Rzeczpospolitej" ukazały się ogłoszenie o planach SLD na 1 maja i wizycie Schulza w Polsce.

    Dziś w trasę ponownie wyruszył też "Czerwony Autobus". Tym razem z Leszkiem Millerem podróżuje Anna Kalata, która jest jedynką SLD na Mazowszu.

    SLD prowadzi kampanię cały czas, ale najbliższe dni mają być szczególnie intensywne. Schulz ma wzmocnić europejski i gospodarczy przekaz Sojuszu w ostatnim etapie kampanii. W poniedziałek odbędzie się też telewizyjna debata Schulz-Juncker, intensywnie promowana w mediach społecznościowych przez polityków partii Leszka Millera.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • sobota, 26 kwietnia 2014
  • Migalski w nowym spocie atakuje Buzka, Kutza, Gierka. I robi to w swoim stylu

    Marek Migalski konsekwentnie szuka medialnego "przebicia" za pomocą spotów. W nowym klipie wyborczym atakuje swoich konkurentów na Śląsku - Adama Gierka, Jerzego Buzka, Kazimierza Kutza. Cały klip stylizowany jest na telewizyjną rozmowę z osobami, które ukrywają swoją tożsamość. To wyborcy, którzy tłumaczą się ze swoich decyzji. "Owszem, zagłosowałem na Gierka. Myślałem, że to Edward, a to był Adam", "Buzek jak pozamykał kopalnie, to teściu robotę stracił", "Tak, tak głosowałem na Kutza, ale skąd k*.* mogłem wiedzieć, że mieszka pod Warszawą" - to niektóre z wypowiedzi rozczarowanych wyborców

    Na końcu - bez ukrywania tożsamości - przemawia młoda kobieta, która chwali się, że głosowała na Migalskiego, i że nie musi się tego wstydzić. Pomysł na spot jest prosty - i rzeczywiście może się przebić.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • piątek, 25 kwietnia 2014
  • Tusk chwali Junckera, Juncker wspiera pomysły Tuska, ale kampanii to nie zmieni

    Jean Claude-Juncker to najbardziej doświadczony europejski polityk wśród tych, którzy są obecnie aktywni na scenie politycznej - mówił na spotkaniu regionalnym EPL w Poznaniu premier Donald Tusk. Duża część jego przemówienia była poświęcona chwaleniu kandydata Europejskiej Partii Ludowej na szefa Komisji Europejskiej. Juncker był premierem Luksemburga 19 lat, Tusk podkreślał, że doświadczenie Junckera będzie w tym momencie bardzo ważne dla Europy, przede wszystkim ze względu na kryzys ukraiński.

    Jest postacią numer jeden, jeśli chodzi o gwarantów europejskiej solidarności - mówił premier.

    W przemówieniu nie zabrakło też odniesień do pomysłu powołania unii energetycznej, który Tusk forsuje od kilku tygodni.

    To będzie kolejny i wyraźny przejaw naszej zdolności do budowania solidarnej Europy. I będzie prawdopodobnie lepszą, skuteczniejszą odpowiedzią na kryzys ukraiński niż sankcje, pohukiwania, twarda dyplomacja - podkreślał szef rządu.

    Jean Claude-Juncker bardzo komplementował premiera Tuska w swoim przemówieniu. Jak powiedział, Tusk przyczynił się do tego, że Polska jako jedyny kraj w Europie uniknęła recesji:

    Jednocześnie obok sukcesów na poziomie unijnym zrobiłeś to, co było trzeba w kraju - stwierdził były premier Luksemburga, który przekonywał też, że EPL wygra te wybory i utrzyma kontrolę nad Parlamentem Europejskim. Juncker zapewnił na późniejszej konferencji prasowej, że popiera pomysł stworzenia unii energetycznej.

    Spotkanie EPL w Poznaniu było okazją do wygłoszenia przez polityków wielu ciepłych słów o sobie nawzajem. Ale oblicza kampanii to nie zmieni. Juncker jest zbyt mało rozpoznawalny w Polsce, by jego wizyta zmieniła w istotny sposób nastawienia Polaków do Platformy Obywatelskiej. Oczywiście, każde wsparcie przyda się Tuskowi, który bardzo intensywnie forsuje pomysł unii energetycznej. Ale dla tego projektu dużo ważniejsza jest dzisiejsza wizyta premiera w Berlinie.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Kosiniak-Kamysz w swoim pierwszym spocie wyborczym: "Podejmuję wyzwanie"

    Minister pracy Władysław Kosiniak-Kamysz - jeden z najlepiej ocenianych członków rządu - jest także kandydatem PSL w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Startuje w bardzo trudnym regionie - na Podkarpaciu, gdzie od lat dominuje prawica. W pierwszym klipie Kosiniak-Kamysz (w właściwie mieszkańcy jego okręgu) przekonują o tym, że minister dobrze prowadził politykę pro-rodzinną. Zwiększyła się liczba żłobków, a urlopy macierzyńskie zostały wydłużone.

    W spocie jest też odniesienie do polityki prowadzonej, gdy rządzili "inni" (w domyśle: PiS). Wtedy koncentrowano się nie na polityce prorodzinnej, ale np. na służbach specjalnych - to jeden z argumentów w spocie. W przygotowywaniu spotu ważną rolę odegrał rzecznik PSL Krzysztof Kosiński, który także jest kandydatem w tych wyborach (startuje z 10 miejsca na Mazowszu).

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • czwartek, 24 kwietnia 2014
  • Wewnętrzne badanie SLD: KNP wchodzi do PE, Twój Ruch bez mandatów

    "Rzeczpospolita" dotarła do przeprowadzonego na rzecz SLD badania, z którego wynika, że tylko 40% Polaków wie o tym, że 25 maja odbędą się wybory do PE. Frekwencja ma wynieść tylko 19 proc. Co więcej, 24 proc. badanych twierdzi, że politykom w Brukseli chodzi tylko o pieniądze. 21 proc. jest przekonanych, że ogólnie eurodeputowani niewiele mogą zrobić w PE.

    W sondażu wygrywa PiS - ma 30 proc. (19 mandatów). Na drugim miejscu jest PO, 28 proc. i 17 mandatów. Na trzecim SLD - 14 proc. i 7 mandatów. PSL może liczyć na 7 proc. i 4 mandaty, a KNP - na 5 proc. i 3 mandaty. Do PE swoich przedstawicieli nie wprowadza koalicja EP/TR (4 proc.)

    Wewnętrzne badania poparcia to jedno z najważniejszych narzędzi, którymi dysponują partie, by zbadać skuteczność ich własnych kampanii (i wpłynąć na media). Zwykle przeprowadzane są na innych zasadach, niż badania "oficjalne". Tak też było w tym przypadku. Jak pisze "Rzeczpospolita", sondaż był przeprowadzony na próbie kilku tysięcy osób (zwykle jest to około tysiąca).

    Sondaż pokazuje, że kampania PiS w ostatnich tygodniach była wystarczająco skuteczna, by to partia Jarosława Kaczyńskiego zdobyła minimalną przewagę nad Platformą. Dla sztabowców partii rządzącej to niepomyślna wiadomość, ale czasu do 25 maja jest wystarczająco dużo, aby odwrócić trend.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • środa, 23 kwietnia 2014
  • Tomczykiewicz: Nie odpowiem na "ohydne oszczerstwo" Korwina

    Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

    "Na ohydne oszczerstwo p. Korwina nie będę odpowiadał. Są granice absurdu. Za oszczerstwa trzeba płacić" - napisał na Twitterze wiceminister gospodarki i poseł Platformy Tomasz Tomczykiewicz. To reakcja na zarzuty lidera Kongresu Nowej Prawicy. Janusz Korwin-Mikke napisał na Facebooku, że Tomczykiewicz miał zgwałcić kelnerkę w restauracji w Pszczynie, co zatuszowała policja.

    Donald Tusk na konferencji prasowej przed wylotem do Brukseli stwierdził dziś, ze oczekuje prawnej reakcji ze strony obrażonych. Jak też dodał szef rządu:

    Nie sposób na tak poważne i ponure pytania odpowiedzieć poważnie, gdy podmiotem sprawczym zamieszania jest Janusz Korwin-Mikke,

    Tusk stwierdził też, że to tylko próba zwrócenia uwagi, a partie na granicy progu będą szukać uwagi poprzez skandalizujące i niestandardowe działania.

    Drugim wymienionym przez Janusza Korwin-Mikkego politykiem PO był Sławomir Nitras. Jak stwierdził w rozmowie telefonicznej ze mną, nie zamierza odpowiadać ani komentować stwierdzeń lidera Kongresu Nowej Prawicy, który napisał o nim na FB: "Co do niezapłacenia rachunku w Szczecinie: istotnie wyszedlem zniesmaczony, bo p.Nitras był tak zajęty tym, co robił z pewnym rudym kelnerem, że tylko machał ręką, bym sobie poszedł…".

    To wszystko efekt publikacji tygodnika "Wprost", w którym politycy Platformy opowiadali o swojej dawnej współpracy z Januszem Korwin-Mikkem.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Donald Tusk o unijnym spocie: "Kampania wzbudziła wreszcie zainteresowanie"

    Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

    Premier na konferencji prasowej przed wylotem do Brukseli odniósł się do kwestii unijnego spotu, którego finansowanie wzbudza wiele kontrowersji. Szef rządu był zadowolony, że wreszcie udało się wzbudzić zainteresowanie kampanią tego typu. Jak podkreślił, klip kosztował kilkaset tysięcy złotych, w 85% są to środki unijne, a tego typu kampania jest prowadzona co roku.

    - Rozumiem zdrową, naturalną zazdrość konkurentów, każdy miał w swoim czasie możliwość pokazania, że dobrze potrafi zaprojektować taką kampanię promocyjną. Tematyka europejska uznawana jest za jedną z najnudniejszych. Teraz udało się, że to jest komentowane, nawet ja się poświęciłem, niekonwencjonalnie wystąpiłem, żeby ta promocja się udała - mówił z dumą premier.

    Tusk podkreślił też, że jest spokojny o rezultaty jakiejkolwiek kontroli w sprawie tego spotu. Wniosek do PKW złożyło dziś Prawo i Sprawiedliwość.

    - Ta sprawa jest przejrzysta jak woda źródlana. Nie ryzykowałbym śpiewu a capella, żeby promować coś, co do czego miałbym wątpliwości, czy jest do końca ok.

    Premier odniósł się też wobec sprzeciwu w Sejmie wobec uchwały dotyczącej kanonizacji Jana Pawła II.

    - Powiem szczerze to jest dość paskudne. Mówimy o wielkim święcie, jakim jest kanonizacja naszego męża opatrznościowego i bohatera narodowego. O czym tu w ogóle dyskutować? Ja tego nie rozumiem.

    Szef odniósł się też do procesu Sławomira Nowaka w związku z sprawą jego zegarków, który rozpoczął się dziś w Warszawie.

    - Sławomir Nowak wie najlepiej, jakie są konsekwencje zarówno negatywnego rozstrzygnięcia, jak i pozytywnego. Mam nadzieję, że wszystko skończy się dobrze.

    Tusk rozpoczął dziś podróż po europejskich stolicach, w trakcie której ma m.in. odwiedzić Brukselę, Paryż i Berlin. Głównym tematem rozmów ma być bezpieczeństwo energetyczne i pomysł na Unię Energetyczną.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Solidarna Polska wykorzystuje "Hey Jude" w nowym spocie. "Daj czerwoną kartkę cwaniakom z PO"

    Rząd Platformy nie ma pieniędzy dla dzieci niepełnosprawnych, ale Platforma znalazła 7 mln złotych na spot o UE i promocję partii oraz Donalda Tuska - to podstawowy przekaz nowego, ostrego spotu Solidarnej Polski.

    W klipie wykorzystano też fragment klipu, na którym Donald Tusk śpiewa "Hey Jude". Padają też oskarżenia o to, że PO nie ma pieniędzy na wyższe emerytury, oraz ogólnie marnotrawi środki publiczne. Spot kończy się hasłem "pokaż czerwoną kartkę cwaniakom z PO".

    Klip to kolejna odpowiedź na wczorajszą prezentację spotu "10 lat świetlnych" i polityczną burzę, jako wywołała informacja o kosztach spotu (chociaż 85% z nich pokryła UE).

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Dlaczego Migalski chciał na Śląsku wręczyć czek Kaczyńskiemu na 500 tysięcy złotych?

    Fot. Wojciech Olkunik / Agencja Gazeta

    Śląsk to jeden z najważniejszych okręgów wyborczych w starciu o europarlament. To właśnie tam startują m.in. Kutz, Buzek, Migalski, Adamek, Adam Gierek czy senator Bolesław Piecha, "jedynka" PiS. Trudno się dziwić, że kampania w tym regionie jest bardzo zacięta. I dlatego wczorajsza wizyta prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego na Śląsku spotkała się z reakcją tamtejszej "jedynki" Polski Razem, czyli eurodeputowanego Marka Migalskiego.

    Polityk PRJG postanowił - na konferencji prasowej prezesa PiS w Rudzie Śląskiej - wręczyć liderowi PiS symboliczny czek na 500 tysięcy złotych. Skąd właśnie ta kwota? Wspomniany senator Bolesław Piecha na 100% dostanie się do europarlamentu. To zaś będzie oznaczało, że w okręg rybnickim (gdzie został wybrany w kwietniu 2013 roku) będzie trzeba zorganizować kolejne wybory uzupełniające. W 2013 były one konieczne ze względu na śmierć senatora Motyczki z PO.

    Teraz trzeba będzie zorganizować ponowne wybory. Jak twierdzi Migalski, będą one kosztować 500 tysięcy złotych, a koszty powinno ponieść PiS. Prezes Kaczyński nie przyjął czeku, nie zatrzymał się by porozmawiać z europosłem, który w swojej kampanii bardzo mocno szuka "medialnego przebicia". Kilka jego wyborczych spotów wywołało kontrowersje, jak np. ten klip.

    Migalski będzie na pewno uprzykrzał życie politykom PiS na wszystkie możliwe sposoby. Gdy prezes PiS ponownie odwiedzi Śląsk, europoseł PRJG na pewno wymyśli coś nowego.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • wtorek, 22 kwietnia 2014
  • "Hey Jude" 2.0. Kowal atakuje Tuska w nowym spocie

    To była tylko kwestia czasu. Paweł Kowal - jedynka w Warszawie z list Polski Razem, jako pierwszy polityk tak bezpośrednio zaatakował premiera Tuska za śpiewanie "Hey Jude". Jak mówi w swoim nowym klipie: "Wczoraj bezpieczeństwo przez wszystkie przypadki, dziś premier śpiewa". W pierwszej części spotu głos śpiewającego Tuska z oryginalnego nagrania KPRM jest nałożony na obrazy telewizyjne ze wschodniej Ukrainy.

    Atak na premiera powiązany jest z chwilową zmianą tonu całego przekazu KPRM. Dziś szef rządu wspominał co prawda o budowaniu bezpieczeństwa w kontekście UE, ale wczorajszy klip miał czysto rozrywkowy charakter. Kowal zestawia to z sytuacją na wschodniej Ukrainie. "Czyżby na wschodniej Ukrainie Putin kręcił film wojenny? Nie. Idzie poważna wojna. Potrzebujemy poważnej polityki". Kowal chce wykorzystać moment, w którym o "Hey Jude" mówi się bardzo dużo, i jednocześnie podkreślić swoje kompetencje jako polityka kojarzonego ze sprawami Ukrainy.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Rozczarowanie mediów po wyjaśnieniu zagadki "Hey Jude". Bieńkowska narzeka na "ponurych" dziennikarzy

    Dziś o 14.00 KPRM ujawnił, dlaczego premier w opublikowanym w poniedziałek wielkanocny klipie śpiewał "Hey Jude". Jak się okazało, ta znana piosenka to podkład muzyczny do filmu promującego 10 lat Polski w UE. Dziennikarze zgromadzeni w Kancelarii Premiera - na spotkaniu z Tuskiem i Bieńkowską - przyjęli ten klip chłodno. To zresztą wywołało reakcję obecnej na spotkaniu wicepremier Bieńkowskiej, która pytała, dlaczego dziennikarze są tak "ponurzy". "Mnie przechodzą dreszcze" - twierdziła wicepremier.

    Chłodna reakcja mediów nie wynikała z tego, że ten klip jest źle przygotowany. Tu chodzi o coś innego. Od wczoraj cała sprawa była mocno "pompowana". Powstało bardzo wiele teorii tłumaczących to, dlaczego KPRM opublikował tak nietypowy film. Spodziewano się ogłoszenia koncertu Paula McCartneya itd.

    Rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Przekaz we wtorek dotyczył tylko 10 lat w UE, a piosenka miała podkreślać to (chociaż nikt tego nie wyjaśnił, dlaczego akurat "Hey Jude") że dzięki UE bardzo zmieniła się sytuacja Polski. Po ponad 24 godzinach spekulacji, rozczarowanie było nieuniknione. A złe wrażenie dodatkowo spotęgowały słowa minister Bieńkowskiej.

    Kampania o 10 latach Polski w UE - której elementem jest klip - na pewno pomoże Platformie przed wyborami 25 maja. Ale tego typu sztucznie kreowane wydarzenia jak we wtorek na pewno nie będą mieć dobrego efektu.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • piątek, 18 kwietnia 2014
  • Tomasz Adamek gwiazdą w nowym spocie Solidarnej Polski

    "Jestem góralem. Mam siły z gór. Nadal chcę walczyć o lepsze życie polskich rodzin, o sukces Polski w świecie, w drużynie ludzi, której ufam" - mówi w najnowszym spocie Solidarnej Polski Tomasz Adamek, były mistrz świata w boksie. To kolejna próba zdyskontowania jego popularności i rozpoznawalności w kampanii Solidarnej Polski.

    Adamek opowiada swoją życiową historię, mówi o wartościach, które wyniósł z domu, o pracy w kopalni i reprezentowaniu Polski na świecie. W spocie pojawia się - poza byłym pięściarzem - także Zbigniew Ziobro, który przekonuje, że to SP ma "najlepszą drużynę w PE".

    Spot ma na celu lepsze powiązanie postaci Adamka z Solidarną Polską, a także pokazanie, że jego wartości są także wartościami istotnymi dla SP. Dlatego tak duży nacisk na biografię Adamka, jego wartości rodzinne i karierę sportową. W spocie nie ma fajerwerków, ani skomplikowanego politycznego przekazu - to prosta historia, która ma trafić do każdego odbiorcy.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • czwartek, 17 kwietnia 2014
  • Ukraina może ponownie zmienić obraz tej kampanii

    Wielkanoc to zwykle kilkudniowego politycznego wyciszenia. Ale nie tym razem. Eskalacja kryzysu na Ukrainie może nałożyć się na trwającą właśnie kampanię wyborczą. I potencjalnie jest to zła wiadomość dla odzyskującego politycznych impet Prawa i Sprawiedliwości. Ukraina może zdominować media na Wielkanoc. Co za tym idzie - naturalna w takiej sytuacji aktywność rządu na arenie międzynarodowej także może stać się głównym tematem dla dziennikarzy.

    PiS powoli odzyskiwał siły w tej kampanii. Od piątku 11 kwietnia sztab zorganizował szereg bardzo udanych wydarzeń, włącznie z wczorajszym malowaniem "PiSanek". Prawo i Sprawiedliwość zaprezentowało własne pomysły w sferze bezpieczeństwa. Gdyby nie niepotrzebne wrzucenie tematu alternatywnego liczenia głosów (we wtorek przez Andrzeja Dudę), byłby to bezbłędny okres dla Prawa i Sprawiedliwości. Hasło partii w tej kampanii - "Służyć Polsce, słuchać Polaków" - zostało ciepło przyjęte przez analityków i komentatorów.

    Platforma zorganizowała bardzo spektakularną konwencję w sobotę w Sopocie, ale sztab nie zbudował żadnego nowego przekazu. Platforma cały czas mówi tylko i wyłącznie o bezpieczeństwie. Co więcej, PO w ostatnich dniach musiała tłumaczyć się ze sprawy "smoleńskiego" spotu, który znalazł się na kanale partii na YouTube.

    Ukraina zmienia jednak wszystko. Dziś Donald Tusk w Jaworznie zręcznie połączył 3 rzeczy: eskalację kryzysu na wschodzie Ukrainy, bezpieczeństwo energetyczne i działania rządu (konsultacje ze światowymi liderami). W najbliższych dniach to będą główne elementy przekazu Platformy. I to powoduje, że kontrofensywa PiS może się zatrzymać.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • wtorek, 15 kwietnia 2014
  • Materiał wideo o rocznicy Smoleńska nowym problemem dla PO w tej kampanii

    Ten klip ma w tej chwili tylko 2,678 wyświetleń na YouTube, ale już teraz staje się problemem dla sztabu Platformy. Ta krótka relacja z oficjalnych obchodów 4. rocznicy Smoleńska budzi jednak kontrowersje - przede wszystkim na prawicy. Podstawowy problem? Materiał opatrzony jest znakiem "Sfinansowano ze środków Komitetu Wyborczego Platforma Obywatelska RP". Przygotowano go w ramach tzw. "PO TV", czyli jednej z sekcji kanału na YouTube partii.

    Komentatorzy zwracają uwagę na to, że to PiS był krytykowany za emisję klipu-zaproszenia na rocznicę obchodów katastrofy smoleńskiej, na którym - zgodnie z wymaganiami prawnymi - umieszczono identyczną adnotację. To była sprawa głośnego listu Marka Karpiniuka do Jarosława Kaczyńskiego.

    Teraz PiS ma okazję do kontrataku, i oskarżenia konkurencji o hipokryzję. Platforma poinformowała na swoim oficjalnym koncie na Twitterze, że nie jest to spot wyborczy, i nie był promowany ani w TV, ani na stronie partii. Klip ma już status "prywatny" co oznacza m.in. że nie można go umieszczać na innych stronach. Ale i tak będzie stanowić problem dla PO, zwłaszcza ta sprawa zostanie mocno wykorzystana przez polityków PiS. Dziś Joachim Brudziński napisał na TT: "Gdzie jest Karpiniuk i wszyscy komentatorzy medialni zbulwersowani spotem PiS?Dlaczego nie wyją dzisiaj z oburzenia".

    To może być dopiero początek.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Służyć Polsce, słuchać Polaków - tak brzmi hasło PiS w tej kampanii

    Dziś Prawo i Sprawiedliwość zaprezentowało oficjalne hasło kampanii do PE, "Służyć Polsce, słuchać Polaków". Jak stwierdził lider PiS Jarosław Kaczyński na krótkiej konferencji prasowej, Polacy oczekują i domagają się tego, by być słuchani. Prezes PiS przypomniał też, że najważniejsi politycy partii odbyli ponad 400 spotkań z mieszkańcami Polski. Pokazano także krótki klip podsumowujący te spotkania.

    Spotkania Jarosława Kaczyńskiego w "terenie" to jeden z najbardziej udanych projektów politycznych PiS w ostatnich latach. Dlatego nietrudno się dziwić, że właśnie do tego nawiązuje hasło wyborcze PiS. Kaczyński przekonywał dziś, że Polacy wiedzą czego chcą (to jeden z motywów ostatniego spotu PiS), i mają swoje określone potrzeby: bezpieczeństwo energetyczne, służba zdrowia i tak dalej. Jak mówił lider PiS, z tego właśnie wynika potrzeba służby obywatelom i słuchania ich głosu.

    Hasło PiS jest krótkie, łatwe do zapamiętania, bardzo nośne, pozytywne - to jeden z najlepszych pomysłów PiS w tej kampanii.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • poniedziałek, 14 kwietnia 2014
  • "Jedność z Europą" - nowy spot PO wymierzony w prawicę

    "Nie wybierajmy w Polsce tych, dla których Unia jest problemem" - te słowa premiera Tuska z sobotniego przemówienia w Sopocie to główny przekaz nowego spotu Platformy, który od poniedziałkowego wieczoru będzie emitowany w głównych stacjach telewizyjnych. Spot ma uderzać bezpośrednio w "eurosceptyczną prawicę", która nie gwarantuje Polsce bezpieczeństwa, bo ma wątpliwości co do dalszej integracji w ramach UE.

    Klip jest zbudowany tylko z fragmentów przemówienia premiera w Sopocie, nie ma w nim żadnych dodatkowych scen. To ma być coś w rodzaju "orędzia" premiera Tuska - przekaz jest prosty i maksymalnie skondensowany.

    Aby podkreślić powagę sytuacji, sztab Platformy wybrał bardzo podniosły motyw muzyczny, jako podkład do całego spotu. W ten sposób łatwiej wykreować atmosferę, w której wybór między PO a PiS jest rzeczywiście tak ważny.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • niedziela, 13 kwietnia 2014
  • Plan SLD na ostatni etap kampanii: To Platforma jest głównym przeciwnikiem

    To już ostatnia, decydująca faza kampanii. Niedzielna konwencja SLD w Warszawie to inauguracja finałowego etapu walki Sojuszu o jak najlepszy wynik w wyborach do PE. Zarówno z kuluarowych rozmów, jak i z przemówienia lidera partii Leszka Millera wyłaniał się jasny obraz, jak ta walka ma wyglądać. Głównym celem jest Platforma Obywatelska, a nie Twój Ruch. Sojusz - którego politycy liczą na wyraźne powiększenie delegacji do PE - chce zbudować wrażenie, że tylko głosując na lewicę Europa może wejść na drogę rozwoju i dobrobytu. Prawica (w Polsce Platforma, która w przekazie Millera i kluczowych polityków partii niczym nie różni się od PiS) gwarantuje tylko dalsze prowadzenie polityki opartej na oszczędnościach.

    Nie było dziś mowy o Januszu Palikocie - ani w kuluarach, ani w wystąpieniach partyjnych liderów. Zamiast tego były ataki na Platformę (straszenie wojną) i PiS (wzmianki o "smoleńskim szaleństwie"). Sojusz chce przedstawić się jako jedyna alternatywa zarówno dla PO, jak i na lewicy (w domyśle: dla EP/TR). I to jest plan na resztę kampanii, która pełną parą wystartuje już w przyszłym tygodniu. 15 kwietnia z Warszawy wyruszy "czerwony autobus" w którym liderzy SLD mają objeżdżać Polskę.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • sobota, 12 kwietnia 2014
  • Dużo energii, ale bez nowych pomysłów na kampanię na konwencji Platformy

    W Sopocie Platforma ponownie przedstawiła swoje "jedynki" na listach do PE. Na konwencji przemawiał premier Donald Tusk, ale jego mowa nie zawierała nowego przekazu na dalszą część kampanii. Nie zmienia to faktu, że konwencja była sprawnie zorganizowana a partia pokazała energię i mobilizację. Było dziś wyraźnie widać, że Platforma czuje, że wygrywa w tej kampanii. Politycy PO byli w dobrych nastrojach. Po formalnym zakończeniu konwencji premier Tusk przez ponad godzinę chętnie robił sobie zdjęcia (także "selfie") z działaczami partii i młodzieżówki.

    Platforma nie pokazała jednak dziś nic nowego i to największa wada tej konwencji. Tusk powtórzył to, co mówi od wielu tygodni: tylko PO gwarantuje bezpieczeństwo Polakom, a eurosceptycyzm PiS-u jest groźny dla Polski. To wszystko już znamy. Czy ten przekaz wystarczy aż do wyborów? PO dużo ryzykuje, jeżeli zakłada, że tak.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • piątek, 11 kwietnia 2014
  • Nowy spot PiS: "Inni się mylili, my wiemy jak wzmocnić Polskę"

    PiS próbuje podejść na nowo do kampanii. W pierwszym spocie tej partii atakowano polityków Platformy - Boniego, Rostowskiego, Protasiewicza. W drugim oficjalnym klipie wyborczym, PiS chce pokazać inne podejście do kwestii bezpieczeństwa, dominującej w tej kampanii. Siła Polski - jak sugeruje prezes Kaczyński - wynika ze zmian, których domagają się wyborcy. Te zmiany dotyczą między innymi godnej pracy w kraju, wsparcia dla rodzin, sprawności państwa, energii. To ma (w domyśle) zapewnić Polsce bezpieczeństwo. Co więcej, PiS sugeruje, że PO zawiodła Polaków w trakcie swoich rządów: "Inni się mylili, my wiemy jak wzmocnić Polskę".

    Jak mówił Andrzej Duda na konferencji prasowej: "To jest nasz przekaz, credo w wyborach do Parlamentu europejskiego". Szef sztabu PiS podkreślił, że bezpieczeństwo Polski to nie wizyty zagranicznych polityków w naszym kraju i "poklepywanie się po plecach", ale właśnie służba zdrowia na wysokim poziomie czy dobre wynagrodzenia za pracę.

    Platforma podchodzi do tematu bezpieczeństwa inaczej - jest ono bezpośrednio powiązane z działaniami rządu w zakresie niezależności energetycznej, współpracy militarnej z sojusznikami, działań dyplomatycznych na arenie unijnej.

    Spot ma być od dziś emitowany w telewizji. To nie koniec aktywności PiS w tym tygodniu.W weekend prezes Kaczyński (jak w czwartek podał Krzysztof Skórzyński w "Faktach TVN") ma serię spotkań "w terenie" z wyborcami.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • czwartek, 10 kwietnia 2014
  • Krystyna Pawłowicz problemem PiS w tej kampanii

    Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

    Posłanka PiS Krystyna Pawłowicz formalnie nie uczestniczy w tej kampanii. Nie jest kandydatką PiS do PE. Ale i tak jej wypowiedzi to problem dla PiS. Np. na spotkaniu w miejscowości Błonie (woj. mazowieckie) powiedziała kilka rzeczy, które mogą być z łatwością wykorzystane przez PO. Relację ze spotkania opublikował portal NaTemat.pl

    - Niemcy, które rządzą Unią mają nieformalny podział Europy z Ruskimi. Nikt nam na pomoc nie przyjdzie, a Tusk przez dwie kadencje nas rozbroił, zamknął koszary, rozpuścił wojsko. (...) Tusk nie działa na rzecz Polski, dla niego wszystko, co polskie jest złe. On nie ma moralnego prawa być premierem! U niego w domu do 9. roku życia mówiło się po niemiecku, śpiewało niemieckie kolędy - wspominała posłanka na spotkaniu.

    Powrócił również bardzo dobrze znany termin gender - oczywiście w kontekście UE:

    - 30 proc. pieniędzy z Unii musi być wydawane na gender. Te Feminoteki, grupy równościowe są finansowane z Unii. To chodzi o demoralizowanie dzieci, od żłobka, od przedszkola - przekonywała.

    Pawłowicz skrytykowała także "jedynkę" PO w okręgu wielkopolskim:

    - Najważniejszą kobietą w Polsce jest dzisiaj pani Kozłowska-Rajewicz, która w więzieniu powinna siedzieć za szerzenie pedofilii - mówiła.

    Tego typu stwierdzenia mogą z powodzeniem trafić do kolejnego spotu wyborczego PO.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • środa, 09 kwietnia 2014
  • Korwin-Mikke: KNP jako pierwsza partia zarejestrowała listy w 7 okręgach

    https://www.facebook.com/janusz.korwin.mikke

    Wśród małych partii trwa wyścig o rejestrację list w okręgach wyborczych. Przed kilkunastoma minutami Janusz Korwin-Mikke, lider Kongresu Nowej Prawicy ogłosił na FB: "Nowa Prawica zarejestrowała jako pierwsza partia w Polsce listy kandydatów w 7 okręgach co upoważnia do zgłoszenia listy ogólnopolskiej!!!!"

    Docierają do nas jednak nieoficjalne informacje, że już wcześniej wymaganą liczbę podpisów (powyżej 10,000) w 7 okręgach złożyła Polska Razem Jarosława Gowina. Komisje wyborcze w okręgach i tak muszą jeszcze zweryfikować podpisy, co w niektórych sytuacjach może potrwać nawet tydzień.

    W najnowszym sondażu MillwardBrown dla "Faktów TVN" KNP ma 6 proc. (wzrost o 1 punkt procentowy). Sondaż przeprowadzono 8 kwietnia, na próbie 1012 dorosłych Polaków.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Tusk w wywiadzie: Możemy być dumni, że Polska stała się wzorem

    Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta

    Premier Tusk w wywiadzie dla kwartalnika „Instytut Idei” (wydawanego przez Instytut Obywatelski, czyli think tank PO) przekonuje, dlaczego warto głosować na Platformę w nadchodzących wyborach i opisuje obecną sytuację Polski w UE. Jak mówi, PO jest najskuteczniejsza, a głosy oddane na małe frakcje są stracone dla kraju.

    - Naszą pozycję budowaliśmy dojrzałą i spokojną polityką. Możemy być dzisiaj dumni, kiedy słyszymy od naszych ukraińskich przyjaciół, że Polska stała się dla nich wzorem. Możemy być jako Polacy dumni, że dla narodów mieszkających na wschód od Polski Polska znaczy „wolność”. Przez ostatnie sześć lat Polska zapracowała w Europie na opinię wiarygodnego, przewidywalnego partnera, opowiadającego się za wzmacnianiem (a nie osłabianiem) europejskiej konstrukcji - mówi premier.

    Tusk buduje także argumentację do głosowania na PO

    - Na Platformę Obywatelską warto zagłosować, bo ze wszystkich polskich partii obecnych dotychczas w Parlamencie Europejskim to właśnie my konsekwentnie wykazywaliśmy się największą skutecznością – i jednocześnie zawsze byliśmy jednoznacznie proeuropejscy.

    W dalszej części wywiadu twierdzi:

    - Głos oddany na frakcje polityczne, które mieszczą się na kilku kanapach, będzie dla Polski głosem straconym. Ja sam będę przekonywał wyborców, że głos oddany na Platformę Obywatelską to głos oddany na bezpieczną Polskę w bogatszej, solidarnej i bardziej bezpiecznej Unii.

    W wywiadzie nie ma zaskakujących informacji. Ale słowa premiera dobrze podsumowują cały przekaz PO w wyborach.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Palikot o Protasiewiczu w nowym spocie:"Europoseł nie powinien zachowywać się jak kompletny idiota".

    Nowy spot Roberta Kwiatkowskiego, "jedynki" EP/TR w okręgu dolnośląsko-opolskim jest przygotowany w formie krótkiego poradnika "Czego nie powinien robić europoseł". Występują w nim oprócz kandydata także Ryszard Kalisz i Janusz Palikot. Ten ostatni wspomina m.in. o Jacku Protasiewiczu.

    "Europoseł - tak jak Protasiewicz - nie powinien się zachowywać jak kompletny idiota, używając na lotnisku takich słów jak "Raus", "Auschwitz" czy "Heil Hitler" - mówi w klipie lider Twojego Ruchu.

    W klipie atakowany jest także Bogdan Zdrojewski, jedynka PO w tym okręgu. Zdrojewski jest oskarżany m.in. o zamienianie Polski w państwo wyznaniowe, poprzez "budowanie biskupom kolejnych kościołów" albo ograniczanie dostępu do internetu (ACTA).

    Ten spot pokazuje, że także kampania lokalna - nie tylko ogólnokrajowa - będzie w najbliższych tygodniach bardzo ostra. Ale EP/TR wybrało zdecydowanie najgorszą formę z możliwych na taki klip. Są tu tylko wypowiedzi kilku polityków i nic więcej. Dlatego trudno spodziewać się, że przekaz Palikota i jego kolegów utkwi w pamięci wyborców.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • wtorek, 08 kwietnia 2014
  • Kluczowe media w Wielkiej Brytanii śledzą z zainteresowaniem wyprawę Dębskiego do Londynu. "Polityk z Polski sprawdza, dlaczego jego rodacy przyjeżdżają do Wielkiej Brytanii"

    https://twitter.com/Palikot_Janusz

    Brytyjskie media piszą o podróży znanego posła Twojego Ruchu. I to najważniejsze brytyjskie tytuły. Artur Dębski, polityk TR i kandydat do PE koalicji EP/TR (5 .miejsce z Warszawy) ma przez miesiąc mieszkać w Londynie jak emigrant, i poznać wszystkie problemy typowe dla Polaków przybywających do tego miasta. Dziś na swoim blogu opisywał m.in. poszukiwania pracy.

    Wyprawa Dębskiego - która jest bardzo mocno promowana przez polityków EP/TR w mediach - zauważyła też brytyjska prasa. "The Telegraph" podkreśla ironicznie, że polityk przybywa do Wielkiej Brytanii, by sprawdzić "dlaczego jest tu tak dobrze". W podobnym tonie przyjazd Dębskiego opisuje "The Daily Mail". Dębski opisywany jest w tekście jako polityk, który regularnie występuje w telewizji. Tekst zilustrowano zdjęciami, które publikuje poseł TR pokazującymi m.in. pokój w którym chwilowo mieszka czy moment wylotu do Londynu.

    Również "The Times" podkreśla, że Dębski sprawdza, co jest takiego świetnego w Wielkiej Brytanii. Tekst w wersji internetowej zilustrowany jest zdjęciem pokazującym śpiącego na podłodze polityka TR. Jego przyjazd odnotował także serwis internetowy BBC.

    https://twitter.com/artur_debski

    Wygląda na to, że brytyjskie media wykorzystują wizytę posła TR do podkreślania dlaczego kraj jest tak atrakcyjnym celem imigrantów z Polski. Chyba nie taki rezultat stratedzy EP/TR mieli na myśli planując ten wyjazd.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • poniedziałek, 07 kwietnia 2014
  • Wreszcie oryginalny klip wyborczy. PSL pokazuje nową wersję symbolu partii

    Ten klip wyborczy PSL to próba pokazania na nowo znanego i bardzo rozpoznawalnego logo. Klip "Kropka w koniczynce" utrzymany jest w podobnym stylu, co pierwszy spot wyborczy partii - dominuje w nim tekst, nie występują aktorzy. "Dla nas to pozytywna energia, to miejsce gdzie spotykają się pomysły, to coś czym chcemy się dzielić, to element, który buduje" - tak PSL opowiada o kropce, która jest w centrum logo partii.

    Ten klip jak na kampanię do PE jest bardzo nietypowy, ale ma pokazywać nowe oblicze ludowców: łączenie tradycji z nowoczesnością. W ten sposób PSL chce dokonać swoistego "rebrandingu", prowadząc jednocześnie bardzo intensywną kampanię w terenie. Nietypowe klipy mają przyciągnąć uwagę wyborców, którzy wcześniej nie kojarzyli PSL z tak awangardowymi formami przekazu politycznego. Oczywiście jest też ryzyko - tego typu forma utrudnia budowanie "klasycznego" przekazu politycznego o PE czy kampanii jako takiej.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • niedziela, 06 kwietnia 2014
  • SLD atakuje PO w nowym spocie. "Przeciwko polityce strachu"

    Najnowszy spot SLD to atak na "politykę strachu" w wykonaniu Platformy. Pojawia się Donald Tusk i Michał Kamiński. Podstawowe przesłanie: PO zmieniło się w PiS.

    Po tym jak Donald Tusk "zaczął straszyć wojną", a na listach PO pojawił się Michał Kamiński, opowiadająca cała historię Dorota "zrozumiała, że oni są PiS-em". "Chcę zmiany, głosuje na SLD" - tak kończy się spot. SLD liczy, że w ten właśnie sposób przedstawi się jako alternatywa dla Platformy, która uczyniła tematykę bezpieczeństwa kluczowym elementem swojej kampanii. Ale spot nie dotyczy tylko Ukrainy i bezpieczeństwa narodowego - Platforma jest w nim powiązana z kolejkami do lekarza, podwyżkami VAT itd.

    To że historię opowiada "rozczarowany wyborca PO" ma tylko wzmocnić wiarygodność całego przekazu. SLD chce w ten sposób pokazać, że istnieje bardzo duża grupa wyborców, dla których "nowa" retoryka premiera Tuska w sprawie bezpieczeństwa i Ukrainy nie jest do zaakceptowania. Dodatkowym argumentem miało być to, że Michał Kamiński (dawny spindoktor PiS) pojawił się na listach PO. Problem polega nie na przekazie, ale na wykonaniu: o ile zestawienie Donalda Tuska z ilustracją czołgu na ulicy (jeden z najważniejszych kadrów w klipie) dobrze ilustruje "politykę strachu" PO, to można mieć zastrzeżenie co do głównej postaci w spocie - "Doroty, lat 28". Jej narzekania na kłopoty w rodzinie wygłaszane są bez przekonania, a cały scenariusz jest mocno konwencjonalny. To prawda, że kolejki do lekarza, czy podwyżka VAT to problemy dla Platformy, ale pokazano je w bardzo prosty i raczej mało odkrywczy sposób.

