Ley we mnie martwy anio - reporta o Tomaszu Beksiskim

Po mierci ony Zdzisaw Beksiski nie wspina si ju na dach ssiedniego wieowca, by przez lornetk oglda okna syna. Syn - dziennikarz radiowej Trjki i tumacz Jamesa Bonda - popeni samobjstwo
1.

Jest noc. Pierwsze minuty grudniowej niedzieli, gra radio. Wszyscy znamy t muzyk z najpikniejszego melodramatu: pyta niewielkiego lotniska, skrzydo samolotu, mga, zy, ona i on, poegnanie na zawsze. - Wskazwki nieubaganie odmierzaj czas - syszymy ciepy gos z radia. - Do umownego koca stulecia, i tysiclecia, pozostay niespena trzy tygodnie. Za tydzie program poprowadzi Piotr Kosiski, za dwa tygodnie mamy wita, a za trzy bdzie ju rok 2000. Czy zdaj sobie pastwo spraw, e dzi spotykamy si po raz ostatni w latach dziewidziesitych dwudziestego stulecia? I w ogle to by moe nasze ostatnie spotkanie. Dzi moe by nasza ostatnia noc. Pamitaj pastwo t scen z "Casablanki"? Kiedy w Paryu Ingrid Bergman mwi do Bogarta "Pocauj mnie Rick, pocauj mnie jakby to by ostatni raz". Rka potrca kieliszek, wino rozlewa si po stole... Sprbujmy przey t scen przez najblisze cztery godziny w programie trzecim. Dobry wieczr. Wita pastwa Tomek Beksiski.

Muzyka gra coraz mocniej i goniej, narasta.

W studiu przy Myliwieckiej: Tomasz. Jego historia rzadko toczya si przed mikrofonem. Tylko raz na dwa tygodnie, zawsze w nocy z soboty na niedziel. Audycje jak teatralne spektakle: dokadny scenariusz, wietna reyseria, gra nastrojw (chciaoby si powiedzie: gra wiate), jak najmniej improwizacji. Zawsze troch grozy, czasem troch kiczu.

Czsto, znacznie czciej, historia dziaa si na poudniowych kracach miasta, na Suewie. W krypcie: ciemnej, dusznej i dziwnej. Dojazd wind, a dziesi piter w gr, bo to wielkopytowy wieowiec. Drzwi po prawej stronie: biegay za nimi szczury, pezay we, wyy wilki, fruway nietoperze. Ale nie kady, kto tam wchodzi, dostrzega demony. Widzia je tylko Tomasz, a i to zaleao od dnia. Tutaj mieszka przy wiecznie zasonitych oknach. - Soce jest zgubne - powtarza, cho lubi ciepo. Zim nie otwiera okien, chodzi w trykotowej koszulce i dresowych spodniach. Kawaler, czterdzieci jeden lat, czsto bolaa go gowa: na zmian cinienia, na zbyt wczesn albo zbyt pn pobudk, na zbyt wczesny (zbyt pny) posiek. Pi duo coca-coli, caymi dniami oglda filmy, zwykle w domu, metr od telewizora. Chodzenie do kina - pisa niedawno - oznacza bezporedni kontakt z hoot rc popcorn. Filmy to jego praca. Praca, tak sdzi, jest jedynym zajciem, ktre sensownie wypenia ycie. Przetumaczy "Dracul" Coppoli i wszystkie odcinki Jamesa Bonda. - Bond sobie radzi w kadej sytuacji - opowiada. - Podrywa najpikniejsze kobiety bez najmniejszego trudu. Kady mczyzna chciaby by Bondem.

Przed 1 stycznia 2000 r. prasa napisaa, e Tomasz to "skandalista i ekscentryk". Nieprawda, raczej: kochanek z melodramatu. y w wiecie muzyki, filmu, fikcji, mioci i nienawici, absolutnego dobra i absolutnego za.

"Opowieci z krypty" - tak zatytuowa cykl swoich felietonw, ktre ostatnio drukowa w miesiczniku "Tylko Rock". Z krypty na miasto wychodzi rzadko i niechtnie. - Lubi miasto, ale noc - mwi w wywiadzie telewizyjnym. Przedstawia si niby artem jako posta z horroru: wampir, Nosferatu, Dracula.

Dracula: ten, ktry za ycia utraci wielk mio i wyrzek si Boga, teraz jest ywym trupem. Potpiony pi w krypcie, bka si po ziemi tylko noc i aknie wieej kobiecej krwi. Wampir przyjmuje rne postacie: nietoperza, wilka, mczyzny albo jego cienia. - Bardzo chciabym spotka prawdziwego wampira - powtarza Tomasz. W jego szafie wisiaa czarno-czerwona peleryna, na pce wampirze ky zrobione u protetyka.

