Na dzisiaj to wszystko, dziękujemy, że byliście z nami
Na dzisiaj to wszystko, dziękujemy, że byliście z nami
Fot. Krzysztof Miller/ AG
Historyk prof. Andrzej Paczkowski
Historyk prof. Andrzej Paczkowski w TVN24: - Prezes IPN znalazł się w niezręcznej sytuacji, z której nie było dobrego wyjścia. Mamy wiedzę, że SB coś manipulowało, czy miało zamiar manipulować przy dokumentach dotyczących Lecha Wałęsy. Z drugiej strony jest ogromny nacisk opinii publicznej i mediów, żeby jak najszybciej udostępnić.
Notatka służbowa funkcjonariusza SB ze spotkania z TW "Bolek" w dniu 5 października 1973 roku:
Jak pisze rezydent "Madziar", TW Bolek "w toku rozmowy oświadczył, iż chciał mi zakomunikować, iż zdecydował się odmówić dalszej współpracy".
"Odmowę współpracy wyjaśnił tym, że nie ma on czasu poświęcać na spotkanie się z nami i podawać informacje o swoich kolegach z pracy nie mając z tego żadnego pożytku, to znaczy że my mu za to nie płacimy" - głosi notatka.
"Na zapytanie dlaczego w ogóle przystąpił do współpracy o ile nie chce o swoich kolegach nic mówić obecnie oświadczył, że obawiał się po grudniu represji więc uważał, że lepiej będzie zgodzić się na współpracę. Pomimo przekonywania go do słuszności informowania nas o wrogiej działalności przez niektóre osoby na Stoczni w/w stanowczo stwierdził, że uważa za skończona naszą współpracę" - głosi dokument.
Dalej jest dopisek rezydenta "Madziara": "W toku współpracy ze mną t.w. kilkakrotnie oficjalnie domagał się pieniędzy, gdyż tak był nauczony w pierwszym okresie czasu po werbunku, dostawał co miesiąc po 1000 zł i więcej. Nie podając ciekawych informacji nie dawałem mu pieniędzy gdyż nie było za co. Wobec tego odmówił współpracy. Uważam za wskazane nie prosić w/w, a zaniechać dalsza pracę".
"Zwróciłem mu również uwag na jego formę pisania doniesień. Oświadczyłem mu, że w informacji swojej ma podawać tylko i wyłącznie wypowiedź osób trzecich, nie dodając żadnych swoich komentarzy i domysłów" - pisze w notatce służbowej o kontakcie z TW "Bolkiem" funkcjonariusz SB.
I dalej: "(...) wywnioskowałem, że jest to człowiek bardzo wybuchowy, (...). W związku z tym musi być często kontrolowany"
Notatka służbowa z jednego ze spotkań. Agent poucza Bolka, by mimo konfliktu w stoczni sam się z niej nie zwalniał:
Tymczasem w IPN jest już gotowa gablota z teczkami TW "Bolka"
Gablota w IPN z teczkami TW "Bolka" (Fot. Tomasz Golonko)
Zadania od SB dla TW Bolka:
Pokwitowania przyjęcia pieniędzy "za współpracę i udzielanie informacji". Na dokumentach widnieje podpis "Bolek":
Co znajduje się w teczce Kiszczaka? IPN udostępnił część dokumentów [ZOBACZ ZDJĘCIA] >>>
Ujawniono akta z domu Kiszczaka - to setki odręcznie spisanych dokumentów. Oto najważniejsze [CZYTAJ] >>>
TW "Objętny" o Wałęsie (pisownia oryginalna):
Wałęsa - według mych spostrzeżeń jest to człowiek wybuchowy, robiący wszystko na oślep, kieruje się sprawami podsłyszanymi które na pozór wydają się nie do pokonania, on obraca to w samym jego wypowiadaniu się nie ma żadnego sensu w każdej chwili można mu przerwać i skontrować, on w tym wypadku staje się bezradny, poprostu stara się iść najkrutszą trasą, głownie go pasjonuje rozrabianie, sianie paniki i chyba praca biurowa, według mych obserwacji i innych osób, to do pracy się za bardzo nie bierze
PILNE
Znamy powód rozwiązania współpracy z TW "Bolkiem"
Kolejny dokument z teczki TW "Bolka". To notatka o powodzie rozwiązania współpracy
IPN zaczął dziś w południe ujawniać teczki TW "Bolka" znalezione w domu gen. Czesława Kiszczaka. Właśnie poznaliśmy kolejną notatkę. Oto jej treść:
Notatki znalezione w aktach są pisane przez funkcjonariuszy SB:
Notatka służbowa kpt. Ratkiewicza:
W dniu 8.06.1976 r. ustaliłem, że TW "Bolek" po zwolnieniu go ze Stoczni Gdańskiej, zatrudniony został w ZREBie.
W związku z tym nawiązałem z nim kontakt telefonicznie. Podczas rozmowy oświadczył, że na żadne spotkanie nie przyjdzie, gdyż nie chce tych organów znać. Jedynie może przyjść na przesłanie jemu wezwanie. Biorąc pod uwagę jego aroganckie zachowanie się zaniechałem dalszej rozmowy i uważam za niewskazane dążyć do dalszego nawiązania z nim kontaktu celem pobrania od niego zobowiązania o zachowaniu w tajemnicy faktu jego współpracy z organami bezpieczeństwa.