    Czy to będzie miało znaczenie? SLD liczy na jedno: wyborcy są zmęczeni retorykę Donalda Tuska. Ten spot ma to właśnie przekazać. To co mówi Dorota o swojej sytuacji rodzinnej jest w tym kontekście drugorzędne.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • sobota, 05 kwietnia 2014
  • Słowa Pawlaka jednym z ważniejszych tematów w kuluarach konwencji PSL

    W pewnym sensie, to nie kampania do europarlamentu była w sobotę najważniejszym tematem konwencji ludowców, która odbyła się w Warszawie. W kuluarach mówiło się najwięcej o Waldemarze Pawlaku. Były prezes PSL znalazł się w centrum uwagi za sprawą swoich słów o obecnym liderze partii, Januszu Piechocińskim. Pawlak powiedział 1 kwietnia w TVP Info:

    - Wydaje mi się, że trochę jak w taki symboliczny sposób padł na kolana na kongresie, to nie potrafi się z tych kolan podnieść i trochę PSL-owi brakuje wyraźnej osobowości w relacjach z Platformą Obywatelską - tak podsumował działalność Piechocińskiego były szef PSL.

    Ta wypowiedź została odebrana bardzo chłodno w partii. Panuje bowiem przekonanie, że była po prostu niepotrzebna, zwłaszcza w sytuacji, w której PSL balansuje na granicy progu wyborczego. - Klimat i tak jest dobry, biorąc pod uwagę ogólną sytuację partii, ale słowa Pawlaka wywołały niepotrzebne zainteresowanie, przede wszystkim mediów - przekonywał mnie w trakcie konwencji jeden z ważnych polityków PSL.

    Fot. Michał Kolanko

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • piątek, 04 kwietnia 2014
  • Twój Ruch nie odcina się od Kopycińskiego i jego zachowania. "Widać, że z Kaczyńskim i Macierewiczem jest coś nie halo"

    Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

    Sławomir Kopyciński, poseł Twojego Ruchu wywołał dziś kontrowersje w Sejmie, wnioskując o wykluczenie z debaty sejmowej Antoniego Macierewicza i Jarosława Kaczyńskiego, ponieważ jego zdaniem "nie są w pełni władz umysłowych". Jak sprawę komentuje Andrzej Rozenek, rzecznik TR? Twierdzi, że Kopyciński miał rację.

    - Każdy racjonalnie myślący człowiek, który obserwuje działania zespołu Macierewicza nie ma wątpliwości, że z tymi panami jest "coś nie halo". Kopyciński chciał jednorazowo zwrócić uwagę na działalność Kaczyńskiego i Macierewicza. W ich zachowaniach, zwłaszcza w komentarzach wobec informacji z prokuratury o Smoleńsku widać pewnego rodzaju sinusoidę, brak stabilności - to wszystko charakterystyczne dla osób niezrównoważonych - przekonywał mnie Rozenek w rozmowie telefonicznej.

    Smoleńsk stał się ponownie jednym z centralnych tematów dyskusji politycznej. I tego typu zachowania, jak piątkowy wniosek Kopycińskiego sprawiają, że pozostanie w centrum uwagi aż do 10 kwietnia, czyli do obchodów 4. rocznicy katastrofy.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Sejm przyjął ustawę podnosząca świadczenia dla opiekunów niepełnosprawnych dzieci. Tylko Wipler przeciw

    fot. sejm.gov.pl

    436 posłów (na 439 głosujących) zagłosowało za podwyższeniem świadczeń dla opiekunów dzieci niepełnosprawnych. Przyjęcie tej ustawy to bezpośredni wynik protestu rodziców w Sejmie, którzy od kilkunastu dni przebywają w budynku Sejmu. Przeciwny był tylko poseł Przemysław Wipler (niezrzeszony), dwoje parlamentarzystów Twojego Ruchu wstrzymało się od głosu (Anna Grodzka i Jacek Kwiatkowski). Od 1 maja świadczenie będzie wynosić 1000 zł, od 2015 roku - 1200 zł, od 2016 - 1300 zł.

    Rodzice dzieci zapowiedzieli jednak, że dziś nie opuszczą Sejmu. Ich protest stał się jednym z największych problemów politycznych dla rządu Donalda Tuska w tym roku. Tusk dwukrotnie spotkał się z rodzicami w Sejmie, ale propozycja rządu nie jest dla nich satysfakcjonująca. Rodzice zapowiedzieli dziś, że rozważają zawieszenie protestu na czas Wielkanocy. Wygląda na to, że pozostaną w Sejmie jeszcze kilkanaście dni.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • czwartek, 03 kwietnia 2014
  • Narodowcy ogłaszają "jedynki". I chwalą się najniższą średnią wieku liderów list.

    [Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta]

    Ruch Narodowy zaprezentował dziś 13 liderów list w całej Polsce. Jak chwalą się narodowcy, średnia wieku - 35 lat - jest najniższa wśród wszystkich komitetów w wyborach do PE. Na "jedynkach" jest 12 mężczyzn i 1 kobieta.

    Politycy startujący w tych wyborach z 1. miejsca to między innymi Krzysztof Bosak (Warszawa) czy szef Młodzieży Wszechpolskiej, Tomasz Pałasz (ma 24 lata, startuje z Pomorza). Jest też Robert Winnicki (Małopolska i Świętokrzyskie) oraz Artur Zawisza (Śląskie). Jedyną kobietą na liście "jedynek" jest dr Marta Cywińska, która startuje z okręgu kujawsko-pomorskiego

    Sondaże nie dają teraz żadnych szans RN na wprowadzenie przedstawicieli do PE, ich wynik oscyluje w granicach 1 proc.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Rzecznik PSL w swoim nowym spocie: Politycy nie rozumieją młodych ludzi. "Nie Tusk, nie Kaczyński, ale właśnie Kosiński"

    Krzysztof Kosiński (rocznik 88) jest rzecznikiem Polskiego Stronnictwa Ludowego i jednocześnie kandydatem tej partii z Mazowsza. Startuje jednak dopiero z 10 miejsca. Kosiński przygotował jednak spot, który może wywołać zainteresowanie mediów. W swoim nowym klipie twierdzi, że czas na zmianę pokoleniową w polskiej polityce - wskazując pośrednio Tuska (czyli lidera koalicyjnej partii) i Kaczyńskiego jako polityków, którzy nie rozumieją młodych. Oni rządzą od 25 lat, od Okrągłego Stołu, i nie wiedzą nic o potrzebach nowego pokolenia - taki jest przekaz spotu.

    - Czy musimy oddawać naszą przyszłość w ręce ludzi, którzy nic o nas nie wiedzą? - to jedno z pytań, które pada w klipie. Wybory do Parlamentu Europejskiego mogą być dobrym czasem, by polską politykę "odświeżyć". "Nie Tusk, nie Kaczyński, ale właśnie Kosiński" - to hasło na końcu spotu.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • środa, 02 kwietnia 2014
  • Nie będzie żadnej dyskusji o aborcji w Sejmie. Projekt odrzucony na samym wstępie. Posłowie go nawet nie zobaczyli

    fot. sejm.gov.pl

    Sejm odrzucił dziś - głosami PiS, PSL, SP i Platformy - wniosek o uzupełnienie porządku obrad o pierwsze czytanie projektu SLD dotyczącego aborcji. Ten projekt liberalizował przepisy aborcyjne, i dopuszczał przerywanie ciąży do 12 tygodnia. SLD złożyło go w Sejmie 18 miesięcy temu. Jednak dziś parlamentarzyści nie zgodzili się na to, by parlament zajął się tą ustawą, która i tak nie miała żadnych szans na ostateczne zatwierdzenie.

    Projekt odrzucili wszyscy posłowie Platformy, PiS, SP oraz 28 posłów PSL. Za jego rozpatrzeniem w klubie PSL byli tylko Halina Szymiec-Raczyńska i Dariusz Dziadzio, byli politycy Twojego Ruchu. Projekt poparli wszyscy obecni na sali posłowie Twojego Ruchu oraz SLD.

    W ten sposób koalicja rządząca uniknęła kolejnej parlamentarnej dyskusji o aborcji. Jednak to głosowanie będzie wykorzystywane w przyszłości przez lewicę - ma ono świadczyć o konserwatyzmie całej Platformy.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • wtorek, 01 kwietnia 2014
  • Nowy spot SP. Ryszard Kukliński i hasło "Nie jesteś skazany na PO i PiS"

    Solidarna Polska przedstawiła dziś pierwszy spot wyborczy w kampanii do PE. Występuje w nim Ryszarda Kukliński - jak przypomina Solidarna Polska, partia dbała o jego imię na długo przed tym, nim zainteresowali się jego losami inni politycy. W spocie wykorzystano fragmenty filmu "Jack Strong".

    W klipie jest też wzmianka o "haniebnej" uchwale o Okrągłym Stole, którą zablokowała Solidarna Polska. SP podkreśla także, że wyborcy nie są skazani na Platformę i PiS. Klip nie dotyczy bezpośrednio tematyki europejskiej, ale ma podgrzać atmosferę przed wyborami, i zwrócić uwagę na kampanię ziobrystów. W jaki sposób? Poprzez wspominanie tematyki, która nie ma żadnego związku z kampanią do PE.

    "Ubecy i mordercy mają po 5 tysięcy emerytury"

    W drugiej części klipu Solidarna Polska wspomina o wysokich zarobkach byłych funkcjonariuszy UB, zestawiając to z problemami ludzi, którzy mają kłopoty, by "dożyć do pierwszego". Nie ma to nic wspólnego z Parlamentem Europejskim, który w żaden sposób nie reguluje tego typu kwestii, ale może przynajmniej posłużyć do wrzucenia emocjonalnego fragmentu o "ubekach i mordercach" (chodzi o zabójcę księdza Popiełuszki).

    "Nie mamy pieniędzy z budżetu"

    SP przypomina o dużych subwencjach dla partii politycznych (PO, PSL, PiS, SLD). W ten sposób tworzy się teza o tym, że partia nie ma pieniędzy na bezpośrednią walkę z największymi graczami, ale i tak ma siłę, by "iść pod prąd". W klipie pada też sugestia, że sondażownie są opłacane przez duże ugrupowania.

    W skrócie, w tej kampanii nie było jeszcze klipu, który byłby oparty tak bardzo na podgrzewaniu atmosfery. I jednocześnie nie było spotu tak bardzo oddalonego od tematyki unijnej.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • poniedziałek, 31 marca 2014
  • Nowy spot Palikota w dwóch wersjach. Jeden przekaz: Będzie 700 tys. miejsc pracy w nowych technologiach

    Dziś rano Janusz Palikot zaprezentował na swoim blogu nowy spot wyborczy Europy Plus/Twojego Ruchu. Nazywa się "Krajobraz po Platformie", i zaprezentowany został w dwóch wersjach - to od wyników głosowania na stronie EP/TR zależy, która wersja będzie emitowana w telewizji. Przekaz jest jednak taki sam.

    - Za rządów Tuska z kraju wyjechało ponad 2 mln młodych i przedsiębiorczych Polaków. To tak jakby cała Warszawa zniknęła z powierzchni ziemi - mówi lider TR w klipie.

    Przekonuje również, że "Europa to Wy". I obiecuje.

    - Mamy dla Was 700 tysięcy nowych miejsc pracy w przemyśle wysokich technologii. Mamy dla Was europejskie standardy, i szybkie wejście do strefy euro. Teraz Wasz ruch! - mówi Palikot pod koniec klipu

    W przeciwieństwie do pierwszego spotu EP/TR, ten nie jest bezpośrednio wymierzony w żadną konkretną partię. Ale podobnie jak poprzedni, bardziej przypomina klip przed wyborami parlamentarnymi, nie zaś europejskimi. EP/TR buduje w nim obraz "polityki po Platformie", w której realizowane są postulaty partii. PiS nie jest wymieniony wprost. Palikot wspomina w klipie o szybkim wejściu do strefy euro, co jest jednym z podstawowych elementów przekazu EP/TR w ostatnich tygodniach.

    Klip jest dobrze przygotowany, a głosowanie na jego różne wersje ma przyciągnąć uwagę w sieci jeszcze przed jego emisją w telewizji. Pod tym względem, pomysł EP/TR może być bardzo efektywny.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • sobota, 29 marca 2014
  • Kaczyński o mediach: Mamy kilka telewizji, ale tak naprawdę to jest jedna

    Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

    - Bez dobrze funkcjonujących mediów nie ma demokracji - mówił na spotkaniu z mieszkańcami Koluszek (woj. łódzkie) prezes PiS Jarosław Kaczyński. Jak dodał, ogromna część mediów w Polsce jest "w jednym ręku".

    - Mamy kilka telewizji, ale tak naprawdę to jest jedna, poza Republiką, Trwam...no może jeszcze Pulsem - stwierdził w swoim przemówieniu lider PiS. Później wskazał przykład amerykański, gdzie z "lewicową" CNN skutecznie konkuruje potężne, prawicowe Fox, jako wzór sytuacji, w której ludzie mają wybór. Przekonywał, w Polsce nie ma kontroli nad władzą, co jest efektem takiego, a nie innego działania mediów.

    Kaczyński skrytykował też Donalda Tuska za jego słowa o 1 września.

    - Premier przekracza wszelkie granice straszenia w celach wyborczych - stwierdził.

    Wystąpienie Kaczyńskiego, w którym szeroko opisywał program PiS, to część jego weekendowego objazdu kraju. Dziś prezes PiS będzie jeszcze miał spotkanie w Łodzi, jutro odwiedzi Jelenią Górę i Bogatynię.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • czwartek, 27 marca 2014
  • Celiński o sytuacji po wpisie dotyczącym Tymoszenko. "Urywały się telefony od moich znajomych. Z podziękowaniami"

    https://twitter.com/AndrzejCeliski1

    - Jestem ciekaw czy ci, co Tymoszenko mieli za gwiazdę, - ba! słońce - mają coś w Jej sprawie do powiedzenia. Dla mnie to, przepraszam, k***w - napisał na Twitterze Andrzej Celiński, jedynka EP/TR na Mazowszu. Ta wypowiedź wywołała bardzo ostre komentarze. Jednak lider Partii Demokratycznej nie wycofuje się ze słów pod adresem Tymoszenko.

    - Ta wypowiedź to nie był chwyt propagandowy. Ja uważam, że to co robi ta kobieta, jest podpalaniem Ukrainy. Ona powinna siedzieć w więzieniu. Na Ukrainie jedni złodzieje zastępują drugich. Przez lata żadne analizy o niej nie przebijały się w polskich mediach - tłumaczy mi w rozmowie telefonicznej. Co więcej, przyznaje, że otrzymał w czwartek bardzo wiele głosów poparcia.

    - Telefon dziś się urywa. Moi znajomi, nawet bardzo dalecy, dzwonili dziś z podziękowaniami za to, co napisałem - przyznaje. Jak też dodał polityk, napisałby ponownie to, co pojawiło się na Twitterze i na Facebooku, ale być może dodałby głębszą analizę dotyczącą Tymoszenko.

    - Nie reagowałbym w ten sposób, gdyby nie festiwal Tymoszenko w polskich mediach. Wtedy bym milczał. Widzę bezczelne babsko, które wykorzystuje swój kraj, które ma Ukrainę w głębokim poważaniu. Tymoszenko żeruje na swoim kraju, to jest obrzydliwe - ocenia.

    Celiński zaprzecza też, aby jego wypowiedź miała związek z kampanią wyborczą.

    - To nie jest element kampanii. Łączenie tej sprawy z kampanią mnie nie interesuje. Ja swoim wyborcom podlizywać się nie będę, za bardzo szanuję ludzi - mówi.

    Jedno jest pewne - ta wypowiedź i tak stała się elementem kampanii wyborczej, mimo deklaracji Celińskiego. Zwłaszcza politycy SLD mogą próbować wykorzystać ją w przyszłości przeciwko koalicji EP/TR. Zwłaszcza, że Celiński nie wycofuje się ze swoich bardzo ostrych stwierdzeń. Wręcz przeciwnie - jest zadowolony z tego, że wreszcie ten punkt widzenia o Tymoszenko tak mocno zaistniał w polskiej przestrzeni publicznej.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Solidarna Polska gra va banque w sprawie protestu rodziców

    [Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta]

    Najnowszy sondaż CBOS najlepiej pokazuje, w jak trudnej sytuacji jest Solidarna Polska przed wyborami do PE. Partia Zbigniewa Ziobry ma tylko 2 proc. Od wielu miesięcy nie przekroczyła progu w sondażach. Nastroje nie są najlepsze. Dlatego też każda sprawa, która może przebić się w mediach ogólnokrajowych jest tak cenna. I to najlepiej tłumaczy, dlaczego SP, a zwłaszcza Arkadiusz Mularczyk są tak aktywni w sprawie protestu rodziców. Oczywiście, chcą pomóc. Ale przy okazji budują swoją pozycję.

    SP po nieudanych wyborach do PE grozi rozpad. Dlatego wszystko, co ustawia polityków Solidarnej Polski w centrum zainteresowania mediów jest tak ważne dla partii. Dziesiątki konferencji prasowych w Sejmie, które organizuje co tydzień Solidarna Polska nie mają szans na przebicie. Kryzys wokół protestu rodziców - wręcz przeciwnie.

    Dlatego SP nie zwalnia tempa. Dziś Arkadiusz Mularczyk ogłosił na konferencji prasowej, że SP zaczyna zbieranie w Sejmie podpisów pod odwołaniem Rzecznika Praw Dziecka, Marka Michalaka.

    - Nic nie zrobił w sprawie dzieci niepełnosprawnych - przekonywał dziś Mularczyk.

    Oskarżenia o cynizm i wykorzystywania ludzkiej tragedii? To bez znaczenia. Liczy się czas antenowy. No i zawsze można przekonywać, że działa się tylko i wyłącznie na rzecz dzieci i ich rodziców, nie dla siebie. Solidarna Polska gra va banque, ale jej politycy nie mają innego wyjścia.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • środa, 26 marca 2014
  • PO minimalnie wygrywa z PiS w nowym badaniu CBOS. To będzie emocjonująca kampania

    PO wygrywa z PiS w opublikowanym dziś sondażu CBOS do PE. Partia Donalda Tuska ma 24 proc., PiS - 22 proc. Próg przekraczają też SLD (7 proc.) oraz PSL (6%). Poniżej progu są PRJG oraz Nowa Prawica (4 proc.) Jeszcze mniejsze poparcie ma EP/TR (3 proc.), oraz Solidarna Polska (2 proc.) i Ruch Narodowy - 1 proc. Aż 24% jest niezdecydowanych. Ten sondaż pokazuje poparcie dla partii politycznych wśród osób, które zadeklarowały udział w wyborach, w tym przypadku było to 415 osób (38%). Próba badania wynosiła 1098 ankietowanych.

    Badanie przeprowadzono w dniach 6-12 marca, czyli jeszcze przed posiedzeniem Rady Krajowej PO z udziałem Witalija Kliczki, oraz przed ogłoszeniem list przez PiS.

    Tak niewielka różnica między PO a PiS powoduje, że każde wydarzenie tej kampanii - nowe spoty, wpadki kandydatów, sprawy międzynarodowe - mogą sprawić, że zmieni się lider sondaży. I jest pewne, że walka o zwycięstwo w wyborach do PE będzie aż do końca bardzo, bardzo emocjonująca.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • wtorek, 25 marca 2014
  • PiS atakuje kandydatów PO w nowym spocie. Boni, Rostowski i Kamiński "zawiedli w Polsce, zawiodą w Europie"

    Nowy spot PiS to bezpośredni atak na kandydatów PO do europarlamentu i jednocześnie pierwszy tak mocny spot tej kampanii.

    Idea jest prosta: Kamiński, Boni i Rostowski "zawiedli w Polsce". Byłemu ministrowi finansów zarzucane jest m.in. zadłużenie Polski i podwyższenie podatków, Boniemu - sprawę ACTA, Kamińskiemu - niską frekwencję w PE. W klipie występuje też Jacek Protasiewicz, który "skompromitował Polskę" w całej Europie.

    Klip już teraz oceniany jest jako swoista odpowiedź PiS na spot PO z 2011 roku "Oni pójdą na wybory". PiS przekonuje, że kandydaci partii rządzącej przyniosą tylko wstyd i rozczarowanie (dlatego byli ministrowie i Michał Kamiński są zestawieni z Jackiem Protasiewiczem, który nie kandyduje).

    PiS zaczyna "negatywną" kampanię bardzo wcześnie, na dwa miesiące przed wyborami. Odpowiedź Platformy - zapewne z wykorzystaniem słów posłanki Pawłowicz o UE i innych podobnych wypowiedzi - jest zapewne kwestią czasu.

    PiS chce też zmienić temat kampanii - z Ukrainy na skuteczność i kompetencje kandydatów PO. Już wkrótce przekonamy się, czy będzie to udana próba.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • poniedziałek, 24 marca 2014
  • Protest rodziców w Sejmie stał się najważniejszym tematem w krajowej polityce

    Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

    Nagranie z posiedzenia klubu TR, na którym Janusz Palikot sugeruje, że można "robić kampanię" na proteście rodziców w Sejmie podkręciło atmosferę wokół protestu. Palikot natychmiast stał się celem zmasowanego ataku, niemal ze wszystkich stron. Stefan Niesiołowski powiedział w niedzielę, że "to absolutny koniec Palikota". Wojciech Olejniczak z SLD stwierdził, że "nie akceptuje" takiego zachowania.

    Ale gra, która toczą partie polityczne wokół protestu rodziców jest dużo bardziej skomplikowana. Politycy SLD krytykują Palikota, ale jednocześnie np. Joanna Senyszyn napisała dziś na Twitterze: "Premier Tusk ma kasę na Kościół i Ukrainę,a nie ma na rodzicielską opiekę nad niepełnosprawnymi dziećmi.Wstyd, że takie są priorytety rządu PO". W niedzielę Leszek Miller stwierdził wręcz, że Donald Tusk miał swój "Stalingrad". Opozycja chciałaby, żeby to protest rodziców był tematem dyskusji politycznej, nie zaś kryzys na Ukrainie.

    Bardzo konsekwentnie na proteście rodziców swoją pozycję próbuje zbudować Arkadiusz Mularczyk, widoczny i aktywny w tej sprawie od samego początku protestu. Pomagają też inni - ale poza kamerami. Na FB krąży historia o wsparciu radnej Pauliny Piechny-Więckiewicz.

    fot, https://www.facebook.com/mattvonesse

    Dziś Mularczyk uczestniczył nawet w spotkaniu Piotra Dudy, lidera "Solidarności". Jego aktywność tak skomentowała Henryka Krzywonos:

    - Nie pojechałam [do Sejmu], bo nie chcę by ktoś powiedział, że ja sobie nabijam głosy cudzą krzywdą. Trzeba pomagać, ale nie metodami ludzi, którzy chcą wejść do Parlamentu Europejskiego. Przecież oni nie robią niczego dla tych kobiet, tylko dla siebie - powiedziała w na antenie TVN24. Jak dodała, problemu nie można rozwiązać "grą dziećmi".

    Rodzice protestujący w Sejmie byli "zszokowani" wypowiedzią Krzywonos.

    - Tramwaj, który ta pani zatrzymała, nie był dla niepełnosprawnych dzieci - mówiła Iwona Hartwich, jedna z protestujących.

    Palikot krytykujący swoich posłów za brak skuteczności ujawnił coś zupełnie oczywistego: wszystkie partie muszą pozycjonować się politycznie wobec kryzysu w Sejmie, który jest teraz najważniejszym politycznym tematem krajowym.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • niedziela, 23 marca 2014
  • Miller atakuje Tuska, Korwin-Mikke chce ośmieszyć PE, czyli niedziela w kampanii

    Niedziela nie była tak obfitującym w wydarzenia dniem w kampanii do PE jak sobota. Leszek Miller na mazowieckiej konwencji SLD w Warszawie dość mocno zaatakował premiera Tuska za jego wczorajsze przemówienie, oraz ogólnie skrytykował całą strategię Platformy.

    - Europa przetrwa nawet jeżeli na PO nie padnie żaden głos - powiedział lider SLD. Jak dodał Miller w swoim przemówieniu, w sobotę Tusk miał swój "Stalingrad". Nawiązał w ten sposób do spotkania premiera z protestującymi w Sejmie rodzicami dzieci niepełnosprawnych. Dla SLD (podobnie jak i dla innych partii) dobra jest każda okazja, by zmienić temat kampanii i odejść bezpośrednio od tematyki ukraińskiej. A bardzo emocjonalny protest rodziców w Sejmie przyciąga też uwagę mediów.

    Miller zaatakował dziś bezpośrednio ukraińską strategię Platformy przed wyborami do PE. To najlepiej pokazuje, że kampania wkracza w decydującą fazę.

    Ale nie było to jedyne polityczne wydarzenie niedzieli. W Sali Kongresowej trwa cały czas Wielki Kongres Prawicy, czyli spotkanie polityków i aktywistów ruchu wolnościowego. Na konferencji prasowej Janusz Korwin-Mikke zadeklarował, że jego ugrupowanie chce wejść do PE, by ośmieszać działanie Parlamentu. KNP w niektórych ostatnich sondażach zdobywa 5 proc., co powoduje, że scenariusz w którym wolnościowa prawica zdobywa miejsca do PE nie jest wcale political fiction. Ostatnim elementem kongresu ma być marsz z Pałacu Kultury na Plac Zamkowy.

    Fot. Sławomir Kamiński/AG

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • sobota, 22 marca 2014
  • Fot. AG

    Trzy pytania po pierwszym poważnym starciu PO-PiS w tej kampanii

    To był udany dzień dla Platformy. Udział Witalija Kliczki był dużym zaskoczeniem, nawet dla większości polityków PO. To było mocne uderzenie, na które w sobotę żadna z konkurencyjnych partii nie miała odpowiedzi. I bardzo mocny, jasny przekaz Tuska: "Wybór PO=Bezpieczeństwo Polski" najbardziej się przebijał. Ale chociaż tego dnia wygrała Platforma, to do ostatecznego zwycięstwa jeszcze bardzo daleka droga. Oto trzy podstawowe pytania na najbliższe tygodnie.

    Czy Ukraina będzie nadal dominującym tematem?

    Im więcej Ukrainy w mediach, tym lepiej dla Platformy. Tusk może pokazywać się jako doświadczony gracz na arenie europejskiej, lider państwa, z którym liczą się jego sojusznicy. To też dotyczy jego ministrów, a pośrednio także kandydatów PO do PE. Ale gdy pojawiają się sprawy krajowe - tak jak protest rodziców dzieci niepełnosprawnych w Sejmie - to sprawy zaczynają się mocno komplikować. Wtedy Tusk "schodzi na ziemię". Pytanie brzmi też, czy Platformie uda się utrzymać temat "europejskiej skuteczności" jako dominujący aż do 25 maja? Jeśli tak, szanse PO na zwycięstwo wzrosną.

    Czy Platforma przeszarżuje?

    Ktoś powiedział, że te wybory nie są o tym, czy nasze szkoły są dobrze przygotowane na 1 września dla sześciolatków. Te wybory być może są o tym, czy dzieci 1 września w ogóle pójdą do szkoły - stwierdził w sobotę w przemówieniu Donald Tusk. To zostało natychmiast odebrane jako przesada. Leszek Miller nazwał działania Tuska "eskalacją lęków i obaw Polaków". I to jest istotne pytanie: czy ustawiając Ukrainę w centrum przekazu kampanii, Platforma nie pójdzie w pewnym momencie o jeden krok za daleko?

    Czy PiS uda się skutecznie zaatakować?

    PiS konsekwentnie realizuje swoją strategię w kampanii - Jarosław Kaczyński zaprezentował na konwencji "poważną drużynę" polityków i intelektualistów. Nie było żadnych zaskakujących nazwisk. Przemówienie Kaczyńskiego także nie było zaskakujące. I to był największy problem PiS. Partia ma duże trudności z dostosowaniem swojej kampanii do nowych warunków. Ostry atak na PO w chwili geopolitycznego zagrożenie może być odebrany bardzo negatywnie przez wyborców. Ale pozostawienie Platformy samej sobie nie wchodzi oczywiście w grę. PiS musi zaatakować. Pytanie czy zrobi to skutecznie, i czy znajdzie nowy temat, który będzie atrakcyjny w tych warunkach. Bez tego PO może zdobyć przewagę, zwłaszcza jeśli będzie się utrzymywać trudna sytuacja geopolityczna.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • piątek, 21 marca 2014
  • Tusk: Jeszcze dziś spotkam się z protestującymi rodzicami w Sejmie

    - Jeszcze dziś spotkam się z protestującymi w Sejmie rodzicami niepełnosprawnych dzieci- zapowiedział premier Donald Tusk na piątkowej konferencji prasowej. To pierwsza bezpośrednia reakcja na kryzys, który był coraz większym problemem dla Platformy Obywatelskiej.

    Przypomnijmy: od trzech dni rodzice dzieci niepełnosprawnych (i ich podopieczni) okupują Sejm. Kilkanaście osób przebywa cały czas obok tzw. stolika dziennikarskiego w Sejmie. Protestujący twierdzą, że premier Tusk nie wypełnił ich obietnic dotyczących podnoszenia świadczeń. Domagali się spotkania z premierem, i dziś ich życzenie się spełni. Rodzice domagają się też tego, by ich praca była prawnie uznawana za zawód.

    Wczoraj doszło do kilku awantur z politykami, głównie Platformy Obywatelskiej. Protestujący krzyczeli "hańba, hańba" do Stefana Niesiołowskiego. Doszło też do kłótni także z posłem PO Adamem Szejnfeldem, który w pewnym momencie stwierdził, że "Posłowie od 18 lat nie mieli podwyżki". To zachowanie skrytykował nawet jego partyjny kolega, senator Józef Pinior.

    - Jego zachowanie było idiotyczne i skandaliczne. Powinien przeprosić- mówił Pinior na antenie "Superstacji".

    Premier próbuje rozwiązać kryzys, który w coraz większym stopniu zagraża kampanii PO do europarlamentu.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Pierwszy spot PSL w tej kampanii. Żadnych aktorów, tylko tekst

    Nowy spot PSL zaskakuje formą, ale i treścią. Nie ma w nim żadnych aktorów, jest tylko tekst. PSL zdradza w tym spocie swoje hasło wyborcze: "Tradycja – nowoczesność – Polska”. Spot to pewnego rodzaju opowieść o wartościach, która luźno jest powiązana (przynajmniej na początku) z polityką.

    - Szanujemy swoje dziedzictwo, tożsamość, wartości, bo uważamy, że z tego powinniśmy bardzo mocno czerpać, ale jednocześnie należy szukać nowych przestrzeni: innowacji, przedsiębiorczości. Natomiast wartością, która łączy nas wszystkich jest Polska - powiedział w rozmowie z Echem Dnia Adam Jarubas, szef sztabu PSL w wyborach do PE.

    Trudno jednak nie zauważyć, że przekaz spotu jest w kilku momentach chaotyczny, wręcz niezrozumiały. Przeciętny odbiorca może mieć trudności z zapamiętaniem tego klipu jako materiału wyborczego PSL. Nie ma znaczenia tu awangardowa forma, problemem jest treść.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • czwartek, 20 marca 2014
  • Były europoseł Samoobrony jedynką Polski Razem na Mazowszu

    Fot. Mikoaj Kuras / Agencja Gazeta

    Jarosław Gowin ogłosił, kto będzie jedynką partii na Mazowszu. To były eurodeputowany Samoobrony Marek Czarnecki. Jako pierwsza poinformowała o tym Informacyjna Agencja Radiowa. Czarnecki był europosłem w latach 2004-2009, później bez skutku kandydował z listy CentroLewicy (PD SDPL Zieloni). Gowin przekonywał nawet, że Samoobrona była ruchem "autentycznego buntu".

    O tym, że Czarnecki ma wystartować na Mazowszu, jako pierwszy napisał dwa tygodnie temu mój redakcyjny kolega Michał Protaziuk.

    Jednak start Czarneckiego z listy PRJG został fatalnie odebrany przez komentatorów. Pojawiły się nawet opinie, że przyjęcie na pokład PRJG byłego polityka Samoobrony świadczy o całkowitej desperacji Gowina i poważnych kłopotach Polski Razem.

    Gowin na Twitterze bronił tej kandydatury: "Start z list SO może nie jest powodem do chluby, ale to dobry kandydat. Przynajmniej nie roi się u nas od ex-PZPR jak w PiS i PO".

    PRJG od wielu tygodni nie przekracza progu wyborczego w sondażach. Na starcie kampanii do PE pozycja Gowina jest nie do pozazdroszczenia. Ale to dopiero początek zmagań. Być może Gowin będzie potrafił pokazać w najbliższych tygodniach spójny pomysł na przyciągnięcie wyborców. Teraz jednak większość komentatorów politycznych w Warszawie jest przekonanych, że Gowin nie ma szans w wyborach do PE.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Dwa projekty zakazujące handlu w niedzielę bez szans w Sejmie

    Fot. Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta

    W Sejmie rozpoczęło się pierwsze czytanie dwóch projektów zakazujących handlu w niedzielę.

    Jeden z nich to projekt obywatelski, złożony przez komitet "Wolna Niedziela". Podpisało się pod nim 115 tysięcy osób. Drugi (wyłączający z zakazu stacje benzynowe) to projekt poselski. W maju 2013 roku, gdy ten projekt trafił do Marszałek Sejmu podpisali się pod nim posłowie PiS (m.in. Krystyna Pawłowicz, Antoni Macierewicz, Anna Fotyga), ówcześni członkowie Platformy, teraz politycy Polski Razem (Jarosław Gowin, Jacek Żalek), a także PSL (Marek Sawicki). Są też politycy PO - m.in. Małgorzata Pępek i Mirosław Koźlakiewicz.

    Po co te zmiany? W uzasadnieniu projektu politycy argumentowali, że wprowadzenie zakazu stworzy "nową jakość życia dla rodzin". Przekonywali też, że może się zmienić cała kultura obchodzenia dnia wolnego od pracy, a zmiany doprowadzą do zacieśniania więzów rodzinnych.

    Poseł Robert Telus z PiS tak komentuje całą sprawę: - Chciałbym, aby te projekty trafiły do komisji, ale obawiam się, że zostaną odrzucone już w pierwszym czytaniu. Kiedyś był zwyczaj, że inicjatywy obywatelskie nie były odrzucane już na tym etapie, ale Platforma przestała go szanować - ocenia polityk PiS.

    Rząd jest przeciwny. Argumentacja jest prosta - takie rozwiązania przyczynią się do wzrostu bezrobocia.

    - Nie chciałbym podejmować żadnych decyzji w Polsce, które mogłyby mieć negatywny wpływ na rynek pracy - powiedział dziś w Brukseli premier Donald Tusk, na konferencji prasowej przed szczytem Rady Europejskiej.

    Sprzeciw premiera powoduje, że losy tych projektów są przesądzone - Platforma nie poprze tych projektów. Na zakaz nie zgadza się też Twój Ruch i PSL. Poseł Pępek z PO też zmieniła już zdanie. Jak dziś mi mówi:

    - Po przeanalizowaniu sytuacji gospodarczej na rynku pracy nie byłoby korzystne wprowadzenie takiego zakazu - twierdzi.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • środa, 19 marca 2014
  • Ruch Narodowy w nowym klipie: Czas na radykalne zmiany

    - Niszczymy układy i schematy duszące młode pokolenie - mówi w nowym klipie Ruchu Narodowego Tomasz Pałasz, szef Młodzieży Wszechpolskiej. Oprócz niego, w klipie wypowiadają się inni kluczowi politycy związani z tym ugrupowaniem, między innymi Krzysztof Bosak, Robert Winnicki czy Bartosz Jóźwiak. "Radykalna zmiana" to hasło narodowców w wyborach do PE, a jednym z ważniejszych deklaracji w tym klipie jest to, że narodowcy chcą "najbardziej eurosceptycznego Parlamentu Europejskiego" w historii.

    W klipie pada też hasło: "Pseudoelita III RP musi odejść. Czas na zmiany". Ilustracją są zdjęcia historyczne, m.in. z obrad Okrągłego Stołu czy z filmu "Nocna zmiana". Pojawia się m.in. Lech Wałęsa i Władysław Bartoszewski.

    RN ma w sondażach bardzo niskie poparcie, w najnowszym TNS do PE zaledwie 1 proc. Dla porównania - KNP Janusza Korwina-Mikke może liczyć w na 3 proc, a w niektórych sondażach nawet na 4-5 proc. Narodowcy nie rezygnują jednak z walki o PE. Ten klip ma rozejść się wiralnie, by wzbudzić jak największe zainteresowanie mediów i opinii publicznej. Im bliżej wyborów, tym częściej mniejsze partie będą korzystać z tego mechanizmu, by zwiększyć swoje szanse i dotrzeć do wyborców. W ten sposób mogą ominąć klasyczną kampanię telewizyjną, na którą będzie stać tylko największe ugrupowania, takie jak PiS czy PO.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • wtorek, 18 marca 2014
  • Tusk rozmawiał z Bidenem. Premier w centrum, opozycji znów nie widać

    fot. tvp.info

    W tle rosyjskiej aneksji Krymu premier Donald Tusk rozmawiał dziś w KPRM z wiceprezydentem Bidenem. Zbieg okoliczności sprawił, że słowa premiera Tuska o gwarancjach bezpieczeństwa ze strony USA padły tuż po orędziu prezydenta Putina.

    Jak się jednak dowiaduję się od polityków znających szczegóły wizyty Bidena w Polsce, całe spotkanie miało spokojny przebieg, mimo okoliczności zewnętrznych, czyli słów Putina o przyłączeniu Krymu do Rosji. Inny polityk mówi mi: "Atmosfera była dobra. Biden był dość energetyczny"

    Dzisiejsza wizyta przebiegała w atmosferze powagi i skupienia, wymuszonej sytuacja międzynarodową. I to było jasne dla każdego, kto był dziś w KPRM i słuchał obydwu przywódców. Dla premiera Tuska wizyta Bidena ma dodatkowy, krajowy wydźwięk. To kolejne wydarzenie polityczne, które siłą rzeczy ustawia Tuska i jego ministrów w centralnym miejscu polskiej polityki. Dziś głos opozycji w sprawie Ukrainy praktycznie się nie przebijał.

    I tak będzie przez najbliższe kilka dni. W czwartek premier Tusk jedzie do Brukseli, by uczestniczyć w kolejnym ważnym spotkaniu Rady Europejskiej. Polityka krajowa "powróci" dopiero w sobotę, gdy odbędzie się posiedzenie Rady Krajowej PO, a PiS zaprezentuje swoje listy do PE.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • poniedziałek, 17 marca 2014
  • Ten sondaż pokazuje, dlaczego kryzys na Ukrainie zmienił kampanię do PE

    88% ankietowanych w nowym badaniu CBOS uważnie śledzi to co dzieje się na Ukrainie. 82% twierdzi, że ten kryzys ma duże znaczenie dla naszego kraju. 72% twierdzi, że wydarzenia na Ukrainie zagrażają Polsce. Tylko 24% ankietowanych nie martwi się rozwojem sytuacji. Badanie przeprowadzono w dniach 6-12 marca, czyli już po gwałtownej eskalacji konfliktu, a na długo przed niedzielnym referendum.

    67% deklaruje, że Polska powinna wspierać Ukrainę w ramach pomocy międzynarodowej. Tylko 8% jest przekonanych, że potrzebne są jakieś szczególne działania. 21% chce bezstronności w tej sprawie.

    Premier Tusk od wielu tygodni bardzo intensywnie pokazuje, że zależy mu na kwestii ukraińskiej. Niemal wszystkie publiczne wystąpienia szefa rządu - nawet na Dzień Kobiet - zawierają wątki dotyczące kryzysu. Ale nie było tak zawsze. W grudniu, to KPRM spóźnił się z reakcją na wydarzenia na Ukrainie. Wtedy (1 grudnia) Jarosław Kaczyński pojechał do Kijowa. Działania szefa rządu wyglądały na reakcję. Teraz to Tusk nadaje ton - dyskusje w Sejmie, specjalne konferencje prasowej, oświadczenia, wizyty zagraniczne (w tym "objazd po Europie") - to wszystko o Ukrainie. Jak nigdy przedtem, KPRM jest skoncentrowany na tym temacie. I to wymusza reakcję opozycji.

    Sondaż potwierdza, że wszystkie działania polityczne są bardzo uważnie śledzone. CBOS pokazuje, że Polacy rzeczywiście obawiają się tego, co dzieje się za wschodnią granicą. Między innymi dlatego premier wybrał retorykę, w której przyznaje o istniejącym zagrożeniu, i pokazuje rozwiązania korzystne dla Polski Z drugiej strony, ustawia się jako jedyna alternatywa dla Kaczyńskiego i lewicy. Mówi o tym, że polityka opozycji oznacza "szarżowanie",co może skończyć się izolacją Polski na arenie międzynarodowej. W ten sposób premier chce też wykorzystać sytuację, do nadania tonu całej kampanii do PE, która siłą rzeczy musi już toczyć się wokół wątków ukraiński. To, że Polacy tak uważnie śledzą ten kryzys, gwarantuje, że politycy nie będą go ignorować w kampanii.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Palikot w nowym spocie: PiS u władzy to rządy "politycznych knurów"

    Pierwszy spot w tej kampanii wyborczej koalicji EP/TR na pewno wzbudzi kontrowersje. Przekaz jest prosty: PO nie zatrzyma już PiS, a powrót do władzy partii Kaczyńskiego oznaczałby rządy "politycznych knurów" (jak to określa sam lider TR).