Muzyka z melodramatu dawno skoczona. W studiu przy Myliwieckiej trwa seans grozy: "Dies Irae" zespou Devil Doll. Na okadce pyty - wedug tego, co opowiada prowadzcy - wida ludzkie zwoki, czaszki, zakapturzone postacie i rce wystajce ze cian. Czyli nic nowego.

Wigilia za dwa tygodnie.

2.

W Wigili po poudniu do Zdzisawa Beksiskiego dzwoni przyjacika syna. Skada mu witeczne yczenia i przechodzi do rzeczy: - Rozmawiaam z Tomkiem. Prosz tam pj. To chyba dzisiaj.

Zdzisaw Beksiski wstaje sprzed komputera (teraz czciej tworzy na komputerze ni pdzlem) i siga po doniczk pen rnych drobiazgw. Szuka kluczy do mieszkania syna: zawsze tam byy, tym razem ich nie ma. Ale wkada kurtk i wychodzi. Tomasz mieszka kilka blokw dalej. Ojciec wjeda wind na dziesite pitro. Puka, syn mu nie otwiera. Wraca do siebie. Wigili spdza samotnie. Syn zapowiedzia, e nie czuje si najlepiej, jest chory i zmczony, wic przez najblisze dni bdzie spa. Teraz ojciec rozmyla, czy to moliwe, aby miao to sta si akurat dzisiaj. Raczej nie. Dzisiaj, zaraz po poudniu Tomek wpad i jak zawsze w pitek sign po "Gazet Telewizyjn". Jak zawsze zakreli filmy, ktre ojciec mia nagra na wideo: te ciebie bd interesoway, te mnie. Potem wysa maila do Amsterdamu. Zdzisaw Beksiski wanie go znajduje w swoim komputerze: Tomasz zamwi pyty. Po co miaby je zamawia, gdyby to miao si sta akurat dzisiaj?

Boe Narodzenie, rano. Przyjaciele przez telefon radz ojcu: - Id i wywal drzwi. Zdzisaw Beksiski jeszcze raz siga po doniczk pen rnych drobiazgw i znajduje klucze.

3.

Zdzisaw Beksiski, miy pan, prdzej lekarz z wygldu ni artysta. Nie wida, by cierpia: - Jestem chodny na zewntrz. Tak mnie wychowano. Tomek by inny. Rozmazywa si, cho by dorosy.

Gdy Tomasz mia kilka lat - rzadko paka. Kiedy co go wkurzyo, zwykle bra stoek, szed do ogrodu i na pi godzin znika w pergoli szczelnie obronitej pnczem: - Zamyka si przed wiatem - mwi ojciec. - wiat dookoa mu nie odpowiada. Chcia zosta kanalarzem, y pod ziemi.

Potem si zmienio: czsto wpada w furi, tuk przedmioty. Mia sze lat, gdy dosta od ojca pienidze na plastikowe misie. Sprzedawano je w najbliszym kiosku, po zotwce za sztuk. Kupi ich cay worek. - Kiedy si wciekasz - usysza w domu - bierz motek i tucz misia.

- Ja - mwi teraz ojciec - dostrzegaem w sobie skonnoci sadomasochistyczne. Nigdy nie daem Tomkowi nawet klapsa. Nie chciaem, by sprawio mi to jakkolwiek przyjemno. Kiedy co nabroi, za kar najwyej nie jad obiadu.

Zdzisaw Beksiski przyznaje: - Ja w ogle go nie dotykaem. Raczej ona. Ja chciaem mie kumpla, a on dugo by maym linicym si pulpetem. Nie przytulaem go, nie potrafiem. Pniej oskaraem si o brak ojcowskiego instynktu.

- Ojciec brzydzi si mnie - Tomasz powiedzia o tym swojej przyjacice cakiem niedawno.

Kiedy podrs, hodowa papuki faliste. Ojciec sdzi, e ptaki w klatce nie rozwijaj intelektualnie, wic kupi magnetofon, tamy z muzyk pop i kursem jzyka angielskiego. - Suchaj tego - powiedzia do syna. Synowi si spodobao, cho zwykle nie wykonywa adnych polece rodzicw: nie poszed po chleb, nie wyrzuci mieci. Gdy by ju dorosy, to on wydawa ojcu dyspozycje. Na przykad: - Nadaj mi ten list na poczcie, ja nie bd sta w adnej kolejce.

Lubi rzdzi. W dziecistwie koledzy z podwrka i siostry (tak nazywa koleanki) grali role Indian i kowbojw w opowieciach przez niego wymylonych. On ich fotografowa, a potem z wywoanych zdj ukada komiksy. Z czasem koledzy nie chcieli ju wykonywa polece apodyktycznego reysera, doroleli. A i scenariusze Tomasza coraz czciej byy nie z tego wiata. - Rodzice przyszli z kina - wspomina niedawno tamten czas. - Opowiadali o filmie, w ktrym roio si od nieboszczykw dopiero co wykopanych z grobw.

