Ulga na internet jest, ale...

Ministerstwo Finansów nie lubi ulgi na dostęp do sieci.
Temat ewentualnej likwidacji ulgi za wydatki na dostęp do internetu pojawił się w czasie piątkowej, nocnej debaty w Sejmie nad zmianami do ustaw podatkowych. Jeden z posłów pytał, czy to prawda, że od przyszłego roku ulga ma zniknąć z katalogu odliczeń.

- W propozycji rządowej jest ulga internetowa, ale może tę ulgę warto będzie zastąpić jakąś inną. Ta ulga, która jest obecnie, jest całkowicie nieskuteczna i całkowicie nieefektywna - odpowiedział na to wiceminister finansów Jarosław Neneman.

Ulga internetowa obowiązuje od początku zeszłego roku. Stanowi rekompensatę za podwyżkę VAT-u na internet do 22 proc. Dzięki niej w rozliczeniu podatkowym za 2005 r. można było odpisać od dochodu do 760 zł rocznie (taki sam limit obowiązuje w 2006 r.). Pojedynczemu podatnikowi ulga może dać od przeszło 100 do blisko 300 zł oszczędności rocznie. Ale może z niej skorzystać jednocześnie nawet kilku członków rodziny, jeśli wszyscy są podatnikami, a ich nazwiska widnieją na fakturze potwierdzającej wydatki na dostęp do sieci. No i jeśli wydatki na internet są wysokie.

Po tym, jak w kwietniu napisaliśmy w "Gazecie", że Ministerstwo Finansów planuje likwidację ulgi internetowej, resort stanowczo zaprzeczył. Wyjaśnił, że przygotowany przezeń projekt zmian do ustawy o PIT "nie przewiduje uchylenia odliczenia od dochodu wydatków na użytkowanie sieci internet". - Były takie plany, ale uratowaliście tę głupią ulgę - powiedział nam wówczas jeden z byłych wysokich urzędników Ministerstwa Finansów.

Ostatecznie w projekcie zmian w ustawie o PIT przyjętym przez rząd nie ma propozycji zniesienia ulgi internetowej. - To wyjątkowo nieefektywna ulga. I nieskuteczna - w niedzielę w rozmowie z "Gazetą" min. Neneman powtórzył swoje słowa z piątkowej debaty w Sejmie. - Ulga jednak jest i nie ma na razie pomysłu zastąpienia jej jakąś inną - stwierdził. - Choć oczywiście posłowie mogą to zmienić - dodał.