    W spocie jest też scena imprezy, na której pojawiają się aktorzy mający przypominać polityków PiS. Np. jeden z nich wygłasza zdanie Tomasza Kaczmarka o "jeb**** krzesłem". Co ciekawe, zwrot o "politycznych knurach" poda niema w tym samym momencie spotu, co słowa lidera TR o "europejskich standardach". Już teraz pojawiły się komentarze, że cały ten klip został zrobiony "po linii najmniejszego oporu" (jak napisała na Twitterze Kamila Biedrzycka-Osica z TVP Info).

    Cel tej politycznej akcji jest bardzo jasny: wzbudzić kontrowersyjną formą i treścią jak największe zainteresowanie mediów, jak największą oglądalność na Youtube (nie jest jeszcze emitowany w telewizji). Klip nie ma bezpośrednio nic wspólnego z wyborami do PE jako takimi. Służy bardziej do podkreślenia, że zaczyna się bardzo ostry sezon kampanijny, który zakończy się wyborami parlamentarnymi w 2015 roku. A tu stawką jest władza w Polsce.

    Wybory do PE traktowane są tylko jako pewien etap na drodze do Sejmu. Palikot wielokrotnie twierdził, że jego zdaniem sukces PiS w wyborach do PE zmieni całą sytuację polityczną, bo wyborcy Platformy zobaczą, że ich partia nie potrafi już ochronić przed zwycięstwem PiS. Dzięki temu na totalnie spolaryzowanej scenie politycznej pojawiłaby się szansa dla trzeciej siły - czyli Twojego Ruchu. To jest najważniejsze przesłanie całego klipu. Dlatego mógłby być śmiało wykorzystany nie w kampanii do PE, ale w walce o Sejm.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • niedziela, 16 marca 2014
  • Jak poseł Kępiński zepsuł SLD niedzielę

    Fot. Rafał Mielnik / Agencja Gazeta

    Gdy kilka dni temu rozmawiałem z jednym z polityków SLD zajmujących się kampanią do Parlamentu Europejskiego, przekonywał mnie, że niedziela 16 marca miała być jednym z ważniejszych punktów na drodze Sojuszu do wyborczego sukcesu. Dziś odbył się III Sejmik Kobiet Lewicy w Sali Kongresowej w Warszawie. Ale to nie kandydatki SLD do PE były w niedzielę dla mediów najważniejsze. To poseł Adam Kępiński, drugi na liście do PE SLD w okręgu dolnośląskim znajdował się w centrum uwagi. Wszystko za sprawą jego udziału jako obserwatora w niedzielnym referendum na Krymie.

    Czy SLD jest zmartwione całą sprawą?

    - Nie sądzę, aby ta kwestia zaważyła na kampanii w ciągu najbliższych dni. Wydaje się też, że naszemu elektoratowi nie zależy na wzbudzaniu antyrosyjskich nastrojów. Nasz elektorat jest nastawiony "realistycznie" do relacji z Rosją. I przez to wyjazd Kępińskiego ma dla nich niewielkie znaczenie, bardziej liczy się dla liderów opinii i komentatorów - mówi mi jeden ze strategów Sojuszu.

    Co więcej, SLD może liczyć na to, że wtorkowa wizyta wiceprezydenta USA Joe Bidena przyciągnie uwagę mediów. To sprawi, że historia Kępińskiego będzie maksymalnie "jednodniowa", a w najlepszym dla SLD wypadku skończy się jeszcze dziś.

    Kępiński kandyduje do PE z okręgu dolnośląskiego. Co ciekawe, Kępiński przez kilka lat był związany z SLD, później przeszedł do Ruchu Palikota, i z listy RP dostał się do Sejmu w 2011 roku. Później, w lutym 2013 roku powrócił do SLD. Dlatego Europa Plus/Twój Ruch mogą mieć problem z atakowaniem dawnego partyjnego kolegi.

    Jeśli nie wydarzy się nic niespodziewanego, to jedynym efektem wyjazdu posła będzie "przykrycie" w mediach niedzielnego Sejmiku Kobiet Lewicy, organizowanego przez SLD. Jednak prawdziwa, twarda kampania - zdaniem moich rozmówców z Sojuszu - zacznie się dopiero za tydzień, gdy Platforma ostatecznie zatwierdzi swoje listy do PE.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • czwartek, 13 marca 2014
  • Trzy kluczowe nazwiska dziś: Kamiński, Zwiefka, Zdrojewski

    Platforma postanowiła dziś odkryć karty. Dowiedzieliśmy się nie tylko, kto będzie nowym szefem sztabu, ale także poznaliśmy kilka kluczowych "jedynek" na listach. Niektóre nazwiska są dziś dużym zaskoczeniem. Oto najważniejsze z nich.

    Tadeusz Zwiefka został nowym szefem sztabu. Ma duże doświadczenie medialne (jako były dziennikarz), uczestniczył w pracach sztabu wyborczego PO w 2011 Zna dobrze europarlament - jest europosłem już drugą kadencję. To wszystko powoduje, że dobrze nadaje się do tej roli. Nigdy jednak - w przeciwieństwie do Jacka Protasiewicza - nie prowadził kampanii na skalę krajową. Biorąc jednak pod uwagę, że będzie miał jako szef całej struktury duże zaplecze organizacyjne i logistyczne, ten wybór może okazać się trafny.

    Bogdan Zdrojewski ma jedno zadanie: zagwarantować Platformie jak najlepszy możliwy wynik w wyborach do PE na Dolnym Śląsku. Jako bardzo rozpoznawalny we Wrocławiu polityk ma duże szanse, by osiągnąć wynik porównywalny lub lepszy niż Jacek Protasiewicz pięć lat temu (164 tysiące głosów). Jednak jego kandydowanie oznacza, że Donald Tusk musi szukać nowego ministra kultury. Biorąc jednak pod uwagę, że Zdrojewski w ostatnich miesiącach był głównie kojarzony z państwową dotacją na Świątynię Opatrzności Bożej, jego odejście z rządu niekoniecznie musi być czymś negatywnym.

    Michał Kamiński to największe zaskoczenie czwartku. Był doradcą Lecha Kaczyńskiego, spindoktorem PiS odpowiedzialnym za największe sukcesy wyborcze PiS. Platforma liczy na jego wiedzą o prowadzeniu kampanii, jak i rozpoznawalność w regionie (lubelskie). Ale musi też liczyć się z krytyką ze strony przedstawicieli bardziej lewicowo nastawionego elektoratu partii, jak i ostrą krytykę w mediach.

    Teraz czekamy na ogłoszenie list (lub chociaż jedynek) przez PiS.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • TVP Info: Sawicki następcą Kalemby

    Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta

    Wielki powrót Sawickiego? Tak podaje TVP Info. Po rezygnacji ministra Kalemby na dziennikarskiej giełdzie nazwisk o jego następcy niemal natychmiast pojawiło się nazwisko byłego ministra Marka Sawickiego. Sawicki odszedł z rządu w wyniku tzw. afery taśmowej, w lipcu 2012 roku.

    Teraz TVP Info podaje "nieoficjalnie", że to Sawicki będzie następcą ministra Kalemby. Ofertę wejścia do rządu miał odrzucić Eugeniusz Grzeszczak. Ze względu na kryzys wokół afrykańskiego pomoru świń, nowy minister rolnictwa będzie miał bardzo trudne zadanie przed sobą. W czwartek nawet Małgorzata Kidawa-Błonska przyznała, że Kalemba nie potrafił znaleźć rozwiązania sytuacji, co było powodem jego odejścia.

    O wszystkim zdecyduje i tak premier Donald Tusk. Słaba pozycja polityczna Piechocińskiego i niskie notowania PSL nie ułatwiają sytuacji ludowcom.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Kalemba rezygnuje. Co było prawdziwą przyczyną?

    Fot. Franciszek Mazur/ / Agencja Gazeta

    Oficjalną przyczyną podania się do dymisji ministra Kalemby było to, że nie poradził sobie z kryzysem na rynku trzody chlewnej, który wybuchł ze względu na wystąpienie ASF (afrykański pomór świń) u dzików we wschodniej Polsce.Kalemba w oświadczeniu stwierdził, że rząd nie realizował planu walki z tym problemem. Zarejestrowano tylko dwa przypadki, ale efektem było zablokowanie eksportu wieprzowiny pochodzącej z zagrożonych terenów. Kryzys dotknął przede wszystkim rolników we wschodniej części kraju.

    Jak podaje TVP Info, wczoraj wicepremier Piechociński miał wczoraj wyznaczyć ministrowi Kalembie ultimatum, gdyż uznał jego tłumaczenia (na sejmowej Komisji Rolnictwa) za niewystarczające. Jak jednak podaje TVP Info, Kalemba miał później zadzwonić do byłego szefa PSL Waldemara Pawlaka, i proponować mu zwołanie Rady Naczelnej PSL w celu odwołania Piechocińskiego.

    Dymisja Kalemby może być elementem wewnątrzpartyjnej rozgrywki w PSL. Kilka dni temu "Gazeta Wyborcza" informowała, że atmosfera w partii jest fatalna ze względu na słabe wyniki sondażowe przed wyborami do PE. Ludowcy mieli obawiać się, że stracą wszystkie mandaty w europarlamencie.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • środa, 12 marca 2014
  • Nowa symulacja wyników wyborów do Parlamentu Europejskiego: PiS wygrywa z Platformą

    Fot. VINCENT KESSLER REUTERS

    W nowej symulacji wyników wyborów do PE, przeprowadzonej przez Polską Agencję Rozwoju Regionalnego (PARR) oraz Polski Instytut Badań i Analiz (PIBA) PiS utrzymuje bezpieczną przewagę nad Platformą. Partia Jarosława Kaczyńskiego zdobywa 20 mandatów, a Platforma 16 (teraz ma 25, co oznacza stratę aż 9 mandatów). Na pozostałych miejscach SLD (8 mandatów), Europa Plus/Twój Ruch (4 mandaty) i PSL (3 mandaty). Symulacje oparto na sondażach z lutego, czyli jeszcze przed eskalacją konfliktu na Ukrainie.

    W porównaniu z analogiczną symulacją ze stycznia, PO i PiS tracą po jednym mandacie, a SLD i EP/TR - zyskują po jednym. Widać lekkie wzmocnie lewicy. Symulacja daje identyczne rezultaty przy wynikach dla 20 proc. frekwencji, i dla 25 proc.

    Rezultaty i tak są lepsze dla PO niż w ujawnionych dziś przez "Gazetę Wyborczą" wewnętrznych badaniach partii, w których PO może liczyć zaledwie na 11-12 mandatów. Dopiero za miesiąc dowiemy się, jakie rezultaty dla całej układanki będzie miał kryzys na Ukrainie.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Na dwa miesiące przed wyborami Platforma straciła prawie jedną trzecią europosłów

    fot. Dominik Sadowski / AG

    Krzysztof Lisek nie wystartuje w wyborach do PE - pisze środowa "Rzeczpospolita". Eurodeputowany zrezygnował ze względu na wyrok skazujący w sprawie o przestępstwo gospodarcze. Poseł twierdzi, że jest niewinny.

    To kolejne osłabienie "drużyny" Platformy w ostatnich miesiącach. Kilka dni temu, po "incydencie frankfurckim" z kandydowania wycofał się Jacek Protasiewicz. Wcześniej - w wyniku rekonstrukcji rządu - z PE musieli odejść Rafał Trzaskowski i Lena Kolarska-Bobińska. Z Platformy do partii Gowina przeszedł Artur Zasada. Ze startu zrezygnowała już kilka miesięcy temu Sidonia Jędrzejewska. Wygląda na to, że poza grą o PE jest też Sławomir Nitras.

    To poważne osłabienia Platformy w niemal całej Polsce, i w ważnych okręgach - np. na Dolnym Śląsku, w Warszawie, w Wielkopolsce. Bardzo komplikują życie strategom partii. Bo pomimo sondażowego skoku, Platforma nie ma cały czas szefa sztabu, a kandydaci, którzy mieli być wzmocnieniem (jak Boni czy Rostowski) w wewnętrznych badaniach partii działają na jej niekorzyść. O tych sondażach pisze dziś "Gazeta Wyborcza", a ogólnie wynika z nich, że PO może zdobyć tylko 11-12 mandatów.

    Jedyne co może cieszyć polityków PO: te badania przeprowadzono przed kryzysem ukraińskim. Ale nie ma wątpliwości: to będzie trudna kampania.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • wtorek, 11 marca 2014
  • Trend: Platforma nadrabia dystans do PiS

    Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

    Ukraina stała się dopalaczem dla sondażowych wyników Platformy. Ostatnie sondaże przynoszą dobre wiadomości dla partii Donalda Tuska. PO od wielu miesięcy nie była tak blisko dogonienia PiS, jak jest teraz. Wtorkowy sondaż TNS dla Wiadomości TVP pokazuje 5 punktów procentowych skoku poparcia ( Platforma ma 25%) - i to w badaniu dotyczącym wyborów do PE. PiS też zyskuje, ale mniej (2 punkty proc. do poziomu 27 proc.)

    Podobnie było w sondażu MB dla TVN24, który został opublikowany w piątek. Tu PO zyskała jeszcze więcej - 29 proc., skok o 6 punktów procentowych. PiS w tym badaniu stracił 2 punkty procentowe i ma 30 proc. Tylko w niedzielnym sondażu TNS dla Wiadomości TVP nie było widać sondażowego skoku.

    Kilka tygodni temu wydawało się, że PiS te wybory wygra i nic partii Jarosława Kaczyńskiego nie zatrzyma. Ale jeszcze kilka takich badań i będzie jasne, że rozstrzygnięcie bitwy o europarlament wcale nie jest oczywiste. Teraz stratedzy najważniejszych partii muszą zrewidować swoje podejście. Platforma zyskuje dzięki kryzysowi na Ukrainie i przede wszystkim sprawnym działaniom rządu. Powstaje wrażenie, że Polska na forum europejskim gra jedną z głównych ról. Pytanie, na ile ten efekt się utrzyma. Dla PO może to być jedna szansa, by zmienić temat tej kampanii i sprawić, że będzie ona toczyła się po myśli Tuska i jego doradców.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Pierwszy wiral tej kampanii? Grabowski, Malajkat, Wodecki, Stuhr, Turnau...i Bartoszewski w klipie Róży Thun

    Państwowa Komisja Wyborcza nie zgodziła się pięć lat temu, by na karcie do głosowania znalazło się skrócone nazwisko jedynki PO w okręgu małopolsko-świętokrzyskim Róży Thun, tylko jego pełna wersja, która brzmi "Róża Maria Gräfin von Thun und Hohenstein". Jaka przygotowuje się sztab europosłanki w tych wyborach? Akcją "Weź to powiedz". Powstał klip, w którym występują znani aktorzy (i nie tylko, jest m.in. Władysław Bartoszewski), wypowiadający pełne nazwisko eurodeputowanej.

    To ma zachęcić do nadsyłania własnych filmików o podobnej treści, Nagrodą w konkursie jest spotkanie z Różą Thun i jednym z aktorów występujących w klipie. W ten sposób sztab eurodeputowanej chce wywołać zainteresowanie mediów całą sprawą, no i przyciągnąć też uwagę wyborców, zwłaszcza że kampania wyborcza do PE jest jeszcze w początkowej fazie.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • poniedziałek, 10 marca 2014
  • Tusk zapowiada jeden z tematów dyskusji z Merkel: Bezpieczeństwo energetyczne i uzależnienie Niemiec od rosyjskiego gazu

    - Uzależnienie Niemców od gazu rosyjskiego może ograniczać skutecznie suwerenność Europy. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Coraz droższa energia europejska, ze względu na zbyt wygórowane ambicje klimatyczne także może oznaczać większe uzależnienie od rosyjskich źródeł energii - powiedział Donald Tusk na konferencji prasowej w Siemirowicach (województwo pomorskie, miejsce stacjonowania Nadbrzeżnego Dywizjonu Rakietowego).

    Merkel przyjeżdża do Polski 12 marca. Agenda spotkania w środę ma być oczywiście znacznie szersza, ale premier zdecydował dziś na podkreślenie kwestii bezpieczeństwa energetycznego. Wprost mówił o "uzależnieniu" Niemiec i innych krajów europejskich od rosyjskiego gazu, i nadmiernego, zbyt ambitnego wyznaczania celów w polityce klimatycznej.

    To najlepiej pokazuje, jak bardzo kryzys na Ukrainie zmienił polską politykę oraz retorykę rządu. Jeszcze kilka miesięcy temu tak ostre słowa premiera o niemieckiej polityce energetycznej byłby trudne do wyobrażenia. Teraz wpisują się w klimat, wywołany rosyjską interwencją na Krymie, i zmianą sytuacji geopolitycznej w regionie (o tym też mówił dziś premier). Polska próbuje - niejako przy okazji kryzysu na Ukrainie - zmienić europejską politykę w tak istotnych dla nas kwestiach, jak energia czy klimat. I o tym szef rządu ma rozmawiać z kanclerz Merkel.

    Dla Tuska ta wizyta także kolejna szansa - po szczycie UE w ubiegły czwartek- na pokazanie znaczenia Polski w dyplomatycznej i politycznej rozgrywce wokół Ukrainy.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • czwartek, 06 marca 2014
  • Juncker kontra Barnier na kongresie EPL w Dublinie

    Już za kilkadziesiąt minut dowiemy się, kto będzie kandydatem EPL (Europejskiej Partii Ludowej) na szefa Komisji Europejskiej. Tu kluczowe wydarzenie całego kongresu, który wczoraj rozpoczął się w Dublinie. Głosować ma ponad 800 delegatów z chadeckich partii ludowych z całej Europy. Polskę reprezentuje delegacja z PSL i PO, w tym Władysław Kosniak-Kamysz, Grzegorz Schetyna, Jacek Rostowski, Jacek Protasiewicz, eurodeputowani obydwu partii.

    Walka jest wyrównana, chociaż to Juncker (były premier Luksemburga) jest faworytem. Barnier (komisarz ds. rynku wewnętrznego) prowadził intensywną kampanię. PSL może poprzeć Barniera, PO ma głosować na Junckera, który ma wsparcie Angeli Merkel.

    Ale w kuluarach kongresu politycy PO najczęściej opowiadają sobie historie o tym, jak bardzo rozchwytywany jest premier Tusk, i jak bardzo wzrosła jego pozycja na tle wydarzeń na Ukrainie, i wysiłków dyplomatycznych na arenie europejskiej. Liczni eurodeputowani i kandydaci na eurodeptuowanych z innych państw robili sobie kampanijne zdjęcia z szefem polskiego rządu, do wykorzystania w ich własnych kampaniach krajowych.

    Wyniki poznamy około 14.00

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • wtorek, 04 marca 2014
  • Trzy kluczowe dni Tuska

    Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

    Kryzys na Ukrainie jest najważniejszym tematem polskiej polityki wewnętrznej. Od kilku dni panuje swoisty polityczny rozejm. Ale nie ma wątpliwości, że polityka "powróci" - do wyborów europejskich pozostało mniej niż 3 miesiące. Dlatego najbliższe dni mogą też być bardzo istotne, także pod względem politycznej pozycji Donalda Tuska i Platformy. Partia musi zdecydować co do nowego szefa sztabu, wkracza także w kluczowy etap układania list wyborczych przed wyborami do PE.

    W środę późnym popołudniem rozpocznie się nadzwyczajne posiedzenie Sejmu. Premier ma wygłosić informacje o kryzysie wokół Ukrainy. Zapewne będzie też zapowiadał dalsze kroki Polski i plan, który będzie chciał przedstawić na forum UE. Ostatnia tego typu debata przebiegała bardzo spokojnie. Kaczyński oklaskiwał Tuska, a Tusk Kaczyńskiego.

    Następnego dnia, we czwartek odbędzie się szczyt Rady Europejskiej na temat Ukrainy, zwołany z inicjatywy Polski. Jego rezultaty będą interpretowane jako sprawdzian europejskiej strategii premiera Tuska i rządu. Ale to nie koniec.

    W czwartek rozpoczyna się też kongres EPP w Dublinie. Tam partia wybierze swojego kandydata na szefa KE. Będzie nim najprawdopodobniej były premier Luksemburga, Jean-Claude Juncker. Ale Tusk będzie uczestniczył w zakulisowych dyskusjach, w których jednym z tematów będzie obsadzenie przez przedstawicieli Polski ważnych stanowisk europejskich. Być może rozstrzygnie się też, kogo chadecja wybierze na szefa Rady Europejskiej. Mówi się o premier Danii Helle Thorning-Schmidt. Kluczowym dniem kongresu będzie piątek.

    A to wszystko na tle kryzysu na Ukrainie. To może być tydzień ustawiający krajobraz polityczny na najbliższe miesiące.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • poniedziałek, 03 marca 2014
  • Nowa prognoza: socjaliści nieznacznie wygrywają w Parlamencie Europejskim

    fot. Sławomir Kaminski / Agencja Gazeta

    W Polsce walka o głosy 25 maja odbędzie się między najważniejszymi (i dobrze znanymi) partiami politycznymi. Na poziomie całej Europy, politycy z tych partii wchodzą w skład ich ponadnarodowych odpowiedników. Dwie najważniejsze tego typu frakcje w Parlamencie Europejskim to chadecy (EPP) i socjaliści (S&D). To właśnie między nimi rozgrywa się kampania. I jak pokazują prognozy, zdecydować może nawet jeden lub dwa mandaty.

    W najnowszej symulacji serwisu Electionista kontrolę nad PE przejmują socjaliści (grupa S&D). W analizie, wygrywają z chadekami o 2 mandaty. S&D ma 206 miejsc, a największa w tej chwili frakcja w PE, czyli chadecy (do niej należą eurodeputowani z PO i PSL) ma ich 204. Liberałowie z ALDE mają 72 miejsca, lewica z GUE/NGL 59 mandatów, a eurosceptycy z ECR (do tej frakcji należą politycy PiS) zdobywają 45 miejsc. Zieloni mogą liczyć na 42 mandaty, a prawica z EFD - 31 miejsc.

    Różnica wynosi zaledwie 0,2 punktu procentowego (27,4 proc. do 27,2 proc. ). Symulacja została przeprowadzona na podstawie wyników sondaży ze wszystkich krajów UE.

    W tej kadencji EPP ma 265 mandatów, S&D 183, a ALDE - 84.

    To wszystko pokazuje, jak istotna dla ostatecznej kontroli nad Parlamentem Europejskim jest kampania wyborcza w każdym kraju. Szanse EPP na dobry wynik mogą więc zależeć m.in. od tego, jak duże straty poniesie Platforma w majowych wyborach. A zgodnie z Traktatem Lizbońskim, nowy szef KE musi być wybrany zgodnie z wynikami wyborów do PE, co oznacza, że w razie zwycięstwa socjalistów zostałby nim Martin Schulz. Wtedy chadecy obsadziliby stanowiska szefa unijnej dyplomacji. To zaś powoduje, że mógłby nim zostać szef MSZ Radosław Sikorski.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Kaczyński po raz pierwszy na posiedzeniu RBN od 2010 roku

    Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

    Kryzys ukraiński niemal całkowicie "zresetował" polską politykę. Kampania wyborcza do PE wydaje się teraz czymś bardzo odległym. A na marginesie dzisiejszego posiedzenia RBN warto zauważyć, że jest to pierwsze tego typu spotkanie od czerwca 2010 roku, w którym wziął udział prezes PiS Jarosław Kaczyński.

    Ostatnie posiedzenie RBN, w którym wziął udział prezes Kaczyński dotyczyło nowej polskiej strategii w Afganistanie. Odbyło się 26 czerwca 2010 roku. To także ostatnie spotkanie Donalda Tuska i prezesa Kaczyńskiego, aż do wczorajszej narady w KPRM.

    Kaczyński, gdy w listopadzie 2010 roku zrezygnował formalnie z uczestnictwa w Radzie, twierdził, że nie chce legitymizować wizji polityki zagranicznej Donalda Tuska, która jest wspierana przez prezydenta Komorowskiego. W piśmie do sekretarza Rady, gen. Kozieja, Kaczyński twierdził, że przy wyjaśnianiu katastrofy smoleńskiej władza przyjęła "niesuwerenną postawę". To, że dziś uczestniczył w spotkaniu RBN najlepiej świadczy o powadze sytuacji, i o tym jak polska polityka się zmienia pod wpływem wydarzeń na Ukrainie.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • sobota, 01 marca 2014
  • Dębski, Nowicka, Ryfiński, Iszkowski - koalicja Europa Plus/Twój Ruch prezentuje pełne listy na Mazowszu i w Warszawie

    Fot. Łukasz Węgrzyn / Agencja Gazeta

    - To historyczna moment - mówił Janusz Palikot na oficjalnej prezentacji list koalicji EP/TR w Warszawie i na Mazowszu. Przewodniczący TR odnosił się do tego, że podczas układania list zastosowano w pełni suwak (kobiety i mężczyźni naprzemiennie) i parytetu. Spotkanie w siedzibie Stronnictwa Demokratycznego w Warszawie to jeden z elementów weekendowej "ofensywy" koalicji, która prezentuje łącznie 130 kandydatów i kandydatek we wszystkich okręgach.

    Jak stwierdził przewodniczący TR, koalicja chce poprzez bardzo liczne spotkania w terenie (320 w pierwszej fazie, 2300 w drugiej) osiągnąć efekt podobny jak w 2011 - pojawienie się "oddolnego poparcia". Palikot liczy na 15-17% w tych wyborach. Jak zadeklarował, w wewnętrznych sondażach koalicja osiąga 13/14%.

    Aby to osiągnąć, na listy zostali wciągnięci m.in. znani parlamentarzyści. Np. z 5 miejsca w Warszawie startuje Artur Dębski, a na Mazowszu - Armand Ryfiński. Na 3 miejscu z Warszawy kandyduje dr Krzysztof Iszkowski, koordynator prac programowych koalicji, a z Mazowsza - poseł Paweł Sajak. Dwójki to Wanda Nowicka (Warszawa) i Krystyna Suszyńska (Mazowsze).

    EP/TR planuje bardzo intensywną kampanię w najbliższych tygodniach. SLD także. Tymczasem Platforma i PiS cały czas nie przedstawiły nawet kompletu "jedynek".

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • piątek, 28 lutego 2014
  • Wiśniewska o posiedzeniu komisji zdrowia: Płakać się chce

    Fot. Grzegorz Skowronek / AG

    - Płakać się chce. Ludzie umierają w kolejce do lekarza, pieniądze wypływają z NFZ, a oni nie są w stanie precyzyjnie odpowiedzieć na proste pytania - posłanka Jadwiga Wiśniewska z PiS ostro komentuje piątkowe posiedzenie komisji zdrowia. Było one poświęcone nieprawidłowościom w NFZ i działaniom ministra Neumanna, o których pisał tygodnik "Wprost".

    - Siedzieliśmy tu trzy godziny, a wygląda na to, że winnych nie ma - mówi mi Wiśniewska, którą prezentowała program PiS na kongresie partii 15 lutego.

    Rozczarowanie odpowiedziami wiceministra Neumanna jest bardzo powszechne wśród przedstawicieli opozycji. "Nie dowiedzieliśmy się nic nowego" - to najczęściej powtarzana opinia. Ale PiS ma dodatkową szansę, by jeszcze mocniej zaatakować Platformę. 3 marca w Warszawie odbędzie się debata zdrowotna tej partii.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Neumann: Cierpliwie słuchałem tu kłamstw

    "Cierpliwie słuchałem tu kłamstw" - mówił minister Neumann. W bardzo krótkiej wypowiedzi odniósł się do części zarzutów dotyczących kliniki Sensor i przedłużenia umowy z tą placówką na podstawie tzw. ustawy aneksacyjnej. Jak powiedział Neumann, celem działania ministerstwa było zapewnienie, że szpitale mają kontrakty i mogą przyjmować pacjentów.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Nikt z Platformy nie broni Arłukowicza i Neumanna

    Specjalne posiedzenie Komisji Zdrowia to huraganowy atak opozycji na ministra Arłukowicz i wiceministra Neumanna. Politycy PiS i SLD oskarżali szefa resortu zdrowia o demontaż całego systemu, poruszanie się w wirtualnej rzeczywistości, wróciła też kwestia uczestnictwa Arlukowicza w reality show "Agent". Co charakterystyczne, żaden z członków komisji z Platformy nie zabrał jeszcze głosu. Atakują tylko politycy PiS. Posiedzenie komisji potrwa do 14.00, a wcześniej Arłukowicz i Neumann muszą jeszcze odpowiedzieć na zarzuty opozycji. Zainteresowanie mediów stopniowo słabnie, na sali jest już tylko kilkoro dziennikarzy.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Joński atakuje Arłukowicza

    - Wielu pacjentów wiązało nadzieje z Panem, zawiódł Pan. Ostatnie dwa lata to nieprzerwane pasmo porażek. Premier Tusk dał Panu 3 miesiące na skrócenie kolejek do lekarzy. Doskonale wiemy, że to niemożliwe. Czy zrezygnuje Pan z zajmowanego stanowiska? - pytał ministra Arłukowicza Dariusz Joński, rzecznik SLD.

    Joński zaapelował także o zwołanie nadzwyczajnego posiedzenia komisji zdrowia 31 marca, aby sprawdzić czy minister rzeczywiście wywiązał się ze swoich obietnic. To najostrzejszy atak polityczny - jak do tej pory - na posiedzeniu tej komisji.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Latos do Naumanna o dziwnych zbiegach okoliczności

    Przewodniczący Latos z PiS pyta ministra Neumanna o zbiegi okoliczności wokół aneksowania umowy z Sensor Cliniq a odwołaniem szefowej NFZ pod koniec grudnia 2013 r. Wcześniej Nuemann twierdził, że jego korespondencja dotycząca Sensor Cliniq miała wyłącznie charakter rutynowy. Latos cytuje fragment prawniczej ekspertyzy "Niemożliwe jest przedłużenie umowy, która już wygasła".

    Spór o to, czy Sensor Cliniq była traktowana w niestandardowy sposób przez wiceministra Neumanna jest dziś kluczowy..

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Latos po raz pierwszy przerywa Neumannowi

    fot. Michał Kolanko

    Poseł Tomasz Latos, przewodniczący komisji, po raz pierwszy przerwał wiceministrowi Neumannowi - Proszę trzymać się tematu - mówił. Wiceminister Neumann bardzo dużo mówił o sprawie kontraktów klinki okulistycznej w Grójcu, co wywołało reakcję szefa komisji.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Zainteresowanie posiedzeniem komisji jest ogromne. Na sali pojawił się właśnie senator Bolesław Piecha z PiS, który jako poseł (w kwietniu 2013 roku został senatorem z okręgu rybnickiego) wielokrotnie "walczył" z Arłukowiczem na sali plenarnej posiedzeń Sejmu, i na posiedzeniach tej komisji. Teraz jest tylko obserwatorem.

    Cały czas przemawia Sławomir Neumann. Jak zapewnia, wszystkie działania ministerstwa były zgodne z prawem. Już na początku swojego przemówienia stwierdził, że pozew przeciwko "Wprost" zostanie złożony w przyszłym tygodniu.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Wystartowało posiedzenie Komisji Zdrowia w Sejmie. Na sali Arłukowicz i Neumann

    - Wszystkie pytania mają swoje odpowiedzi. - zapewnił w Sejmie minister Arłukowicz.

    Po raz pierwszy od wielu miesięcy na posiedzeniu Komisji Zdrowia w Sejmie pojawił się minister Arłukowicz. Wraz ze swoimi współpracownikami ma zamiar wyjaśnić sprawy związane z niejasnościami wokół śląskiego NFZ. Sala 118 w Sejmie jest pełna - jest tu kilkudziesięciu dziennikarzy, i co najmniej drugie tyle parlamentarzystów. Minister zapowiedział, że wiceminister Sławomir Neumann przedstawi całą sprawę "punkt po punkcie".

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • czwartek, 27 lutego 2014
  • Odejście czwórki wojewodów. Trzaskowski: Mają inne wyzwania w życiu

    Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

    - Oni zgłosili gotowość do tego, by podjąć inne wyzwania w życiu. Niektórzy odchodzą do biznesu. Oceniamy pracę większości z nich bardzo pozytywnie - tłumaczył minister Trzaskowski odejście czwórki wojewodów, ogłoszone dziś na konferencji w KPRM.

    Aleksandra Marka Skorupę (dolnośląskie) zastąpił Tomasz Smolarz, Jolantę Szołno-Koguc (lubelskie) - Wojciech Wilk. Zygmunt Łukaszczyk (śląskie) – Piotr Litwa, Marcina Zydorowicza (zachodniopomorskie) – Marek Tałasiewicz.

    - Bardzo nam zależy z ministrem Trzaskowskim, żeby nie było interpretacji, że wojewodowie zostali zdymisjonowani, bo to byłaby nieprawda. Są to różne przypadki, ale żaden z nich nie jest "czerwoną kartką". - powiedział premier Tusk.

    Szczególnie interesujące jest odejście wojewody dolnośląskiego, który jest kojarzony z byłym szefem regionu, Grzegorzem Schetyną. O tym, że dni Skorupy są policzone, od wielu miesięcy - od zmiany władzy w regionie - pisały lokalne media. Do odwołania miało dojść już w listopadzie 2013 roku, ale premier zaczekał aż do "przeglądu wojewodów", który miał miejsce ostatnich tygodniach. W przypadku Szołny-Koguc jedną z przyczyn była spóźniona reakcja na atak zimy na Lubelszczyźnie.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Tusk: Zachowanie Protasiewicza niestosowne i nie do zaakceptowania. Decyzja po uzyskaniu dalszych informacji

    - Niezależnie od tego jak bardzo niestosowane było zachowanie celników i policjantów, niestosowane było też zachowanie Jacka Protasiewicza - powiedział na konferencji prasowej premier Donald Tusk. Jak dodał, zachowanie wiceszefa PE było "nie do zaakceptowania", zwłaszcza biorąc pod uwagę rolę, jaką pełni Protasiewicz w PE.

    Donald Tusk stwierdził też, że podejmie decyzję co do jego przyszłości po uzyskaniu dodatkowych informacji.

    - Protasiewicz będzie musiał to bardzo dokładnie wytłumaczyć, w sposób mniej emocjonalny. W ciągu najbliższych kilku dni podejmiemy decyzję co do jego roli w Europarlamencie, jako szefa polskiej delegacji w EPP. Będę potrzebował rozmowy bezpośrednio z zainteresowanym. Jeśli wyjaśnienia okażą się niewystarczające, jeśli pojawią się fakty źle świadczące o jego zachowaniu, rozważę inne konsekwencje.

    Szanse Protasiewicza na utrzymanie posady szefa polskiej delegacji w EPP wydaja się niewielkie.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Dlaczego incydent we Frankfurcie to duży problem dla PO. Platforma może stracić szefa sztabu i eksperta od Ukrainy

    Fot. Mieczysław Michalak / Agencja Gazeta

    Incydent z udziałem Jacka Protasiewicza na lotnisku we Frankfurcie to bardzo duży problem dla partii rządzącej. Przede wszystkim dlatego, że europoseł z Dolnego Śląska to szef sztabu wyborczego partii w kampanii do europarlamentu. Odpowiada za przygotowania Platformy do bardzo trudnej walki wyborczej, która teraz wchodzi w najważniejszą fazę.

    To także jeden z bliskich współpracowników Donalda Tuska, człowiek, który uczestniczy w zakulisowych grach w Brukseli dotyczących polskich stanowisk w nowym rozdaniu, po wyborach do PE 25 maja.

    Protasiewicz jest też szefem regionu dolnośląskiego Platformy. Wygrał w październiku z Grzegorzem Schetyną po bardzo ostrej kampanii wyborczej. Porażka na Dolnym Śląsku była potężnym ciosem dla Schetyny, i dużym wzmocnieniem Tuska w partii. Protasiewicz miał też być lokomotywą wyborczą PO w tym regionie w eurowyborach, w 2009 roku zdobył tam aż 168 tysięcy głosów.

    Platforma może stracić politycznie nie tylko szefa sztabu - na początku kampanii - ale także eksperta od spraw Ukrainy. To Protasiewicz pojechał do Kijowa, gdy swoją wyprawę ogłosił Jarosław Kaczyński (na początku grudnia 2013 r). Protasiewicz cały czas był zaangażowany w rozwiązywanie kryzysu w tym kraju.

    Teraz jego polityczny los zależy od Donalda Tuska - i od tego, co nagrały kamery na lotnisku we Frankfurcie.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • środa, 26 lutego 2014
  • Krzywonos wystartuje z listy PO na Pomorzu? "To możliwy wariant"

    Fot. Krzysztof Karolczyk / Agencja Gazeta

    Jak podaje TVN24, Henryka Krzywonos oficjalnie zadeklarowała, że wystartuje w wyborach do PE z listy Platformy. Nie powiedziała jednak, z którego okręgu.

    Na Twitterze Wojciech Szacki z "Polityki Insight" pisze, powołując się na źródła w Platformie, że Krzywonos miałaby być "dwójką" na liście partii Donalda Tuska na Pomorzu. W 2009 roku PO zdobyła w tym okręgu dwa mandaty (Janusz Lewandowski i Jarosław Wałęsa)

    Z moich rozmów z politykami PO wynika, że taki wariant jej startu jest możliwy, ale ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła. Krzywonos już w styczniu tego roku napisała na Facebooku, że otrzymała propozycję startu od Platformy. Jeśli ostatecznie wystartuje, to ze względu na swoją rozpoznawalność na pewno będzie wsparciem w tych wyborach.

    PO ma zaprezentować listy w połowie marca. Czeka nas jeszcze kilka tygodni spekulacji.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Neumann: Nie pilnowałem interesów klinki Sensor

    Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta

    Sławomir Neumann kontynuuje kontrofensywę po tekście w tygodniku "Wprost" o jego zaangażowaniu w obronę klinki Sensor. Jej działalność miała narazić pacjentów na ogromne straty. Wcześniej wiceminister zdrowia opublikował na Twitterze SMS-ową korespondencją z Agnieszką Burzyńską, współautorką tekstu. Oto jedna z opublikowanych wiadomości:

    fot. https://twitter.com/SlawekNeumann

    Dziś tak bronił się w "Polityce przy kawie" TVP1:

    - Mówienie, że ja w jakikolwiek sposób chciałem nakłonić, czy pilnowałem interesów tej kliniki jest kompletną nieprawdą. Moje pismo do pani prezes dotyczyło tego, żeby rozpatrzyła odwołanie. (...) To jest szpital, który działa 10 lat, to nie jest jakiś nowy kontrakt. Ja jestem spokojny o siebie. Wiem co robiliśmy, jakie są dokumenty, jakie są działania zgodne z prawem. Czuję się zupełnie spokojny w tej sprawie.

    Neumann zapowiedział na Twitterze pozew przeciwko dziennikarzom "Wprost". To nie koniec całej sprawy - wczoraj premier Tusk zapowiedział, że jeśli cały czas będzie mieć (m.in. po rozmowie z szefem CBA) wątpliwości w tej sprawie, to podejmie decyzje personalne.

    Tymczasem PiS ma dodatkową okazję, by przypomnieć o problemach rządu. 3 marca odbędzie się debata tej partii o polskim systemie opieki zdrowotnej, z udziałem prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. To właśnie na to wydarzenie PiS zapraszał Donalda Tuska i jego ekspertów. Szef rządu odmówił.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • wtorek, 25 lutego 2014
  • Sikorski dobrze oceniany w Brukseli po misji w Kijowie, ale bez gwarancji na europejską karierę

    Krzysztof Szatkowski / AG

    - Musze przyznać, że jest tu teraz dużo podziwu dla Sikorskiego - mówi w depeszy agencji Reuters anonimowy urzędnik wysokiego szczebla Komisji Europejskiej. To jeden z sygnałów świadczących o tym, że misja szefów MSZ Francji, Polski i Niemiec do Kijowa wzmocniła pozycję szefa polskiej dyplomacji w Brukseli. A dzieje się to w jednym z ważniejszych momentów dla politycznych losów ministra w Europie.

    Cały czas trwają zakulisowe dyskusje w Brukseli i najważniejszych stolicach europejskich o nowym rozdaniu w unijnych władzach. To wiceszef MSZ Piotr Serafin na bieżąco koordynuje unijną polityką Polski, ale Sikorski i tak jest rozpoznawany w Brukseli. Znają go nie tylko politycy i urzędnicy europejscy, ale także międzynarodowi korespondenci pracujący codziennie w stolicy Unii.