Ojciec opowiada, co na ekranie dziao si dalej: by tam jaki mroczny zamek, jaka kobieta wcielia si w kota, jaki facet chcia kota udusi. Zwierz wydrapao mu oczy, przewrcio wieczniki, zamek pon. - O rany! Jakie to fajne! - ucieszy si Tomek.

- Zaczy mi biega przyjemne dreszcze po krzyu - ostatnio dokadnie przypomnia sobie tamte emocje.

Potem, a moe wczeniej may Tomek przynis do pracowni ojca ksieczk o skrzydlatym potworze. Na kolorowej ilustracji wida byo, jaki jest straszny: dugi i gruby dzib, ogromne zby, potne pazury i przeszywajce spojrzenie. - Namaluj mi go! Namaluj - zawoa chopiec. Artysta wzi du desk, pdzle, jaskrawe farby i speni prob dziecka. - Ten obraz by dla niego magiczny, to pocztek wszystkiego - mwi dzisiaj Zdzisaw Beksiski. Tomek od razu zanis mokr desk do swojego pokoju. Ale nigdy obrazka nie powiesi, postawi tylko pod cian. Co wieczr (przez wiele lat, a do wyjazdu na studia), nim zgasi wiato, obraca potwora dziobem do ciany.

Mia jedenacie, moe dwanacie lat, gdy w kinie zobaczy "Kobiet wa". Bohaterka - dugowosa bladolica brunetka - zmieniaa si w wa, ktry ksa na mier. Ja zawsze lubiem si ba - napisa w krypcie. - Od tamtej pory - powiedzia w wywiadzie - mam sympati do brunetek, do wampirw, do gryzienia w szyj.

Kiedy by nastolatkiem, gryz naprawd. W kark. Zwykle krewnych, ktrzy odwiedzali Beksiskich. Ksa z zaskoczenia, najlepiej wtedy, kiedy go przy stole pi gorc herbat. Ojciec denerwowa si na to, matka nazywaa syna najlepszym aktorem.



Mzg nastolatka podatny jest na wszelkie wpywy - pisa w krypcie z okazji swej czterdziestki. - Krzye muzykw Black Sabbath w kontekcie tytuw ich utworw (Black Sabbath, Children Of The Grave czy Electric Funeral) wydaway mi si witokradczo intrygujce. Mia pitnacie, moe siedemnacie lat, gdy w starym piecyku odkrci gaz i najad si proszkw na sen. Znalaz go ojciec. Mia osiemnacie, kiedy w lokalnej drukarni zamwi klepsydry ze swoim imieniem, nazwiskiem, dat mierci i pogrzebu. Rozwiesi je w caym miasteczku i patrzy, co si dzieje: do domu przysza szkolna delegacja, by zoy kondolencje; do ojca, nieobecnego akurat w Sanoku, posano telegram z tragiczn wiadomoci; drukarnia miaa kopoty z milicj. Tomasz by zachwycony. Dziwi si tylko, e nikogo jego art nie rozbawi. By moe wanie wtedy zauway to, o czym w dorosym yciu mwi wielokrotnie: - Ludzi bawi zwykle zupenie inne sytuacje, inne kaway, inne arty. Co, co wedug mnie jest nudne i wcale niemieszne.

Lubi humor z Latajcego Cyrku Monthy Pythona. Tumaczy go na polski.

4.

Boe Narodzenie 1999: Zdzisaw Beksiski widzi syna i czuje ulg. Tyle lat z on czekali w strachu, a to si wreszcie wydarzy. - Id do niego - mwia, kiedy nachodzi j dziwny niepokj. - Znowu mnie kurwa sprawdzacie! - krzycza Tomasz, gdy nakry ojca przed drzwiami swej krypty. - Bywa potworem - mwi ojciec. - Potrafi dooy i mnie, i matce. Cierpiaa przez brak synowskiej czuoci. Traktowa j jak szefow kuchni. Jak sprztaczk, praczk jak. No, chyba e mia kobiet. Wtedy i dla matki by czuy.

Zofia Beksiska (cicha, spokojna ona) troszczya si o syna, take wtedy, gdy dors. Kiedy pod koniec lat siedemdziesitych z Sanoka sprowadzili si do Warszawy, Tomasz przyjecha za nimi z Katowic, gdzie od niedawna studiowa anglistyk (nigdy jej nie skoczy). Oni zamieszkali w jednym wieowcu, on w innym - niedaleko. Nigdy nie rozstali si tak, jak zwykle dzieci rozstaj si z rodzicami. Kiedy czasem syn wyjeda, matka biega do jego mieszkania: praa firanki, wycieraa kurze, pastowaa podogi. On wraca i krzycza: - Do niaczenia!