Jest odpowiedź Lecha Wałęsy na dzisiejsze zamieszanie
IPN udostępnił część akt ws. TW "Bolka". Są pierwsze zdjęcia. I odpowiedź Wałęsy: Zdradziliście mnie
IPN udostępnił dziś dziennikarzom dokumenty dotyczące agenta SB "Bolka", zabezpieczone w domu Czesława Kiszczaka. Na miejscu jest reporterka Gazeta.pl.
PILNE
Dotarliśmy do listu gen. Czesława Kiszczaka do dyrektora Archiwum Akt Nowych. List miał zostać ujawniony "nie wcześniej jak 5 lat po śmierci Lecha Wałęsy"
Wśród dokumentów znajduje się raport z werbunku. Czytamy w nim:
Ja st. insp. Wydz. II-go K.W.M.I. w Olsztynie, melduję, że w dniu 21 XII 1970 r. w związku z akcją "Jesień 1970 r." dokonałem doraźnego pozyskania ob. WAŁĘSA LECH s. Bolesława i Feliksy z d. Kamińska ur. 29.09.1943 r. w Popowie pow. Lipno woj. Bydgoszcz, żonaty, elektromechanik, wykszt. zasadnicze. Ps. "BOLEK"
Dokument jest podpisany nazwiskiem: E. Graczyk
PILNE
Nasza dziennikarka jest już w czytelni. Dostajemy pierwsze zdjęcia.
Znów Cenckiewicz. Tym razem lista wypłat i świadczeń - od 500 do 1500 zł.
Twitter @Cenckiewicz
Wewnątrz spokojnie
Twitter @lukonarski
Pod czytelnię IPN przyjechała nawet policja. Chyba nie w celu ustawienia się w kolejce...
Takie zdjęcie umieścił na Twitterze Sławomir Cenckiewicz, lustrator Lecha Wałęsy, współautor książek mających dowodzić współpracy Wałęsy z SB.
Dokumenty nie zostały jeszcze zbadane przez grafologa. Nie wiemy, czy są prawdziwe.
W redakcji śledzimy również relacje stacji telewizyjnych. Przed kilkoma minutami słychać było okrzyk "hańba".
Tymczasem pierwsi dziennikarze robią już zdjęcia dokumentów.
KORESPONDENT
Jest bardzo nerwowo. Ktoś krzyczy, że się dusi. Tłum napiera w stronę wejścia.
PILNE
Pierwsi dziennikarze wchodzą do czytelni IPN. Urzędnicy po kolei wpuszczają osoby stojące przy drzwiach. Pozostali czekają przed wejściem. Nie wiemy ile potrwa rejestracja poszczególnych redakcji.
Za chwilę otwarcie drzwi. Poza polskimi redakcjami na miejscu są m.in. przedstawiciele Associated Press i Agence France-Presse.
Ciekawostka z kolejki: Urzędnicy za szybą robią zdjęcia dziennikarzom.
KORESPONDENT
Rzeczniczka IPN unieważniła listę kolejkową stworzoną przez dziennikarzy. Przy wejściu będzie obowiązywała zasada "kto pierwszy, ten lepszy". Niektórzy stoją tu od 7 rano - relacjonuje nasza dziennikarka.
Przypomnijmy dlaczego prezes IPN podjął decyzję o udostępnieniu materiałów z domu wdowy po Czesławie Kiszczaku przed wykonaniem ekspertyz:
- Uznałem, że opinia publiczna nie może czekać wiele tygodni, a tyle zajęłyby jakieś dodatkowe badania, które oczywiście będą prowadzone w swoim rytmie. Po to, aby przeciąć wszelkie spekulacje co do zawartości tych dokumentów, będziemy je systematycznie publikować, czyli po dokonaniu odpowiednich czynności prokuratorskich z każdym z tych sześciu zabezpieczonych pakietów dokumentów, będą one udostępniane opinii publicznej - powiedział Łukasz Kamiński dziennikarzom.
KORESPONDENT
Przed wejściem ogromne zamieszanie. - Ktoś krzyczy żeby się cofnąć bo zdepczą jakąś dziewczynę - relacjonuje nasz reporter na miejscu.
Przed budynkiem IPN tłum dziennikarzy.
Pogoda nie sprzyja staniu na zewnątrz, ale przed wejściem do czytelni na dziennikarzy czeka gorąca kawa.
Pod budynkiem czytelni Instytutu Pamięci Narodowej zbierają się dziennikarze. W kolejce jest ponad 20 osób.
Twitter.com/jaspiotrowski
Dziś IPN ma udostępnić część dokumentów znalezionych domu Kiszczaka. Instytut informował, że znaleziono m.in. teczkę personalną i teczkę pracy TW "Bolek" oraz odręcznie napisane zobowiązanie do współpracy, podpisane: Lech Wałęsa "Bolek".
Według słów prezesa IPN, archiwista ocenił, że dokumenty są autentyczne. W sobotę szef IPN podał, że będą dopiero poddane badaniom, weryfikacji i ekspertyzie grafologicznej.