    Na polskim gruncie słowa Sikorskiego w Kijowie "podpiszecie, albo zginiecie" oraz skuteczność jego działań dyplomatycznych to główna oś politycznego ataku PiS. Dla Platformy to nie jest wcale problem - im silniejsza polaryzacja między dwiema głównymi partiami przed eurowyborami (i to na gruncie europejskim) tym lepiej.

    To wszystko nie zmienia jednak faktu, że europejska kariera Sikorskiego nie jest wcale pewna. Jeśli kandydat EPP po wygranych przez chadecję wyborach zostanie szefem Komisji, to pozycja szefa unijnej dyplomacji przypadnie socjalistom. W takim wariancie Sikorskiemu pozostają starania o pozycję sekretarza generalnego NATO. Kadencja Rasmussena kończy się latem 2014 roku, już po pierwszym unijnym rozdaniu stanowisk. Sikorski już próbował - w 2009 roku - zostać sekretarzem generalnym NATO. W tym roku, podobnie jak wtedy, będzie musiał zmierzyć się z bardzo silną konkurencją. Jak pisał "DGP" na początku stycznia, kandydatów na to stanowisko będzie około 20, w tym Franco Frattini z Włoch czy Jan Balkenende z Holandii.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Neumann na Twitterze publikuje SMS-y od dziennikarki "Wprost"

    Tekst opublikowany w najnowszym numerze tygodnika "WPROST" o (kolejnych) nieprawidłowościach w śląskim NFZ wywołał dużo reakcji. Zareagował też opisywany w nim wiceminister Sławomir Neumann. Nie tylko wydał oświadczenie, ale postanowił wczoraj opublikować na Twitterze SMS-y od Agnieszki Burzyńskiej, współautorki tekstu. Zdaniem wiceministra zdrowia, mają one pokazywać jej nierzetelność.

    fot. https://twitter.com/SlawekNeumann

    Neumann przekonuje w opublikowanych wiadomościach, że na poniedziałek (rozmowa toczy się piątek) może przygotować informacje dla dziennikarki "Wprost".

    fot. https://twitter.com/SlawekNeumann

    Wiceminister zdrowia wykorzystał także TT do pokazania swoich argumentów dotyczących jednego z kluczowych zarzutów w tekście

    fot. https://twitter.com/SlawekNeumann

    Po opublikowaniu tych SMS-ów na Twitterze rozkręciła się dyskusja o tym, czy Neumann powinien bronić się w ten sposób. Burzyńska tak podsumowała działania wiceministra: "Odpowiedź na kluczowe pytanie nie padła. Reszta argumentów kuriozalna. Niech wypowie się prokuratura i CBA". Ponieważ Neumann na Twitterze zapowiedział też pozew przeciwko dziennikarzom "Wprost", o sprawie na pewno jeszcze usłyszmy. Co więcej, PiS po publikacji tygodnika zażądał informacji rządu o nieprawidłowościach w NFZ.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • poniedziałek, 24 lutego 2014
  • Marek Jurek gwiazdą listy PiS w Warszawie do PE? To możliwe

    Fot. Patryk Ogorzałek / Agencja Gazeta

    PiS bardzo niewiele mówi oficjalnie o swoich listach do PE. Dlatego informacja, że kandydaci sprzymierzonej z partią Jarosława Kaczyńskiego Prawicy Rzeczypospolitej będą zajmować 5. miejsca na listach PiS jest jedną z pierwszych konkretnych wiadomości o ich kształcie w tej kampanii. Jak zauważa mój redakcyjny kolega Michał Protaziuk na swoim blogu, w przypadku Warszawy ten polityczny sojusz może mieć bardzo duże znaczenie. Bo tu kandydatem Prawicy Rzeczypospolitej jest lider tego ugrupowania, Marek Jurek.

    Jak pisze Protaziuk, Jurek może stać się nawet faworytem na liście: "Po pierwsze będzie brakować tam znanych nazwisk. PiS wystawi, albo jakiś wiernych, ale mało popularnych polityków, albo mało charyzmatycznych profesorów. Po drugie Marka Jurka dużo ludzi dobrze kojarzy, a już w 2009 r. wykręcił znakomity wynik w Warszawie. Jego partia zdobyła tam prawie 5 proc., a on sam uzyskał 34 tys. głosów. Po trzecie wreszcie, może uzyskać przychylność Radia Maryja, które to z łatwością deformuje głosy na liście PiS".

    Trudno nie zgodzić się z tą argumentacją. PiS ma ogólnie problem w tym roku z kandydatami w Warszawie. W 2009 roku 88 tysięcy głosów zdobył tam Michał Kamiński, ale ten polityk od dawna jest poza PiS. O rozpoznawalne, silne na tym terenie nazwiska może być trudno. Dlatego to Marek Jurek - chociaż startuje z odległego miejsca - może być jedną z lokomotyw wyborczych tej listy. Zdzisław Krasnodębski, przymierzany jako "jedynka", może mieć problem z powtórzeniem jego rezultatu. Były spekulacje, że to Marta Kaczyńska wystartuje w tym okręgu z pierwszego miejsca, ale okazały się tylko spekulacjami.

    PiS wygrywa w sondażach, tych do Sejmu i tych do PE. Jest faworytem majowych wyborów. Ale swoją kampanię zaczyna bardzo, bardzo późno.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Konferencja Tuska o Ukrainie całkowicie "przykryta" w mediach powrotem panczenistów. Premier broni Sikorskiego przed atakami PiS

    Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

    - Jestem rozczarowany politykami PiS, że w jedności wytrzymali zaledwie kilkadziesiąt godzin. Alternatywny nurt polskiej polityki wschodniej jest bardzo szkodliwy - powiedział premier na konferencji prasowej w Białymstoku. To była pierwsza konferencja prasowa premiera po bardzo burzliwym pod względem politycznym weekendzie na Ukrainie. Ale jej moment wybrano fatalnie - zbiegła się z powrotem polskich panczenistów, co sprawiło, że polskie telewizje informacyjne niemal całkowicie ją zignorowały.

    Premier powtórzył też obowiązującą dziś linię Platformy w sprawie kijowskiego porozumienia wypracowanego przez Radosława Sikorskiego. Jak stwierdził, dzięki tej misji udało się doprowadzić do zmiany władzy, a bez niej mogło dojść do jeszcze większych dramatów. Dziś rano szef MSW Bartłomiej Sienkiewicz mówił, że misja Sikorskiego i jego kolegów doprowadziła do "przerwania łańcucha przemocy".

    PiS atakuje Sikorskiego za nieskuteczność misji i słowa "podpiszcie albo zginiecie". To właśnie jest pierwszy punkt zapalny między partiami po krótkotrwałym politycznym rozejmie w tej sprawie. Delegacja PiS, z wiceprezesem Adamem Lipińskim na czele, jedzie do Kijowa.

    Szef rządu stwierdził także, że Polska nie będzie "wypruwać sobie żył" w sprawie pomocy finansowej dla Ukrainy, a szczodrość Zachodu jest obwarowana dość oczywistymi warunkami, czyli gwarancjami, że Ukraina będzie się zmieniać, a pieniądze nie trafią w ręce oligarchów. Premier zapewnił jednak, że pomoc finansowa dla Ukrainy leży w interesie Polski.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • środa, 19 lutego 2014
  • Poseł Sycz: Wprowadźmy sankcje! Oligarchowie wiedzą, ile mogą stracić

    Fot. Agencja Gazeta

    - Nie ma innego wyjścia niż sankcje. Oligarchowie wiedzą, ile mogą stracić na dalszej eskalacji konfliktu - mówi w rozmowie z nami poseł Miron Sycz z PO, orędownik sprawy ukraińskiej. Dziś prezentował stanowisko klubu Platformy w trakcie debaty o Ukrainie. Po debacie rozmawialiśmy o tym, co dzieje się na Ukrainie.

    - Sprawa jest prosta. Opozycja, gotowa do współrządzenia, nie chciała być kolejnym narzędziem w rękach prezydenta. Chciała negocjować przywrócenie konstytucji z 2004. I to wywołało reakcje Janukowycza. Zrobił wszystko, aby pomysł przywrócenia konstytucji nie znalazł się nawet w porządku obrad.

    Sycz popiera wprowadzenie sankcji, o których mówił w Sejmie premier Tusk. - Gdyby Europa wysłuchała próśb opozycji, i chociaż na tydzień zablokowała konta niektórych oligarchów, to droga do przywrócenia konstytucji z 2004 i w miarę pokojowego rozwiązania sporu byłaby otwarta. Oligarchowie wiedzą, ile mogą stracić na dalszej eskalacji konfliktu. Sankcje, nawet personalne, są ostatecznością, ale ta noc pokazała, że nie ma innego wyjścia. I to ze strony całej UE oraz Ameryki.

    Sycz nie jest optymistą. - O ile w poniedziałek opozycja udowodniła, że panuje nad Majdanem, to teraz trudno powiedzieć, że ktokolwiek kontroluje sytuację. Są ofiary - synowie, bracia, ojcowie, mężowie. Ta zadra zostanie już na zawsze. I to po dwóch stronach - przekonuje.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Wyjątkowy dzień w Sejmie: Kaczyński bije brawo po przemówieniu Tuska, Tusk - po wystąpieniu prezesa PiS

    Fot. Agencja Gazeta

    Od wielu lat nie było takiej debaty w Sejmie. Dziś dwaj najważniejsi politycy w Polsce - premier Tusk i prezes PiS Jarosław Kaczyński - zaprzestali wzajemnej wymiany ciosów. A jeszcze wczoraj na linii PiS- PO trwała wymiana złośliwości ws. debaty.

    Dziś o złośliwościach nie było mowy. W Sejmie panuje nastrój adekwatny do sytuacji na Ukrainie - powagi i rzadkiego skupienia. Nikt nie przerywał wystąpienia premiera Tuska. Nie było krzyków z sali, ani niewybrednych komentarzy. To niezwykłe jak na tę salę. Sejm stał się miejscem poważnej dyskusji.

    Gest prezesa Kaczyńskiego - brawa po słowach Tuska o odpowiedzialności władzy za to, co dzieje się na Ukrainie - zostanie zapamiętany. Tak samo jak brawa premiera Tuska po koncyliacyjnym przemówieniu Jarosława Kaczyńskiego, w którym lider PiS wsparł premiera Tuska. Dobrze przyjęto także mocne i emocjonalne przemówienie posła Sycza.

    Dziś polscy politycy wznieśli się ponad podziały. Widać - przynajmniej w Sejmie - jedność w sprawie Ukrainy, na tyle ile to możliwe.

    Fot. Agencja Gazeta

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Z Sejmu. Reakcja premiera świadczy o powadze sytuacji na Ukrainie

    Startuje posiedzenie Sejmu. Politycy powoli zajmują miejsca na sali plenarnej, dziennikarze przygotowują się do pracy. Zapełnia się też ława rządowa (tzw. "tramwaj). To miało być "rutynowe" posiedzenie Sejmu, ale wydarzenia na Ukrainie zmieniły wszystko. Dzisiejszego przemówienia premiera na sali plenarnej nie było w harmonogramie startującego dziś posiedzenia Sejmu. Ale szybka eskalacja sytuacji na Ukrainie zmusiła KPRM do poważnej reakcji.

    Celem przemówienia ma być przede wszystkim pokazanie opinii publicznej, że administracja Tuska zdaje sobie z powagi sytuacji na Ukrainie. Tusk będzie zapewne apelował do opozycji o jedność w obliczu kryzysu, i przedstawi w zarysach plan działania Polski na najbliższe dni.

    Wczoraj prezes Kaczyński zaapelował w oświadczeniu o podjęcie przez Polskę działań dyplomatycznych. W obliczu ofiar na Ukrainie, trudno sobie wyobrazić, aby w najbliższym czasie sytuacja w tym kraju stała się przedmiotem politycznej walki w Polsce. Ale Tusk musi pokazać dziś, że jest więcej niż "zaniepokojony" sytuacją - że Polska dysponuje planem, który stanowi reakcję na wczorajsze wydarzenia. Wszystkie inne tematy polityczne - jak debata - są teraz na dalekim planie.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • wtorek, 18 lutego 2014
  • SLD o Tusku: "Kłamczuszek". To reakcja na wtorkową deklarację premiera o debacie tylko z Kaczyńskim

    Premier Donald Tusk na dzisiejszej konferencji prasowej skoncentrował się na hipotetycznej debacie z Jarosławem Kaczyńskim. Jak powiedział, że kwestie strategiczne "jaka będzie polska polityka" rozstrzygają się między dwiema największymi partiami - to w odpowiedzi na pytanie o możliwość debaty z Leszkiem Millerem czy Zbigniewem Ziobrą. Jak dodał, ciekawa byłaby debata między Millerem a Kwaśniewskim czy Palikotem, która rozstrzygnęłaby o przywództwie na lewicy. Tusk stwierdził, że o zdrowiu też jest gotowy rozmawiać - ale tylko z liderem PiS.

    Ale szef rządu 24 stycznia zaprosił zarówno Millera i Kaczyńskiego właśnie do debaty o służbie zdrowia. SLD to właśnie przypomina złośliwą grafiką, w której Tusk ma nos jak Pinokio.

    fot. SLD

    Tusk dziś nie wspominał ani słowem o tej propozycji. I jest bardziej niż pewne, że SLD tak szybko o niej nie zapomni. Leszek Miller na Twitterze już napisał, ze Tusk najwyraźniej "żartował" ze swoją propozycją, co oznacza, że wkrótce zażartują z niego wyborcy. Sojusz chce uchodzić z trzecią siłę w polskiej polityce. Premier Tusk pokazał w ostatnich dniach, że liczy się tylko zwiększanie polaryzacji i konfliktu PO-PiS. I że Miller nie ma czego szukać w tej rozgrywce.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • poniedziałek, 17 lutego 2014
  • PiS chce (jeszcze) silniejszej pozycji premiera

    Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

    W obecnym systemie politycznym pozycja premiera Tuska nie jest w żaden sposób kwestionowana na forum rządu. Ale to wynika przede wszystkim z jego politycznej siły jako szefa PO, niż z rozwiązań systemowych. Z Kaczyńskim jako premierem byłoby podobnie. Ale w nowym programie PiS znajdujemy zapisy, które mają jeszcze bardziej wzmocnić pozycję szefa rządu w sensie instytucjonalnym. Jak czytamy:

    Kancelarię Prezesa Rady Ministrów zorganizujemy tak, aby obok funkcji aparatu pomocniczego premiera i ministrów bez teki w wykonywaniu bieżących obowiązków wspomagała premiera w wytyczaniu i realizacji polityki państwa, ze szczególnym uwzględnieniem zadań ponadresortowych i celów strategicznych, oraz stanowiła ośrodek koordynacji działań wszystkich resortów. W tym celu ulegnie przede wszystkim istotnemu wzmocnieniu organizacyjnemu i merytorycznemu Gabinet Prezesa Rady Ministrów. Prezes Rady Ministrów uzyska prawo wydawania ministrom wiążących poleceń w sprawach ważnych dla realizacji polityki państwa oraz uchylania ich aktów generalnych.

    W pewnym sensie ten zapis może wydawać się zbędny: Prezes Rady Ministrów i tak kieruje jej pracą. Ale wydawanie wiążących poleceń oraz uchylenie aktów generalnych ministrów ma dać premierowi jeszcze większe możliwości kontroli swoich podwładnych. W ten sposób ministrowie mają być jeszcze ściślej związani ze swoim szefem w sensie instytucjonalnym.

    Ten zapis zakłada, że prezes PiS uzyska możliwość jeszcze większego wpływania na pracę ministrów. Uchylanie ich aktów generalnych wprowadza możliwość szybkiej korekty tego robią ministrowie podporządkowani szefowi rządu. W ten sposób PiS chce sprawić, że cały proces rządzenia ma być jeszcze skuteczniejszy, a polityczna samodzielność ministrów - jeszcze mniejsza. Jak jednak zwracają uwagę komentatorzy, pozostaje pytanie: czy w ten sposób zawieszeniu ulegnie zasada kolegialności, która leży u podstaw działania Rady Ministrów w jej obecnym kształcie?

    Jedno jest pewne: PiS chce jeszcze większego, niemal całkowitego podporządkowania ministrów premierowi, który w tej propozycji będzie mógł stale "zaglądać im przez ramię" i błyskawicznie poprawiać to, co jego zdaniem robią źle.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • sobota, 15 lutego 2014
  • To był udany dzień PiS

    Program, który dziś zaprezentował PiS nie był większym zaskoczeniem. Prezes Kaczyński miał dobre wystąpienie, ale nie takie, które zostanie zapamiętane przez wyborców na tym etapie. Nie było w nim - może poza słowami o tym, że Polacy mają "dość systemu Tuska" - bardzo mocnych stwierdzeń. Ale PiS może i tak uznać ten dzień za udany. Udało się - po raz pierwszy od bardzo dawna - pokazać w nowej formie propozycje partii. Od infografik po spot telewizyjny, wszystko było utrzymane w jednym spójnym stylu. Także socjalna (jak w piątek mówił Andrzej Duda) warstwa merytoryczna była w miarę spójna.

    Nowa forma jest bardzo nowoczesna, kojarzy się z minimalistycznym designem sprzętu elektronicznego i aplikacji na smartfony. To odświeżenie bardzo pomoże partii. Zrozumiała to także Platforma, która dziś rzuciła do walki - na internetowym froncie - wszystkie siły. Od pierwszej minuty przemówienia Kaczyńskiego na jego słowa reagowali pracownicy Ministerstwa Pracy, pisząc z oficjalnego konta @MPiPS_RP. Na Twitterze aktywne były także inne ministerstwa - MIR, MEN, resort nauki. Kontra w sieci była bardzo silna. Co więcej z kont osobistych o przemówieniu prezesa (i polityków PiS) pisali m.in. Arłukowicz, Siemoniak, Kosiniak-Kamysz i Sikorski. . A Platforma bardzo szybko przygotowała mem wykorzystujący słowa prezesa o wiatrakach.

    Reakcja na dzisiejsze wydarzenie PiS to także propozycja premiera Tuska dotyczące debaty z prezesem Kaczyńskim. Dzięki temu w mediach dziś wieczorem będzie nie tylko kongres, ale także słowa szefa rządu. PiS pokazał dziś dużą mobilizację, a wśród delegatów czuć było energię. Sondażowe prowadzenie odbija się wyraźnie na nastrojach. Ale do majowych wyborów jeszcze wiele miesięcy. Dziś o Europie było bardzo niewiele. A tu właśnie Platforma może upatrywać swojej szansy.

    Jedno jest pewne: PiS bardzo chce zwycięstwa. To było widoczne w sobotę.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • piątek, 14 lutego 2014
  • Bez zaskoczeń. PiS utrzymuje socjalny kurs

    Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

    PiS w sobotę na kongresie w Warszawie ma zaprezentować program, który będzie osią kampanii wyborczych tej partii w najbliższych latach. I nie ma tu zaskoczeń - program jest socjalny, o czym w piątek rano mówił Andrzej Duda, jeden z głównych mówców kongresu. PiS jest konsekwentny - chce utrzymać elektorat, który z różnych względów jest niezadowolony z efektów transformacji.

    To najważniejsze, co mówili politycy Prawa i Sprawiedliwości w 2013 roku: Platforma zwija państwo, zostawiła ludzi na pastwę losu, dba tylko o swój własny elektorat. PO tworzy enklawy bogactwa, zostawiając mniejsze miejscowości bez jakiegokolwiek wsparcia - to kluczowy element tego, co mówił Jarosław Kaczyński w trakcie objazdu kraju. Koncentracja na sprawach społecznych w retoryce PiS odbywa się m.in. kosztem przekazu o bezpieczeństwie i zwalczaniu korupcji, który kilka lat był jednym z kluczowych dla partii.

    Program PiS wprost nazywany jest przez polityków tego ugrupowania programem socjalnym: obliczonym na wsparcie rodzin i społeczeństwa. Oczywiście Platforma deklaruje, że chce tego samego, ale dla PiS to polityka Donalda Tuska jest przyczyną kryzysu polskich rodzin i wymaga natychmiastowej zmiany. Dla PO problemy społeczne to m.in. efekt kryzysu gospodarczego w Europie i spowolnienia w Polsce.

    Dla Prawa i Sprawiedliwości problemem jest wiarygodność - np. po wypowiedziach prezesa Kaczyńskiego o "bilionie" na inwestycje. To powoduje, że jutrzejsze propozycje muszą być bardzo spójne, także ekonomiczne. Inaczej będą łatwo kontrowane przez Platformę, która zresztą do takiej politycznej kontry - przede wszystkim w mediach społecznościowych - intensywnie się przygotowuje.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • poniedziałek, 10 lutego 2014
  • Szczuka: Kandydowanie to część "długiego marszu"

    Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta

    Koalicja Europa Plus Twój Ruch przedstawiła w sobotę swoje "jedynki" na listach do PE. Jest wśród nich Kazimiera Szczuka, która kandyduje z Bydgoszczy. Oto jak w rozmowie ze mną uzasadnia swój start w eurowyborach:

    - Kandydowanie jest częścią "długiego marszu", w ostatnich latach przyśpieszonego przez Kongres Kobiet. Teraz mamy parytet na listach, mamy system naprzemienny czyli suwak. Dzięki kampanii wyborczej nasze idee i postulaty mocno wybrzmią, i przebiją się do ludzi. Jestem przekonana, że wyborcy to dostrzegą, nawet w tych "trudnych" regionach - mówi.

    Szczuka startuje z okręgu, w którym EP/TR ma niewielkie szanse na mandat, zwłaszcza w porównaniu ze Śląskiem czy Warszawą. Jak dodaje, w kampanii chce skoncentrować się na sprawach zgodnych z jej zainteresowaniami:

    - Chcę w trakcie kampanii propagować europejskie drogi rozwoju, przekonywać, że są wielką szansą dla lokalnych środowisk. Moja działka to prawa kobiet, kultura, edukacja i ekologia. Hasła to, na przykład: "Europejki przeciw dyskryminacji", "Kultura bez granic", "Zdrowa Europa lepiej smakuje".

    Koalicja EP/TR ma na początku marca przedstawić kolejnych kandydatów na listach. Co jest w planach w lutym?

    - Do końca miesiąca jedynki będą pracować na własną rozpoznawalność. Ogólna kampania wystartuje w marcu, po oficjalnym ogłoszeniu wyborów - mówi mi koordynator prac programowych koalicji, dr Krzysztof Iszkowski.

    To, że formalnie nie ogłoszono jeszcze kampanii jest jednym z czynników, które sprawiają, że nie ma jeszcze zbyt wielu sondaży pokazujących poparcie do Parlamentu Europejskiego. Ale w ostatnim "sejmowym" badaniu TNS dla "Wiadomości TVP", Twój Ruch zyskał 3 punkty procentowe (do 8 proc.). SLD straciło 2 punkty, i ma 10 proc. To pokazuje najlepiej, że walka o dominację na lewicy będzie bardzo zacięta.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • piątek, 07 lutego 2014
  • Dziwaczne tłumaczenie Kurskiego. "5 lat temu miałem złamany palec"

    Poseł Jacek Kurski pięć lat temu nie miał nic do gadania w PiS-ie. Nie interesował się. Odniósł kontuzję. Miałem złamany palec i się w ogóle nie interesowałem - tłumaczył dziś w Kontrwywiadzie RMF eurodeputowany SP Jacek Kurski, gdy Konrad Piasecki pytał go, dlaczego nie protestował przeciwko uchwale Sejmu ws. Okrągłego Stołu 5 lat temu.

    Wtedy Jacek Kurski należał do PiS, i nie miał nic przeciwko, aby Sejm przez aklamację przyjął uchwałę ws. 20. rocznicy Okrągłego Stołu. Wczoraj Solidarna Polska zablokowała taki dokument w Sejmie.

    Tłumaczenie Kurskiego - w stylu "paluszek i główka to szkolna wymówka" - pokazuje najlepiej, że wczorajszy manewr polityczny SP z blokadą nie był tak udany jak się wydaje. Tak doświadczony i utalentowany spindoktor jak Kurski powinien być lepiej przygotowany do dzisiejszego programu.

    To bardziej pyrrusowe zwycięstwo Solidarnej Polski - chociaż media poświęciły tej sprawie bardzo dużo uwagi, jednocześnie na każdym kroku pojawiały się przypomnienia o tym, że SP w sondażach nie przekracza progu wyborczego, a szanse tej partii na sukces w eurowyborach są niewielkie. Przypominano także o sytuacji sprzed 5 lat, gdy ówcześni członkowie PiS nie byli aż tak pryncypialni w sprawie Okrągłego Stołu.

    Powstaje wrażenie, że politycy SP są zdesperowani, by przyciągnąć uwagę mediów. Dzisiejsze tłumaczenie Kurskiego tylko to wrażenie wzmacniają.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • czwartek, 06 lutego 2014
  • Napięta atmosfera polityczna wokół 25. rocznicy Okrągłego Stołu. SP blokuje wspólną uchwałę w Sejmie

    Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

    - Większość parlamentarna chce nam zorganizować drugą Magdalenkę. - mówił dziś na konferencji prasowej rzecznik Solidarnej Polski Patryk Jaki. Z czego wynika to ostre stwierdzenie?

    25. rocznica rozpoczęcia obrad Okrągłego Stołu budzi polityczne emocje w Sejmie. Przede wszystkim za sprawą uchwały, która miała być jutro przyjęta przez Sejm przez aklamację. Nad tekstem uchwały - która miała być wspólna dla wszystkich partii - pracowali Cezary Grabarczyk z PO i Jerzy Wenderlich z SLD. Ale Solidarna Polska postanowiła ich pracę znacznie skomplikować.

    SP nie zgadza się na tekst w zaproponowanym kształcie. Chce, aby dodany został akapit o ekonomicznych konsekwencjach tego, a nie innego kształtu porozumienia.

    - Dzisiaj w 25-tą rocznicę rozpoczęcia obrad Okrągłego Stołu Sejm RP doceniając wolę bezkrwawego rozwiązania polskich spraw pamięta, że obrady Okrągłego Stołu przyczyniły się również do rabunkowej prywatyzacji, bezkarności zbrodniarzy PRL, niewyrównania krzywd dla ich ofiar oraz braku dekomunizacji i lustracji.Doprowadziło to do wykluczenia społecznego, bezrobocia, ubóstwa, emigracji zarobkowej wielu milionów Polaków oraz spowodowało inne problemy społeczne i gospodarcze trwające do dziś.

    Bez tego fragmentu nie ma zgody SP. Dziś w TOK FM marszałek Kopacz mówiła:

    - Mam jednak nadzieję, że do tego piątku, a mamy jeszcze cały czwartek, że te rozmowy, które pan marszałek Grabarczyk i pan marszałek z opozycyjnego klubu SLD prowadzili z innymi klubami, że jeszcze usiądą do stołu z Solidarną Polską po to, by ten jednolity tekst przedstawić w formie uchwały całego parlamentu.

    Uchwała ma oczywiście znaczenie wyłącznie symbolicznie. SP zdaje sobie sprawę, że w przypadku tak istotnej rocznicy uwaga mediów będzie skupiona na tym, co dzieje się w Sejmie. I tak ostry ton ma pomóc partii w odróżnieniu się od PiS. Mimo retoryki (Brudziński dziś rano w RMF mówił m.in. o ułomnej demokracji III RP ), PiS nie ma planów blokowania całej uchwały.

    SP zdaje sobie sprawę, że zbliżające się eurowybory to być, albo nie być.Sprawa Okrągłego Stołu to dla partii okazja, by udowodnić, że SP jest bardziej prawicowa niż PiS. Uchwała trafiła teraz do komisji kultury, i wygląda na to, że Sejm jutro nie przyjmie jej w żadnej postaci.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • środa, 05 lutego 2014
  • Holder i Johnson w Polsce. Kolejni członkowie gabinetu Obamy w naszym kraju

    na zdjęciu Eric Holder/ fot. Reuters/ Gary Cameron

    To było pierwsze takie spotkanie w historii relacji Polski i USA. Dziś w Warszawie spotkali się prokurator generalny USA Eric Holder i Andrzej Seremet. O czym mieli dyskutować? Jeszcze przed rozmową dziennikarze pytali Seremeta o to, czy będzie poruszał kwestie więzień CIA w Polsce – jeden z najważniejszych tematów politycznych w ostatnich tygodniach.

    Seremet kategorycznie zaprzeczył, by ta kwestia miała być omawiana w trakcie spotkania. Zapewniał, że tematem będzie przede wszystkim stan wzajemnej pomocy prawnej między Polską a USA.

    - Na pewno nie będziemy mówić o więzieniach CIA, w tym sensie, że prokurator generalny mnie nie zapyta czy były więzienia, a ja go o to nie zapytam. - uciął Seremet.

    Eric Holder i Jeh Johnson dołączają do coraz dłuższej listy członków gabinetu prezydenta Obamy, którzy odwiedzili Polskę w ostatnich miesiącach. Prokurator generalny Holder to z jeden z najbliższych współpracowników Obamy od czasu objęcia władzy przez prezydenta w 2009 roku. Spotkał się dziś również z ministrem Markiem Biernackim.

    Na zdjęciu: Jeh Johnson/fot. REUTERS/Brendan McDermid

    Holderowi towarzyszy sekretarz ds. bezpieczeństwa krajowego Jeh Johnson, który ma w planach m.in spotkanie z ministrem Bartłomiejem Sienkiewiczem w Krakowie. Tematem rozmów i konferencji „G6 1” w której będą uczestniczyć przedstawiciele amerykańskiej administracji (oraz ministrowie z Europy) jest współpraca w zwalczeniu międzynarodowego terroryzmu i przestępczości.

    Liczne przyjazdy amerykańskich polityków najwyższego szczebla (wcześniej Kerry i Hagel) narzucają pytanie: co z wizytą Obamy? Bronisław Komorowski zaprosił amerykańskiego prezydenta na uroczystości związane z 25 rocznicą wyborów 4 czerwca. Jednak hipotetyczna wizyta prezydenta nadal pozostaje tylko w sferze spekulacji, chociaż nie jest oczywiście wykluczona.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Schetyna nie jest już zainteresowany startem do PE

    Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

    Grzegorz Schetyna, jeszcze do niedawna pierwszy wiceprzewodniczący PO i szef partii na Dolnym Śląsku w wywiadzie dla "Gazety Wrocławskiej" odrzuca kategorycznie pomysł startu w eurowyborach. Jak mówi:

    - Wcześniej wspominałem, że jeżeli ta propozycja by padła, rozważyłbym ją. Teraz nie jestem już zainteresowany.

    To pierwsza tak wyraźna deklaracja tego polityka co do eurowyborów. Schetyna nie chce w wywiadzie zdradzać swoich dalszych planów. Teraz jest przewodniczącym sejmowej komisji ds. spraw zagranicznych. Przez wiele tygodni mówiło się, że Schetyna może wystartować (lub przynajmniej dostać propozycję startu) do PE z Dolnego Śląska, ale z dalszego miejsca. Jedynką będzie Jacek Protasiewicz). Spekulowano także, że może być jedynką, ale w innym okręgu. Teraz żaden z tych scenariuszy nie wchodzi już w grę.

    Biorąc pod uwagę, jak duże emocje budzi Schetyna w mediach, już wkrótce pojawią się kolejne spekulacje i hipotezy co do jego dalszych politycznych losów. W mediach mogą być omawiane co najmniej trzy scenariusze. Schetyna jako kandydat niezależny w wyborach na prezydenta Wrocławia, Schetyna w Kancelarii Prezydenta, lub nawet Schetyna przechodzący do Polski Razem Jarosława Gowina.

    Platforma ma w marcu przedstawić listy do eurowyborów.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • wtorek, 04 lutego 2014
  • Kwiatkowski buduje swoją pozycję dzięki NIK

    Paweł Małecki / Agencja Gazeta

    Dziś w Jeden na Jeden TVN24 Krzysztof Kwiatkowski ogłosił rozpoczęcie kontroli w ZUS. Termin nie jest przypadkowy - wczoraj ZUS znalazł się w centrum uwagi mediów po transferze środków z OFE. Oczywiście tego typu kontrole przygotowuje się i planuje na wiele miesięcy wcześniej, ale Kwiatkowski pokazał, że potrafi dobrze wyczuć, co właśnie jest (lub będzie) tematem dyskusji publicznej, i dostosować do tego swój aktualny przekaz.

    Rano na Twitterze Konrad Piasecki, dziennikarz RMF, prowadzący program "Kontrwywiad RMF" i jeden z najbardziej wpływowych analityków sceny politycznej podsumował działalność Kwiatkowskiego w taki sposób: "Mam niepokojące wrażenie, że prezes NIK jest gotów zapowiedzieć kontrolę wszystkiego co tylko staje się tematem medialnym".

    Kwiatkowski znalazł sposób, by jako szef NIK cały czas znajdować się w centrum uwagi mediów. W ten sposób buduje swoją pozycję wykorzystując możliwości, jakie daje mu jego stanowisko. Kontrole NIK wydają się na pierwszy rzut oka się mało fascynujące z punktu widzenia mediów, ale nie wtedy gdy ich przedmiotem są takie organizacje jak ZUS. Odpowiednio "sprzedane" politycznie, mogą być skutecznym narzędziem - nie tylko w kontekście działania NIK. I to widać.

    Kwiatkowski nie "zniknął" pod względem politycznym w urzędniczej fortecy jaką wydaje się Najwyższa Izba Kontroli Jako były minister sprawiedliwości bardzo szybko się w niej odnalazł. Co więcej, apolityczność NIK działa na jego korzyść. Może budować swoją pozycję na kontrolowaniu działalności rządu - mimo, że jeszcze do niedawna był posłem PO (musiał zrezygnować z członkostwa w partii, z dniem objęcia funkcji prezesa NIK stracił też mandat). Teraz ma dużo czasu - jego kadencja trwa 6 lat - by systematycznie pokazywać się jako dbający o przestrzeganie prawa, apolityczny urzędnik. To może bardzo mu się przydać w jego dalszej karierze politycznej. Bo nikt nie ma wątpliwości, że Kwiatkowski ma dużo większe ambicje niż szefowanie Najwyższej Izby Kontroli.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • poniedziałek, 03 lutego 2014
  • Z jakiego podręcznika będą uczyły się Twoje dzieci? Zadaj pytanie szefowej MEN

    Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

    Darmowy podręcznik dla pierwszoklasistów to sprawa, która wywołuje bardzo wiele emocji - nie tylko wśród rodziców. W sobotę o planach MEN informowała na konferencji prasowej minister Joanna Kluzik-Rostkowska.

    Dziś dajemy Wam szansę na zadanie pytań bezpośrednio do minister w tej właśnie sprawie. Kto opracuje ten podręcznik? Czy ministerstwo zdąży na czas? Czy wprowadzenie jednego, wspólnego podręcznika nie odbije się negatywnie na poziomie nauczania dzieci?

    Pytania można zadawać w komentarzach pod tym tekstem albo mailowo - michal.kolanko@agora.pl. Wybiorę najciekawsze z nich, i przekażę je szefowej resortu edukacji. Pytania będę zbierać do jutra, do późnych godzin wieczornych.

    We czwartek na Gazeta.pl znajdą się odpowiedzi MEN.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • sobota, 01 lutego 2014
  • Gowin pozycjonuje swoją partie przed wyborami do PE. "Wielka Polska w małej Unii"

    Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta

    Jarosław Gowin zapowiedział dziś na konwencji Polski Razem swój start w wyborach do PE. O takim scenariuszu mówiło się już od dawna, pisała o tym m.in. "Rzeczpospolita". Dzisiejsza deklaracja Gowina nie jest żadnym zaskoczeniem. Z punktu widzenia strategii Polski Razem w kampanii wyborczej do PE, dużo ważniejsza jest ogłoszony dziś program, zatytułowany "Wielka Polska w małej Unii. Manifest polskiego eurorealizmu". Jak mówił Gowin dziś:

    - Chcemy Polski wielkiej pracowitością i kreatywnością polskich obywateli. Wybory do Parlamentu Europejskiego to pierwszy etap wielkiej, dwuletniej bitwy o przyszłość kolejnych pokoleń - powiedział w przemówieniu.

    Później występowali kolejni politycy PRJG, m.in. Adam Bielan, Marek Migalski i Przemysław Wipler. Gowin tak charakteryzował europejski program partii:

    - Polska Razem chce państwa silnego wobec silnych i zdecydowanie walczącego o polską rację stanu za granicą. A jednocześnie państwa wspierającego polskie firmy, służebnego wobec swoich obywateli, i pomagającego tym, którzy sami sobie w życiu nie radzą - podsumował.

    Już wczoraj Marek Migalski mówił na antenie Trójki, że PRJG ma być euronaiwnością PO i SLD a eurosceptycyzmem PiS. Dlatego dzisiejsze akcentowanie "realizmu" w podejściu do Unii, która w programie jest tylko narzędziem do realizacji krajowych interesów. Zarówno w przypadku gazu łupkowego, jak i polskich wędlin najważniejszą zasadą działania ma być skuteczna (to hasło jest jednym z ważniejszych w programie) obrona Polski przed nadmiernymi unijnymi regulacjami.

    - Chcemy, żeby Unia była fit, żeby nie była otłuszczona! Chcemy ją odchudzić! - mówił na konwencji Marek Migalski, który będzie jedynką PRJG na Śląsku.

    Z jednej strony "odchudzona" Unia, z drugiej - Polska, która daje szansę przedsiębiorcom i dba o rodzinę. Taka jest wizja PRJG w tych wyborach. To ma być oferta, która przyciągnie do partii wyborców rozczarowanych innymi unijnymi pomysłami. Rozkładając w ten sposób akcenty, Gowin liczy zarówno na głosy elektoratu PiS jak i PO.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • piątek, 31 stycznia 2014
  • Tusk spotkał się z Merkel w sprawie Ukrainy. Dziś jeszcze Cameron

    fot. Kancelaria Premiera

    Premier Tusk kontynuuje swój objazd po Europie. Dziś spotkał się w Berlinie z kanclerz Angelą Merkel.

    - Rzeczą najważniejszą dzisiaj w naszej europejskiej, unijnej rzeczywistości jest utrzymanie jednolitego stanowiska całej UE wobec kryzysu na Ukrainie. I muszę to podkreślić z wielką satysfakcją, że dzisiejsze spotkanie w Berlinie potwierdza tę jednolitość poglądów na to, co należy zrobić, a czego należy unikać, jeśli chodzi o rozwiązywanie problemu Ukrainy - powiedział premier.

    Jak stwierdził, warunkiem sine qua non skuteczności działania UE jest zachowanie spójności. Podkreślił też, że najważniejsze są decyzje, które zapadną w Kijowie. To główny przekaz Tuska w trakcie tego kryzysu: rozstrzygnięcia dotyczące Ukrainy i jej przyszłości należą tylko i wyłącznie do Ukraińców, UE jest gotowa pomóc, ale tylko w zakresie, którego chcą tego mieszkańcy tego kraju.

    - Chcemy organizować środki na rzecz budowy społeczeństwa obywatelskiego, ale to nie jest odpowiedź na dzisiejszy kryzys. Nie chodzi o to, by finansować konflikt na Ukrainie. Głównym celem powinna być pomoc w budowie porozumienia, tak by Ukraińcy w elementarnej zgodzie mogli podejmować decyzje - dodał Tusk.

    Jak podkreślił na koniec konferencji:

    - UE nie zastąpi Ukrainy w rozstrzyganiu tych problemów. My nie chcemy, by ktokolwiek zastąpił Ukrainę w podejmowaniu decyzji. Jesteśmy cały czas online. Te kontakty i bilateralne, i instytucjonalne są naprawdę chyba bez precedensu w historii do UE. Tak czy inaczej, główny ruch będzie należał do Ukraińców.

    Dziś premier spotka się jeszcze z Davidem Cameronem.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • czwartek, 30 stycznia 2014
  • "Hagelski" rozpoczyna wizytę w Polsce

    Chuck Hagel i Tomasz Siemoniak/ Fot. tvp.info

    Chuck Hagel to kolejny - po Kerrym - wysoki rangą przedstawiciel administracji prezydenta Obamy, który odwiedza Polskę w ostatnich miesiącach. Sekretarz obrony USA spotkał się już z ministrem obrony Tomaszem Siemoniakiem, a w planach ma jeszcze m.in. rozmowę z premierem Donaldem Tuskiem.

    Hagel zyskał przydomek "Hagelski" ze względu na polskie korzenie (jego babcia wyemigrowała do USA z Polski). Tego terminu użył jako pierwszy w 2006 roku magazyn The Hill. Wtedy Hagel był jeszcze senatorem, i wiele mówiło się o jego prezydenckich aspiracjach. Kilka lat później Hagel - jako umiarkowany Republikanin - został nominowany przez prezydenta Obamę na kluczowe stanowisko sekretarza obrony. I od tej chwili jest na pierwszej linii frontu w najważniejszych dla administracji sprawach międzynarodowych, od Syrii po Afganistan i Egipt.