Kiedy matk nachodzi dziwny niepokj, ojciec bra z pki lornetk i wdrapywa si na dach ktrego z ssiednich wieowcw (ze swych okien nie widzieli mieszkania syna). Z dachu obserwowa zasonite okna krypty. Czy pali si wiato.

W zeszycie formatu A4 dwudziestoletni Tomasz prowadzi zapiski. Notowa flamastrami rnego koloru. Czerwonym: Nie powiniene by si urodzi, dlaczego nie umare dwadziecia lat temu?

Zielonym: We mnie ley martwy anio, jedynie diabe zna moje myli.

Niebieskim: Wie, e jestem w jej niewoli. Wie, e mj pokj to moja krypta. Klepsydra wisi na drzwiach.

Fioletowym: Tak! Ta nico mnie pociga. Starych bior pod uwag. Jestem winia, dokuczam starym.

Zachodzi do nich codziennie. Co kilka dni przynosi matce brudne ciuchy do prania, codziennie jad tam obiad. Ale rzadko z nimi. Oni jedli okoo poudnia, on wtedy dopiero si budzi. Zanim przyszed - bya druga. Dostawa odgrzewane. Zjada i wychodzi.

Niebieskim: Hodowanie (wychowanie) mamy. W mamach te widz czowieka!

Czerwonym: Jestem krlem samotnoci. Moje krlestwo potrzebuje krlowej.

Czarnym: Prby samobjcze. Podrczniki do ciupciania - usunicie z domu (paranoja). Dobrze rozegrana batalia ze starymi. Szanta - e lektor umrze etc. Sytuacja nie jest we-soa. Kurwa lepiej troch przeczeka.

Mia dwadziecia jeden lat, gdy raz przybieg cay zakrwawiony i krzycza do matki: - Wybuch! Tam by wybuch! Tam si pali! Odkrciem gaz!

Zdzisaw Beksiski zawiz syna najpierw na chirurgi (tam go pozszywali), pniej na psychiatri (tam zosta na jaki czas). Na oddziale nerwic pozna Iren (imi zmienione). Irena: sporo starsza od niego, wczeniej topia si z nieszczliwej mioci, miaa dorastajc crk, pisaa kiepskie wiersze. Zamieszkali ca trjk w jego krypcie, po wybuchu ju odremontowanej. Tomasz wymyli sobie, e bdzie ojcem dla dziewczynki. Chcia chodzi na wywiadwki. Irena przedstawiaa go znajomym poetom: - To syn Zdzisawa Beksiskiego.

Nienawidzi tego.

Zielonym: Przeczekanie, kurwa, rodki nasenne.

Wsplne ycie z Iren trwao moe ze trzy tygodnie. Tomasz przybieg do rodzicw i bezradnie krzycza od drzwi: - Zamkna si w azience! Nie odzywa si! Nie otwiera!

Zofia Beksiska posza tam sama. Przekonaa Iren, by wysza.

Czarnym: mier jest krlow.

5.

Zdzisaw Beksiski ze cian krypty zdejmuje swoje obrazy. - Mj ojciec jest wesoy - mwi Tomasz. - Ja jestem bardziej ponury, moe dlatego, e si na tych obrazach wychowaem.

Kiedy Tomek mia osiem lat, ojciec narysowa seks postaci z wodogowiem (pirko, tusz w albumie "Zdzisaw Beksiski" wydanym przez Arkady, strona 36). Kiedy Tomek mia jedenacie lat, ojciec na pycie pilniowej namalowa resztki ysej kobiety, rozpadnit ylast pikno, ktr zarastaj glony (tame - str. 49). Kiedy mia trzynacie lat, ojciec namalowa kaskady otwartych trumien. W trumnach - niektre s dwuosobowe - ciaa, szkielety, szcztki. Trumny wznosz si w gr (osuwaj si z gry) a po horyzont, za ktrym wstaje wit (tame - str. 53). - Czy to mogo mie w jego yciu jakie znaczenie? - pyta artysta. - Nie sdz.

Mody dziennikarz "Literatury" zapyta kiedy Zdzisawa Beksiskiego, czy mier na jego ptnach bierze si z lku: - Nie wiem - odpowiedzia artysta. - wiadomie nie mam zamiaru malowa mierci. Gadanie o tacach mierci, szukanie na moich obrazach czaszek i koci jest zawracaniem gowy. Z czego bierze si to, e ludzie w moich obrazach widz czaszki i koci? Moe std, e maluj gowy bez wosw, ale robi to dlatego, e wystpuj tu pewne problemy techniczne. Wosy maluje si bardzo atwo, ale przy zastosowaniu innej formy kadzenia farby ni ja stosuj. Dlatego najczciej maluj gowy rzebiarskie. Teraz widz, e wszyscy ogolili gowy na zero: Bruce Willis i mj syn, a nawet niektre eskie prezenterki MTV, wic moe w kocu czaszki bd na tyle powszechnie widoczne, e gowy namalowane na moich obrazach przestan by postrzegane jak kuriozum.