    Jego dzisiejsza wizyta w Polsce to w pewnym sensie powrót do "kraju przodków". Hagel ma u nas jednak bardzo konkretne sprawy do załatwienia, od kwestii wsparcia modernizacji polskiej armii po Afganistan i sprawę Ukrainy. Polska jest teraz w trakcie zmasowanej ofensywy dyplomatycznej w sprawie kryzysu ukraińskiego. Premier Tusk odwiedza kolejne miasta w Europie, spotyka się z unijnymi liderami.

    Jak mnie poinformowała rzecznik rządu Małgorzata Kidawa-Błońska, jutro o 8.00 Hagel spotka się z premierem Tuskiem. Ukraina niemal na pewno będzie jednym z ważniejszych wątków tej rozmowy. Dla Tuska tego typu wsparcie jest teraz na wagę złota, zwłaszcza, ze USA zajmują bardzo jednoznaczne stanowisko w sprawie tego kryzysu.

    Bo kryzys w Kijowie i próba wyjścia z niego jest teraz najważniejszym tematem międzynarodowym dla polskiego rządu. Wizyta Hagela stanowi - chociażby ze względów wizerunkowo-symbolicznych - wzmocnienie projektu politycznego, który jest absolutnie kluczowy z punktu widzenia polskich interesów na Wschodzie. Dlatego moment wizyty przedstawiciela amerykańskiej administracji jest z politycznego punktu widzenia idealny dla premiera Tuska.

    Hagel będzie też - podobnie jak Kerry - podkreślać znaczenie polsko-amerykańskiego sojuszu wojskowego. Dlatego jutro planowana jest wizyta w 33. Bazie Lotnictwa Transportowego w Powidzu, gdzie stacjonują amerykańscy żołnierze. Tego typu wizyty są ważne zarówno w sferze symbolicznej, jak i praktycznej. Ale Ukraina sprawia, że te odwiedziny nabierają innego, dużo głębszego sensu.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Dylematy PO przed wyborami do PE. Schetyna niemal na pewno nie wystartuje

    fot. Maciej Wierczyski / Agencja Gazeta

    W 2009 roku Platforma zdobyła 25 mandatów w eurowyborach. W 2014 - jak pokazują sondaże i symulacje - PO może stracić w maju nawet 11 mandatów. Straty są nieuniknione. To zaś oznacza, że budowanie list wyborczych jest bardzo skomplikowanym zadaniem. Rada Krajowa PO ma je ostatecznie zatwierdzić w marcu. Niemal pewne jest, że Grzegorz Schetyna w tych wyborach jednak nie wystartuje, mimo gorących medialnych spekulacji.

    Na czym polega dylemat Platformy? Z jednej strony, partia dysponuje grupą mocnych kandydatów, którzy byli w europarlamencie już dwie kadencje. Np. Jacek Saryusz-Wolski, Jan Olbrycht, czy Jerzy Buzek. W PO rozważany był scenariusz, w którym politycy o takim stażu nie mogliby startować w 2014, ale ostatecznie z tego zrezygnowano.

    Z drugiej strony, od wielu miesięcy mówi się o starcie w eurowyborach byłych ministrów. Swoich europejskich ambicji nigdy nie ukrywał np. Michał Boni, który o PE mówił publicznie nawet gdy jeszcze był ministrem. Na giełdzie nazwisk pojawia się też Jacek Rostowski czy nawet Bartosz Arłukowicz. Oni mogliby być "spadochroniarzami" w okręgach, w których PO może mieć kłopoty.

    Ponieważ "biorących" miejsc jest mniej niż w 2009, ich zbudowanie z udziałem dwóch wymienionych wcześniej grup jest bardzo trudne. Z jednej strony - doświadczeni europosłowie, a z drugiej - mocne nazwiska rządowe. Odrębną kwestią jest medialny i polityczny taniec wokół startu Grzegorza Schetyny. O tym, że może kandydować z Dolnego Śląska mówi się od czasu, gdy przestał być szefem regionu. Ale z ostatnich nieoficjalnych informacji wynika, że szanse Schetyny na start spadły niemal do zera - zarówno z Dolnego Śląska, jak i z jakiegokolwiek innego okręgu. O takim scenariuszu też mówiło się w ostatnich tygodniach. Jedynką z Dolnego Śląska będzie Jacek Protasiewicz, który jest też szefem sztabu PO w wyborach.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • środa, 29 stycznia 2014
  • Ofensywa dyplomatyczna Tuska ma też kontekst wewnętrzny

    fot. Kancelaria Premiera

    Dziś premier Tusk był w Budapeszcie, jutro ma pojawić się w Paryżu, a w piątek planowane jest w Warszawie z sekretarzem obrony USA Chuckiem Hagelem. To wszystko poświęcone Ukrainie - szef rządu ma m.in. rozmawiać z Merkel, Cameronem i Hollandem. Ofensywa dyplomatyczna jest wymuszona sytuacją w Kijowie, ale ma też swój kontekst polityczny. Bo ostatnie dni to seria kłopotów premiera w Polsce.

    Najpoważniejszy problem polityczny powstał po słowach wicepremier Bieńkowskiej "sorry, taki mamy klimat". Te słowa mogą bardzo dużo kosztować Platformę, chociaż nie ma jeszcze sondażu (oprócz Homo Homini dla "Rzeczpospolitej), który by to wprost pokazał. Premier musiał też bronić ministra Arłukowicza, a sami minister został zmuszony do reakcji po tragedii we Włocławku. W tle jest cały czas kwestia Trynkiewicza, który może wyjść na wolność już za mniej niż dwa tygodnie. W mediach cały czas bardzo gorący temat "ustawy o bestiach".

    Na to wszystko nakłada się kryzys na Ukrainie. I Tusk postanowił pokazać, że jest aktywny dyplomatycznie w tej sferze, że może wykorzystać swoje europejskie kontakty do zbudowania nowej oferty UE dla tego kraju. Trudno nie odnieść wrażenia, że wysoka aktywność premiera jest też uwarunkowana niezbyt korzystną dla Platformy sytuacją wewnętrzną w kraju.

    Na pewno w następnych dniach premier Tusk będzie bardzo widoczny. To wszystko ma sprawić, że Bieńkowska i Arłukowicz pozostaną w tle - dla mediów i wyborców.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • wtorek, 28 stycznia 2014
  • Już wkrótce fotoradary i mandaty staną się (ponownie) bardzo gorącym tematem politycznym

    Fot. Stefan Romanik / Agencja Gazeta

    Szykuje się powrót dyskusji o fotoradarach i mandatach. A wszystko przez poselski projekt zaostrzający kodeks drogowy.

    - Jeszcze w tym tygodniu spodziewam się pozytywnej opinii MiR w sprawie projektu. Jak tylko ją dostanę, składam projekt do marszałek Kopacz. Wcześniej propozycję zmian pozytywnie zaopiniowało ministerstwo transportu, ale w wyniku rekonstrukcji rządu i powstania nowego ministerstwa cały proces trzeba było powtórzyć - mówi mi poseł Stanisław Żmijan (PO), szef sejmowej komisji infrastruktury.

    Gdy tylko marszałek Sejmu otrzyma projekt zmian w ustawie, Sejm formalnie rozpocznie prace nad projektem. Modyfikacje przestaną być tylko propozycją grupy posłów. I na pewno wywołają polityczne kontrowersje.

    Kary mają być naliczane na podstawie średniego wynagrodzenia w poprzednim roku. Im większe zarobki Polaków, tym wyższe kary. Dwukrotnie zwiększą się mandaty za przekroczenie prędkości w terenie zabudowanym, a jeśli ktoś przekroczy prędkość po raz czwarty, to mandat będzie większy o 50%.

    Co więcej, jeśli kogoś "złapie" fotoradar stacjonarny, to będzie w trybie administracyjnym odpowiadać właściciel auta, a nie osoba, która kierowała samochodem. To sprawi, że kierowcy nie będą już mogli unikać płacenia mandatów, odmawiając np. wskazania kierowcy, albo wskazując osoby trzecie. To wszystko ma w dużym stopniu zwiększyć skuteczność ściągania kar z fotoradarów. Zmienią się również zasady zarządzania fotoradarami stacjonarnymi i mobilnymi, pomiędzy ITD, strażami miejskimi i gminnymi a policją.

    Po tragedii w Kamieniu Pomorskim projekt może być politycznie bardziej akceptowalny, co nie znaczy że przestanie być kontrowersyjny. I to nie tylko dla Platformy, ale także dla opozycji.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • poniedziałek, 27 stycznia 2014
  • Będzie koalicja PO z Dutkiewiczem. Triumf Protasiewicza i wielka (kolejna już) porażka Schetyny

    fot. Fot. Mieczysław Michalak / AG

    Platforma Obywatelska i Rafał Dutkiewicz porozumieli się w sprawie współpracy na Dolnym Śląsku - podaje "Gazeta Wrocławska". Oznacza to polityczne trzęsienie ziemi - stanowisko ma stracić obecny marszałek na Dolnym Śląsku Rafał Jurkowlaniec. PO poprze Dutkiewicza w nadchodzących wyborach samorządowych. W sejmiku powstanie koalicja jego ugrupowania z PO/PSL/SLD.

    To efekt wielotygodniowych i bardzo trudnych negocjacji, które prowadził (wraz ze swoim zespołem) Jacek Protasiewicz. To właśnie współpraca z Dutkiewiczem była osią jego programu wyborczego w Platformie. Temu pomysłowi ostro sprzeciwiał się Grzegorz Schetyna. Po brutalnej kampanii wyborczej Protasiewicz wygrał ze Schetyną i w październiku 2013 przejął władzę na Dolnym Śląsku. Zawarcie porozumienia z Dutkiewiczem to realizacja jego programu wyborczego, dlatego dzisiejsze informacje nie są zaskoczeniem. Protasiewicz zapowiadał, że umowa zostanie zawarta przed końcem stycznia, i słowa dotrzymał.

    Dla Grzegorza Schetyny to fatalna wiadomość. Były pierwszy wiceprzewodniczący PO już kilka dni temu ogłosił, że pomysł na współpracę z Dutkiewiczem zbankrutował. Dzisiejsze informacje budują wrażenie, że Schetyna nie był do końca zorientowany w sytuacji - i liczył, że Protasiewiczowi jednak się nie uda. Stało się inaczej.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • sobota, 25 stycznia 2014
  • Kaczyński na konwencji PiS zapowiada: Przyjdzie czas lepszej Polski. Teraz mamy "królestwo kłamstwa"

    Fot. Agata Grzybowska / Agencja Gazeta

    "Polska jest jedna" - to hasło dzisiejszej konwencji PiS w miejscowości Przysucha (woj. mazowieckie). To miało być podsumowanie objazdu PiS po Polsce w 2013. Oprócz samorządowców i polityków lokalnych przemawiał też prezes partii Jarosław Kaczyński. Co było osią jego wystąpienia? W Polsce lokalnej trwa proces "zwijania państwa", ale PiS ma program, który to zmieni. Jak tłumaczył Kaczyński:

    - Chodzi o taki kształt życia społecznego, w którym wszyscy Polacy, podkreślam, wszyscy Polacy, będą mieli równe prawa. I to nie tylko prawa konstytucyjne, ale prawa realne, które można określić najprościej jako równe szanse.

    Kaczyński w swoim przemówieniu podkreślał, że w mniejszych miejscowościach (które odwiedzał w 2013 roku) trwa "zwijania państwa", że w mniejszych miejscowościach likwidowane są biblioteki, komisariaty, oddziały szpitali, szkoły. Program PiS, który ma zostać zaprezentowany w lutym, ma to zmienić.

    - Sprawa równości praw jest w centrum naszego myślenia o Polsce, naszych programów. To jest kwestia, która się szczególnie zajmujemy.

    Prezes PiS budował dziś prostą linię podziału: po jednej stronie rządzący, którzy wykorzystują środki europejskie i władze tylko dla siebie, "zza dymu cygar" nie widzą tego co się dzieje w kraju. Padło nawet określenie "królestwo kłamstwa" o dzisiejszej Polsce. Po drugiej stronie - Polacy, którzy pytają "jak żyć" albo "jak przeżyć". I PiS, stojący po ich stronie. Prezes PiS zakończył:

    - Jeśli będziemy pracować z pełną determinacją, to przyjdzie czas lepszej, sprawiedliwej, solidarnej Polski - Polski równych szans.

    To będzie zapewne esencja przekazu kampanijnego PiS w tym roku, szczególnie w wyborach samorządowych.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • piątek, 24 stycznia 2014
  • Więzienia CIA rozkręcają polityczną wojnę SLD i Twojego Ruchu

    Natychmiast po pojawieniu się tekstu "Washington Post" o 15 mln dolarów, które CIA miała zapłacić polskim służbom za używanie ośrodka w Kiejkutach jako więzienia politycy TR ruszyli do ataku. Przede wszystkim na ówczesnego premiera Leszka Millera. Twitterowa wojna zaczęła się we czwartek wieczorem.

    Rzecznik TR Andrzej Rozenek pisał m.in. "mamy swoje polskie Guantanamo. Ryzyko zamachów w Polsce wzrosło stukrotnie. @LeszekMiller zadowolony z siebie".

    A szef Centrum Medialnego SLD Tomasz Kalita na tak podsumował zachowanie polityków TR: "Zastanawiałem się dlaczego ruchersi ujadają dziś wieczorem. Znalazłem odpowiedź w średniej ostatnich sondaży. Nie ma ich w Sejmie.@ARozenek"

    Później politycy SLD przeszli do kontrataku. Wykorzystali zdjęcie z Davos, które na Twitterze opublikował Robert Kwiatkowski z Europy Plus, do uderzenia m.in. w Marka Siwca (pod hashtagiem CIASiwiec). Siwiec był szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego w latach 1997-2004. Pojawiły się również nawiązania do kontaktów byłego prezydenta w Kazachstanie. Rzecznik SLD Dariusz Joński pisał o tym zdjęciu: "Europa Plus na wychodźstwie ustala listy do europarlamentu".

    fot. https://twitter.com/TomaszKalita

    Tego typu wymiana ciosów trwa cały czas. Andrzej Rozenek pisał m.in, że dwóch Polaków "ślepo zakochanych w CIA" to Miller i Kukliński. Linkował także do wypowiedzi senatora Piniora, że prawa człowieka w Polsce "sprzedaje się za paciorki". Lider TR Janusz Palikot napisał dziś na swoim blogu o Millerze "kupczyk Miller" i wprost zadał pytanie: "Co Pan zrobił premierze z tymi 15 mln dolarów od CIA za torturowanie ludzi w Polsce? Gdzie one trafiły? Do kogo?"

    https://twitter.com/ARozenek

    Twój Ruch jest przekonany, że łączenie SLD z kwestią więzień CIA (a zwłaszcza transakcji o której pisze Washington Post) jest korzystnie politycznie, i pozwoli zepchnąć Leszka Millera do defensywy. SLD wskazuje na to, że raport Rady Europy o więzieniach CIA mówi tylko o Siwcu i Kwaśniewskim. To dzieje się na tle rozkręcającej się kampanii do PE. Wszystko więc wskazuje na to, że tego typu wymiany "uprzejmości" będą w najbliższych dniach i tygodniach normą. Zwłaszcza, jeśli pojawią się nowe informacje o ośrodku CIA w Polsce.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Ostre starcie liderów PiS i PO. Kaczyński do Tuska: "Daj pan spokój"

    Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

    Donald Tusk zabrał dziś głos w obronie Bartosza Arłukowicza. Wczoraj, na milczenia premiera w debacie nad odwołaniem ministra zwrócili uwagę niemal wszyscy komentatorzy. Premier zaatakował także opozycję, co nie pozostało bez odpowiedzi ze strony Jarosława Kaczyńskiego. Było bardzo gorąco - jak na kampanijny rok przystało.

    Przekaz szefa rządu był dziś prosty: Rząd broni pacjentów, opozycja jest po stronie dużych koncernów farmaceutycznych. Jak mówił premier:

    - Trzeba mieć odrobinę cywilnej odwagi i coś z rycerza w sobie, żeby stanąć po stronie pacjentów, a nie po stronie koncernów farmaceutycznych. Idziecie ręka w rękę z najsilniejszymi przeciwko najsłabszym. I okraszacie to okrzykami "łapcie złodzieja".

    Tusk zwrócił się bezpośrednio do prezesa Kaczyńskiego:

    - Nie mam wiary w dobrą wolę prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, jeśli chodzi o ochronę zdrowia, ani w jego kompetencje.

    Szef rządu zaapelował także do lidera PiS, aby - w nawiązaniu do wczorajszego nawiązania przez PiS do dziedzictwa prof. Zbigniewa Religi - przedstawił koncepcję budżetowego finansowania służby zdrowia i budowy sieci szpitali. Tusk - co jest dla niego bardzo typowe - stwierdził, że jest gotowy spotkać się z Kaczyńskim (i Millerem) by rozmawiać o problemach służby zdrowia. W ten sposób premier chce pokazać, że sprawy takie jak służba zdrowia są dla niego ponad bieżącą walką polityczną. Oczywiście do spotkania Kaczyński-Tusk w przewidywalnej przyszłości nie dojdzie.

    Lider PiS odpowiedział równie mocno.

    - Rząd Tuska można traktować wyłącznie w kategoriach kaberetowych, jeśli chodzi o walkę z lobbingiem. Cała wasza polityka to są kpiny ze społeczeństwa i i uleganie różnego rodzaju lobby (...) Jeśli pan mówi o honorze i rycerskości... no daj pan spokój.

    Temperatura tego starcia pokazuje jasno - kampania wyborcza już trwa.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • czwartek, 23 stycznia 2014
  • Co było najważniejsze w czwartkowej debacie o Arłukowiczu? PiS sięga po dziedzictwo prof. Religi, Tusk nie broni swojego ministra

    Fot. Sejm.gov.pl

    "System Tuska" - to było jedno z najmocniejszych haseł, które dziś padły w trakcie debaty nad odwołaniem ministra Arłukowicza. Dziś wspominał je kilkakrotnie Jarosław Kaczyński. PiS miał jeden podstawowy pomysł na dzisiejszą debatę: oprócz ataków na ministra Arłukowicza, przywołano także dziedzictwo prof. Religi. Jak stwierdził Kaczyński, to właśnie ta filozofia - w której liczy się pacjent, a nie "niewydolny system" - powinna być osią systemu służby zdrowia w Polsce. Przygotowano nawet filmowy fragment wypowiedzi prof. Religi, który był wyświetlony w trakcie debaty. Jak stwierdził lider PiS, służba zdrowia to tylko symbol tego, jak wygląda rządzenie państwem przez Platformę.

    Platforma nie miała spójnego pomysłu na odpowiedź. Premier Tusk nie wystąpił w obronie swojego ministra, który bardzo personalnie zaatakował wielu polityków, w tym Leszka Millera. Trudno nie odnieść dziś wrażenia, że to Prawo i Sprawiedliwość było lepiej przygotowane do ataku, niż Platforma do obrony. Wynik glosowania jutro jest łatwy do przewidzenia - Arłukowicz zostanie na stanowisku. Jednak dziś - mimo emocji po obu stronach - to przekaz PiS lepiej zostaje w pamięci.

    Arłukowicz bronił się zaciekle - i na pewno udało mu się zadać wiele bolesnych ciosów, przede wszystkim Leszkowi Millerowi. Ale w tym wszystkim zniknęły gdzieś aspekty merytoryczne jego przemówienia.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Co dziś w Sejmie? Arłukowicz w centrum uwagi

    Zapowiada się bardzo gorący dzień w Sejmie. Oto najważniejsze sprawy, które będą dziś przyciągać uwagę parlamentarzystów i mediów.

    1. Ukraina. Dziś specjalny zespół parlamentarzystów ma przygotować wspólną uchwałę Sejmu w sprawie Ukrainy. Już teraz sprawa sankcji - po wydarzeniach w Kijowie - staje się kontrowersyjna wśród polityków. Tak samo będzie z uchwałą Sejmu, która ma też być symbolem politycznej jedności w tej sprawie. Już dziś rano w TVP Info Leszek Miller mówił, że być może nie uda się uniknąć politycznej awantury w tej sprawie.

    2. Arłukowicz O 13.00 rozpocznie się najważniejsza debata sejmowa tego posiedzenia - dyskusja nad wnioskiem o wotum nieufności dla ministra zdrowia, Bartosza Arłukowicza. Opozycja zdaje sobie sprawę, że służba zdrowia to jeden z najsłabszych punktów tego rządu - i będzie bardzo mocno atakować ministra. PiS na główną linię uderzenia wybierze zapewne problem prywatyzacji służby zdrowia. Ale innych wątków nie zabraknie. W imieniu PiS wystąpi prezes Jarosław Kaczyński - to będzie jego pierwsze sejmowe wystąpienie od wielu miesięcy.

    3. Ksiądz Oko Na zaproszenie posła Andrzeja Jaworskiego dziś w sejmie pojawił się ks. Oko. O godzinie 10.00 rozpoczęło się jego spotkanie z członkami zespołu parlamentarnego ds. przeciwdziałania ateizacji Polski. Temat wykładu: "Ideologia gender - zagrożenie dla cywilizacji".

    Te trzy tematy będą dziś dominować w Sejmie. Ale wystąpienie prezesa Kaczyńskiego sprawia, że znaczenie debaty o Arłukowiczu bardzo wzrosło. Być może Kaczyńskiemu odpowie premier Donald Tusk.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • środa, 22 stycznia 2014
  • KPRM odpiera zarzuty wobec kontrowersyjnej aplikacji

    Dużo zamieszania wywołuje sprawa aplikacji "Polityczna Liga Mistrzów" która została kilka dni temu uruchomiona przez Kancelarii Premiera. O problemach jako pierwsze poinformowało radio RMF FM. Kontrowersje wywołuje przede wszystkim to, w jakim celu KPRM zbiera dane użytkowników (nazwę profilu oraz adres e-mail). Sprawę analizuje GIODO (Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych). Kancelaria tłumaczy:

    - Osoby korzystające z aplikacji „Polityczna Liga Mistrzów” podają za jej pośrednictwem wyłącznie: nazwę swojego profilu (imię i nazwisko) oraz adres e-mail, a więc dane wymienione w regulaminie aplikacji. Dzięki temu każdy użytkownik aplikacji może rozwiązać dany quiz tylko raz, a wyniki są publikowane na bieżąco w rankingu dostępnym w aplikacji. Możemy też ocenić popularność aplikacji. Tylko z tych powodów prosimy o podanie danych.

    KPRM zapewnia też o zgodności aplikacji z ustawą o ochronie danych osobowych i regulaminem FB:

    - Regulamin aplikacji „Polityczna Liga Mistrzów” zawiera wszystkie zapisy, wskazane jako obowiązkowe w regulaminie serwisu Facebook. W związku z tym nieuprawnione są stwierdzenia o tym, że aplikacja jest niezgodna z regulaminem Facebooka. Wszystkie formalności związane z organizacją konkursów na profilu KPRM na Facebooku spełniają wymagania określone ustawą o ochronie danych osobowych. Dane podawane przez użytkowników aplikacji są przetwarzane wyłącznie w celu, o którym mowa w regulaminie aplikacji. KPRM nie będzie wykorzystywać tych danych do jakichkolwiek innych działań komunikacyjnych.

    Niejasności wywołuje też kwestia listy znajomych. Ta lista nie jest przetwarzana dalej:

    - Aplikacja „Polityczna Liga Mistrzów” w żadnym wypadku nie zapisuje ani nie przetwarza listy znajomych podawanych przez użytkowników. Dane te pozostają w obrębie platformy, na której działa aplikacja, czyli na Facebooku. Według oświadczenia podmiotu, który przygotował i utrzymuje aplikację, opcja „zaproś znajomych” to wywołanie skryptu Facebooka z listą znajomych, która jest wyświetlana w ramach samego Facebooka, a nie aplikacji. Taką listę widzą tylko posiadacze tych danych.

    Czy wyjaśnienia KPRM będą wystarczające dla GIODO? "Polityczna Liga Mistrzów" ma - jak zapewnia KPRM - tylko charakter edukacyjny. Ale w zbliżającej się kampanii wyborczej FB będzie także wykorzystywany - w różnym stopniu - w bezpośredniej walce o głosy. Dlatego ta sprawa jest tak ważna z punktu widzenia polityki i prywatności użytkowników.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Tusk: Nie chcę, aby Macierewicz stał się bohaterem komisji śledczej

    Fot. Sawomir Kamiski / Agencja Gazeta

    To od premiera Tuska zależy, czy powstanie komisja śledcza ws. działalności Antoniego Macierewicza i raportu ws. WSI. Decyzja należy formalnie do parlamentu, ale bez poparcia lidera PO nie ma szans na powołanie komisji. Twój Ruch od wielu tygodni bardzo intensywnie promuje ten pomysł. Co o komisji powiedział szef Platformy na dzisiejszej konferencji prasowej? Wygląda na to, że jest bardzo sceptycznie nastawiony do tego projektu.

    - Zadaniem polskiego rządu jest chronić tę przestrzeń [służb] przed politycznym bałaganem. Nie chciałbym, aby paradoksalnie Antoni Macierewicz - tym razem jako bohater komisji śledczej - kontynuował swoją pracę, która w opinii wielu ekspertów osłabiła Polskę. Nie chciałbym, aby jakakolwiek, najbardziej uzasadniona akcja, której celem miałoby być wyjaśnienie negatywnej roli Antoniego Macierewicza, jednocześnie osłabiała polskie państwo.

    Jak dodał premier:

    - Obawiam się, że Macierewicz nawet w roli przesłuchiwanego, podejrzanego przed komisją śledczą może narobić dużo szkód państwu polskiemu.

    Komisję śledczą poparli liczący się politycy PO, m.in. Radosław Sikorski, Paweł Graś czy Grzegorz Schetyna. Dla Platformy byłby to jeden ze sposobów na przypomnienie idei IV RP w roku wyborczym, oraz eksponowanie roli Antoniego Macierewicza w likwidacji WSI. Jednak wygląda na to, że premier nie chce w ten sposób uderzyć w Prawo i Sprawiedliwość, bo tego typu komisja mogłaby Platformie przynieść w dłuższej perspektywie więcej szkód niż korzyści.

    PiS chciałby na pewno wyjaśnienia związków prezydenta Komorowskiego z WSI. To jeden z najważniejszych zarzutów prawicy pod adresem prezydenta. A poza tym, Macierewicz dzięki komisji dostałby bardzo duże medialne możliwości na prezentowanie swoich poglądów politycznych. To wszystko kalkulacja polityczna, którą musi brać pod uwagę premier. I z jego dzisiejszych słów wynika, że komisji śledczej nie będzie.

    Ostateczne stanowisko Tuska ma być znane w ciągu "kilkunastu dni".

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • wtorek, 21 stycznia 2014
  • Szczerość Bieńkowskiej może dużo kosztować rząd

    Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

    „Sorry, taki mamy klimat”. Od kilkunastu godzin to najbardziej kontrowersyjne zdanie w polskiej polityce. Z jednej strony, minister Bieńkowska konsekwentnie realizuje swoje podejście: „Nie jestem politykiem”. Jest szczera, i to też może się to podobać. Ale i tak jej wypowiedź jest problematyczna. Bo Bieńkowska i jej reakcja są już tematem samym w sobie - nawet jeśli za kilka dni słowa o klimacie zostaną zapomniane. Wicepremier jest teraz bardzo ostro krytykowana w mediach za brak empatii wobec pasażerów, którzy musieli tkwić wiele godzin w opóźnionych pociągach.

    Dziś rano premier Tusk przeprosił tych, którzy „poczuli się urażeni”. Ale wicepremier Bieńkowska na konferencji prasowej nie użyła słowa „przepraszam”. W typowym dla siebie stylu stwierdziła:

    - Jeżeli państwo ode mnie oczekują, że będę mówiła gładkie słowa, wygładzone przez PR-owców to się państwo tego nie doczekają.

    Przekaz rządu jest więc niespójny. Z jednej strony – premier Tusk przeprasza. Z drugiej – wicepremier Bieńkowska twierdzi, że przeprosiny są zbędne. Od kilkunastu godzin na kolei trwa komunikacyjny chaos. Opozycja natychmiast przystąpiła do ataku: SLD mówi o „superwtopie”, PiS o „arogancji” wicepremier. To naturalne – Bieńkowska miała być gwiazdą tego rządu. Opozycja będzie też eksploatować wątek, że Bieńkowska nie zgadza się ze swoim szefem.

    I dlatego szczere wypowiedzi Bieńkowskiej utrudniły życie premierowi Tuskowi. To oczywiste, że problemy na kolei nie są porównywalne z chaosem, który np. wyniknął ze zmiany rozkładu jazdy w grudniu 2010 roku (za czasów ministra Grabarczyka). Szczerość, za którą niektórzy obserwatorzy chwalą Bieńkowską w tej sytuacji była jednak komunikacyjnym błędem, który nałożył się na trudną sytuację na kolei, powiększył tylko zamieszanie.

    Start Bieńkowskiej w nowej roli mógłby być lepszy – bez kontrowersji, za to z jasnym przekazem dotyczącym tego, co się naprawdę dzieje, oraz jaka jest reakcja PKP.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • poniedziałek, 20 stycznia 2014
  • Jak opozycja będzie atakować Arłukowicza w tym tygodniu: Jest tak słaby, że nawet jego szef go krytykuje

    Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

    Śmierć nienarodzonych bliźniąt we Włocławku zwróciła uwagę mediów i polityków na to, jak działa (albo raczej nie działa) polska służba zdrowia. I mimo, że reakcja ministra zdrowia była błyskawiczna – Arłukowicz na Twitterze niemal od razu zapowiedział kontrole i wyjaśnienie sytuacji – to cała sprawa wydarzyła się w trudnym dla niego momencie. W tym tygodniu w Sejmie odbędzie się debata i głosowanie nad wnioskiem o wotum nieufności wobec Arłukowicza.

    Wniosek zgłosiło Prawo i Sprawiedliwość kilka tygodni temu. I chociaż nie ma żadnych wątpliwości, że koalicja obroni swojego ministra, to i tak zapowiada się bardzo bardzo, bardzo gorąca dyskusja. Arłukowicz będzie rozliczany z kolejek w służbie zdrowia, rzekomych planów jej prywatyzacji, a także z każdej negatywnej historii „zdrowotnej”, która pojawiła się w mediach w ostatnich miesiącach, włączając w to tragedię we Włocławku. Opozycja doskonale zdaje sobie sprawę, że służba zdrowia to jeden z najsłabszych punktów całego gabinetu. Już w sobotę Leszek Miller napisał na Twitterze: „9-miesięcz.Daria zmarła, bo karetka nie dojechała, bliźnięta zmarły przed porodem, bo nie miał kto zrobić USG, codzienność min. Arłukowicza.” To drobny przedsmak tego, co czeka ministra w trakcie debaty.

    Arłukowicz i tak już jest grillowany - w rządzie. Donald Tusk na posiedzeniu Rady Krajowej w grudniu 2013 r wystosował wobec Arłukowicza ultimatum. Dał mu kilka miesięcy (do marca) na przedstawienie planu likwidacji kolejek, przede wszystkim do lekarzy specjalistów. Od tego momentu szef rządu kilkakrotnie stwierdził, że jeśli Arłukowicz nie zacznie działać, to w marcu pożegna się ze stanowiskiem. To dodatkowo wzmacnia presję na ministra, i jeszcze bardziej utrudnia mu zadanie w trakcie debaty. Opozycja będzie wskazywać, że szef resortu jest tak słaby, a sytuacja w służbie zdrowia tak tragiczna, że mówi o tym publicznie nawet jego szef.

    Pozycję Arłukowicza najlepiej obrazuje cykliczne badanie zaufania CBOS. W grudniu szefowi resortu zdrowia ufało zaledwie 15 proc. ankietowanych. Dla porównania, Tuskowi w tym badaniu ufa 31 proc, a najbardziej popularnemu politykowi PO, Radosławowi Sikorskiemu – 44 proc. badanych. Arłukowicz przez lata urzędowania nie zdołał zbudować swojej wiarygodności w oczach wyborców.

    Głosowanie nad wotum nieufności najprawdopodobniej w ten piątek.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • piątek, 17 stycznia 2014
  • Rzecznik rządu przyznaje: Alkotesty dostępne na rynku nie są wystarczająco precyzyjne

    Premier Tusk zapowiedział kilkanaście dni temu, że w 2015 r. w każdym samochodzie muszą znaleźć się alkotesty. To efekt tragedii w Kamieniu Pomorskim. Ale z naszego eksperymentu wynika, że nie są one wystarczająco precyzyjne, by stwierdzić, czy ktoś może wsiąść za kółko.

    O nasz test zapytałem rzecznik rządu, minister Małgorzatę Kidawę-Błońską:

    - Rząd w swojej propozycji przedstawi lepsze standardy i normy alkotestów, które mają znaleźć się w samochodach - mówi pani minister. Wszystko wskazuje więc na to, że podejście rządu w tej sprawie będzie przypominało sposób działania rządu francuskiego, który najpierw opracował niezbędne normy.

    - Zgadzam się w 100%, że dostępne teraz alkotesty nie są precyzyjne - mówi mi rzecznik rządu. - Nie oczekuję od obecnych na rynku alkotestów wystarczającej precyzji, bo nie spełniają one rządowych norm, które dopiero wyznaczymy. Ale my dopiero zaczynamy proces, w którym będziemy opracowywać standardy dotyczące tych narzędzi - zapewnia.

    Jak mówi rzecznik rządu, nikt nie będzie zmuszał kierowców do kupowania alkotestów, które teraz znajdują się na rynku. - Wszystkie parametry, także cenowe, trzeba będzie bardzo dobrze określić, bez nadmiernego pośpiechu - twierdzi minister Kidawa-Błońska.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • czwartek, 16 stycznia 2014
  • Nowy CBOS: PiS wygrywa z PO, Gowin pod progiem

    fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

    Duża aktywność rządu na początku stycznia nie sprawiła, że Platforma przeskoczyła PiS w badaniach poparcia. W grudniu był remis między PiS i PO - po 23 proc. W styczniowym sondażu CBOS to PiS zyskuje więcej niż Platforma. Partia Jarosława Kaczyńskiego ma 25 proc. poparcia - o 2 pkt proc. więcej niż w grudniu. Partia Donalda Tuska zyskała tylko 1 pkt. proc. i osiąga wynik 24 proc.

    Poparcie straciło za to SLD. Partia Leszka Millera ma 8 proc. poparcia, o 2 pkt. proc. mniej niż w grudniu. PSL także straciło - 1 pkt. proc., ludowcy są teraz na progu wejścia do parlamentu i mają 5 proc. poparcia.

    Sondaż przynosi złe wieści dla Polski Razem Jarosława Gowina. Nowe ugrupowanie nie weszłoby do Sejmu, ma tylko 3 proc poparcia, podobnie jak Nowa Prawica Janusza Korwin-Mikkego i Twój Ruch. Jeszcze gorzej radzi sobie Solidarna Polska, która zdobywa tylko 2 proc. głosów. 25 proc. wyborców jest niezdecydowanych.

    To pierwszy sondaż, dzięki któremu można ocenić efekty ostatniej ofensywy premiera Tuska. W tym momencie jej rezultaty nie są imponujące. Warto pamiętać, że badanie przeprowadzono w dniach 9-15 stycznia, czyli w większości już po konferencji premiera, na której padły deklaracje m.in. o wprowadzeniu darmowych podręczników czy likwidacji umów śmieciowych.

    Badanie przeprowadzono na liczącej 1067 osób reprezentatywnej próbie losowej dorosłych mieszkańców Polski.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Prognoza przed wyborami do PE: Platforma traci 8 mandatów, PiS zyskuje 5

    Sławomir Kaminski / Agencja Gazeta

    Rozkręca się kampania do europarlamentu. Partie już budują swoje listy do PE. W tym kontekście bardzo ciekawa jest najnowsza symulacja wyników wyborów i rozkładu mandatów, przygotowana przez Polską Agencję Rozwoju Regionalnego (PARR) oraz Polski Instytut Badań i Analiz (PIBA). Dane z tej symulacji pochodzą z m.in. poprzednich wyników wyborów, oraz sondaży z grudnia 2013 roku.

    Rezultaty nie są najlepsze dla Platformy. Partia Donalda Tuska traci aż 8 miejsc w europarlamencie, w tym dwa na Śląsku (zdobywa ich łącznie 17). Zagrożony jest także mandat Jarosława Wałęsy na Pomorzu, a także miejsce na Podkarpaciu (tradycyjny bastion PiS) i w okręgach lubelskim, zachodniopomorskim, dolnośląskim i łódzkim. Platforma może za to utrzymać stan posiadania w Warszawie (3 mandaty).

    PiS zyskuje w tej prognozie 5 mandatów w porównaniu do 2009 roku (20 miejsc). SLD ma 8 miejsc (jedno więcej), PSL 3 (utrata jednego w porównaniu do 2009). Twój Ruch zdobywa 3 mandaty - w okręgach śląskim, warszawskim i wielkopolskim.

    Prognoza nie jest korzystna dla rządzącej koalicji, chociaż daleko PO i PSL od totalnej wyborczej katastrofy. W tej sytuacji, PO musi mieć bardzo dobrych kandydatów na Śląsku (sam Jerzy Buzek może nie wystarczyć), a także w innych zagrożonych okręgach. 3 mandaty różnicy między PO a PiS to różnica, która gwarantuje, że kampania będzie niezwykle ostra. O wszystkim może zdecydować to, kogo partie wystawią w kluczowych okręgach wyborczych. Partia rządząca może mieć poważny problem w Wielkopolsce - tam na pewno nie wystartuje bardzo popularna i dobrze oceniania posłanka Sidonia Jędrzejewska.

    Kształt listy wyborczych największych partii będziemy poznawać w ciągu najbliższych tygodni. Kampania wystartuje z pełną prędkością na przełomie lutego i marca.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • wtorek, 14 stycznia 2014
  • Kidawa-Błońska: Musimy wprowadzić standardy alkotestów

    Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

    Nasz test alkomatów i alkotestów wskazał, że alkotesty dostępne na rynku nie dają wcale gwarancji, że dzięki nim kierowcy uda się sprawdzić, czy może wsiąść do samochodu. Jak wyniki komentuje rzecznik rządu, minister Małgorzata Kidawa-Błońska? Jak twierdzi, jest to przede wszystkim kwestia wprowadzenia odpowiednich standardów.

    Jak mówi rzecznik rządu, minister Małgorzata Kidawa-Błońska „Chcemy działać jak rząd francuski – musimy najpierw wprowadzić ujednolicone parametry alkotestów. Przecież są tanie termometry, które poprawnie wskazują temperaturę. Te alkotesty mają dać gwarancje kierowcy, że będzie mógł sprawdzić, czy może wsiąść do samochodu czy też nie. Nie chcemy zmuszać jednak ludzi, aby kupowali drogie alkomaty, za kilkaset złotych. Nie wiem skąd się wzięło to medialne nieporozumienie”.

    Jak twierdzi Kidawa-Błońska: „Nasze rozwiązanie ma sprawić, że kierowca nie będzie mógł już powiedzieć w dzień po imprezie: „nie wiedziałem, że jestem pod wpływem alkoholu”.

    Premier Tusk zapowiedział, że alkotesty mają być w każdym samochodzie w Polsce od 2015 roku.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Kontrowersje wokół nowej opłaty audiowizualnej. Projekt założeń nie jest dostępny publicznie. MKiDN: Oczekujemy na opinię marszałek Kopacz

    Niedzielna deklaracja ministra Zdrojewskiego o wprowadzeniu powszechnej opłaty audiowizualnej (zamiast abonamentu) wywołuje coraz większe kontrowersje. Przede wszystkim dlatego, że Ministerstwo Kultury cały czas nie upubliczniło dokumentu, który prezentowałby założenia projektu nowej ustawy, w której ta opłata miałaby zostać wprowadzona. Cały czas nie ma żadnych szczegółów dotyczących tej propozycji, poza wypowiedziami ministra Zdrojewskiego dla PAP.

    Jak powiedział w niedzielę szef resortu kultury: "Opłata audiowizualna będzie powszechna, a każdy polski obywatel będzie zobowiązany do jej opłacania". Ta opłata ma wynosić około 10-12 złotych miesięcznie.

    Na to, że publicznie nadal nie są dostępne założenia projektu ustawy zwrócił uwagę m.in. prawnik Piotr "Vagla" Waglowski. 3 stycznia 2014 r. minister Zdrojewski w "Salonie politycznym Trójki" stwierdził, że założenia projektu są gotowe. Jak informowała w niedzielę PAP, ten projekt ok. pół roku temu został przekazany do konsultacji marszałek Sejmu Ewie Kopacz.

    Jak informuje ministerstwo: "MKiDN oczekuje na opinię Pani Marszałek w zakresie zaproponowanych rozwiązań. Decyzje dotyczące trybu i terminów dalszych prac nad projektem uzależnione są od opinii Pani Marszałek. Dopiero po jej otrzymaniu możliwe będzie przedstawienie harmonogramu dalszych prac nad projektem ustawy o opłacie audiowizualnej, który zostanie poddany szerokiej debacie społecznej".

    Jak przyznał minister w rozmowie w Trójce na początku stycznia, konieczna jest zgoda w parlamencie co do nowego sposobu finansowania mediów publicznych. Minister nie precyzował wtedy, o jaki typ finansowania chodzi.

    W piątek minister Zdrojewski ma na konferencji prasowej przedstawić plany resortu na 2014 roku. Jest niemal pewne, że padną pytania o nową opłatę audiowizualną.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • poniedziałek, 13 stycznia 2014
  • Dlaczego SLD stawia na dawne miasta wojewódzkie

    Fot. Jarosław Kubalski / Agencja Gazeta

    Dziś wystartował projekt Sojuszu „Polska x 49”. To cykl spotkań polityków tej partii w miastach, które przed reformą samorządową były stolicami województw. SLD po raz pierwszy zaproponowało przywrócenie 49 województw na grudniowej konwencji w Sosnowcu. Dlaczego SLD chce zmiany podziału administracyjnego kraju i tak bardzo stawia na ten pomysł w przekazie politycznym?

    Jedną z odpowiedzi są sondaże. Ale nie te ogólnodostępne, które zresztą – jak wczorajszy TNS dla Wiadomości TVP – pokazują umacnianie się pozycji partii Leszka Millera. Sojusz zamówił kilka tygodni temu własne, wewnętrzne badania, z których wynikało niezbicie, że największy spadek poparcia dla partii - przede wszystkim na rzecz PO - miał miejsce w małych i średnich miastach. O tych sondażach pisał m.in. tygodnik „Do Rzeczy”. To jedna z przyczyn, dla których Sojusz zaproponował powrót do 49 województw. Taki nowy podział zwiększyłby znaczenie – pod wieloma względami – tych miast, które przestały być stolicami województw, a więc straciły także np. pod względem przyciągania nowych inwestycji, rozdziału funduszy unijnych itd.

    Ale to nie wszystko. Projekt „Polska X 49” i zwrócenie uwagi na problemy mniejszych miejscowości to też próba Sojuszu zbudowania kompleksowej odpowiedzi na raport „Polska 2030” Michała Boniego. Jak przyznają stratedzy SLD, to ma być jeden z głównych punktów planu wyborczego partii na najbliższe miesiące i lata. Sojusz chce w ten sposób pokazać własną odpowiedź na problemy kraju. Raport przygotowany przez Michała Boniego zakładał przede wszystkim rozwój metropolii, chociaż Platforma na każdym kroku podkreśla znaczenie funduszy unijnych dla modernizacji mniejszych miejscowości. Kładł na to nacisk Donald Tusk w trakcie ostatniej, piątkowej konferencji prasowej, co zresztą politycy SLD komentowali jako kopiowanie ich pomysłów. „Polska x 49” ma być jednym ze sposobów na włączenie się SLD w dyskusję o rozwoju Polski.

    Jak się dowiadujemy, w sobotę w Częstochowie (jeden z bastionów Sojuszu) Leszek Miller nie tylko podsumuje pierwszy etap projektu „Polska x 49”, ale także zapowie kolejne elementy całej akcji. Sojusz nie traci więc czasu, i bardzo wcześnie w 2014 rozpoczął przygotowania do zbliżających się kampanii wyborczych - do PE i samorządowej.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Platforma o lajkach z Turcji: To pierwszy taki atak na partię polityczną w Polsce

    Od kilkudziesięciu godzin dużo emocji na styku polityki i mediów społecznościowych wywołuje sprawa skoku liczby fanów na oficjalnym profilu na FB Platformy. Wykres ze statystykami, który pokazuje, że najwięcej fanów PO ma w Istanbule stał się wiralnym hitem w internecie. PO nie kupiła jednak lajków - zrobił to ktoś inny, być może po to, by uderzyć wizerunkowo w partię Donalda Tuska. Jak twierdzą pracownicy Biura Krajowego partii z którymi rozmawialiśmy, jest to pierwszy tego typu atak na partię polityczną w Polsce.

    Po tym, jak w dniach 8-9 stycznia PO "zalajkowało" 5,000 osób z Turcji, administratorzy strony zablokowali (rano 9 marca) dostęp do strony dla ludzi z Turcji. Dzięki temu udało się najprawdopodobniej - jak mówią członkowie Zespołu Medialnego PO - zahamować przyrost fałszywych lajków. Problem został też zgłoszony Facebookowi, a konkretniej z osobami zajmującymi się kontaktami z partiami politycznymi. PO czeka teraz na reakcję administracji Facebooka.

    Cała ta sytuacja pokazuje najlepiej, jakie niebezpieczeństwa i wyzwania stoją przed partiami politycznymi w sieci. Oskarżenie o kupowanie fanów może zniszczyć budowaną wiele lat opinię. Jednocześnie metody obrony przed tego typu działaniami są bardzo ograniczone. A wszystko to na początku bardzo długiego cyklu wyborczego - czterech kampanii, od eurowyborów w maju 2014 r. do kampanii parlamentarnej w 2015 r. Internet już teraz jest polem politycznej bitwy. Jego znaczenie - jako miejsca gdzie tworzy się opinia, pojawiają się memy - będzie rosnąć. A to oznacza, że będzie się też rozszerzała liczba i znaczenie nieuczciwych manewrów, które będą wykorzystywane w walce o głosy. To dotyczy także lokalnej polityki, nie tylko ogólnokrajowych kampanii.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • piątek, 10 stycznia 2014
  • SLD o planach rządu na 2014: Tusk teraz jest socjalistą, a kim będzie z pół roku?

    Kilkanaście pomysłów zaprezentowanych przez premiera Tuska i jego ministrów na dzisiejszej konferencji prasowej nie zrobiło żadnego wrażenia na opozycji. SLD już przed rozpoczęciem prezentacji propozycji przez premiera przygotowywało grunt do krytyki nowych propozycji rządu. Oto trzy najważniejsze wątki tego ataku:

    Po pierwsze, różnica między rzeczywistością a obietnicami. Jak powiedział nam rzecznik SLD Dariusz Joński: "Tusk po 6 latach przypominał sobie, że rządzi, że pacjenci czekają długo w kolejce do lekarza, a dzieci noszą ciężkie tornistry". W domyśle: Tusk mówi o tym teraz, bo zaczyna kampanię wyborczą.

    Po drugie, przesuwanie się Tuska na lewicowe pozycje. Joński napisał w trakcie konferencji na Twitterze: "Premier Donald Tusk był pół roku temu trochę socjaldemokratą, teraz socjalistą, a kim będzie za pół roku..."

    Po trzecie, wtórność propozycji rządu. Jak podkreślał rzecznik SLD w rozmowie, Tusk systematycznie kopiuje pomysły SLD np te. dotyczące umów śmieciowych, albo też pomocy unijnej dla miast wojewódzkich. "Ciekawe które kolejne propozycje SLD dziś zaprezentuje Premier Donald Tusk" - napisał na Twitterze polityk Sojuszu jeszcze przed konferencją.

    To są wątki, które w najbliższych godzinach i dniach politycy Sojuszu będą eksponować najbardziej w krytyce rządowych propozycji. Piątkowa konferencja Tuska to dopiero początek. W najbliższych dniach rozpocznie się seria resortowych konferencji - jako pierwszy plan na 2014 zaprezentuje szef MON Tomasz Siemoniak. Jedno jest pewne: słowa premiera o "społecznej gospodarce rynkowej" pokazują, że w tym roku polityczna bitwa będzie toczyła się przede wszystkim na "miękkiej" płaszczyźnie społeczno-gospodarczej. I to o lewicowym zabarwieniu. Dla SLD na pewno nie jest to zła wiadomość.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Premier Tusk postanowił w subtelny sposób uderzyć w Davida Camerona

    W niedzielę kolejny, 22. finał WOŚP. To dobra okazja dla polityków, aby pokazać swoje zaangażowanie w sprawę, która jest wspierana przez miliony Polaków. Premier Tusk postanowił połączyć swoje wsparcie dla inicjatywy Owsiaka z subtelnym politycznym uderzeniem w Davida Camerona. Jak informuje KPRM, Tusk przekazał w tym roku na rzecz WOŚP koszulkę z autografem piłkarza Robina van Persiego, którą dostał kilka lat temu od premiera Wielkiej Brytanii.

    Symbolika tego gestu jest oczywista. Nie ma bardziej nielubianego polityka w tym tygodniu niż David Cameron. Jego wypowiedzi o imigrantach wywołały ogromne polityczne zamieszenie - od bojkotu Tesco wymyślonego przez PSL po rozmowy telefoniczne premiera Tuska i lidera PiS Jarosława Kaczyńskiego. Cameron z wielu przyczyn stał się obiektem intensywnego zainteresowania polskich polityków. Dla Platformy podkreślanie sojuszu PiS z torysami w europarlamencie to dobry sposób na rozpoczęcie kampanii wyborczej do PE.

    Premier Tusk postanowił wykorzystać okazję, by pokazać, że "czuje klimat" niechęci do Camerona. Przekazanie dla WOŚP koszulki od lidera torysów to gest, który ma to właśnie pokazać.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • czwartek, 09 stycznia 2014
  • Reakcja Tesco na bojkot PSL. "Stworzyliśmy tysiące miejsc pracy w Polsce"

    fot. ft.com

    "Stworzyliśmy dziesiątki tysięcy miejsc pracy w Polsce"- mówi rzecznik Tesco w Wielkiej Brytanii cytowany przez lokalną wersję Huffington Post. To reakcja na najnowszy pomysł PSL - bojkot tej sieci hipermarketów. Ma to być odpowiedź na plany ograniczenia świadczeń dla imigrantów - w tym z Polski - żyjących w Wielkiej Brytanii.

    Jak się okazuje, dla brytyjskich mediów to temat, który jest dużo ważniejszy niż wczorajsze rozmowy telefoniczne Tuska i Kaczyńskiego z liderem torysów Davidem Cameronem. PSL przypomina, że w ramach zasady swobodnego przepływu kapitału, osób i usług brytyjskie firmy - jak Tesco - inwestują w Polsce. "Nie możemy być bezczynni i patrzeć, jak premier Cameron raz po raz obraża Polaków i rozdaje ciosy polskiej rodzinie. Wzywamy Polaków do bojkotu brytyjskiej sieci handlowej Tesco" - powiedział wczoraj Jan Bury.

    fot. guardian.com

    O bojkocie pisze dziś na pierwszej stronie prestiżowy dziennik "Financial Times". Cytowane są słowa szefa klubu parlamentarnego PSL Jana Burego, który mówi o tym, że Polacy nie mogą pozostać bezczynni w obliczu słów Camerona. O bojkocie pisze też "Guardian" i agencja Reuters. A brytyjska wersja "Huffington Post" publikuje odpowiedź Tesco - firma przypomina, że stworzyła miejsca pracy w Polsce. "Jesteśmy dumni z tego, że stworzyliśmy dziesiątki tysięcy miejsc pracy w Polsce, i że w istotny sposób przyczyniamy się do rozwoju polskiej gospodarki"- twierdzi. Rzecznik wspomina też: "Otworzyliśmy pierwszy sklep w Polsce blisko 20 lat temu, i jesteśmy bardzo dumni z tego, że możemy służyć naszym polskim klientem w Polsce i w Wielkiej Brytanii".

    Pomysł PSL jest ostro krytykowany w Polsce. Ale nie ma wątpliwości - przebił się w brytyjskich mediach. I politycy PSL uważają to już teraz za bardzo duży sukces.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • środa, 08 stycznia 2014
  • Kilkanaście pomysłów zaprezentowanych przez premiera Tuska i jego ministrów na dzisiejszej konferencji prasowej nie zrobiło żadnego wrażenia na opozycji. SLD wrzuciło swój spin jeszcze przed rozpoczęciem ich prezentacji przez szefa rządu. Oto trzy najważniejsze elementy tej krytyki.

    Po pierwsze, różnica między rzeczywistością a obietnicami. Jak powiedział mi rzecznik SLD Dariusz Joński: "Tusk po 6 latach przypominał sobie, że rządzi, że pacjenci czekają długo w kolejce do lekarza, a dzieci noszą ciężkie tornistry".

    Po drugie, przesuwanie się Tuska na lewicowe pozycje. Joński napisał w trakcie konferencji na Twitterze: "Premier Donald Tusk był pół roku temu trochę socjaldemokratą, teraz socjalistą, a kim będzie za pół roku..."

    Po trzecie, wtórność propozycji rządu. Jak podkreślał rzecznik SLD w rozmowie, Tusk systematycznie kopiuje pomysły Sojuszu np. dotyczące umów śmieciowych, albo też pomocy unijnej dla miast wojewódzkich. "Ciekawe które kolejne propozycje SLD dziś zaprezentuje Premier Donald Tusk" - napisał Joński na Twitterze jeszcze przed konferencją.

    To są wątki, które w najbliższych godzinach i dniach politycy Sojuszu będą eksponować najbardziej w krytyce rządowych propozycji. Piątkowa konferencja Tuska to dopiero początek. W najbliższych dniach rozpocznie się seria resortowych konferencji - jako pierwszy plan na 2014 zaprezentuje szef MON Tomasz Siemoniak. Jedno jest pewne: słowa premiera o "społecznej gospodarce rynkowej" pokazują, że w tym roku polityczna bitwa będzie toczyła się przede wszystkim na "miękkiej" płaszczyźnie społeczno-gospodarczej. I to o lewicowym zabarwieniu. Dla SLD na pewno nie jest to zła wiadomość.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Kilkanaście pomysłów zaprezentowanych przez premiera Tuska i jego ministrów na dzisiejszej konferencji prasowej nie zrobiło żadnego wrażenia na opozycji. Szczególnie aktywnie na Twittterze konferencje komentowali politycy SLD. Sojusz - obecnie trzecia siła polityczna w Polsce - koncentruje się na kilku wątkach w krytyce Tuska.

    Po pierwsze, różnica między rzeczywistością a obietnicami. Jak powiedział mi rzecznik SLD Dariusz Joński: "Tusk po 6 latach przypominał sobie, że rządzi, że pacjenci czekają długo w kolejce do lekarza, a dzieci noszą ciężkie tornistry".

    Po drugie, przesuwanie się Tuska na lewicowe pozycje. Joński napisał w trakcie konferencji na Twitterze: "Premier Donald Tusk był pół roku temu trochę socjaldemokratą, teraz socjalistą, a kim będzie za pół roku..."

    Po trzecie, wtórność propozycji rządu. Jak podkreślał rzecznik SLD w rozmowie, Tusk systematycznie kopiuje pomysły Sojuszu np. dotyczące umów śmieciowych, albo też pomocy unijnej dla miast wojewódzkich. "Ciekawe które kolejne propozycje SLD dziś zaprezentuje Premier Donald Tusk" - napisał Joński na Twitterze jeszcze przed konferencją.

    To są wątki, które w najbliższych godzinach i dniach politycy Sojuszu będą eksponować najbardziej w krytyce rządowych propozycji. Piątkowa konferencja Tuska to dopiero początek. W najbliższych dniach rozpocznie się seria resortowych konferencji - jako pierwszy plan na 2014 zaprezentuje szef MON Tomasz Siemoniak. Jedno jest pewne: słowa premiera o "społecznej gospodarce rynkowej" pokazują, że w tym roku polityczna bitwa będzie toczyła się przede wszystkim na "miękkiej" płaszczyźnie społeczno-gospodarczej. I to o lewicowym zabarwieniu. Dla SLD na pewno nie jest to zła wiadomość.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • SLD: Tusk po sześciu latach przypomniał sobie, że rządzi.

    Kilkanaście pomysłów zaprezentowanych przez premiera Tuska i jego ministrów na dzisiejszej konferencji prasowej nie zrobiło żadnego wrażenia na opozycji. Szczególnie aktywnie na Twittterze konferencje komentowali politycy SLD. Sojusz - obecnie trzecia siła polityczna w Polsce - koncentruje się na kilku wątkach w krytyce Tuska.

    Po pierwsze, różnica między rzeczywistością a obietnicami. Jak powiedział nam rzecznik SLD Dariusz Joński: "Tusk po 6 latach przypominał sobie, że rządzi, że pacjenci czekają długo w kolejce do lekarza, a dzieci noszą ciężkie tornistry".

    Po drugie, przesuwanie się Tuska na lewicowe pozycje. Joński napisał w trakcie konferencji na Twitterze: "Premier Donald Tusk był pół roku temu trochę socjaldemokratą, teraz socjalistą, a kim będzie za pół roku..."

    Po trzecie, wtórność propozycji rządu. Jak podkreślał rzecznik SLD w rozmowie, Tusk systematycznie kopiuje pomysły Sojuszu np. dotyczące umów śmieciowych, albo też pomocy unijnej dla miast wojewódzkich. "Ciekawe które kolejne propozycje SLD dziś zaprezentuje Premier Donald Tusk" - napisał Joński na Twitterze jeszcze przed konferencją.

    To są wątki, które w najbliższych godzinach i dniach politycy Sojuszu będą eksponować najbardziej w krytyce rządowych propozycji. Piątkowa konferencja Tuska to dopiero początek. W najbliższych dniach rozpocznie się seria resortowych konferencji - jako pierwszy plan na 2014 zaprezentuje szef MON Tomasz Siemoniak. Jedno jest pewne: słowa premiera o "społecznej gospodarce rynkowej" pokazują, że w tym roku polityczna bitwa będzie toczyła się przede wszystkim na "miękkiej" płaszczyźnie społeczno-gospodarczej. I to o lewicowym zabarwieniu. Dla SLD na pewno nie jest to zła wiadomość.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • SLD reaguje na konferencję Tuska: Po 6 latach przypomniał sobie, że rządzi

    Kilkanaście pomysłów zaprezentowanych przez premiera Tuska i jego ministrów na dzisiejszej konferencji prasowej nie zrobiło żadnego wrażenia na opozycji. Szczególnie aktywnie na Twittterze konferencje komentowali politycy SLD. Sojusz - obecnie trzecia siła polityczna w Polsce - koncentruje się na kilku wątkach w krytyce Tuska.

    Po pierwsze, różnica między rzeczywistością a obietnicami. Jak powiedział mi rzecznik SLD Dariusz Joński: "Tusk po 6 latach przypominał sobie, że rządzi, że pacjenci czekają długo w kolejce do lekarza, a dzieci noszą ciężkie tornistry".

    Po drugie, przesuwanie się Tuska na lewicowe pozycje. Joński napisał w trakcie konferencji na Twitterze: "Premier Donald Tusk był pół roku temu trochę socjaldemokratą, teraz socjalistą, a kim będzie za pół roku..."

    Po trzecie, wtórność propozycji rządu. Jak podkreślał rzecznik SLD w rozmowie, Tusk systematycznie kopiuje pomysły Sojuszu np. dotyczące umów śmieciowych, albo też pomocy unijnej dla miast wojewódzkich. "Ciekawe które kolejne propozycje SLD dziś zaprezentuje Premier Donald Tusk" - napisał Joński na Twitterze jeszcze przed konferencją.

    To są wątki, które w najbliższych godzinach i dniach politycy Sojuszu będą eksponować najbardziej w krytyce rządowych propozycji. Piątkowa konferencja Tuska to dopiero początek. W najbliższych dniach rozpocznie się seria resortowych konferencji - jako pierwszy plan na 2014 zaprezentuje szef MON Tomasz Siemoniak. Jedno jest pewne: słowa premiera o "społecznej gospodarce rynkowej" pokazują, że w tym roku polityczna bitwa będzie toczyła się przede wszystkim na "miękkiej" płaszczyźnie społeczno-gospodarczej. I to o lewicowym zabarwieniu. Dla SLD na pewno nie jest to zła wiadomość.

    fot. Fot. Sawomir Kamiski / Agencja Gazeta

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Tusk mówi o wizji Polski w 2022 r. Ale fundusze unijne będą istotne już w tym roku

    fot. Maciej Śmiarowski KPRM

    Rząd przyjął dziś plan wydawania unijnych pieniędzy w latach 2014-2020. Retoryka premiera Tuska na konferencji prasowej nie była przełomowa, ale i tak jest ważna w kontekście najbliższych wyborów. Tusk mówił o tym, że te środki zapewnią "skok cywilizacyjny", a w 2022 roku Polska będzie jedną z 20 gospodarek świata (niekoniecznie pod względem obecności w G-20, ale pod względem PKB). Fundusze unijne mają gwarantować realizację wielu celów: inwestycje w badania i rozwój, wsparcie dla przedsiębiorców, likwidację obszarów biedy, obniżenie poziomu ubóstwa w kraju, wyprzedzenie Wielkiej Brytanii pod względem długości dróg ekspresowych i autostrad, rozwój sieci szerokopasmowych.

    Samorządy, przedsiębiorcy, obniżenie poziomu biedy – to trzy kluczowe elementy dzisiejszej konferencji. Wszystkie omawiany dziś plany będą realizowane w ciągu wielu lat. Ale kontekst dotyczy dwóch kampanii już w tym roku.

    Wybory europejskie i samorządowe to dwa najważniejsze polityczne sprawdziany dla Platformy w tym roku. I PO będzie dzięki "pakietowi Bieńkowskiej" uzbrojona w obietnice związane z unijnym budżetem. Nie przez przypadek Tusk podkreślał dziś, ze modernizacja nie jest celem, ale narzędziem do podnoszenia poziomu życia ludzi. I to nie tylko w dużych miastach, ale w regionach, z dużym udziałem samorządów. To argumenty, które mogą być kluczowe w jesiennej kampanii. Tusk zapowiedział zresztą, że w każdym województwie będzie konferencja dotycząca pieniędzy z UE. Te konferencje będą siłą rzeczy traktowane jako element walki wyborczej. Tusk skrytykował też plan SLD powrotu do 49 województw. Nazwał go "politycznym mirażem". Zamiast tego przedstawił rozwiązania, które mają być wsparciem dla byłych miast wojewódzkich (8 mld to pula dla średnich miast). .

    Opozycja może krytykować unijne plany rządu. Ale w tej rozgrywce to premier Tusk trzyma wszystkie karty. Od tego, czy Platformie uda się zmienić abstrakcyjne kwoty w spójną kampanijną opowieść może zależeć wynik wyborów do PE i samorządowych. Dziś przekaz rządu był prosty: będziemy inwestować w ludzi, nie tylko w infrastrukturę. To może być przekaz, który zapewni PO zwycięstwo.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Błąd KPRM w sprawie „ustawy o bestiach” może dużo kosztować Tuska

    Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

    Czy to będzie pierwszy poważny kryzys rządu w tym roku? Trzy tygodnie – tyle KPRM zajęło opublikowanie tzw. „ustawy o bestiach”, mającej na celu izolowanie najgroźniejszych przestępców, którym na mocy amnestii w 1989 zmieniono karę śmierci na 25 lat więzienia. Ustawa została podpisana przez prezydenta 13 grudnia, ale Kancelaria opublikowała ją dopiero wczoraj. To oznacza, że wejdzie w życie dopiero za dwa tygodnie. Przez to niektórzy groźni przestępcy – jak Mariusz Trynkiewicz - mogą wyjść na wolność. I to jest bardzo zła wiadomość dla rządu.

    Nie ma nic gorszego dla partii rządzącej, niż pokazanie, że nie dba o to, by obywatele mogli czuć się bezpiecznie. Błąd KPRM może kosztować Tuska bardzo dużo. Dziś były rzecznik rządu Paweł Graś w RMF przyznał, że jest to dla niego nowa sprawa. Chociaż Graś zapewnił też, że cała kwestia będzie wyjaśniona, opóźnienie jest faktem – także politycznym.

    Już teraz problem z ustawą wykorzystał Jarosław Gowin, który stwierdził, że opóźnienie to „zwykłe partactwo” ze strony KPRM. Kwestie związane z wymiarem sprawiedliwości to wymarzony temat dla PiS, Solidarnej Polski i właśnie dla Jarosława Gowina – byłego ministra sprawiedliwości. „Tusk nie ochronił Polaków przed mordercami” – taki przekaz opozycji może być bardzo niebezpieczny dla rządu. Zwłaszcza, że od początku roku kluczowe politycznie są sprawy dotyczące szeroko pojętego bezpieczeństwa obywateli. Już dziś o 11.30 odbyła się konferencja Solidarnej Polski zatytułowana: "Morderca dzieci wychodzi na wolność, bo Tusk spartaczył”. Dla opozycji to także szansa na udowodnienie, że Platforma jest niekompetentna i nie potrafi rządzić, nie jest w stanie dopilnować nawet tak podstawowych spraw z punktu widzenia wyborców.

    Tusk i KPRM muszą bardzo szybko przygotować spójną odpowiedź. To także pierwszy test dla nowej rzecznik rządu, Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Pytanie o „ustawę o bestiach” na pewno padnie dziś na konferencji prasowej premiera, która ma rozpocząć się około 14.30.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • wtorek, 07 stycznia 2014
  • Tusk chce uratować PO od kolejnego kryzysu na początku roku

    fot. AG

    Premier Tusk organizuje konferencję prasową na Twitterze, premier Tusk przedstawia nowe propozycje rządu ws. pijanych kierowców, premier Tusk „w terenie” odwiedza firmy i zwykłych ludzi, premier Tusk udziela (z żoną) świątecznego wywiadu, zapowiada serię konferencji z ministrami – ostatnie kilka tygodni to okres, w którym szef rządu był wszędzie. Dlaczego?

    Tusk chce uratować Platformę od kolejnego sondażowego zjazdu. Zwykle pierwsze tygodnie roku są dla PO fatalne. KPRM robi więc wszystko, by zepchnąć opozycję do politycznej defensywy, narzucając cały czas nowe tematy i propozycje, jak dzisiejsze - dotyczące walki z pijanymi kierowcami. Alkomaty w samochodach to temat, który wywoła dyskusję na wiele dni.

    Od kilku lat w styczniu Platforma zawsze radziła sobie bardzo słabo:

    - PO przegrała początek 2013 roku, gdy fatalnie wprowadzona do obiegu publicznego kwestia walki z nadmierną prędkością stworzyła falę społecznego i medialnego oburzenia. Powstało wrażenie, że partia rządząca chce za pomocą fotoradarów podreperować budżet państwa.

    - Jeszcze gorzej było w styczniu 2012 roku. Fala protestów w sprawie ACTA spowodowała, że młodzi ludzie zaczęli kojarzyć partię Donalda Tuska z ograniczeniem wolności w sieci. Premier zbyt późno dostrzegł wagę sytuacji i musiał w pewnym momencie dokonać zwrotu o 180 stopni.

    - W styczniu 2011 rząd zmagał się z raportem MAK. To wtedy właśnie Grzegorz Schetyna stwierdził, że reakcja władz była spóźniona. W rezultacie PO straciła 16 pp w dwa tygodnie (w sondażu TNS OBOP).

    Dlatego premier nie chce tracić politycznego impetu. KPRM próbuje sprawić by opozycja cały czas tkwiła w defensywie, i by musiała reagować na propozycje rządu. W środę przedstawienie "pakietu Bieńkowskiej", a w piątek ma odbyć się prezentacja priorytetów rządu na najbliższe lata. Później - seria konferencji Tuska z ministrami. To wszystko ma sprawić, że Platforma w dobrej pozycji rozpocznie kampanię do PE, która będzie kluczowym testem dla partii w 2014.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Kidawa-Błońska nowym rzecznikiem rządu

    Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

    Małgorzata Kidawa-Błońska zastąpi Pawła Grasia na stanowisku rzecznika rządu – wynika z nieoficjalnych informacji. Jako pierwsza napisała o tym Agnieszka Burzyńska z tygodnika „Wprost”. Posłanka PO była m.in. rzecznikiem kampanii Bronisława Komorowskiego. Z wykształcenia socjolog, jest prawnuczką prezydenta RP Stanisława Wojciechowskiego oraz premiera Władysława Grabskiego. Należy do partii od 2001 roku.

    Kidawa-Błońska ma przed sobą duże wyzwanie. Najbliższe dwa lata to nieustająca kampania wyborcza - od eurowyborów do wyborów parlamentarnych w 2015 roku. Już dziś Donald Tusk zapowie kluczowe elementy strategii rządu na najbliższe miesiące. Posłanka Kidawa-Błońska – która ma wśród dziennikarzy opinię osoby bardzo komunikatywnej, otwartej na rozmowy, która zawsze odbiera telefon – będzie musiała tłumaczyć działania gabinetu. Jej zadaniem będzie też „sprzedawanie” strategii komunikacyjnej rządu dzień po dniu, w mediach, i w bezpośrednich kontaktach z dziennikarzami. Kidawa-Błońska na pewno będzie miała inny styl komunikacji niż Paweł Graś, na którego narzekało wielu warszawskich reporterów. Na jednej z konferencji prasowych te narzekania trafiły nawet do premiera - Graś był publicznie krytykowany za to, że rzadko odbiera telefony i nie udziela żadnych informacji.

    Problem Kidawy-Błońskiej polega na czymś innym. Zastępuje polityka, który od lat jest jednym z najbliższych współpracowników Donalda Tuska, który uczestniczy w podejmowaniu kluczowych decyzji politycznych dotyczących rządu i Platformy. Wśród dziennikarzy panuje powszechne przekonanie, że Kidawa-Błońska takiego dostępu do premiera nie ma. I przez to jest możliwe, że chociaż będzie dużo bardziej otwarta dla mediów niż Graś, i w związku z tym polityka komunikacyjna rządu ulegnie widocznej zmianie, to będzie jednocześnie przekazywać mniej ważnych informacji z samego "centrum" KPRM.

    Teraz czeka ją najtrudniejsze wyzwanie w jej politycznej karierze. Zastępując jednego z najbardziej zaufanych ludzi premiera Tuska, musi w nowej roli przekonać dziennikarzy, że jest kimś znacznie więcej niż tylko osobą, która przekazuje mediom najnowszą wersję wymyślonej w KPRM strategii komunikacyjnej gabinetu.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • poniedziałek, 06 stycznia 2014
  • Jak SLD gra razem z Owsiakiem

    Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

    Zbliżający się finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy to nie tylko powrót do tradycyjnej dyskusji polityczno-społecznej, która co roku towarzyszy inicjatywie Owsiaka. To także okazja dla polityków i partii politycznych, by pokazać się z jak najlepszej strony.

    W 2014 bardzo aktywnie do sprawy podchodzi SLD. Dziś dziennikarze dostali SMS z Centrum Medialnego partii z odnośnikiem do listy rzeczy, które można dzięki Sojuszowi licytować w ramach tegorocznego finału WOŚP. Na pierwszym miejscu znajduje się teraz spotkanie z Leszkiem Millerem i obiad w Sejmie. Można także licytować „kierowanie partią z Krzysztofem Gawkowskim” (sekretarzem generalnym Sojuszu), a także m.in. wyjazdy do Brukseli, czy też maskę z Etiopii od Tadeusza Iwańskiego. SLD proponuje także „nocne zwiedzanie Sejmu z Dariuszem Jońskim”. Sojusz podkreśla, że co roku wspiera WOŚP.

    Oprócz spotkań z politykami SLD, można już też licytować kolację z posłem Twojego Ruchu, Robertem Biedroniem (aktualna cena to 1025 zł).

    Tego typu współpraca z WOŚP nie jest oczywiście niczym nowym. Rok temu można było np. licytować pobyt w prezydenckiej rezydencji w Wiśle czy też pióra należące do prezydenta Komorowskiego. Ale SLD ze wszystkich partii traktuje ten pomysł - jak do tej pory - najbardziej poważnie. W tym tygodniu możemy spodziewać się wsparcia dla WOŚP ze strony wielu innych polityków, którzy w ten sposób nie tylko będą sygnalizować swoje wsparcie, ale będą chcieli wykorzystać popularność akcji Owsiaka do pokazania, że "czują" co w danej chwili jest ważnym społecznie i medialnie tematem.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • piątek, 03 stycznia 2014
  • 5 wizyt Tuska w 2013 r. o których nikt już nie pamięta

    Dziś premier Tusk odwiedzi Pajęczno (woj. łódzkie). W planach ma m.in. wizytę w Zakładzie Przetwórstwa Warzyw i Owoców „KORKUS” oraz w firmie „FRUBEX-BIS”, która produkuje przetwory, majonezy i sałatki. Premier będzie zapewne mówił o sukcesach polskich przedsiębiorców, wskazując jako przykład działalność tych firm.

    Tusk w 2013 roku odbył 34 wizyty poza Warszawę. Ale większość z nich została już zapomniana. Oto pięć najbardziej typowych.

    Fot. M. Śmiarowski/KPRM

    Wizyty u zwykłych ludzi Gdy Marcin Sochacki z Płocka wysłał do KPRM mail z zaproszeniem dla premiera, zapewne nie spodziewał się, że Tusk odwiedzi go w sobotę 30 XI. Ta wizyta miała pokazać, że szef rządu reaguje na sygnały od obywateli. Ale ponieważ zbiegła się z wybuchem kryzysu na Ukrainie, to Tusk był krytykowany za stosowanie PRowskich zagrywek w chwili, gdy potrzebne były poważne działania.

    Fot. M. Śmiarowski/KPRM

    Militaria. KPRM w 2013 uwielbiał organizować wizyty w bazach wojskowych. Jak pisał "Wprost", premier Tusk dzięki ministrowi Siemoniakowi polubił wojsko. I to było widać.Tusk stosował narzędzia, które są po prostu niedostępne dla opozycji. Jedną z bardziej typowych wizyt były odwiedziny w bazie komandosów w Lublińcu - 3 X.

    fot. Maciej Śmiarowski/ KPRM

    Inwestycje Nowe inwestycje to symbol modernizacji i przemian w Polsce. Dlatego premier tak często je odwiedzał - jak ten most w Kwidzynie, najdłuższy tego typu w Europie.

    fot. Maciej Śmiarowski KPRM

    Energetyka. Energetyka to kolejny priorytet KPRM w 2013 r. I to nie tylko gaz łupkowy, ale także węgiel. Premier o znaczeniu wydobycia węgla mówił m.in. we wrześniu na targach energetycznych w Katowicach.

    fot. Maciej Śmiarowski KPRM

    Edukacja Rok 2013 to gorący spór o 6-latki w szkołach. Ale Tusk w trakcie licznych wizyt zajmował się nie tylko tym zagadnieniem. Na inauguracji roku szkolnego pojawił się np. w Zespole Szkół Zawodowych w Kurzętniku..

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • czwartek, 02 stycznia 2014
  • Polityczny plan na styczeń - zdrowie, priorytety rządu i wizyta Merkel

    Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

    2014 rok będzie stał w polityce pod znakiem dwóch kluczowych wydarzeń - wyborów europejskich i samorządowych. W styczniu partie rozpoczną poważne - i widoczne w mediach - przygotowania do eurowyborów. Już dziś rano w TVP Info Janusz Piechociński zapowiedział, że PSL zdobędzie w majowych wyborach 6 mandatów (w 2009 ludowcy zdobyli trzy mandaty). A Małgorzata Kidawa-Błońska (PO) przyznała w Sygnałach Dnia PR1, że będą to dla PO "trudne wybory", inne niż 5 lat temu. W styczniu przygotowania do eurowyborów we wszystkich partiach będą wyraźnie widoczne, ale kampania nabierze rozpędu dopiero wczesną wiosną.

    Dla rządu styczeń to przede wszystkim próba określenia priorytetów na 2014 rok. 2013 był "Rokiem Rodziny", można spodziewać się podobnego hasła, które będzie dla rządu kluczowe w tym roku. Zapewne premier Tusk powiąże (na specjalnej konferencji prasowej) 2014 z funduszami europejskimi i budżetem UE. Na konwencji 23 listopada 2013 r. szef rządu mówił, że czas na inwestycję w ludzi, a nie tylko w infrastrukturę. W styczniu dowiemy się też, kto będzie nowym rzecznikiem rządu. A już 8 stycznia Polskę odwiedzi kanclerz Niemiec Angela Merkel. To będzie jej trzecia (po Paryżu i Brukseli) wizyta zagraniczna po zaprzysiężeniu.

    W Sejmie głównym tematem będzie zapewne zdrowie - PiS złożył w 2013 wniosek o wotum nieufności dla ministra Arłukowicza. Będzie on rozpatrywany prawdopodobnie na posiedzeniu w dniach 22-24 stycznia. Arłukowicz jest w trudnej sytuacji - premier dał mu tylko kilka miesięcy na redukcję kolejek w systemie opieki zdrowotnej. W styczniu będzie musiał się jeszcze bronić przed zarzutami opozycji.

    Oczywiście tragedia w Kamieniu Pomorskim zmieniła nieco polityczny plan na styczeń. Zwłaszcza w Sejmie kwestia bezpieczeństwa na drogach będzie być może jednym z wiodących tematów dla opozycji.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Walka z pijanymi kierowcami to pierwszy polityczny temat w 2014. I test dla Sienkiewicza

    Fot. Mieczysław Michalak / Agencja Gazeta

    Tragiczny wypadek w Kamieniu Pomorskim spowodował, że partie polityczne zaczęły prześcigać się w pomysłach na walkę z pijanymi kierowcami. Dziś odbyły się już trzy konferencje prasowe: PiS, SLD oraz Solidarnej Polski. O 12.00 miało rozpocząć się spotkanie premiera Tuska z ministrami Sienkiewiczem i Biernackim. Cała sytuacja to polityczny test dla ministra Sienkiewicza, pierwszy tak duży w tym roku.

    Politycy PiS ogłosili dziś propozycje zmian w prawie, ale zaatakowali także rząd i Platformę. Mariusz Błaszczak przypominał, że projekt zmian w kodeksie karnym autorstwa PiS jest w „zamrażarce”. PiS chce także, aby pijani kierowcy odpowiadali jak za zbrodnie, a także konfiskatę samochodów i zaostrzenie kar dla pijanych kierowców. Marcin Mastalerek stwierdził też, że spotkanie z ministrami to „narada w stylu putinowskim”.

    SLD nieco inaczej rozkłada akcenty. Politycy zaapelowali o zwołanie we wtorek nadzwyczajnego posiedzenia sejmowej komisji sprawiedliwości, z udziałem ministrów Biernackiego i Sienkiewicza. Cały pakiet SLD nazywa się „Zero tolerancji dla kierowców, którzy po alkoholu wiozą śmierć”.

    SLD zaproponowało także wprowadzenie przedmiotu „wychowanie komunikacyjne” w szkołach średnich, obowiązkowe alkomaty w samochodach, a także m.in. kierowanie na terapię osób, które jeździły pod wpływem alkoholu. SLD chce także grzywien dla pijanych kierowców w wysokości wartości samochodu, a także zbudowanie systemu wsparcia dla rodzin. Politycy domagają się także oznaczania samochodów pijanych kierowców "czerwonym listkiem".

    SP koncentruje się na konfiskacie samochodów - w przypadku osób, które miały powyżej 1,5 promila. SP chce także 30-dniowego aresztu dla pijanych kierowców, a także publikowania ich wizerunków, jak również montowania alkomatów w stacyjkach dla recydywistów. Patryk Jaki z SP stwierdził na dzisiejszej konferencji prasowej, że to Platforma ponosi od 6 lat odpowiedzialność za to, co dzieje się w kraju.

    Wypadek w Kamieniu Pomorskim to we czwartek główny temat dla mediów. Dlatego nie jest żadnym zaskoczeniem, że partie polityczne (tak samo jak KPRM) próbują pokazać, że mają gotowe rozwiązania, które będą zapobiegać tego typu wydarzeniom w przyszłości. Dla opozycji to także kolejna okazja, by uderzyć w rząd i Platformę.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • wtorek, 31 grudnia 2013
  • Kancelaria Prezydenta i KPRM przedstawiają podsumowanie 2013 w liczbach

    Fot. Jacek Dominski/REPORTER /REPORTER

    Ostatnie godziny 2013 roku to dla polityków dobry moment na podsumowania. Wczoraj na TT takie podsumowanie przedstawił Donald Tusk. Dziś KPRM zaprezentowała liczbowe zestawienie najważniejszych rzeczy w polityce rządu w 2013. I tak, KPRM chwali się - między innymi - że do użytku zostało oddanych ponad 300 km dróg ekspresowych i autostrad, a 5566 par zakwalifikowało się do programu in vitro (program wystartował 1 lipca).

    Dużo ciekawsze informacje dotyczą jednak działalności KPRM i premiera. Jak się okazuje, premier odbył 35 wizyt krajowych (poza Warszawę) i 24 wizyty zagraniczne. Rada Ministrów przyjęła 117 projektów ustaw na 55 posiedzeniach, a w KPRM pojawiło się 43 gości zagranicznych. KPRM przypomina także, że w Dzień Dziecka teren Kancelarii odwiedziło ponad 11,000 gości.