Tomasz wybra kiedy trzynacie obrazw ojca i powiesi je w krypcie (teraz zostan przekazane do muzeum w Sanoku). Nazywa je pejzaami. Na pejzaach adnych taczcych szkieletw, prawie adnych czaszek i koci. Pierwszy pejza to spienione morze noc: na ziemisty brzeg woda wyrzucia martwego czerwonego ptaka. Ptak ma otwarte zdziwione oczy. Wok niego mnstwo bliej nieokre-lonych mieci, odpady cywilizacji. Na innym obrazie - burym i mrocznym - z wysokiego wzgrza pynie cmentarz. Botna powd bez litoci wypukuje groby, wyrzuca szkielety, resztki szkieletw, pojedyncze koci. Potna energia, tempo, huk: grobowce niczym wielkie granitowe wanny pyn prosto na nas, nic ju ich nie powstrzyma. Ale na kolejnym obrazie (Zdzisaw Beksiski wanie zdejmuje go ze ciany) nie ma adnego haasu, adnej energii. Jest cisza i wielka przestrze. Krwawym niebem (adnego bkitu) leniwie leci balon z napisem "never more". W dole - na topniejcym niegu, spod ktrego wyziera jaowa ziemia - stoj dwa chude wilki. Z pewnoci s godne. Stoj bez ruchu, chyba patrz na odlatujcy balon. Nie maj na kogo polowa, zgin. adnego ycia dookoa, stworzenia, roliny nawet. Wszystko mino: cywilizacji nie ma, ludzi nie ma, grobw nie ma, Boga nie ma. Pusto i zimno a po horyzont. I tylko balon. Kto, kto si nim zabra, ju nigdy tutaj nie wrci. Never more. Nie chce wrci, bo nic nie tumaczy sensu ycia na ziemi.

6.

- Nigdy wicej! - Tomasz zdecydowa tak w roku 1985, ju po raz trzeci, mia wtedy dwadziecia siedem lat. Kocha si najpierw w piknej pielgniarce z prawobrzenej Warszawy, a potem w pewnej pannie ze Szczecina, chyba nie cakiem szczliwie. Szczegw ojciec ju nie pamita, wida wtedy nie wydaway mu si wane. Pamita natomiast doskonale tamten dzie, kiedy ona znowu poczua dziwny niepokj i kazaa mu i do syna.

Poszed, wezwa karetk.

Na intensywnej terapii Tomasz walczy raczej o mier, nie o ycie. Lekarze obawiali si, czy cay mzg wrci do ycia, czy tylko kawaek mzgu. Ojciec mwi do zaprzyjanionego profesora medycyny: - Samobjstwo nie jest tchrzostwem, ani ucieczk. Przeciwnie. Kiedy czowiekowi wiat wydaje si piekem, samobjstwo to akt odwagi i mstwa. Wic skoro Tomek tego dokona, czy musimy go budzi?

- Trzeba - odpowiedzia profesor.

Tomasz wrci do swej krypty. Niedugo potem pozna Katarzyn (imi zmienione). Katarzyna miaa blad demoniczn twarz, dugie czarne wosy, zimne zielone oczy i niewiele do powiedzenia. Kobieta w! Odesza po kilku miesicach, z czym nigdy nie umia sobie poradzi. Nie chcia adnej innej, tylko ona mu bya przeznaczona. Przez kilka nastpnych lat: adnego krtkiego romansu, flirtu, szybkiego seksu. A trafia si Ssiadeczka, tak j nazywa, i takie midzy nimi byy relacje: szybki seks i do zobaczenia.

Wreszcie przyszy wielkie mioci: Mariola, Ela, Helena (imiona fikcyjne). Wszystkie jednakowo wampiryczne: bladolice, kruczoczarne i - zdaniem ojca - nie za mdre. Jedna z czytelniczek - Tomasz pisa ostatnio w swej krypcie - zarzucia mi, e widz w kobiecie tylko tyek i cycki. To nie jest prawda. Przede wszystkim widz naczynie interesownej podoci.

Wtedy jeszcze chyba tak nie myla, tylko kocha je po kolei: do szalestwa, na caego. Ogasza wszystkim, e jego wybranka jest najpikniejsza, najseksowniejsza, najmdrzejsza. Kocha tak, jak si kocha w filmach, w melodramatach: czas mia tylko dla ukochanej, codziennie czerwone re, drogie prezenty, nieustanne pocaunki, najchtniej w kark. Kiedy pewne dziewcz umotywowao mi swoje odejcie sowami "Dawae za duo". Szkoda, e nie daem jeszcze kopa w zgrabny tyeczek na drog. By monogamist, mwi o tym wszystkim dookoa. Zdrada nie miecia mu si w gowie. Kiedy odchodzia kobieta, on si ciko podnosi. Pojawiaa si druga, potem trzecia. Ktra z nich raz nawet do niego zadzwonia, a zawsze byo odwrotnie: on telefonowa. Natychmiast pobieg do ojca, by mu opowiedzie o tym niezwykle radosnym zdarzeniu: - Zadzwonia! - krzycza. - Ona do mnie zadzwonia!



Ba si by sam, pragn wielkiej mioci. Miaa to by mio bez adnego planu, strategii, taktyki. Miao by jak w filmie. Film by dowodem, e wielka mio istnieje. Tomasz lubi filmy, ktre le si kocz. Nie zawsze wiadomie pakowa si w ukady na trzeciego: z czyj nie do koca porzucon narzeczon albo ze smutn bladolic matk. One odchodziy, potem wracay. Odkd obejrzaem w dziecistwie "Kobiet wa", miaem wtpliw przyjemno spotyka na swojej drodze wszelkiej maci femme fatale, erujce na moich uczuciach i przede wszystkim na portfelu. Mj znajomy twierdzi wprawdzie, e zwracam uwag wyacznie na tak zwany "typ kurewski", nie zgadzam si jednak, e uroda wiadczy o charakterze. Kiedy co si zaczynao ukada na powanie (z trzeci albo pit kobiet - nikt ju nie pamita dokadnie) do drzwi krypty zapukaa Katarzyna - wielka mio sprzed lat. Humanoidy rodzaju eskiego uwaaj po prostu, e ich pe daje im prawo deptania mczyzn okazujcych im uczucia. Wbrew utartym opiniom, to nie mczyni zncaj si nad kobietami, ale odwrotnie! A nie ma nic gorszego od sadyzmu psychicznego. Biada tym, ktrzy twierdz, e kobieta jest najlepszym przyjacielem czowieka. Lepiej nie przyzna si do uczucia, bo zacznie traktowa czowieka jak szmat, a potem zostawi. I tak byo: Katarzyna pomieszkaa przez chwil, posza i opowiadaa znajomym: - Chciaam, naprawd chciaam. Ale nie mogam si przeama.

Wiemy to wszystko od dwch przyjaciek Tomasza. Nazywa je siostrami, jak przed laty koleanki z podwrka w Sanoku. Siostry - wedug dorosego Tomasza - to te, z ktrymi nie uprawia si seksu, tylko si z nimi przyjani. To znaczy: rozmawia, pacze do suchawki.

S piosenkarkami, maj (lub miay) ma, urodziy dzieci i wiele wiedz o Tomaszu. Mwi otwartym tekstem. S przekonane, e Tomasz chciaby, by powana gazeta zamiecia o nim due story.

- On poniekd by kobiet - mwi pierwsza z sistr. - Przyznawa si otwarcie do emocji. Rzadko ktry mczyzna tak ma.

- By duym wraliwym chopcem - mwi druga. - Zoci si jak dziecko, tupa nog, tuk przedmioty. atwo go byo zrani.

Lubi opowiada siostrom o swoich uczuciach: chciaby pooy gow na czyich kolanach i da si gaska. - Ale wszystkim dookoa pokazywa, e niczego takiego nie chce - mwi siostra. - adnego dotyku, zero bliskoci, sztywna rka na powitanie.

Lubi z umiechem opowiada o seksualnych fantazjach: chciaby si kocha w trumnie, z wampirzyc, ktra skuaby go kajdankami i ssaa z niego krew. Powoli, delikatnie, do koca.

O samobjstwie: kiedy w kocu to zrobi. Zapowiada, e daje sobie czas do koca stulecia: albo znajdzie kobiet albo odejdzie na zawsze. Temat mierci pojawia si w ich rozmowach tak czsto, e nie traktoway ju tego powanie. Nie wierzyy, e to si stanie. Nikt nie wierzy, bo Tomasz ba si mierci.

Kiedy (1988 r.) lecia z Warszawy do Rzeszowa. Antonow spad na pola pod acutem. Zgina jedna osoba. Tomasz nigdy pniej nie wsiad do samolotu. W krypcie, na drzwiach maego pokoju, powiesi kilka wycinkw prasowych na ten temat. Nigdy ich nie zdj.

W telewizyjnym talk-show opowiada: - Kiedy byem w psychicznym dole, wiele razy mwiem o tym ludziom, ale oni mnie nie rozumieli. Masz mieszkanie, wietn prac, masz pienidze.

Jedna z sistr mwia inaczej: - Poczekaj! Musisz mie dziecko, pozna mio do dziecka. Dziecko wszystko odmienia.