    Podobne zestawienie zostało także przygotowane przez Kancelarię Prezydenta. Jak się okazuje, Bronisław Komorowski złożył 20 wizyt zagranicznych, przyjął 42 gości spoza Polski, a także odwiedził 101 miejscowości i 86 polskich powiatów. Liczne odwiedziny prezydenta w mniejszych miejscowościach na terenie całej Polski to jeden z przejawów jego działalności, który bardzo rzadko przebija się w mediach ogólnokrajowych. Ale w istocie są to przygotowania do prezydenckiej kampanii wyborczej, która w 2014 nabierze rozpędu.

    Kancelaria Premiera jest bardzo aktywna w ostatnich godzinach 2013 r. Dziś premier odwiedził Centrum Operacji Powietrznych. Tuskowi towarzyszył szef MON Tomasz Siemoniak. Premier złożył m.in. noworoczne życzenia. Jak powiedział: "Rok 2013 odchodzi. Jestem przekonany, że rok 2014 będzie lepszy, lepszy dla wszystkich Polaków".

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Palikot wygłasza orędzie na 2014

    Orędzie to termin, który kojarzy się z wypowiedziami liderów państwa - prezydenta, premiera. Ale z noworocznym "orędziem" na 2014 wystąpił także Janusz Palikot. W klipie lider Twojego Ruchu życzy wszystkim "odrobiny więcej szczęścia w 2014 r".

    Jak mówi Palikot, każdy przekazując odrobinę więcej miłości, uśmiechu i uwagi może sprawić, że 2014 będzie lepszy. Klip stylizowany jest na wypowiedź w "prezydenckim" stylu.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Bez niespodzianek na konferencji Tuska na Twitterze

    W trakcie ponad godzinnej sesji pytań i odpowiedzi na Twitterze premier Tusk nie powiedział nic, co zostanie na długo zapamiętane przez dziennikarzy i "zwykłych" odbiorców. Ale w tej mometami chaotycznej rozmowie premier zasygnalizował przynajmniej, jakie bedą ogólne kierunki pracy rządu w 2014 roku.

    Na pewno będzie to walka z bezrobociem, służba zdrowia, oraz sprawienie, że skutki wzrostu gospodarczego będą bardziej odczuwalne w polskich domach. Ten ostatni wątek to rozwinięcie niektórych tez z przemówienia premiera na konwencji Platformy 23 listopada. Nie ma w tych deklaracjach programowych żadnych zaskoczeń.

    Tusk unikał dziś konkretów. Jak przyznał, więcej informacji zdradzi na "zwykłej" konferencji prasowej, już w 2014 rok. Nie powiedział także nic, co mogłoby sugerować tożsamość nowego rzecznika prasowego rządu.

    Ta konferencja nie będzie często cytowana w przeszłości. Nie wzbudziła większych emocji wśród komentatorów na Twitterze, przeważał pogląd, że była ona mniej lub bardziej nieudana. Na pewno w przyszłości tego typu sesje Q&A mogą być istotnym narzędziem dla KPRM, ale ta konkretna nie przyniesie premierowi wielu korzyści. Szef rządu odpowiedział na ponad 30 pytań, i jak zapowiedział będzie wracać do innych, które pozostały bez jego reakcji - być może na Twitterze jeszcze pojawią się rzeczy, które będą ważniejsze pod względem politycznym niż dzisiejsze deklaracje premiera.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • poniedziałek, 30 grudnia 2013
  • Ostatnie polityczne wydarzenie roku? Dziś konferencja Tuska na Twitterze

    fot. AG

    W 2013 premier Tusk korzystał z Twittera w zasadzie tylko do publikowania kluczowych informacji i wiadomości. W ten sposób zdementował np. informacje "Newsweeka" o dymisji ministra Rostowskiego, która została podana 20 sierpnia. Ale teraz to się zmieniło. W Wigilię premier nie tylko złożył na TT życzenia, ale też odpowiedział na kilkanaście pytań od użytkowników.

    Dziś między 15 a 16 premier ma na Twitterze podsumować rok. Cały projekt ma hashtag podsumowanie2013. Tusk zapowiedział, że już w 2014 odbędzie się "zwykła" konferencja prasowa, na której przedstawi plany na przyszłość. Wcześniej szef rządu zapowiadał, że taka konferencja odbędzie się między Bożym Narodzeniem a Sylwestrem. Teraz wygląda na to, że ostatnim politycznym wydarzeniem (poza posiedzeniem rządu) w KPRM w 2013 będzie ta nietypowa "konferencja prasowa" na TT.

    To także okazja dla opozycji - politycy PiS, SLD i innych partii mogą próbować wykorzystać to, że w tym momencie zainteresowanie większości dziennikarzy będzie skoncentrowane właśnie na tym, co dzieje się na Twitterze.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • wtorek, 24 grudnia 2013
  • Tusk składa życzenia na Twitterze. M.in. "obu Jarosławom"

    Okres przedświąteczny to tradycyjnie już moment, gdy politycy składają wyborcom życzenia - za pomocą mediów społecznościowych. Dziś na Twitterze swoje życzenia opublikował premier Donald Tusk. Jak napisał szef rządu: "Wszystkim bez wyjątku: obu Jarosławom, obu Januszom P., Leszkowi, sympatykom, krytykom, szydercom, tym z GW i tym z GP - Wesołych Świąt!". Tusk na Twitterze publikuje stosunkowo rzadko - jego ostatni wpis dotyczył Ukrainy. Tusk napisał go 1 grudnia tego roku. KPRM przygotowała także tradycyjny świąteczny klip z życzeniami, który w sieci pojawił się już w niedzielę.

    Premier był później pytany na TT m.in. jak wraca na święta do domu (dziś odbyło się posiedzenie rządu). Jak odpowiedział: "Samochodem. Właśnie mijamy Sierpc".

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • poniedziałek, 23 grudnia 2013
  • OFE politycznym problemem dla prezydenta Komorowskiego

    Fot. Sawomir Kamiski / Agencja Gazeta

    „To, co się dzieje z OFE to jest krok wstecz. Wymuszony ważnymi z punktu widzenia finansów publicznych względami, ale jednak krok wstecz z punktu widzenia reformowania państwa” – mówi w rozmowie z „Rzeczpospolitą” prezydent Bronisław Komorowski o zmianach w OFE. Ta wypowiedź najlepiej pokazuje, jak dużym problemem politycznym dla prezydenta stała się kwestia zmian w OFE.

    Bronisław Komorowski ma czas do 2 stycznia na podjęcie decyzji w sprawie ustawy. Oczywiście szansa na to, że jej nie podpisze jest bardzo mała. To byłby cios w budżet, i wejście na ścieżkę otwartego konfliktu z premierem Tuskiem. Komorowski na tym by nie zyskał. Ale jak widać w dzisiejszym wywiadzie, prezydent nie jest zadowolony z kierunku zmian w systemie emerytalnym. Co więcej, w sondażu TNS dla „Wiadomości TVP” aż 42% ankietowanych chce weta. Prezydent w ostatnich dniach spotkał się też z profesorem Leszkiem Balcerowiczem.

    To wszystko pokazuje najlepiej, jak bardzo skomplikowana jest sytuacja – także z punktu widzenia następnej kampanii wyborczej. OFE może być wykorzystane przeciwko niemu. Ale w tej chwili Bronisław Komorowski nie ma jednego, dobrego posunięcia. Ale na korzyść prezydenta działa jeden czynnik – fakt, że zaczyna się okres świąteczno-noworoczny. Uwaga Polaków nie będzie w najbliższych dniach skupiona na polityce. I dzięki temu działania prezydenta nie będą tematem politycznych dyskusji.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • piątek, 20 grudnia 2013
  • To był słodko-gorzki tydzień dla Platformy

    źródło: Platforma.org

    To był tydzień, w którym politycy Platformy po raz pierwszy od wielu miesięcy dostrzegli szansę na to, że ich partia może wyprzedzić PiS w najbliższym czasie. Nadzieję dał im sondaż TNS Polska, w którym PO przegrywa z PiS tylko różnicą 3 pp. Nieoficjalnie, politycy PO przyznają, że to badanie stanowi bardzo mocny sygnał, że poprawa sytuacji jest jednak możliwa. A nastroje w partii były przez ostatnie miesiące - w trakcie brutalnej wewnętrznej kampanii wyborczej - bardzo złe. Wewnętrzne badania PO mają pokazywać zbliżone rezultaty. Inne sondaże - tak jak dzisiejszy sondaż Homo Homini dla "Rzeczpospolitej" - wskazują na jeden trend: PO zaczyna się odbijać. Dodatkowo, PiS popełnił kilka taktycznych błędów w ostatnich dniach.

    Ale to nie był też całkiem udany tydzień dla PO. Sprawa odwołania szefowej NFZ to sygnał, że kłopoty w służbie zdrowia mogą być pierwszym poważnym kryzysem dla rządu na przełomie 2013 i 2014 roku. A dzisiejszy sondaż CBOS - w którym nie widać poprawy ocen pracy gabinetu po rekonstrukcji - to także sygnał, że strukturalne problemy wizerunkowe rządu (i premiera) nadal są bardzo wyraźne.

    Jeśli sytuacja w służbie zdrowia będzie się pogarszać, to dobre sondażowe trendy dla PO przestaną mieć znaczenie. Dlatego w najbliższych dniach minister Arłukowicz będzie pełnić kluczową rolę z punktu widzenia partii i rządu.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • czwartek, 19 grudnia 2013
  • Dlaczego deklaracja Ławrowa zmienia sytuację polityczną w Polsce

    Fot. Alik Keplicz AP

    Jak stwierdził dziś szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow, wrak Tu-154 zostanie zwrócony Polsce jak tylko zakończy się śledztwo. Jak to określił Ławrow, ma nadzieję, że stanie się to "niebawem". Wrak może stać się istotnym elementem politycznej rozgrywki krajowej, jak tylko zostanie zwrócony, ale deklaracja Ławrowa ma także wymiar bieżący

    Słowa Ławrowa o wraku zmieniają temat dyskusji politycznej. Na pewno pojawią się wokół niej komentarze graczy na krajowej scenie. I to oznacza, że nieco mniejsze znaczenie w mediach będzie miał temat odwołania szefowej NFZ. Dziś premier Tusk podpisał wniosek Arłukowicza o odwołanie szefowej NFZ. I jednocześnie przyznał, że to szef Ministerstwa Zdrowia ponosi teraz 100% odpowiedzialności za sytuację w służbie zdrowia. To zresztą jest klasyczną "żółtą kartką" dla ministra, którą wystawia szef rządu.

    Bez słów Ławrowa byłoby ryzyko, że to kwestia NFZ dominowałby w mediach drugi dzień. Arłukowicz i tak stał się obiektem zmasowanej kanonady w mediach. Teraz jego sytuacja i kłopoty ze służbą zdrowia mogą zejść na dalszy plan w okresie przedświątecznym. To nie znaczy oczywiście, że kłopoty ministra się kończą, ale ma przynajmniej chwilę politycznego oddechu.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • środa, 18 grudnia 2013
  • Dymisja szefowej NFZ - to główny temat w Sejmie... i być może na Święta

    Nieliczni politycy, którzy zostali w Warszawie, mieli zajmować się dziś głównie uczestnictwem w wigilijnych spotkaniach dla dziennikarzy. Ale stało się inaczej. Najważniejszym tematem w Sejmie jest dziś wniosek o odwołanie szefowej NFZ Agnieszki Pachciarz.

    Fot. Mateusz Baj / Agencja Gazeta

    Decyzja Arłukowicza sprawia, że zdrowie może być głównym tematem na święta. Wśród polityków opozycji panuje przekonanie, że odejście szefowej NFZ to próba zrzucenia przez Arłukowicza odpowiedzialności za problemy w służbie zdrowia na kogoś innego. „To ucieczka”. „Trzeba było znaleźć kozła ofiarnego” – takie opinie przeważają wśród polityków opozycji, którzy podkreślają, że Arłukowicz przyparty do muru przez sobotnie ultimatum premiera musiał pokazać, że panuje nad sytuacją i potrafi dokonać ostrych posunięć. Konflikt szefowej NFZ z ministrem zdrowia był widoczny od bardzo dawna, a jej odejście było w zasadzie nieuchronne.

    Zaskakujący jest przede wszystkim moment ogłoszenia decyzji. To dziś najważniejszy temat dla mediów - i być może pozostanie takim aż do Bożego Narodzenia. W ten sposób Arłukowicz sam zbudował negatywny dla Platformy moment, którzy może zdominować koniec roku i rozmowy przy świątecznych stołach milionów Polaków.

    Inna teoria krążąca po Sejmie zakłada dokładnie efekt, który chciało uzyskać Ministerstwa Zdrowia: niewielkie zainteresowanie Polaków przed Świętami gwarantuje, że temat zamieszania wokół służby zdrowia może przejść w zasadzie bez społecznego echa. Dlatego to musiała być właśnie środa przez Bożym Narodzeniem – tak aby temat się „wypalił” jeszcze przed Świętami.

    A tak wygląda dziś sala Sejmu

    Fot. Michał Kolanko

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • wtorek, 17 grudnia 2013
  • Tusk chce jeszcze w tym roku wyznaczyć cele rządu i PO na 2014

    Kuba Atys / Agencja Gazeta

    Rok 2013 w retoryce rządu oraz polityków koalicji był „Rokiem Rodziny”. Co będzie tematem na 2014? Dziś premier Tusk uchylił się od szczegółowej odpowiedzi na pytanie jakie będą najważniejsze działania rządu i Platformy w 2014. Zamiast tego zapowiedział ogłosi je na „dłuższej rozmowie (czyli ana konferencji prasowej) - między Świętami Bożego Narodzenia a Nowym Rokiem. Jak stwierdził premier, tych spraw jest dużo oraz są „dość skomplikowane”.

    Można się spodziewać, że cele na 2014 będą powiązane z tym, o czym mówił Tusk na konwencji Platformy 23 listopada – inwestycje w ludzi, nie tylko w infrastrukturę. O podobnym kierunku polityki rządu wypowiadał się także rzecznik rządu Paweł Graś w „Polityce przy kawie TVP1”. Konferencja premiera zapowiadająca cele na 2014 to ciekawy manewr polityczny. W tym okresie nie będzie dużych wydarzeń organizowanych przez inne partie. Tusk może na jakiś czas – jeśli jego deklaracja będą wystarczająco mocne – zdominować medialny przekaz w ostatnich dniach 2013 roku.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Dlaczego nie będzie żadnych zmian w prawie, które naruszyłyby kompromis aborcyjny

    Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

    Projekt zmian w prawie dotyczący aborcji (m.in. wprowadzenie pojęcia "spowodowanie śmierci dziecka poczętego", podwyższenie kar za aborcję) wywołał polityczną burzę. Dziś to jedynka "Gazety Wyborczej". Propozycja, która powstała w Komisji Kodyfikacyjnej (ciało doradcze przy Ministerstwie Sprawiedliwości) byłaby zmianą obowiązującego od lat tzw. kompromisu aborcyjnego. Rano Ryszard Kalisz w Radiu ZET stwierdził, że gdyby stała się faktem, to Polska zmieniłaby się w Iran.

    Ale to zamieszanie pozostanie tylko i wyłącznie medialną burzą. Po pierwsze, wiceminister Węgrzyn zapowiedział, że resort sprawiedliwości nie skorzystał z propozycji zmian dotyczących aborcji zaproponowanych przez Komisję. To powinno kończyć dyskusję w tej sprawie.

    Po drugie, premier Tusk wielokrotnie deklarował, że jest przeciwnikiem jakichkolwiek zmian w kompromisie aborcyjnym. Np. jak powiedział przy okazji dyskusji o obywatelskim projekcie ustawy zakazującym tzw. aborcji eugenicznej, we wrześniu 2013 roku: "Ten kompromis jest rzeczywiście dużą wartością; on co prawda nikogo nie satysfakcjonuje w 100 proc., ale nikogo też nie rani w sposób trudny do zniesienia".

    Niechęć premiera do jakichkolwiek zmian w obowiązującym prawie o aborcji najlepiej pokazuje, że cała sprawa nie ma politycznej racji bytu. Dopóki Tusk nie zmieni zdania - a na to się nie zanosi - nie ma szans, aby powstał projekt rządowy naruszający kompromis (w jedną albo drugą stronę). Szef rządu potwierdził to na dzisiejszej konferencji prasowej. Jak stwierdził, ani rząd, ani żadna z partii koalicyjnych nie podejmie jakiejkolwiek inicjatywy zmierzającej do zmiany prawa aborcyjnego. Nie będzie otwierania sporu aborcyjnego - mówił premier.

    Oczywiście dyskusja o tej sprawie nie pomaga politycznie Platformie, która musi tłumaczyć się z propozycji, które zaproponowała Komisja. Ostatnią rzeczą, której potrzebuje teraz partia Donalda Tuska to spór światopoglądowy, który spowodowałby odejście od niej kolejnych grup lewicowego elektoratu. A nowy, dzisiejszy sondaż TNS - w którym PO ma tylko 3 pp straty do PiS - pozwala członkom partii spoglądać na 2014 z pewną dozą optymizmu.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • poniedziałek, 16 grudnia 2013
  • Trwa zła passa PiS

    fot. Fot. Agata Grzybowska / Agencja Gazeta

    Poniedziałek przyniósł dobrą wiadomość dla Adama Hofmana - prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa w jego sprawie. Hofman znów jest pełnoprawnym członkiem partii. Ale PiS nie jest i tak w dobrej politycznej sytuacji na początku przedświątecznego tygodnia. Partii nie udało się - i prawdopodobnie już się nie uda - narzucić tonu przed Bożym Narodzeniem. Taką okazją był marsz 13 grudnia, ale zamiast dyskusji o tym, co powiedział na nim Jarosław Kaczyński na pierwszym planie znalazły się kontrowersyjne transparenty. To o nich mówiło się najwięcej. A od wczoraj ogromnym problemem są informacje "Wprost" o pośle Tomaszu Kaczmarku i jego zachowaniu.

    Kilka lat temu powstało określenie "świąteczna zasada Bielana", które oznaczało próbę przejęcia inicjatywy politycznej bezpośrednio okresem świątecznym, tak by narzucić temat do rozmów dla milionów Polaków. Taką taktykę stosował właśnie Adam Bielan. I nie tylko on. Rok temu to Platforma narzuciła ton (optymistyczne spoty telewizyjne z udziałem premiera, z hasłem "mamy tylko siebie"). W tym roku sytuacja na kilka dni przed Bożym Narodzeniem jest chaotyczna też dla innych graczy - np. PO cały czas zmaga się z problemem "co dalej ze Schetyną", a pomysł nowego politycznego okrągłego stołu został przyjęty bardzo chłodno.

    Ale jedno jest pewne: PiS ma już bardzo mało możliwości, by narzucić jakikolwiek nowy, "pozytywny" temat. Tusk w sobotę przynajmniej zarysował kilka pomysłów dla swojego rządu na najbliższe miesiące. Z marszu 13 grudnia nie pozostało w mediach już żadnego korzystnego dla partii śladu. I bardzo prawdopodobne, że już do Bożego Narodzenia - czyli w istocie do końca 2013 - PiS będzie znajdować się w defensywie.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • sobota, 14 grudnia 2013
  • Nowe otwarcie Tuska...i Millera

    źródło: Plattforma,org

    Tusk, Miller i Schetyna. To oni nadawali dziś ton polityce. Posiedzenie Rady Krajowej Platformy oraz konwencja SLD były dominującymi wydarzeniami w sobotę. Premier Tusk wygłosił dziś przemówienie, którego spodziewano się już na konwencji 23 listopada. Wyznaczył dziś nowy kierunek dla rządu i ministrów. Na początku przyszłego roku kluczowe mają być "miękkie" sprawy społeczno-gospodarcze. Takie, które są bliskie bardzo wielu wyborcom: służba zdrowia, ceny podręczników, umowy śmieciowe. Jednocześnie premier bardzo mocno, w swoim stylu zaatakował PiS i Jarosława Kaczyńskiego. Jak powiedział: "Ktoś kto ma w sobie tyle zła może tylko zło przynieść". Ale atak na PiS to coś normalnego, rutynowego wręcz. Nowym elementem było wielokrotne uderzenie w SLD i Leszka Millera. Premier w ten sposób dał do zrozumienia, że to Miller - oprócz Kaczyńskiego - jest trzecim kluczowym graczem w polskiej polityce. To nowy element, rozbicie polaryzacji PiS-PO. I dlatego to było być może najważniejsze przemówienie lidera PO w tym roku. Tusk zaproponował także nowy pomysł, który ma być przejęciem inicjatywy na początku roku: nowy okrągły stół wszystkich sił politycznych, między innymi o polityce wschodniej i Ukrainie. To ma być sposób na to, żeby PO narzuciła własne pomysły polityczne na początku 2014 roku.

    Ale to wszystko może być medialnie "przykryte" przez Schetynę. Jego dzisiejsza próba wejścia do zarządu skończyła się niepowodzeniem (zgodnie z przewidywaniami) ale towarzyszące Schetynie emocje nie znikną. Przez najbliższe dni media będzie zajmować nie tylko temat dzisiejszego "nowego otwarcia" Tuska, ale także sprawa dalszych losów Schetyny.

    Dla Leszka Millera to był udany dzień: nie tylko premier Tusk uznał go za trzeciego gracza na polskiej scenie politycznej, ale także SLD miało udaną, nowocześnie wyglądającą konwencję. Jak napisała na Twitterze Agnieszka Rucińska, dziś zaczęła się kampania wyborcza. I trudno się z takim wnioskiem nie zgodzić.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Schetyna przegrał wszystko.

    Platforma.org

    Schetyna poza zarządem PO - to jeden z głównych medialnych wątków politycznej soboty. Pozycja Grzegorza Schetyny w partii jest najsłabsza w całej jego politycznej karierze. Schetyna przegrał w tym roku wybory na Dolnym Śląsku. Dziś zakończył się ostatecznie proces jego marginalizacji w partii. I mimo że jego sojusznicy - Halicki czy Grupiński - nadal pełnią ważne funkcje partyjne (są szefami regionów, Grupiński także jest szefem klubu) to pozycja całej grupy jest dziś także bardzo słaba w porównaniu do sytuacji przed wyborami w PO. Schetyna nie będzie miał najmniejszego wpływu na ustalanie strategii przed wyborami w 2014 i 2015 roku, nie będzie miał wpływu na kluczowe decyzje. To jego ostateczna w tym roku - bardzo symboliczna - klęska. I nie ma scenariusza, w którym wraca do gry w najbliższych miesiącach, nawet jako kandydat do Parlamentu Europejskiego. Nie dostanie żadnej "nagrody pocieszenia". Chociaż spekulacje co do dalszych losów politycznych Schetyny nie zakończą się dziś, to pod względem strategicznym w sobotę stracił jakikolwiek wpływ na to, co dzieje się w Platformie.

    To, że nowym sekretarzem generalnym partii został Paweł Graś, jeden z kluczowych doradców premiera, pokazuje, że teraz Donald Tusk będzie miał jeszcze lepszą kontrolę nad wszystkimi procesami i decyzjami w Platformie. To będzie miało wpływ na sposób, w jakim prowadzona będzie kampania europejska. Premier Tusk mówił jeszcze przed tym posiedzeniem, że po sobocie już nikt nie będzie kwestionował tego, kto rządzi w Platformie. I tak się też stało.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Schetyna nie ma szans wejście do zarządu

    - Teraz pewnie zaiskrzyło w telewizorach - rzucił jeden z polityków Platformy, gdy Andrzej Halicki zgłaszał kandydaturę Grzegorza Schetyny do zarządu Platformy. Ale panuje powszechne przekonanie, że i tak nie uda mu się wejść do Zarządu. Musiałby wejść na miejsce jednego z kandydatów zgłoszonych przez Donalda Tuska, nie ma na to wystarczającego poparcia wśród delegatów. Politycy PO obawiają się także, że wątek Schetyna-Tusk będzie dla mediów dużo ważniejszy niż przemówienie Donalda Tuska, i jego propozycje dotyczące np. służby zdrowia czy edukacji. Przemówienie Schetyny zostało dziś także bardzo chłodno przyjęty na sali, zupełnie inaczej niż na konwencji w Chorzowie.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Tusk uderza w Kaczyńskiego i Millera

    Źródło: Platforma.org

    Leszek Miller był dziś wielokrotnie wspomniany przez Donalda Tuska - i to za każdym razem w negatywnym kontekście, zarówno w sprawach europejskich jak i krajowych. Dzisiejsze przemówienie premiera miało zupełnie inny charakter niż to na konwencji 23 listopada. Tusk wyznaczył cele dla swoich ministrów (służba zdrowia, podręczniki itd), ale także zaproponował nowy pomysł polityczny: nowy okrągły stół, który miałby zająć się sprawami takimi jak polityka wschodnia, i polityka unijna. To pomysł Tuska na otwarcie nowego sezonu politycznego, i jednocześnie zmuszenie do reakcji zarówno PiS, jak i SLD.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Co dalej ze Schetyną?

    fot. Michał Kolanko

    W warszawskim hotelu Novotel wystartowało posiedzenie Rady Krajowej Platformy. Dziś wśród polityków i dziennikarzy podstawowe pytanie, które sobie wszyscy zadają jest jedno: co dalej z Grzegorzem Schetyną? To przesądzone, że w nowym rozdaniu (premier nominuje członków zarządu) Schetyna nie będzie pierwszym wiceprzewodniczącym Platformy. Ale może zostać zgłoszony z sali jako kandydat do zarządu. Pytanie tylko, czy zostanie zatwierdzony. Nie ma pewności, czy taki manewr zakończy się sukcesem, a porażka byłaby dla Schetyny niezwykle upokarzająca. Jego zwolennicy w kuluarach przed rozpoczęciem posiedzenia Rady nie byli jednak w najlepszych nastrojach. Już za kilkadziesiąt minut wszystko będzie jasne.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • piątek, 13 grudnia 2013
  • Frank Underwood powraca. Trailer 2. sezonu "House of Cards"

    Fot. Sony Pictures Television Inc. All rights reserved

    "House of Cards" to wyjątkowy serial. Opowieść o losach Franka Underwooda, bezwzględnego polityka i ostrego gracza na waszyngtońskiej scenie politycznej stała się punktem odniesienia dla wielu osób zafascynowanych polityką na całym świecie. Już 14 lutego 2014 roku na platformie Netlifx pojawi się 2. sezon tego serialu. Oto jego pierwszy pełny trailer.

    "House of Cards" stał się kultowym serialem także w Polsce - zarówno dla polityków, jak i dziennikarzy. Dlatego też premiera drugiego sezonu jest tak bardzo oczekiwana. Niestety - będzie to sezon drugi i ostatni. Jak pisałem kilka miesięcy temu, Netflix wydał na ten serial 100 milionów dolarów. I ta inwestycja na pewno się opłaciła.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • środa, 11 grudnia 2013
  • Kutz powalczy z Buzkiem w eurowyborach?

    Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta

    Czy Kazimierz Kutz powalczy z Jerzym Buzkiem o Śląsk w wyborach europejskich? Do głosowania pozostało zaledwie 164 dni, dlatego ugrupowania zaczynają przymierzać się do wystawiania swoich kandydatów. Na Śląsku - jednym z najważniejszych politycznie regionów kraju, z listy Europy Plus może wystąpić Kazimierz Kutz. Tak pisze dziś "Dziennik Zachodni": "Nieoficjalnie mówi się, że Kazimierz Kutz ma otwierać śląska listę tego ugrupowania".

    To byłby bardzo ciekawy pojedynek wyboczy. Buzek jest jedną z "lokomotyw" Platformy. W 2009 zdobył 393,117 głosów, co było najlepszym indywidualnym wynikiem w całym kraju. Kutz - jeśli wystartuje - byłby dla niego poważną konkurencją. Jak pisze "Dziennik Zachodni": "Pytany przez nas o tę sprawę Kazimierz Kutz potwierdził, że otrzymał propozycję i głęboko się nad nią zastanawia". Z listy SLD-UP w 2004 i 2009 z powodzeniem startował Adam Gierek (dostał się do PE).

    Od stycznia kampania ruszy pełną parą. Wtedy przekonamy się, czy Kutz rzeczywiście wystartuje.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • PiS wraca do tematu Ukrainy

    Fot. Agata Grzybowska / Agencja Gazeta

    Kryzys na Ukrainie powraca jako najważniejszy temat polityczny w polityce krajowej. Dziś na krótkiej konferencji prasowej prezes PiS zaapelował o bardziej zdecydowaną reakcję MSZ oraz strony unijnej w tej sprawie. Jak stwierdził, po zastosowaniu siły na Ukrainie, konieczne jest wprowadzenie sankcji personalnych wobec władz, takich jak zamrażanie kont czy zakazy wjazdu. Lider PiS ogłosił także, że wysłał do prezydenta memorandum z postulatami partii dotyczącymi polityki wschodniej. Jego treść ma zostać wkrótce upubliczniona.

    Prezes PiS zapowiedział także, że marsz 13 grudnia będzie również marszem solidarności z Ukrainą.

    Nocne wydarzenia na Ukrainie sprawiły, że temat niefortunnej wypowiedzi prezesa o "bilionie" złotych, który wczoraj był jednym z najważniejszych w krajowej polityce dziś zszedł na dalszy plan. Dzisiejszy apel PiS tylko wzmacnia ten trend. W cieniu kryzysu na Ukrainie znajduje się także sejmowa debata o budżecie. Zaś Prawo i Sprawiedliwość systematycznie buduje swoją pozycję polityczną w obliczu wydarzeń w Kijowie, czego przykładem jest dzisiejsza konferencja.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • wtorek, 10 grudnia 2013
  • Dlaczego wypowiedź o "bilionie" jest kłopotem dla PiS

    fot. Agata Grzybowska / Agencja Gazeta

    Wiemy, jak uruchomić bilion złotych na program inwestycji, które unowocześnią polską gospodarkę - to deklaracja prezesa Kaczyńskiego, która padała w sobotę, w czasie spotkania z mieszkańcami Pszczyny. Lider PiS od wielu miesięcy w weekendy odwiedza mniejsze miejscowości (zwykle raz na dwa tygodnie) w całej Polsce. Dzięki temu PiS jest obecny w mediach w weekend, w chwilach gdy niewiele się dzieje na poziomie ogólnokrajowym. Takie wizyty są też dużymi wydarzeniami na poziomie lokalnym, także dla lokalnych mediów. Ale tym razem lider PiS powiedział coś, co obróciło się na niekorzyść PiS.

    "Bilion złotych" programu inwestycji to deklaracja, która natychmiast budzi pytania. Takich kwot bardzo rzadko używa się w obecnej debacie publicznej. Natychmiast powstają wątpliwości, czy jest realna, czy nie jest wynikiem przejęzyczenia, czy Kaczyński przypadkiem się nie pomylił. Cytat z Kaczyńskiego niemal natychmiast zaczął żyć własnym życiem, chociaż cała sprawa rozkręciła się na dobre dopiero we wtorek. Dziś rzecznik PiS Andrzej Duda musiał np. tłumaczyć słowa prezesa rano, w programie Konrada Piaseckiego. We wtorek "bilion złotych" awansowało do rangi jednego z politycznych tematów dnia. I to przeszkadza PiS. Kaczyński w poniedziałek zapowiedział złożenie wniosku o wotum nieufności dla Bartosza Arłukowicza, dziś Arłukowicz odpierał zarzuty PiS. Tematem na początku tygodnia dla partii miała być służba zdrowia. Zamiast tego, PiS jest częściowo w defensywie, bo politycy tej partii muszą bronić deklaracji prezesa.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Arłukowicz broni się przed zarzutami Kaczyńskiego. "Straszy pacjentów"

    Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Gazeta

    Wczoraj prezes PiS zapowiedział złożenie wotum nieufności wobec ministra Arłukowicza. Dziś minister bronił się przed zarzutami lidera Prawa i Sprawiedliwości, który powiedział wczoraj, że "wszystko idzie ku sprywatyzowanej i odpłatnej służbie zdrowia". Jak dziś mówił Arłukowicz Kaczyński straszy pacjentów "jak Dziadek Mróz" oraz "co roku zimą wychodzi i składa wniosek". Minister zdrowia stwierdził nawet, że jedyne co pozostało mu do zrobienia, to złożenie technicznego wniosku o wotum nieufności wobec technicznego premiera prof. Piotra Glińskiego.

    Odnosząc się do projektu wprowadzenia dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych - a to było osią wczorajszej krytyki Kaczyńskiego - minister zdrowia stwierdził, że nie zgodzi się na to, aby powstał jakikolwiek projekt, który będzie prowadzić do "stygmatyzacji" czy też wykluczania pacjentów. Przekaz MZ dziś był bardzo jasny: nie ma mowy o żadnej prywatyzacji służby zdrowia, a Kaczyński zajmuje się tylko i wyłącznie czystą polityką.

    Dużo ciekawsza była odpowiedź ministra na pytanie o możliwość odwołania szefowej NFZ Agnieszki Pachciarz. Jak powiedział minister, po zakończeniu procesu kontraktowania rozpocznie się proces "całościowa oceny" jej pracy na zajmowanym stanowisku (w podobny sposób mówił także w RMF w minionym tygodniu). To w przyszłości może mieć dużo większe konsekwencje niż skazany na niepowodzenie w Sejmie wniosek o wotum nieufności, który dla PiS i reszty opozycji będzie tylko okazją do uderzenia w rząd w bardzo czułym politycznie obszarze.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • poniedziałek, 09 grudnia 2013
  • Klip z Palikotem mówiącym o krzyżu hitem poniedziałku w politycznym internecie

    Dziś Sąd Apelacyjny w Warszawie oddalił istotną politycznie apelację posłów Twojego Ruchu. Politycy TR domagali się usunięcia krzyża z sali obrad Sejmu, argumentując między innymi, że narusza ich dobra osobiste. Dlatego dziś hitem w internecie - zwłaszcza na prawicy - jest wypowiedź Janusza Palikota z roku 2009 o krzyżu.

    Jak mówi w nim Palikot: "W Polsce krzyż jest symbolem narodowym i państwowym, tak samo jak religijnym. To w końcu Kościół włożył Bolesławowi Chrobremu koronę na głowę. Nie możemy o tym zapominać. To właśnie w Polsce Kościół często walczył o wolność. Ja patrząc na krzyż w miejscach publicznych widzę w nim symbol narodowy i państwowy a nie symbol religijny".

    Ten klip pojawił się dzisiaj w wielu serwisach internetowych, a także był bardzo często publikowany na Twitterze i Facebooku. Nie jest nowy - został wrzucony na youtube w 2012 roku. Jego obecna popularność wynika z sytuacji i kontekstu - poglądy Palikota są w nim odwrotne od dzisiejszych. Lider TR "dzięki" swojej ideowej ewolucji musi liczyć się z tego typu sytuacjami na każdym kroku.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Zaczyna się ostatni gorący politycznie tydzień w tym roku

    Gazeta.pl

    To ostatni, najważniejszy politycznie tydzień w tym roku. Po 15 grudnia polityka, aż do końca miesiąca stanie się dla Polaków dużo mniej istotna niż sprawy świąteczno-noworoczone. Dlatego partie wybrały ten właśnie tydzień na ostatnie w tym roku konwencje, kongresy i inne polityczne przedsięwzięcia. Dodatkowo, we środę 11 zaczyna się posiedzenie Sejmu, a w piątek odbędzie się głosowanie nad budżetem.

    PiS 13 grudnia organizuje kolejny (trzeci już) marsz w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego. Tym razem ma być dużo o gospodarce i nierównościach społecznych. PiS dostanie też szansę na pokazanie swoich możliwości mobilizacyjnych.

    Platforma planuje na 14 grudnia posiedzenie nowej Rady Krajowej, pierwsze po wyborach w partii. To w sobotę okaże się, jaki będzie skład nowego Zarządu. W praktyce oznacza tylko jedno pytanie: czy będzie w nim Schetyna. Jak się powszechnie ocenia, szanse na to są niewielkie, ale i tak będzie to główny polityczny temat dla mediów w tym tygodniu. Tusk może też wykorzystać zebranie Rady do "wrzucenia" nowego przekazu na święta.

    SLD 14 grudnia organizuje ogólnokrajową konwencję w Sosnowcu. Jej gościem ma być m.in. szef PE Martin Schultz. SLD ma podsumować działania w tym roku, m.in. przygotowania do kampanii samorządowej.

    Także w sobotę 14 grudnia odbędzie się kongres Solidarnej Polski. Ziobryści zapowiadają nowe propozycje antykorupcyjne. To ich pomysł na przebicie się w okresie przedświątecznym - oraz na odróżnienie się od PiS.

    Można się też spodziewać, że Jarosław Gowin spróbuje wykorzystać szanse, którą dała mu konwencja, i także będzie próbował zaprezentować nowe elementy swojej politycznej inicjatywy w ciągu najbliższych dni.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Przekaz Tuska o formacji Gowina: To nic nowego

    Kuba Atys / Agencja Gazeta

    Dziś na konferencji prasowej w Poznaniu premier Tusk po raz pierwszy miał okazję skomentować polityczne wydarzenie weekendu, czyli powstanie nowego ugrupowania Jarosława Gowina. Jak powiedział szef rządu: "Ja bym nie nazwał tego ugrupowania czymś nowym". Stwierdził, że możliwości i plany polityków tworzących to ugrupowanie są znane od lat. Dodał też, że w Polsce nie brakuje partii politycznych. "Jestem sceptyczny" - mówił premier o szansach Gowina.

    To naturalne, że lider Platformy sceptycznie ocenia szansę nowego projektu. Interesujące jest jednak to, że Tusk zaczyna jego definiowanie od podkreślania, że cały ten projekt nie jest niczym nowym, świeżym. Gowin tłumacząc symbolikę loga swojej partii mówił m.in. że zielony oznacza świeżość. Tusk uderza Gowina w punkcie, który jest jednym z ważniejszych dla szans jego ugrupowania. Polityk z Krakowa prezentuje swój projekt jako alternatywę dla PO i PiS, nową ofertę dla Polaków zmęczonych jałowymi sporami politycznymi. Co ciekawe, dziś rano Andrzej Halicki stwierdził, że jabłko (logo partii Gowina) jest już lekko sfermentowane. To wszystko dobrze pokazuje kierunek politycznych komentarzy polityków PO w najbliższych godzinach i dniach.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • sobota, 07 grudnia 2013
  • Gowin próbuje wbić klin między PO a PiS

    fot. jgowin.pl

    To była interesująca konwencja. Dobrze przygotowana, z dużym jak na niewielkie możliwości finansowe nowego ugrupowania rozmachem. Czuć było na sali energię uczestników, ich emocje. Gowin zaprezentował dziś w miarę spójny przekaz - moja propozycja to coś zupełnie innego niż PiS i Platforma. Główna teza Gowina jest prosta: politycy w Polsce stracili kontakt z rzeczywistością. Zajmują się tylko sobą, albo w ostateczności organizują z ludźmi PRowskie ustawki (uderzenie w Tuska) czy też chronią się za kordonem ochroniarzy (w domyśle Jarosław Kaczyński). Gowin ma alternatywę dla wszystkich rozczarowanych istniejących formacji. To jego projekt "Polska Razem".

    W warstwie ideowej nie było większych zaskoczeń. Demografia, wsparcie dla przedsiębiorców, akcentowane przez Gowina referendum w sprawie wejścia do euro - to główne motywy jego przemówienia. Propozycja głosowania rodzinnego (w imieniu dzieci) była jedynym większym zaskoczeniem. Kluczowym politycznym gadżetem Gowina stała się mapa Londynu, która jego zdaniem powinna kojarzyć się Polakom z wypoczynkiem, a nie z emigracją. Aby wzmocnić przekonanie, że alternatywa rzeczywiście jest prawdziwa, program nowej formacji rozwinęli kolejni mówcy - m.in. Paweł Kowal i Anna Streżyńska. Gowin zaprezentował także swoje regionalne struktury i ich koordynatorów. Akcentował także, że jego partia nie jest "wodzowska". I chociaż logo partii natychmiast stało się pożywką dla memów, to internetowe żarty nie są wyznacznikiem tego, czy nowego ugrupowanie odniesie sukces.

    Pierwszym celem Gowina są wybory europejskie. To będzie test nowych struktur partyjnych. Niemal na pewno wystartuje w nich sam Gowin, bo nie może sobie pozwolić na nieobecność w pierwszej ogólnokrajowej kampanii 2014 roku. Powodzenie jego projektu zależy od jednego, głównego czynnika - czy Gowin i jego doradcy rzeczywiście dobrze wyczuli moment, w którym to ich oferta alternatywna wobec PO i PiS będzie skuteczna. Konwencja była sprawnie przeprowadzona i przygotowana, ale kluczowe będzie to, co Gowin i jego ludzie będą robić dalej, jaki mają pomysł na prowadzenie kampanii europejskiej, która zacznie się niemal od razu po Nowym Roku.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Koniec konwencji Gowina

    Zakończyła się ogólnokrajowa konwencja Jarosława Gowina. Jej lider zapowiedział, że od poniedziałku czas zabrać się do ciężkiej pracy na rzecz nowego ugrupowania. Konwencja zgromadziła ponad 1,5 tysiąca uczestników z całego kraju. Ugrupowanie - Polska Razem Jarosława Gowina - ma walczyć o mandaty w wyborach europejskich, i to jest pierwszy polityczny cel nowej formacji ogłoszony dziś.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Ostatni akcent konwencji - sesja pytań do Gowina

    Jednym z kluczowych elementów przekazu Jarosława Gowina było to, że jego nowa formacja różni się od PO i PiS nie tylko programem, ale także stylem. Dlatego na koniec konwencji lider odpowiedział na kilka pytań od swoich zwolenników. W ten sposób - jak mówił - pokazywał, że jego partia nie jest partią wodzowską. Gowin odpowiadał m.in. na pytanie o reprywatyzację czy swój program gospodarczy.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Najbardziej zaskakujący pomysł Gowina. System głosowania rodzinnego

    Największym programowym zaskoczeniem dzisiejszej konwencji Jarosława Gowina to zaprezentowana propozycja, by wprowadzić w Polsce system głosowania rodzinnego. Miałoby to polegać na tym, że rodzice głosowaliby w imieniu swoich niepełnoletnich dzieci. "Jeden obywatel - jeden głos" - mówił dziś Gowin. Ten pomysł wywołał lawinę krytycznych komentarzy wśród komentatorów na Twitterze, i na pewno będzie jednym z ważniejszych punktów konwencji, które będą omawiać media.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Polska Razem Jarosława Gowina. Tak nazywa się nowa partia

    Michał Kolanko

    Jarosław Gowin pod koniec swojego przemówienia oficjalnie zaprezentował logo i nazwę nowej partii. Oficjalna nazwa to "Polska Razem Jarosława Gowina". Po Gowinie kolejnym mówcą jest Paweł Kowal, który ma prezentować założenia polityki zagranicznej. To pierwsze z kilku przemówień programowych w trakcie tej konwencji.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Gowin atakuje Tuska i Kaczyńskiego

    Jednym z głównych akcentów trwającego właśnie przemówienia Jarosława Gowina jest atak na Platformę i PiS - a przede wszystkim na liderów obu tych ugrupowań. Gowin mówił np. "Nie zgadzam się na dzielenie Polaków na dwa wrogie plemiona tylko dlatego, że służy to sondażom dwóch głównych partii". Jak dodał: "Dekada jałowej wojny dwóch oderwanych od rzeczywistości partyjnych bossów dobiega dziś końca".

    Gowin liczy na przełamanie polaryzacji na linii PO i PiS. Mówił, że Polacy nie muszą mieć wyboru tylko między nowoczesnością (Tuskiem) a patriotyzmem (Kaczyński). Jak twierdził, liderzy obu tych formacji oderwali się od rzeczywistości. "Polityka tworzona w oderwaniu od ludzi jest złą polityką. Jesteśmy tu po to, żeby ją zmienić!" - mówił lider nowego ugrupowania.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Wystartowała konwencja Jarosława Gowina

    fot Michał Kolanko

    Od prezentacji koordynatorów regionalnych, a także od przemówień Rafała Ziemkiewicza i Matthew Tyrmanda rozpoczęła się ogólnopolska konwencja Jarosława Gowina. Na sali w warszawskim Centrum Expo XXI jest około 1,5 tysiąca osób z całej Polski. Konwencja rozpoczęła się z kilkunastominutowym opóźnieniem. Jej kluczowym punktem ma być przemówienie lidera nowej formacji, który także ogłosi jej nazwę. Zgodnie z zapowiedziami, w konwencji uczestniczą też politycy PJN a także członkowie Stowarzyszenia Republikanie Przemysława Wiplera.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • piątek, 06 grudnia 2013
  • Jutro Gowin musi zaprezentować swój projekt na nowo

    Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta

    Jutrzejsza konwencja Gowina to zakończenie pewnego etapu projektu krakowskiego polityka. Od czasu pierwszej, lokalnej konwencji w Krakowie, Gowin jeździł po Polsce by budować swoje struktury i zbierać poparcie. Zwykle przyłączali się do niego rozpoznawalni politycy, ale na szczeblu lokalnym. Nie przyciągnął do tej pory znanych nazwisk, chociaż wielokrotnie mówiło się o tym, że z jego list do PE mógłby startować np. Jerzy Buzek (który wszystkim tym informacjom stanowczo zaprzeczał). Do Gowina jutro ma za to oficjalnie przyłączyć się PJN oraz Przemysław Wipler. To wszystko elementy, o których już wiemy. Gowin i jego doradcy bardzo ściśle strzegą za to nazwy nowego ugrupowania. Jednak regionalne konwencje Gowina bardzo szybko przestały interesować media w Warszawie. Dlatego jutro Gowin pokazuje swój projekt w pewnym sensie na nowo.

    Polityk ma przed sobą jutro niełatwe zadanie. Jest oczekiwanie w mediach, że przedstawi jutro wizję oraz formę swojego nowego projektu. Tymczasem w warstwie ideowej Gowin od wielu lat jest bardzo wyrazisty, i nie można tu się spodziewać żadnych zaskoczeń. Gowin od miesięcy wielokrotnie mówi także o swoich podstawowych celach: deregulacji, wsparciu dla przedsiębiorców, polityce pro-rodzinnej. Jednocześnie, jego projekt nie ma swojego kształtu, tożsamości, dla przeciętnego wyborcy nie wiadomo tak naprawdę "o co chodzi" w tym przedsięwzięciu. Gowin musi jutro bardzo wyraźnie to powiedzieć, zaprezentować swoją formację polityczną tak dobrze, że nie będzie już żadnych wątpliwości.

    Biorąc pod uwagę ograniczenia finansowe, jutro Gowin nie zaskoczy formą czy rozmachem konwencji. Może tylko "zagrać" w warstwie merytorycznej. Od tego czy mu się jutro uda, zależą szanse jego całego przedsięwzięcia. Start konwencji o godzinie 12.00.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Gowin przed konwencją ogłasza transfer działaczy z młodzieżówki Platformy

    Agencja Gazeta

    Jarosław Gowin na dzisiejszej konferencji prasowej w Sejmie pojawił się wraz z kilkoma (byłymi) działaczami młodzieżówki Platformy, którzy mają przyłączyć się do jego projektu. Jak stwierdził, jest to znak, że w polityce liczą się nie tylko interesy, ale także wartości. Rezygnacje miało złożyć łącznie 50 osób - z Mazowsza i Podkarpacia. Jak dodał, młodzi ludzie "bronią dziś honoru PO".

    Politycy Platformy bagatelizują dzisiejsze posunięcie Gowina. "Szkoda, ale to margines" - napisał na Twitterze szef Młodych Demokratów, Bartosz Domaszewicz. Jak nam tłumaczy:"Ta grupa z Mazowsza to polityczni zadymiarze. Wyrzuciliśmy ich już kilkanaście dni temu. I policzyliśmy odejścia w całej Polsce, tych ludzi nie jest 50, tylko 20. To jest mniej niż 1% całej organizacji, która liczy 4 tysiące członków".

    Premier Tusk stwierdził dziś, że inicjatywa polityka z Krakowa "nie ma jakiegoś nadzwyczajnego impetu". Jutro w Warszawie odbędzie się ogólnokrajowa konwencja Gowina, na której ma zostać zaprezentowana nazwa i forma nowego projektu politycznego.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Polacy nie szukają w Google o OFE. Ukraina ważniejszym tematem

    fot. google.com

    OFE nie jest politycznym tematem miesiąca. Najlepiej pokazuje to wykres z Google Trends. Na czerwono zaznaczono, jak często mieszkańcy naszego kraju wyszukiwali w Google informacje o Ukrainie. Na niebiesko - o OFE. Widać wyraźnie, że w ciągu ostatnich 30 dni to Ukraina cieszyła się dużo większym zainteresowaniem, niż rządowe zmiany w OFE. Oczywiście, w ciągu ostatnich dni, widać też niewielki skok zainteresowania OFE - ale to jest nieporównywalne z zainteresowaniem Ukrainą.

    To bardzo zła wiadomość dla Leszka Balcerowicza. On liczył na to, że powstanie oddolny ruch, który będzie walczył ze zmianami w OFE. Tymczasem dzisiejsze głosownie w tej sprawie nie wywołuje większych emocji. Platforma po raz kolejny pokazała, że jeśli chce przeprowadzić szybko jakieś zmiany legislacyjne, to nic jej nie powstrzyma. To także zła wiadomość dla Jarosława Gowina, który mógł ze sprzeciwu wobec zmian w OFE uczynić jeden z najważniejszych elementów swojego przekazu w tym tygodniu. Tak się jednak nie stało.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • czwartek, 05 grudnia 2013
  • PiS zapowiada tematykę Marszu 13 grudnia. Tym razem ma być dużo o gospodarce

    Agata Grzybowska / Agencja Gazeta

    13 grudnia odbędzie się kolejny, trzeci już marsz PiS w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego. Tym razem ma być dużo o gospodarce. Dziś prezes Kaczyński zapowiedział, że w trakcie marszu będzie mowa o "wielkiej niesprawiedliwości, jaka dzieje się w naszym kraju". Lider PiS mówił dziś także o coraz gorszej sytuacji "pracowników i drobnych przedsiębiorców".

    Tematyka gospodarcza to ciekawy pomysł PiS. Okolice 13 i 14 grudnia to ostatni moment politycznie, gdy można zbudować nowy przekaz, który może być tematem na Święta. Dzień po marszu PiS, 14 grudnia odbędzie się posiedzenie Rady Krajowej Platformy, co da także Donaldowi Tuskowi szansę na zbudowanie przekazu PO na Święta.

    PiS stawia na gospodarkę i podkreślanie różnic społecznych w Polsce. To też jedna z rzeczy, które prezes PiS bardzo mocno podkreśla w trakcie swojego objazdu po kraju. Marsz rozpocznie się o 19.00 na Placu Trzech Krzyży w Warszawie.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • środa, 04 grudnia 2013
  • Wiralna akcja Republikanów wymierzona w polityków Platformy

    https://www.facebook.com/republikanie

    OFE nie jest głównym politycznym tematem tego tygodnia. Dla polskich polityków cały czas najważniejsza jest Ukraina. Ale dzisiejsza akcja w internecie Stowarzyszenia Republikanie pokazuje, że w prosty sposób można wykorzystać OFE do uderzenia w partię rządzącą. Stowarzyszenie przygotowało serię infografik z wypowiedziami polityków PO - między innymi premiera Donalda Tuska i Hanny Gronkiewicz-Waltz - o OFE.

    https://www.facebook.com/republikanie

    Nie byłoby w tym nic specjalnego, gdyby nie to, że są to wypowiedzi sprzed wielu lat, w których politycy PO wypowiadają się bardzo przychylnie o OFE. Te obrazki bardzo stały się wiralne w sieci - rozchodziły się bardzo szybko na Facebooku i Twitterze.

    https://www.facebook.com/republikanie

    Ten pomysł nie zmieni losów debaty o OFE. Ale to dobry przykład nieskomplikowanej internetowej akcji, która może dotrzeć do wielu ludzi w sieci. Republikanie w ten sposób bardziej efektywnie zabrali głos w debacie o OFE niż np. poprzez serię monotonnych konferencji prasowych. A przed zbliżającą się konwencją w sobotę - na której Republikanie mają oficjalnie przyłączyć się do projektu Gowina - każde posunięcie się liczy, aby przebić się w mediach (także społecznościowych) ze swoim przekazem.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Tusk z Bieńkowską na kluczowym politycznie Śląsku

    Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta

    Wizyty polityków na Śląsku w dzień górniczego święta to nic nowego. Rok temu w barbórce uczestniczył prezydent Komorowski. Dziś górników odwiedził premier Tusk. Ale nie tylko on. Premierowi towarzyszyła wicepremier Elżbieta Bieńkowska, która pojawiła się wraz z nim w Kopalni Węgla Kamiennego "Krupiński" w Suszcu. Ma to swoje uzasadnienie - Bieńkowska jest związana ze Śląskiem rodzinnie i zawodowo. Urodziła się w Katowicach, mieszka w Mysłowicach, jej kariera zaczęła się właśnie tutaj.

    Ta wizyta ma bardzo bieżący wymiar polityczny. Rekonstrukcja rządu nie jest już tematem dla mediów. Mimo, że była zapowiadana przez prawie cały 2013, nominacje ministrów i ich pierwsze kroki utonęły w medialnym szumie wywołanym kryzysem na Ukrainie. Dlatego wizyta Bieńkowskiej razem z premierem Tuskiem to jeden ze sposobów na przypomnienie o tym, że zmiany w rządzie jednak miała miejsce.

    fot. Maciej Smiarowski KPRM

    To także sygnał, że Śląsk jest bardzo istotny politycznie dla rządu. Platforma poniosła w tym bardzo ważnym pod względem wyborczym (55 posłów i 13 senatorów wybieranych w wyborach parlamentarnych) regionie bolesną porażkę, gdy pod koniec kwietnia Bolesław Piecha z PiS zdobył mandat senatorski w okręgu 73. To na Śląsku pod koniec czerwca odbyła się konwencja PO i kongres PiS.

    W trakcie przemówienia na tej konwencji premier Tusk podkreślał znaczenie węgla dla polskiej gospodarki, a także rolę Śląska. Dlatego (co częściowo umknęło uwadze mediów) nominacja Bieńkowskiej to potencjalne wzmocnienie dla PO w tym kluczowym politycznie regionie. Tusk mówił dziś: "Polscy górnicy to być może najpotrzebniejsza klasa zawodowa w Polsce z punktu widzenia interesu całego narodu". I to jest przekaz, który na Śląsku musi się podobać.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Schetyna z jednodniową wizytą w Kijowie

    Fot. Tomasz Szambelan Agencja Gazeta

    Grzegorz Schetyna zapowiedział dziś rano w TVP Info, że wybiera się z wizytą do Kijowa. Schetyna, jako szef sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych ma spotkać się - jak napisał na TT poseł Robert Tyszkiewicz, wiceszef tej komisji - z parlamentarzystami, ma też pojawić się na Majdanie. Ta wizyta pokazuje, że Ukraina nadal jest kluczowym tematem dla polskich polityków. Wizyta Schetyny i polskich parlamentarzystów (ze Schetyną jadę Robert Tyszkiewicz i Miron Sycz) ma potrwać jeden dzień.

    Wizyta pierwszego wiceprzewodniczącego PO to dla niego okazja na pokazanie, że rozumie wagę problemu, ale też na wzmocnienie swojej pozycji na krajowej arenie. W kontekście krajowym, dla mniej zorientowanego politycznie wyborcy polityk Platformy nie jest automatycznie kojarzony ze sprawami zagranicznymi. Jego pojawienie się w na Majdanie (po Kaczyńskim, Protasiewiczu i wielu innych polskich polityków) może to zmienić. Jutro w Kijowie ma pojawić się Radosław Sikorski. Schetyna swoją wizytą pokazuje, że należy do pierwszej ligi polskich polityków, którzy są zaangażowani w sprawę Ukrainy.

    Ukraina to kluczowy temat polityczny tego tygodnia, a być może nawet najważniejszy temat polityczny w grudniu. W tym momencie nic tak bardzo nie przyciąga uwagi mediów, jak kryzys na Ukrainie. Dlatego wizyta Schetyny jest czymś naturalnym z punktu widzenia politycznej logiki.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • wtorek, 03 grudnia 2013
  • Czy po wpisie Sikorskiego Twitter przestanie być tak istotny w polskiej polityce? Nic podobnego. KPRM na bieżąco reaguje w trakcie debaty o OFE

    Twitter nie ma ostatnio dobrej opinii wśród polskich polityków. Premier Tusk powiedział wczoraj, że ten serwis: "nie zawsze jest dobrym narzędziem do uprawiania dyplomacji". Tomasz Nałęcz przyznał: "Zawsze ryzykiem dla polityka, zwłaszcza dla ministra spraw zagranicznych, jest jeśli będzie chciał bardzo skomplikowaną sprawę zawrzeć jednym zdaniem na Twitterze". To wszystko po sobotnim wpisie ministra Sikorskiego o miliardach dla skorumpowanej gospodarki Ukrainy. Ten wpis był jedną z najbardziej krytykowanych wypowiedzi polskich polityków w trakcie całego kryzysu związanego z Ukrainą. Nawet mało aktywny na tym serwisie Jacek Rostowski dziś rano w Sygnałach Dnia PR1 stwierdził, że lepiej zastanowić się, zanim coś się napisze, chociaż zastrzegł, że nie ma na myśli Radosława Sikorskiego, a raczej swoich innych kolegów, którzy "zbyt pochopnie" publikują na tym serwisie.

    Twitter stał się w ostatnich miesiącach i latach jednym z kluczowych narzędzi dla polityków i zajmujących się polityką dziennikarzy. Burza wokół wpisu Sikorskiego i politycznych zastosowań Twittera jest bezprecedensowa. I najlepiej pokazuje znaczenie tego serwisu we współczesnej polskiej polityce. Nie wydaje się jednak, by w wyniku jednego niefortunnego zdania, znaczenie Twittera miałoby zmaleć. To raczej przestroga dla polityków, by byli bardziej uważni w publikowaniu na tym serwisie, a nie przeszkoda dla jego rozwoju w Polsce. Rolę Twittera widać było w trakcie dzisiejszej debaty o OFE. W relacji na żywo z tej debaty co chwilę publikowane są wpisy polityków i dziennikarzy, który tweetują w trakcie debaty.

    Np. Adam Jasser i Konrad Niklewicz z KPRM w jej trakcie cały czas reagują na to, co mówią politycy w debacie. W ten sposób rządowy przekaz o OFE cały czas jest obecny w dyskusji. Później politycy odpowiadają im - po swoich przemówieniach, jak np. Patryk Jaki z Solidarnej Polski. Twitter stał się jednym z najważniejszych kanałów komunikacji, gdzie cały czas toczy się debata polityczna. Jest coraz ważniejszą sferą dla polityków, którzy w naturalny sposób chcą mieć wpływ na media. I wpis Sikorskiego tego nie zmieni.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Tak PiS opisuje w internecie wizytę Kaczyńskiego na Ukrainie

    fot. https://www.facebook.com/kppis

    - Tak jak Lech Kaczyński był ikoną wydarzeń w Gruzji, tak i Jarosław Kaczyński może być ikoną zdarzeń na Ukrainie - stwierdził dziś w rozmowie z portalem natemat.pl Jarosław Sellin. PiS do maksimum wykorzystuje polityczny efekt niedzielnej wizyty prezesa PiS na Ukrainie. Także w internecie. Kilkanaście godzin temu na oficjalnym profilu PiS na FB pojawiła się infografika z prezesem Kaczyńskim i cytatem z wywiadu, który udzielił "Gazecie Polskiej" o Ukrainie.

    PiS bardzo często zmienia kluczowe wypowiedzi swoich polityków na tego typu grafiki. Wszystko po to, aby kluczowe cytaty i najważniejsze elementy przekazu partii rozchodziły się w sieci - w tym przypadku na Facebooku - w wiralny sposób, i docierały do ludzi, którzy np. rzadko zaglądają na serwisy internetowe czy do mediów tradycyjnych, a korzystają głównie z FB jako najważniejszego źródła informacji.

    Słowa Sellina o "ikonie" jaką może stać się Jarosław Kaczyński świadczą najlepiej o tym, jak dużą wagę w strategii politycznej partii może odgrywać dobrze przyjęta przez komentatorów wizyta prezesa na Ukrainie.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • poniedziałek, 02 grudnia 2013
  • Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

    Tusk o potrzebie wewnętrznego konsensusu w sprawie Ukrainy. CIR ogłasza serię konsultacji telefonicznych szefa rządu

    Premier Tusk na konferencji prasowej po posiedzeniu RBN mówił wielokrotnie o politycznym "konsensusie" w sprawie Ukrainy. Jak powiedział, to własnie wewnętrzny konsensus sprawił, że Polska stała się najbardziej kompetentnym krajem w UE w sferze Ukrainy. I dodał, że politycy, którzy krytykują działanie Polski przyczyniają się do tego, że Polska może stracić taką opinię. To kontynuacja i rozwiniecie głównego przekazu z niedzieli. Tusk napisał wtedy na Twitterze m.in. że "Polacy powinni być zjednoczeni w sprawie Ukrainy".

    Szef rządu zdystansował się jednocześnie od wypowiedzi na Twitterze Radosława Sikorskiego o "skorumpowanej" Ukrainie. Jak powiedział, "rozumiem cel, ale nie zachwycam się jej formą". Jak dodał "Twitter nie zawsze jest stosownym narzędziem do uprawiania dyplomacji".

    Konferencja Tuska i Komorowskiego przyniosła także deklarację o potrzebie budowy "nowego planu działania" dla Polski wobec Ukrainy. O tym planie premier Tusk będzie zapewne mówić dziś wieczorem, w trakcie rozmowy na antenie TVP Info. Centrum Informacyjne Rządu ogłosiło przed kilkoma minutami, że premier rozmawiał dziś z prezydentem Hollandem ws. Ukrainy, a ma w planach rozmowy jeszcze z José Manuelem Barroso oraz kanclerz Merkel i premierem Mołdawii. To wszystko część akcji, która ma pokazać, że polski rząd działa i jest aktywnie zaangażowany w rozwiązanie kryzysu.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Platforma próbuje przejąć inicjatywę po manewrze Kaczyńskiego

    fot. KPRM

    Lider PiS bardzo zręcznie wykorzystał możliwości, jakie daje mu pozycja lidera opozycji. Mógł pojawić się wczoraj w Kijowie. I dzięki bardzo dobrze przyjętemu przemówieniu, PiS przejął inicjatywę w sprawie Ukrainy. To prezes PiS nadawał wczoraj ton, i to jego wizyta była punktem odniesienia dla mediów i polityków. Kryzys na Ukrainie stał się najważniejszym tematem politycznym w kraju. I tak będzie przez najbliższe kilka dni. Wizyta Kaczyńskiego, której jednym z głównych organizatorów był eurodeputowany Ryszard Czarnecki, wymusiła polityczną reakcję na KPRM i Platformie.

    Jej pierwszym etapem była - podjęta już po deklaracji Kaczyńskiego - decyzja o wysłaniu do Kijowa w niedzielę Jacka Protasiewicza. To była pierwsza reakcja. Protasiewicz pojawił się razem z Kaczyńskim, co miało zbudować wrażenie, że jest to ponadpartyjny, wspólny projekt polityczny. Temu służył też wpis Donalda Tuska na twitterze, który napisał w niedzielę "Polacy powinni być zjednoczeni w sprawie Ukrainy. Dziękuję za wspólny i mocny głos w Kijowie Jacka Protasiewicza i Jarosława Kaczyńskiego". Platforma kontratakowała "ponadpartyjnością". Politycy PiS domagali się wczoraj obecności na Majdanie szefa MSZ, ale jak dziś rano mówił Sikorski, jego obecność dziś byłaby niemożliwa ze względu na uwarunkowania międzynarodowe. PiS cały czas stara się do maksimum wykorzystać to, że jest w opozycji, a rząd jest ograniczony regułami gry międzynarodowej i politycznej w rozwiązywaniu kryzysu na Ukrainie.

    Kolejne etapy próby przejęcia inicjatywy politycznej to dzisiejsze posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego. A dziś wieczorem premier Tusk pojawi się w TVP Info. Będzie to jego pierwsze telewizyjne wystąpienie tego typu od wielu miesięcy. Wcześniej, po posiedzeniu RBN Tusk i Komorowski mają mieć wspólną konferencję prasową. To wszystko próby przejęcia inicjatywy. Wczorajsze wieczorne spotkanie w KPRM z udziałem m.in. ministra Sienkiewicza i Sikorskiego także wpisuje się w ten trend. Jednak mimo tego całego medialnego zamieszania, w tym momencie bardzo trudno stwierdzić, czy kryzys na Ukrainie wywoła duże zmiany w poparciu dla partii politycznych, i czy ostatecznie ktoś "wygra" na nim politycznie.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • sobota, 30 listopada 2013
  • Kaczyński wykorzystuje możliwości, jakie daje mu pozycja lidera opozycji

    fot ag

    Zapowiedziana dziś, jutrzejsza wizyta lidera PiS w Kijowie to posunięcie, które już teraz wywołuje bardzo skrajne komentarze i duże emocje. Dla przeciwników PiS to tylko i wyłącznie polityczny lans, który nie przyczyni się do rozwiązania problemów na Ukrainie. Dla jego zwolenników to posunięcie analogiczne do wsparcia, które Polska udzieliła w trakcie Pomarańczowej Rewolucji.

    Na pewno lider PiS do maksimum wykorzystuje możliwości, które daje mu bycie liderem opozycji. Kaczyński może wykonać symboliczny gest poparcia, który zostanie dobrze odebrany na Ukrainie, ale i będzie także istotny na polskiej scenie politycznej. Powstaje wrażenie, że to Kaczyński przejął inicjatywę w sprawie Ukrainy. Platforma będzie podkreślać, że jego działania mają tylko wymiar PR-owski ,a prawdziwa, skuteczna dyplomacja nie funkcjonuje w taki sposób. Ale trudno nie zauważyć, że lider PiS wykorzystał dobrze moment, oraz fakt, że władze Polski nie mogą tak jednoznacznie występować po jednej ze stron.

    Jego jutrzejsza wizyta jest też oczywiście bardzo ryzykowna pod względem wizerunkowym. Ale w pewnych sytuacjach podjęcie takiego ryzyka jest konieczne. Wizyta Kaczyńskiego może sprawić, że PiS odzyska inicjatywę po rekonstrukcji rządu.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Tusk w Płocku. Odwiedził rodzinę człowieka, który napisał do niego list o Platformie.

    fot. M. Śmiarowski/KPRM

    Dzisiejsza wizyta Donalda Tuska w Płocku bardzo przypominała odwiedziny w Pułtusku, na kilka dni przed rekonstrukcją rządu. Premier - tak jak wtedy - spotkał się dziś z mieszkańcami miasta, a konkretniej z jedną rodziną. Jak informował KPRM, Marcin Sochocki z Płocka napisał do szefa rządu list z zaproszeniem.

    Wspomniał w nim : "Do tej pory głosowałem na Pana oraz na Platformę jako na „mniejsze zło”. Obawiam się, że w kolejnych wyborach będę musiał ponownie zagłosować na Platformę. Bardzo chciałbym porozmawiać z Panem w nadziei na to, że przekona mnie Pan, iż głosowanie na Platformę nie musi być tylko i wyłącznie wyborem mniejszego zła".

    fot. M. Śmiarowski/KPRM

    Tusk pojawił się dziś u państwa Sochockich. KPRM zadbał o to, by w sieci pojawiły się liczne oficjalne zdjęcia z tej wizyty, które szybko zresztą zaczęły krążyć n FB i TT. Na jednym z nich widać, jak premier Tusk wręcza prezenty synowi Marcina Sochackiego. Rafał Madajczak z serwisu Hotmoney.pl sprawdził, że była to gra planszowa oraz...filmowa trylogia "Król Lew'. Niedawno Małgorzata Tusk stwierdziła, że jej mąż płacze na "Królu Lwie".

    W tym roku premier Tusk odbywał przede wszystkim oficjalne wizyty, pojawiał się w miejscach związanych z obronnością, bezpieczeństwem energetycznym i tak dalej. Szef rządu był dziś zresztą w bazie PERN pod Płockiem, gdzie niedawno oddano do użytku nowe zbiorniki ropy naftowej.

    Teraz zaczynają się też spotkania z mieszkańcami. Dzięki takim spotkaniom premier może pokazywać, że jest blisko ludzi, a jednocześnie unika medialnych wpadek, bo przekaz jest ściśle kontrolowany. Ponieważ dziś tematem numer jeden jest Ukraina, ta wizyta nie przebije się w mediach tak bardzo, jak chciałby tego KPRM.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • czwartek, 28 listopada 2013
  • Poseł PiS o dymisji Skrzypczaka: Jego sprawa rzuca cień na premiera Tuska

    PiS bardzo szybko zareagował na dymisję gen. Skrzypczaka. Na Twitterze poseł Mariusz A. Kamiński, wiceprzewodniczący sejmowej komisji obrony narodowej napisał w kilka chwil po pojawieniu się informacji o dymisji: "Dymisja gen. Skrzypczaka zdecydowanie zbyt późno. Jego sprawa rzuca cień zarówno na min. T.Siemoniaka jak i PDT ktorzy tak długo go bronili". Kamiński dodał później: "Szanuje gen. Skrzypczaka jako dowódce i żołnierza. Broniłem go przed linczem PO w 2010 r. ale bardzo krytycznie oceniam jego prace w MON".

    Wpis Kamińskiego zapowiada to, w jaki sposób politycy PiS będą mówić o tej sprawie: będą starali się maksymalnie podkreślać rolę ministra Siemoniaka jak i premiera Tuska w tym, że Skrzypczak tak długo utrzymywał się na stanowisku, mimo licznych wątpliwości wokół osoby wiceministra.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • SLD testuje Bieńkowską w sprawie kolei. MIR odpowiada na TT: "Nauczcie się"

    Dziś to Sojusz Lewicy Demokratycznej rozpoczął "testowanie" minister Bieńkowskiej i jej kompetencji. SLD wybrało inny temat niż PiS w poniedziałek. Politycy tej partii na dzisiejszej konferencji prasowej pytali przede wszystkim o transport kolejowy, w tym o stopień wykorzystania unijnych pieniędzy w tej sferze.

    Dariusz Joński podkreślał też, że od wczoraj Bieńkowska odpowiada nie tylko za wydawanie pieniędzy, ale za transport, drogi, koleje. Ekspert SLD w tej sferze, były minister transportu, eurodeputowany Bogusław Liberadzki pytał Bieńkowską m.in. o możliwy strajk Przewozów Regionalnych, wizję transportu w Polsce, ze szczególnym uwzględnieniem transportu regionalnego i jego rozwoju, a także o przygotowanie projektów unijnych dla nowej perspektywy budżetowej. Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju odpowiedziało na Twitterze tylko dwoma wpisami. Jeden z nich skierowany był bezpośrednio do rzecznika SLD: "Panie pośle Joński, projekty realizujemy i rozliczamy do końca 2015r.!! Nauczcie się w końcu!"

    fot. https://twitter.com/MIR_gov

    To zapowiedź tego, co czeka Bieńkowską - nieustające pytania o transport ze strony opozycji. SLD (i nie tylko) musi liczyć na to, że to transport będzie jej najsłabszym punktem, zwłaszcza wszystkie potencjalne kryzysy związane z PKP. Dlatego dzisiejsza konferencja to preludium do większych i dużo bardziej spektakularnych ataków na wicepremier, które czekają ją w przyszłości.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • środa, 27 listopada 2013
  • Duda będzie groźnym przeciwnikiem dla polityków PO

    Fot. Wojciech Olkunik / Agencja Gazeta

    Nowym rzecznikiem prasowym PiS - do momentu powrotu Adama Hofmana - będzie Andrzej Duda, poseł z Krakowa. Duda będzie bardzo trudnym przeciwnikiem dla Platformy z kilku przyczyn, a jego wybór to optymalna decyzja z punktu widzenia PiS. Duda - rocznik 72 - jest już wystarczająco doświadczonym politykiem, by bez problemu odnaleźć się na najwyższym poziomie krajowej sceny medialnej. Jednocześnie jest wystarczająco mało "ograny", aby zagwarantować PiS "efekt nowości", przynajmniej przez kilka tygodni.

    Duda był m.in. wiceministrem sprawiedliwości u Zbigniewa Ziobry, a także podsekretarzem stanu w Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. To właśnie on 10 kwietnia 2010 roku miał odmówić przejęcie władzy przez marszałka Komorowskiego tylko na podstawie "czerwonego paska" w TVN24 informującego o śmierci prezydenta. Później Duda był kandydatem PiS w wyborach prezydenckich w Krakowie, w wyborach parlamentarnych w 2011 roku zdobył najlepszy wynik w mieście -- 79 tysięcy głosów. Był to drugi najlepszy wynik polityka PiS w kraju (po Jarosławie Kaczyńskim). Dlatego ma mocną pozycje na prawicy.

    Duda w Sejmie dał się poznać jako dobry mówca. Był najważniejszym głosem PiS w debacie o Amber Gold w sierpniu 2012 roku. Dzięki prawniczemu wykształceniu (jest doktorem, wykładał na UJ) był w stanie systematycznie punktować Platformę i jej niedociągnięcia w tej właśnie debacie. Jednocześnie Duda nie unika ostrych stwierdzeń. Na Twitterze napisał po głosowaniu ws. 6-latków: "Sejm: p. Tusk zadowolony. Pokonał 6 latków. Jak przywalił to im wszystkie kredki z tornistrów wypadły".

    Duda to bardzo sprawny medialnie, świetnie przygotowany merytorycznie w sprawach prawnych polityk. Jego umiejętności i wiedza przydadzą się np. w dyskusjach o infoaferze. Będzie bardzo wymagającym przeciwnikiem dla polityków PO.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Fot. Tomasz Waszczuk / Agencja Gazeta

    Nowy raport: PiS może wygrać eurowybory. PO-PSL tracą 9 mandatów

    Think tank Notre Europe z siedzibą w Paryżu na pół roku przed eurowyborami przygotował raport, który powinien być ostrzeżeniem dla polityków rządzącej koalicji. W tym opracowaniu - opartym na obecnych sondażach - koalicja PO-PSL (w ramach grupy EPP) może ponieść duże straty. Jak prognozują jego autorzy, mogą one wynosić nawet 9 mandatów. PO-PSL w tym opracowaniu będą mieć po wyborach 19 eurodeputowanych, z rozczarowującym wynikiem 27 proc.

    fot. www.notre-europe.eu

    Kto zyska najbardziej? Jak przewiduje Notre Europe, będzie to między innymi frakcja ECR, do której należy PiS. Z raportu wynika, że partia Jarosława Kaczyńskiego ma szansę na zdobycie nawet 23 mandatów. Notre Europe uwzględnia Polskę w grupie 8 kluczowych państw w Europie, w których wyniki wyborów do PE będą mieć znaczenie w ogólnym układzie sił między frakcjami. Jedynym pocieszeniem dla polityków rządzącej koalicji może być to, że są to wyniki oparte na najnowszych sondażach, w których PiS ma zdecydowaną przewagę nad Platformą, a PSL oscyluje w granicach progu wyborczego. Za pół roku sytuacja może jeszcze zmienić się na korzyść Platformy i ludowców.

    W tym kontekście nie dziwi dzisiejsza deklaracja ministra Kosiniaka-Kamysza, który przyznał w Polityce przy kawie TVP1, że "rozważa" start do PE. PSL musi mieć jak najmocniejsze nazwiska w zbliżającej się kampanii, a Kosiniak-Kamysz jest jednym z najlepiej ocenianych i najbardziej rozpoznawalnych polityków tej partii.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • wtorek, 26 listopada 2013
  • Jutro poznamy nazwisko tymczasowego rzecznika PiS

    fot ag

    Jutro o godzinie 15.00 zbiera się Komitet Polityczny PiS. Zgodnie ze statutem partii, to Komitety wskazuje rzecznika. I dlatego to jutro dowiemy się, kto tymczasowo zastąpi Adama Hofmana. W mediach cały czas krąży kilka potencjalnych nazwisk, ale wydaje się, że nie są to trafione spekulacje. Z nieoficjalnych informacji wynika bowiem, że bardzo mało prawdopodobne jest, by zastępcą Adama Hofmana został wskazywany w mediach Marcin Mastalerek. Równie małe szanse ma posłanka Jadwiga Wiśniewska, także często wspominana jako potencjalna następczyni Hofmana. Nic nie wskazuje na to, by rzecznikiem został także poseł Jan Dziedziczak. A dziś na Twitterze Mariusz A. Kamiński sam zdementował informacje, jakoby miał zostać nowym rzecznikiem :"Nie. Juz raz bylem i wystarczy :) " - stwierdził.

    Nowy rzecznik będzie także odpowiadać za strategię medialną partii. Nie jest jasne, czy będzie tak rygorystycznie kontrolować pojawianie się parlamentarzystów w mediach, jak Hofman. Ale biorąc pod uwagę, że było to przede wszystkim efektem dotychczasową pozycję Hofmana w partii, wydaje się mało prawdopodobne, by jego tymczasowy następca miał równie duże możliwości.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • SLD atakuje Palikota za głosowanie w sprawie zakazu agitacji w kościołach

    W ostatnich dniach najważniejsze tematy związane z polityką dotyczą PiS i PO oraz rekonstrukcji rządu. Ale na lewicy także trwa bardzo ostra rywalizacja między Twoim Ruchem a Sojuszem Lewicy Demokratycznej. Oto jej najnowsza odsłona: SLD atakuje Twój Ruch za głosowanie w sprawie agitacji w kościołach.

    fot. https://www.facebook.com/sojusz/

    Grafika wykorzystująca wpis na Twitterze Janusza Palikota o wolności od religii ukazała się na oficjalnym profilu SLD na Facebooku. Przekaz jest prosty: to SLD jest jedyną wiarygodną partią na lewicy. Partia Leszka Milera jest ostatnio na sondażowej fali, ale jak widać jej politycy nie zaniedbują żadnej okazji, by uderzyć w konkurencję.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • poniedziałek, 25 listopada 2013
  • PiS przegrywa pierwsze starcie z Ministerstwem Rozwoju Regionalnego

    Dzisiejsza konferencja prasowa PiS miała być pierwszym, miażdzącym uderzeniem w wicepremier Bieńkowską. Ale dzięki szybkiej reakcji na Twitterze Ministerstwa Rozwoju Regionalnego, konferencja nie przebiegła zgodnie z planem. Prezes Kaczyński mówił o tym, że minister Bieńkowska "przyszła na gotowe", a politycy PiS - Tomasz Poręba, Izabela Kloc, Andrzej Adamaczyk - przedstawili listę zarzutów pod adresem nowej wicepremier. MRR na bieżąco publikowało jednak odpowiedzi na Twitterze.

    fot. https://twitter.com/MRR_gov

    Odpowiedzi było kilkanaście. Co więcej, w trakcie konferencji reporter Radia ZET Jacek Czarnecki zadał pytania przedstawicielom PiS wykorzystując informacje opublikowane przed kilkunastoma minutami przez MRR. To całkowicie zaburzyło przebieg całej konferencji. Poseł Adamczyk zaapelował nawet w pewnej chwili, by politycy MRR przestali "zasłaniać się Twitterem".

    Jedno jest pewne, atak na Bieńkowską nie przebiegł tak jak planowano. Na Twitterze wielu komentatorów szybko uznało, że dzisiejsza konferencja nie była udana dla PiS. MRR dzięki kontrze na Twitterze rozbił cały dzisiejszy plan Prawa i Sprawiedliwości i przekaz, który partiach chciała dziś "sprzedać". To najlepiej pokazuje, jak bardzo zmienił się ekosystem polityczny i medialny. MRR zapowiedziało co prawda klasyczną konferencję prasową, ale najważniejsza okazała się szybka kontra na Twitterze. W obecnych warunkach nie ma nic bardziej istotnego, niż replika w czasie rzeczywistym. Akcja MRR to pokazała. A politycy muszą się liczyć z tym, że dzięki Twitterowi będą musieli prowadzić swego rodzaju dialog z oponentami nawet na własnych konferencjach prasowych.

    wiadomosci.gazeta.pl
    Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]
  • Wimmer wyręcza Platformę w kontrowaniu PiS

    Fot. Wojciech Olkusnik / Agencja Gazeta

    Przemówienie Donalda Tuska w sobotę zostało dość chłodno przyjęte przez komentatorów. Premier był krytykowany za brak konkretów w swoim przemówieniu. Zabrakło także jednego, wyraźnego motywu, jednej "setki" (oprócz może słów o korupcji) która bez problemu mogłyby zacytować wszystkie media.

    W sobotę PiS postawił na prosty przekaz. Jarosław Kaczyński stwierdził, że Donald Tusk to "ojciec polskiej biedy".

    Platforma w internecie nie kontrowała tego bezpośrednio w dniu konwencji, więcej uwagi poświęcając Antoniemu Macierowiczowi, który został w sobotę wiceprezesem PiS.

    Wykorzystał to Paweł Wimmer, znany dziennikarz i bloger. Na FB opublikowała tabelkę, w której porównał najważniejsze wskaźniki ekonomiczne z 2007 i 2012. Jego celem było pokazanie, że Kaczyński myli się, mówiąc o biedzie w Polsce. Porównał m.in. PKB, przeciętne wynagrodzenie, średnią emeryturę itd.

    Tabelka Wimmera błyskawicznie stała się hitem w mediach społecznościowych. Ale jego dzia