Czasami wierzy, e tak si stanie. I wymyli, jak to ycie bdzie wyglda: razem z ukochan caymi dniami bd w krypcie oglda filmy. Nie bd wychodzi na wiat, na wiato, do ludzi. Ale nie wyobraa sobie, by kobieta grzebaa w jego kasetach albo wchodzia do azienki, kiedy on tam si myje. Kupi wic dla niej mieszkanie na tym samym pitrze. Wyremontowa je, umeblowa. Krypta miaa zosta dla niego. Kobieta mogaby do niej przychodzi jak go, nie jak gospodyni. Mieli si spotyka w krypcie przed jego wielkim telewizorem i w nowym mieszkaniu, w oku.

Takie byy plany, czeka na ich realizacj. Nie wolno kupi drugiego mieszkania i przypadkiem si z tym zdradzi. Gwki od razu zaczn kipie od pomysw. "Powiniene je wynaj". "Moi znajomi szukaj mieszkania". "Jak wynajmiesz, to zwrci ci si za czynsz". "A moe by tam wpuci koleg?" I tak dalej. Nie wolno sobie znale dziewczyny, bo jurny przyjaciel bdzie dry temat: "Nie rozstajecie si przypadkiem? Bo mam na ni ochot". Natomiast innych zaciekawi, czy zamierzasz si oeni i kiedy bd si mogli nare i nachla na twoim weselu, na twj koszt, of course. Nietrudno przewidzie, co nastpi ju po owym weselu. Wszyscy zaczn wypytywa o potomstwo, tak jakby to by ich zasrany interes.

Wreszcie j znalaz, tak mu si przynajmniej wydawao. Nazywa j Nadkobiet. Bya pikna, miaa duy jdrny biust, tytu doktora na uniwersytecie i lubia seks, jaki on lu- bi. Niektre panny pytaj listownie, po co mi kajdanki i czarna maska? Odpowiem w stylu K.I. Gaczyskiego: zacz do listu swoje zdjcie "od pasa i do pasa", a wwczas wraz z moj Nadkobiet - yes! yes! istnieje taka - moe pozwolimy Ci si przekona.

Znowu by miy dla matki. Matka bya szczliwa. Niedugo, bo zachorowaa i umara. Swoim siostrom powiedzia wtedy, e mu jest al, bo nigdy nie pokaza mamie, jak naprawd j kocha.

Nadkobieta nie chciaa caymi dniami oglda z nim filmw. Nie zrozumiaa oczekiwa Tomasza. Odesza z jego przyjacielem. Wpucisz do domu kumpla, to najpierw zacznie erowa na twojej kolekcji filmw, a potem ukradnie narzeczon. yjemy w dungli. Nikomu nie wolno ufa. - Normalny facet - mwi jedna z sistr - powiedziaby do niej: spierdalaj, pieprz si. Ale nie Tomek. Tomek zacz si zastanawia, czy jest jeszcze mczyzn. Czu si upokorzony, niepotrzebny. Nie wystarcz sztuczne cycki, tytu naukowy na uniwersytecie i koszulka z napisem "I'm not a piece of ass, I'm a doctor".

Wierzy, e Nadkobieta wrci. Napisa scenariusz krtkiego filmu, w ktrym jego nielojalny przyjaciel ginie w zamachu bombowym, zostawiajc Nadkobiet w spokoju.

7.

W sierpniu 1999 roku Tomasz zapowiedzia w licie do ojca: wkrtce to si wydarzy. Doda, e zawsze chcia z nim porozmawia naprawd, ale ciskao mu gardo. - I ja baem si pyta - mwi dzisiaj Zdzisaw Beksiski. - Zawsze rozmawialimy o filmach, o muzyce, ale o prawdziwym yciu nigdy. On zawsze patrzy na mnie jak na gwno w hamburgerze.

Od mierci ony Zdzisaw Beksiski nie wspina si na dach ssiedniego wieowca, by przez lornetk oglda okna syna. - Uznaem jego argumenty. On si tu mczy ju czterdzieci lat.

Ale w licie poprosi syna, by tego nie robi: jestem stary, opiekuj si mn - napisa, cho wcale takiej opieki nie oczekiwa.

Pn jesieni Tomasz, jak co miesic, poprosi ojca, by do "Opowieci z krypty" przygotowa mu odpowiedni collage drukowany pniej w "Tylko Rock" jako ilustracja tekstu. Tym razem syn wymyli, by jego sylwetk sfotografowan z tyu postawi na dooonym z komputera tle, najlepiej na tle soca: - Niech odchodz jak szeryf - powiedzia.

Ojciec przeczyta felieton.

Opowieci z krypty przestay by zabawne. Wiem. Jednak yjc w trupiarni, trudno by rwnie radosnym jak Ziutek Soneczko na plakacie pt. "Poranek naszej ojczyzny" (vide "Pikni dwudziestoletni" Marka Hasko). Czowiek wychodzi na miasto i co widzi? Plakaty do filmu "Carrie 2". To si nazywa artystyczna nekrofilia. Gnunych hollywoodzkich kretynw nie sta ju na wymy-lenie niczego nowego. Tylko patrze, a kto zrobi "Hamleta 2" (bo czemu nie?). Ta durna Ameryka wszystko pore, przetrawi i wyrzyga.

Dalej: Tymczasem XX wiek dogorywa nawet nie skomlc. Nie ma ju rozrywek ani sensu ycia. Skoczyo si kino (filmy durne i wtrne, publiczno chamska i nienaarta). W dodatku nastpny Bond ma by podobno Murzynem! Skoczya si muzyka (omoty, zgrzyty, bekot).

I dalej: Najbardziej ze wszystkiego brzydzi mnie hipokryzja i zakamanie. Wol usysze od kobiety brutalne "Odpieprz si" ni pokrtne teksty w rodzaju "Kochanie, moe by tak sprawdzi, czy ci nie ma w drugim pokoju i zosta tam, bo pokj nie lubi by pusty".

Na koniec powody, dla ktrych warto byo y: "Kruk" Edgara Allana Poe, siedemnasta minuta "Ech" Pink Floyd, James Bond, "Nights in White Satin" The Moody Blues, "Adagio" Albinioniego, "Kobieta w" ("The Reptile") w kwietniu 1970 roku - seans w sanockim kinie San, kiedy po raz pierwszy i ostatni baem si na horrorze. I jeszcze: "O Fortuna" - pierwsza pie z "Carmina Burana" Carla Orffa, Clint Eastwood i scena z rondlem w westernie "Joe Kidd", coca-cola i ketchup, "Czas Apokalipsy", "Twin Peaks", rzygajcy grubas w "Sensie ycia" wg Monthy Pythona, "Mio w czasach zarazy" Marqueza, wizyta w Domu Kobiety Wa (Oakley Court pod Londynem). Wszystkie te chwile przepadn w czasie, jak zy w deszczu. Pora umiera. Tomasz Beksiski (1958-1999).

Ojciec wrczy synowi dyskietk z ilustracj.

Felieton zosta wydrukowany.

Tomasz powiedzia do jednej z sistr: - Teraz byoby gupio si wycofa.

- Wysoko lata - mwi siostra. - Za wysoko i si nie zorientowa.

8.

Wigilia 1999. Po telefonie od przyjaciki syna Zdzisaw Beksiski rozmyla, czy to moliwe, aby miao to sta si akurat dzisiaj. Raczej nie. Dzisiaj, zaraz po poudniu Tomek wpad tutaj i jak zawsze w pitek sign po "Gazet Telewizyjn".

Tu przed drug wysa maila do swojego przyjaciela, ktry mieszka w Krakowie. (Pisa duo o Nadkobiecie. Pod koniec doda: Zrb dla mnie jedn rzecz. Powiedz wszystkim, e po prostu nie widziaem siebie w XXI wieku i czuem, e urodziem si 100 lat za pno, wic po prostu postanowiem wyrwna rachunki. To dziwne, ale naprawd czuj, jakby nie byo jutra. Tak jakby droga tutaj si koczya. Boj si, bardzo si boj).

Napisa take list do ojca. Zdzisaw Beksiski znalaz te sowa nazajutrz: Nie wiem jak zacz. Od przeprosin nie wypada, bo zabrzmiaoby to idiotycznie. Cho waciwie chc Ci przeprosi za wszystko. A ju w szczeglnoci za swj parszywy egoizm i brak zrozumienia dla Ciebie. Twj list z sierpnia wisi w tej chwili nad moim sumieniem jak topr... ale niestety, jestem zbyt saby, aby poradzi sobie z nim i ze sob.

Nie jestem niczyj maskotk, ani wasnoci, ani klownem. Dlatego naprawd nie czuj si do koca odpowiedzialny za nikogo. Musisz zrozumie, e moje ycie jest MOIM yciem i tylko ja mam prawo zdecydowa, czy chc je kontynuowa.

Nie bd te w dalszym cigu mesjaszem dla durnych radiosuchaczy, ani autorytetem dla telewidzw i czytelnikw. Ja ju jestem martwy, Tato. To, co zrobi i do czego przygotowuj si spokojnie od paru miesicy, bdzie tylko postawieniem kropki nad i.

Nie szukaj w koszu ani w zsypie opakowa po lekach. Wszystkie dawno wyrzuciem, ebycie nie wiedzieli (Ty i "dobrzy" doktorzy), czego si najadem. ywi gbok nadziej, e ju si nie zbudz. Wierz, e nie ma ycia po mierci. Wierz, e to naprawd koniec. Tego wanie pragn. Tomek.

Wydrukowa list, wyczy komputer, wsta i poszed do siebie.





Korzystaem z wywiadu Remigiusza Grzeli ze Zdzisawem Beksiskim ("Literatura" nr 6/97). Niektre wypowi